niedziela, 15 stycznia 2017

Zapowiedzi 2017

Czytam książkę dopiero co ukończoną przez jedną z polskich pisarek, ciesząc się, że rok 2017 zapowiada się tak interesująco pod względem literatury.

U mnie póki co okładki tych publikacji, które zwróciły moją uwagę.














Zapraszam też do zapoznania się z moim nowym projektem: http://asymaka.blogspot.com/p/kulinaria.html

wtorek, 10 stycznia 2017

Fragment powieści

Jak tylko znajdę czas, wracam do pisania. Pisania powieści. Wczoraj FB przypomniał mi jej fragment... 



Gabrysia, podobnie jak jej przyjaciółka, skończyła trzydzieści dwa lata. Była drobną brunetką w okularach z czerwonymi oprawkami. Miała małą, delikatną twarz, w której wyraźnie odznaczały się ogromne, brązowe oczy. Grzywka, której nie chciała się pozbyć za nic w świecie, twierdząc, że ma zbyt wysokie czoło, optycznie jeszcze bardziej zmniejszała jej buzię. Zresztą, czego by Gabi nie zrobiła i tak wyglądała pięknie. Mężczyźni nieustannie się za nią oglądali, co wzbudzało w Weronice ogromną zazdrość. W pewnym momencie stało się to motywacją do zmian. Werka postanowiła, że zacznie biegać. Namówiła też do tego Miśka, Adam kupił im stroje sportowe i markowe, specjalistyczne obuwie. 






Szkoda, że zapał ostygł równie szybko, jak się pojawił. Weronika tylko dwa razy odziana w dres wyszła z domu, włosy związując w wysoką kitkę. Na temat biegania przeczytała kilka artykułów, przepytała znajomą, która biegała w maratonach, od czego zacząć. Można powiedzieć, że przygotowała się perfekcyjnie. Przynajmniej jeżeli chodzi o teorię. Z praktyką było nieco gorzej. Miśka jednak nie udało się namówić, choć początkowo deklarował chęć wspólnego biegania, teraz wolał spędzić czas przed telewizorem, ostatecznie wyszła z domu sama. Znajoma doradziła jej, że na początku powinna nie biegać, a spacerować. Szybkim marszem przeszła na drugą stronę ulicy, energicznie pokonując zakręt, wkrótce kolejny, by wreszcie podążyć polną ścieżką w kierunku lasu. Nagle z oddali wyłoniła się czworonożna bestia. Bestia bez właściciela. Bez kagańca i bez obroży. Przerażona kobieta stanęła osłupiała, po czym ruszyła z prędkością światła w drogę powrotną. Zasapana przekroczyła próg mieszkania, a na zdziwione pytanie męża, dlaczego tak szybko wróciła, odpowiedziała mu groźnym spojrzeniem, które mówiło, żeby tym razem lepiej z nią nie zadzierał. Adam jak nigdy odpuścił, pierwszy raz w życiu widząc u niej taką determinację, ale w późniejszym czasie nie zapomniał podzielić się ze swoimi i Weroniki rodzicami refleksją na temat bezsensownie wydanych pieniędzy na gadżety niedoszłej sprinterki. Drugi raz w stroju sportowym pokazała się nieco później. Postanowiła pobiec w biegu charytatywnym organizowanym w miasteczku, w którym mieszkała, ale i tym razem nie wypadło to najlepiej. Wystartowała niczym Irena Szewińska w najlepszym momencie kariery, zapomniała jednak, że nie przygotowała się do biegu i nie rozgrzała. Szybko złapała ją kolka, a już za pierwszym zakrętem tak niefortunnie postawiła prawą stopę na brukowanej nawierzchni, że nie obeszło się bez pomocy ratownika medycznego. Pluła sobie w brodę organizatorka biegu, która twierdziła z uporem maniaka, że trasa jest tak krótka i na tyle bezpieczna, że opieka medyczna nie będzie potrzebna. Stanowisko z pomocą doraźną pojawiło się tylko w kulminacyjnym miejscu, a mianowicie tuż przed metą. Zanim ktokolwiek powiadomił ratownika, Weronika dosyć długo siedziała na bruku i zwijała się z bólu, obserwując z rosnącym niepokojem coraz bardziej spuchniętą kostkę.
Kiedy odwieziono ją do domu, Adam wstał z fotela i zapowiedział jeszcze w progu, że kariera sportowa nie jest jej pisana, po czym pomógł jej usiąść na łóżku. W obliczu zaistniałej sytuacji zrobił jej nawet herbatę, ale na więcej zdobyć się nie potrafił. Limit dobroci dla żony uważał za wyczerpany. W końcu to był jej pomysł, nie jego. To, jak wyglądała, obchodziło go w stopniu minimalnym, wszak nie pokazywał się z nią w miejscach publicznych zbyt często. Mogła mieć te kilka kilogramów nadwagi, nie robiło mu to żadnej różnicy.

