poniedziałek, 13 lutego 2017

Kolejny rozdział Agata Kołakowska




Rzadko kiedy zdarza się, że jakaś fabuła mnie zaskakuje. Wciąga do tego stopnia, że po skończonej lekturze nie mogę znaleźć sobie miejsca i kolejnej równie ciekawej książki. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że "Kolejny rozdział", najnowsza powieść Agaty Kołakowskiej, wzbudziła we mnie tak wiele emocji i naprawdę mnie zaintrygowała. To jedna z lepszych książek, jakie czytałam w ostatnich tygodniach. Polecam ją każdemu już na początku mojej opinii, nie będę ukrywać, że warto. Warto znaleźć czas, warto zapoznać się z tą opowieścią. Warto ją przeczytać.

Okładka jest niebywale urokliwa, a treść w zasadzie od pierwszych stron wbija nas w fotel. Jesteśmy zaintrygowani, zafascynowani światem stworzonym przez autorkę z taką lekkością i z taką doskonałością. Mnie powieść ta urzekła, oczarowała. To naprawdę coś niezwykłego, niecodziennego!


Poznajemy popularną pisarkę, która traci wenę i cierpliwość do pisania. Bezustannie wydzwania do niej redaktor Tarski, który pokłada w niej wielkie nadzieje i czeka na kolejny bestseller. Milewska nie potrafi jednak stworzyć powieści, której on od niej oczekuje.
Tarski niespodziewanie otrzymuje wiadomość, w której znajduje się pierwszy rozdział książki. Książki o nim samym. O jego życiu, o jego odczuciach, problemach i dylematach. Niestety e-mail nie jest podpisany i nie wiadomo, kto tak okrutnie zadrwił z redaktora. Jakby tego było mało, niebawem docierają do niego następne rozdziały. Mówią o tym, co dopiero się wydarzy... Dotyczą już nie tylko Tarskiego, ale także Milewskiej. Kto i dlaczego bawi się z nimi w kotka i myszkę?

Szalenie interesująca i wciągająca historia. Zaczynamy podejrzewać wszystkich, doprawdy wszystkich, począwszy od bliskich przyjaciół, rodziny, a skończywszy na samych zainteresowanych. Komu może ufać ta dwójka? Jak wiele stracą, zanim odkryją prawdę? Czy przyjaciele odwrócą się od nich?

Powieść ta porusza bardzo ciekawą tematykę. Pokazuje, jak łatwo można zniszczyć komuś życie. Dlaczego jedna osoba ma prawo do decydowania o spełnieniu bądź niespełnieniu marzeń innej? Autorka szuka odpowiedzi niełatwych, pokazuje skomplikowane relacje, mówi o błędach, których nie uda się naprawić, buduje napięcie w sposób perfekcyjny. Mnie książka ta zaniepokoiła, zmusiła do zastanowienia i zachwyciła jednocześnie. Jest po prostu wyjątkowo dobra!

niedziela, 12 lutego 2017

Stan nie!błogosławiony Magdalena Majcher



Kiedy zaproponowano mi zapoznanie się z tą powieścią, naprawdę się ucieszyłam. Byłam bardzo ciekawa, jaki jest styl Magdaleny Majcher, czy potrafi stworzyć wiarygodnych bohaterów? Zastanawiałam się, czy uda jej się zainteresować i zaintrygować czytelnika?

"Stan nie!błogosławiony" to druga publikacja blogerki i copywriterki, która bez pisania nie wyobraża sobie życia. To na pewno łączy ją z główną postacią, ponieważ Pola-bohaterka powieści również zajmuje się tworzeniem tekstów.
Majcher uwielbia czytać książki. Prowadzi bloga literackiego o nazwie Przegląd czytelniczy. Prywatnie jest mamą dwóch synów.


Pierwsze, co bardzo mi się spodobało to tytuł książki. Gratuluję niebanalnego i świeżego pomysłu, ponieważ zazwyczaj powieści obyczajowo-psychologiczne otrzymują sztampowe i nudne tytuły, zupełnie niedopasowane do fabuły. Tym razem zarówno tytuł, jak i okładka są nie tylko doskonale dobrane, dopracowane i przemyślane, ale i przykuwające uwagę odbiorcy. Temat, jaki postanowiła poruszyć początkująca pisarka w swojej kolejnej historii zaciekawił mnie i wzbudził we mnie wiele skrajnie różnych emocji.