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Sezon na cuda Magdalena Kordel



Optymistyczna, wywołująca na naszej twarzy uśmiech okładka to jeden z pierwszych atutów opowieści o Majce. Wstęp napisany prosto z serca od razu przekonuje nas do tego, by zasiąść do czytania. Teraz. Zaraz. Natychmiast. Nawet, jeśli nie znamy poprzedniej części historii.


Magdalena Kordel stworzyła miejsce pełne magii i nadziei. Pokazała, że Malownicze może istnieć naprawdę. Pobudziła naszą wyobraźnię i pokazała nam, że i my możemy być lepsi. Chcemy wciąż na nowo powracać do miasteczka u podnóża gór, które pokochaliśmy i bez którego nie potrafimy się już obejść. Ciągle czekamy na kolejne losy poszczególnych mieszkańców, łapiemy się na tym, że zastanawiamy się, co u nich słychać.

Pisarka wykreowała charakterystyczne postaci, które żyją własnym życiem i zapewne zaskakują niejednokrotnie ją samą. Uwielbiamy jednych, denerwuje nas zachowanie innych, ale jak wiadomo, nikt nie może być idealny i bez skazy. Każdy z bohaterów ma prawo do błędów, do otrzymania drugiej szansy. Czy będzie potrafił ją mądrze wykorzystać, nie wiadomo.

Całość czyta się szybko, ale autorka ma już wyrobiony własny, niepowtarzalny, niebywale lekki styl, dlatego czytelnika nie dziwi ekspresowe zapoznanie się z lekturą. I zdumienie, że to już niestety koniec!

Spotkamy na kartach tej powieści i Leontynę, i Majkę, i jej córkę Manię, i Czarka... i wiele innych ciekawych osobowości. Książka opowiada o nadchodzących Świętach Bożego Narodzenia, a snuta przez pisarkę historia jest pełna nietuzinkowego klimatu i serdeczności. Przypomina nam o tym, jak ważny jest człowiek. Znajdziemy tu również moc zabawnych sytuacji, które spowodują, że uśmiech nie zniknie z naszej twarzy na długi, długi czas. Polecam.

piątek, 6 stycznia 2017

Habbatum Wędrowcy Augusta Docher



Dalszy ciąg losów Anny to ciekawa i wciągająca lektura. O pierwszej części serii możecie przeczytać tu.
"Eperu" zachwyciła mnie, ponieważ znalazłam w tej książce świeżość i nietuzinkową opowieść o pięknej, dopiero co rodzącej się miłości. "Habbatum" jest równie obszerną historią, w której także mowa jest o uczuciu bliskości, ale autorka skupiła się w niej przede wszystkim na pełnych tempa zwrotach akcji i pokazaniu, jak bezwzględny i pozbawiony jakichkolwiek hamulców może być człowiek. Jest to szczególnie bolesne, jeżeli zdradza nas osoba, której ufaliśmy, wierzyliśmy, którą uważaliśmy za naszego sprzymierzeńca...


Autorka doskonale zdaje sobie sprawę, jak skutecznie zachęcić czytelnika do czytania i jak zatrzymać go przy sobie na dłużej. Zafascynować go, zaintrygować, zaciekawić. Pisze w sposób lekki i przemyślany. Skupia uwagę odbiorcy, akcję prowadzi interesująco, wiarygodnie. Poszczególne elementy fabuły łączą się w spójną całość, która w żadnym wypadku nie powoduje u nas uczucia znużenia.

Anna zostaje porwana. Nie ma pojęcia, z jakiego powodu. Wie natomiast, kto za tym porwaniem stoi. Jak się czuje młoda, zakochana kobieta z tą świadomością? Czy Leo odnajdzie ją i uchroni przed niebezpieczeństwem? Kto w całej tej sytuacji jest godzien zaufania, na kim można polegać, a komu nie wolno wierzyć w żadnym wypadku?
Trudna i skomplikowana gra pełna niejasności i wielkich emocji. W tej historii pojawiają się nowi bohaterowie, dzięki którym całość jest jeszcze bardziej zaskakująca i nieprzewidywalna. Warto sięgnąć po "Wędrowców", choć muszę Was ostrzec, że po skończonej lekturze nie będziecie mogli doczekać się kolejnej części. A ta nie została jeszcze wydana. Czy posiadacie w sobie wielkie pokłady cierpliwości?

środa, 4 stycznia 2017

Jak powietrze Agata Czykierda - Grabowska




Świetna opowieść dla nastoletniego, ale również i dla starszego czytelnika. W zasadzie jest to dobrze opowiedziana historia miłosna młodych ludzi. Młodych ludzi, których różni wszystko. Ona pochodzi z bogatego domu, on z biednego. W dodatku chłopak opiekuje się dwójką młodszego rodzeństwa i ma za sobą traumatyczną przeszłość. Musi być odpowiedzialny. I jest.