Stworzona przez Majcher bohaterka jest trudna w ocenie. Niełatwo jest jednoznacznie określić, jaka jest, czy chcemy jej kibicować i czy zwyczajnie obdarzymy ją sympatią. Z jednej strony to postać niedowartościowana, czekająca na jakąkolwiek oznakę zainteresowania i miłości ze strony oschłej i wiecznie niezadowolonej matki, z drugiej stanowcza i pewna siebie kobieta, która potrafi postawić na swoim i wbrew reakcjom rodzicielki żyjąca po swojemu i na własnych zasadach.

Szalenie interesująca wydała mi się relacja pomiędzy matką a córką, ale też ta pomiędzy Polą a babcią jej męża. Z tą ostatnią główna bohaterka potrafiła rozmawiać otwarcie, ufała jej i zwierzała się ze wszystkich problemów i radości. Babcia Aniela to ciepła i kochająca osoba, której nie sposób nie lubić a nawet nie pokochać, jednak jej akceptacja i miłość nigdy nie wypełniły pustki w życiu Poli. Jej matka Bożena utyskuje na wszystkich i na wszystko, jest wiecznie niezadowolona i sfrustrowana. Czytelnik nieustannie zastanawia się nad powodem jej zachowania, próbuje ją zrozumieć, podobnie jak stara się ze wszystkich sił pojąć, dlaczego Pola jest właśnie taka a nie inna. Skąd bierze się w niej tak wielka stanowczość i wola walki z własną matką? Dlaczego nigdy nie przejmuje się jej uczuciami i emocjami i nie ma dla niej choć odrobiny tego ciepła, które ma dla babci męża? Można oczywiście powiedzieć, że oddaje matce tylko to, co od niej otrzymuje, jednak według mnie matka i córka są w gruncie rzeczy bardzo do siebie podobne. Obie uparte, pewne tego, że mają rację nawet przez moment nie zastanawiają się, w jaki sposób uzdrowić chorą relację.

Nie jest to jednak książka tylko i wyłącznie o matce i córce i ich trudnej, skomplikowanej relacji. To również historia o macierzyństwie. Macierzyństwie, które pojawia się znienacka, zupełnie nie w porę. Pola miała przecież spełniać marzenia, stać się pisarką z prawdziwego zdarzenia. Czy dziecko może popsuć te jakże ambitne plany zawodowe? Czy stanie na drodze Poli do realizacji pragnień?

Mnie nasunęło się jeszcze jedno pytanie: Jaką matką będzie Pola? Czy powieli błędy własnej rodzicielki? Czy będzie zaborcza, przekonana o własnej nieomylności? Czy jej dziecko będzie musiało walczyć o zachowanie swojego zdania, o to, by być w przyszłości tym, kim chce?

Pola z całych sił chciała utrzymywać się z pisania, ale jak wiadomo takie źródło dochodu jest niepewne i niestałe. Nigdy nie ma się pewności, co wydarzy się w kolejnym miesiącu czy tygodniu. Czy otrzymamy następne zlecenie? Bożena mimo wszystko ma chyba sporo racji w tym, że praca na etacie daje nam regularny i comiesięczny dochód, zapewniając bezpieczeństwo nie tylko nam, ale i całej naszej rodzinie. Warto zagłębić się w tej lekturze i samodzielnie zastanowić się nad tym, która z kobiet ma rację. A może uda się pogodzić jedno z drugim? Spełnianie marzeń i stabilność finansową. Kto wie?

Lektura interesująca i nietuzinkowa. Prawdopodobne dialogi i dylematy, przed jakimi staje niejedna kobieta. Aktualna, zdecydowanie na czasie historia, obok której nie można przejść obojętnie. Zmusza do refleksji, daje do myślenia. Całość czyta się szybko i z przyjemnością. Czekam z niecierpliwością na kolejne publikacje Magdaleny Majcher. Książkę polecam.