W sumie można powiedzieć, że fabuła nie jest zaskakująca i nie intryguje nas jakoś szczególnie, ale bezpretensjonalny styl autorki i lekkość, z jaką stworzona została całość powoduje, że chcemy poznać tę historię do samego końca. We mnie wzbudziła całkiem sporo emocji, od współczucia po wielką sympatię zwłaszcza do rodzeństwa Dominika. Polubiłam tych dwóch małych szkrabów i uwielbiałam czytać fragmenty, w których była o nich mowa.


Za sprawą choroby dzieci przypomniałam sobie bardzo podobną sytuację z mojego własnego życia i muszę przyznać, że autorka spisała się na medal opisując ją w sposób prawdopodobny.

Myślę, że to idealna lektura dla młodych, dopiero wchodzących w dorosłość, ludzi. Będą nią zachwyceni i nie będą potrafili się od niej oderwać. Ja bawiłam się całkiem nieźle, choć szczerze mówiąc chyba już wyrosłam z tych nieco naiwnych historii miłosnych. Wiem, że życie nie jest tak proste i nie układa się po naszej myśli tylko dlatego, że bardzo, ale to bardzo tego pragniemy.


Nie prosiliśmy o skrzydła Vanessa Diffenbaugh





Szalenie interesująca historia. O niełatwych wyborach. O tym, że nic tak naprawdę nie jest nigdy tylko czarne lub tylko białe. O tym, że nie należy oceniać nikogo z góry, niewiele o nim wiedząc.
Autorka potrafi utrzeć nosa niejednemu czytelnikowi, który będzie próbował osądzać, oburzać się i krytykować. Tak właśnie zaczyna się ta opowieść. Poznajemy matkę, która tak naprawdę matką nigdy nie była. Może tylko z nazwy. Prawda jest taka, że chociaż kocha swoje dzieci całym sercem, boi się ich i nie potrafiłaby zająć się nimi. Do tego stopnia boi się nimi zająć, że zrobi wszystko, byle tylko odwlec ten przykry jej zdaniem obowiązek. Dlaczego zachowuje się w ten sposób? Jakie są jej motywy?

Warto znaleźć odpowiedzi na te i inne pytania na kartach tej właśnie książki.

To naprawdę piękna opowieść. Niosąca nadzieję na lepsze jutro. Ukazująca nie tylko te słodkie chwile macierzyństwa, ale również te gorzkie. Pokazująca, że każdy z nas pomimo popełnionych błędów ma prawo do drugiej szansy. Życie nie jest tylko pasmem szczęśliwych momentów. Ileż to razy chcemy uciec jak najdalej od problemów i porażek, które stały się naszym udziałem? Nie chcemy o nich pamiętać, ale pamiętamy je doskonale. Każdego dnia wyrzucamy sobie, że mogliśmy coś zrobić inaczej, być bardziej uważnymi czy myślącymi.


Polecam zdecydowanie. Doskonała proza, którą stanowczo zbyt szybko się czyta. Bohaterów tej historii uznajemy za prawdopodobnych, gdyż autorka stworzyła ich po mistrzowsku, dokładając im kłopotów tak dobrze nam znanych z własnego życia.
W tej publikacji poruszono wiele trudnych tematów, których nie należy zbywać milczeniem. W żadnym wypadku.

Emocjonująca historia o prawdziwym życiu pełnych skomplikowanych relacji. O różnych aspektach miłości, przyjaźni, o macierzyństwie. O poświęceniu dla innych, o trudnych wyborach. I o odpowiedzialności. Nie tylko za siebie, ale także dla innych.

Mnie książka ta urzekła i oczarowała. Ma nie tylko przemyślany tytuł i oszałamiającą okładkę, ale też niesztampową treść. Po takie powieści trzeba sięgać, ponieważ po ich zakończeniu zaczynamy myśleć. Zastanawiać się. I uśmiechać.

wtorek, 3 stycznia 2017

100 miejsc we Francji, które każda kobieta powinna odwiedzić Marcia DeSanctis




Całkiem ciekawa publikacja. Już od pierwszych jej stron czytelnik czuje, jak wielką miłością darzy autorka Francję. Potrafi oczarować i zarazić go tą swoją pasją. Od razu zaczynamy marzyć o wyjeździe do Paryża, o odwiedzeniu wszystkich tych niezwykłych miejsc, o których z taką żarliwością nam opowiada. Nie sposób jednak przeczytać całości szybko i bez zatrzymywania się. Musimy tu i ówdzie przystanąć, pomyśleć, pomarzyć...


Autorka zna Francję doskonale i dzieli się z nami tym, co udało jej się odkryć. Dzięki niej poznamy miejsca niebanalne, ukryte przed turystami. Poznamy również sposoby na podróżowanie, zdradzi nam swoje pomysły na odpoczynek i pokaże miejsca idealne na zakupy.
Niestety nie da się poznać Francji w ciągu pięciu minut. Nie wystarczy nam na to nawet rok. Za to w tempie ekspresowych oczaruje nas ten niesamowicie fascynujący kraj, który koniecznie powinniśmy odwiedzić! Wielokrotnie!
Polecam. Pięknie wydana i wartościowa opowieść.