środa, 8 lutego 2017

Fragment Babskiego wieczoru o przyjaźni Mary Kay Andrews

"-(...) Ludzie wyrzucają mnie ze swoich blogrolli i usuwają z grona znajomych na Facebooku. Jak tak dalej pójdzie, to nie będę miała w branży żadnych przyjaciół.-Grace zerwała się na nogi i zaczęła chodzić tam i z powrotem przed barem, bliska łez. 
-Grace.-Głos Rochelle brzmiał surowo.-Usiądź i posłuchaj mnie.-Złapała córkę za łokieć.-Usiądź. 
-Co?-Grace zdawała sobie sprawę, że odezwała się jak zepsuty bachor, ale nic nie mogła na to poradzić. 
-Ten, kto uważa, że byłabyś zdolna zrobić coś takiego, wcale cię nie zna. Jeśli im powiesz, że tego nie zrobiłaś, a oni nadal ci nie uwierzą, olej ich. Tak naprawdę nigdy nie byli twoimi przyjaciółmi.
-Ale oni nimi byli-upierała się Grace.-Nie wiesz, jaki jest świat blogerów. Czytamy nawzajem swoje teksty, komentujemy je, crosspostujemy, publikujemy posty gościnne. No i raz czy dwa razy do roku spotykamy się na zjazdach.Ci ludzie są dla mnie ważni, a ja jestem ważna dla nich.
Rochelle pokręciła głową.
-Nie, nie jesteś. Ilu z tych tak zwanych przyjaciół zadzwoniło do ciebie po obejrzeniu w wiadomościach relacji z twojego rozstania z Benem? Czy ktokolwiek z nich tu przyjechał, zabrał cię na lunch albo po prostu pozwolił ci się wypłakać? Gdzie byli, kiedy ich najbardziej potrzebowałaś?
-W moim świecie to tak nie działa-upierała się Grace.
-W takim razie ten twój świat jest solidnie popieprzony. Od dwóch miesięcy przeżywasz ciężkie chwile, a jeszcze nie widziałam, żeby ktoś do ciebie zajrzał. I nie chodzi mi tylko o tych tak zwanych kolegów blogerów. Gdzie są twoje stare przyjaciółki?"
"Babski wieczór" Mary Kay Andrews
recenzja niebawem 

wtorek, 7 lutego 2017

Szpilki, Paryż i miłość Paulina Wnuk-Crepy




Paulina Wnuk-Crepy pochodzi z Łodzi, ale od ponad szesnastu lat jest mieszkanką miasta świateł. Paryż stał się jej domem. To tutaj znalazła pracę, tu znalazła miłość, tu założyła rodzinę. Prowadzi bloga "Mama w Paryżu", jest autorką książki o jednym z najbardziej romantycznych zakątków Europy, którą miałam przyjemność czytać.
Recenzja "Mój Paryż, moja miłość": http://asymaka.blogspot.com/2015/07/moj-paryz-moja-miosc-paulina-wnuk-crepy.html.

"Szpilki, Paryż i miłość" to pierwsza powieść paryskiej modelki i matki dwóch dziewczynek. Za sprawą tej historii pokazała, jak naprawdę wygląda praca w świecie mody, jakie są jej uroki, zalety, ale i liczne wady. Z prawdziwym zaciekawieniem zagłębiłam się w lekturze i naprawdę mocno trzymałam kciuki za młodą, nieśmiałą i pełną kompleksów dziewczynę, która o modelingu nie miała zbyt wielkiego pojęcia.
Julię poznajemy w momencie, gdy kończy szkołę średnią i zamierza rozpocząć studia. To jej ostatnie wakacje, które powinna spędzić na zabawie i podróżach. Niespodziewanie jednak los stawia przed nią nie lada wyzwanie, przedstawicielka znanej agencji modelek proponuje dziewiętnastolatce współpracę, która otwiera przed nią drzwi do Paryża! To właśnie tam Julia spędzi lato, ciężko pracując i ucząc się prawdziwego życia. Jak zakończy się jej przygoda? Czy znajdzie w tym niezwykłym mieście kogoś, kto stanie przy jej boku i nigdy jej nie opuści?

Powieść napisana lekko, w sposób zabawny i przemyślany. Bawiłam się doprawdy znakomicie i polecam przepełnioną prawdą i naturalnością fabułę. Urzekła mnie właśnie tym. Rzadko kiedy można powiedzieć o książce, że jest "z życia wzięta". Ta taka jest. Bohaterki stworzone przez początkującą pisarkę mają normalne, zwyczajne problemy, rozmawiają ze sobą tak, jak my wszyscy. Nie zostały pozbawione wad. To samo można powiedzieć o mężczyznach, których wykreowała Wnuk-Crepy. Przybliżyła nam ona rzeczywistość, w której żyją modelki, umiejętnie przypominając nam o tym, że każda z nich to po prostu człowiek. Człowiek z krwi i kości.
To książka o przyjaźni pomimo różnic, o pierwszym głębokim uczuciu, ale także o błędach, które można popełnić z niewiedzy lub naiwności. Naprawdę zachęcam do zapoznania się z tą niecodzienną fabułą.

niedziela, 5 lutego 2017

Siedem spódnic Alicji Joanna Jurgała-Jureczka



Kolejna polska autorka, której twórczość może zainteresować czytelników szukających ciekawej i niecodziennej lektury. Przenosi nas bardzo łatwo w świat zupełnie nam nieznany. Odbywamy podróż nie tylko do portugalskiego Nazare, ale również do chorwackiego Molunatu. Jednocześnie odkrywamy atuty naszych polskich malowniczych krajobrazów. Pisarka obudzi w nas ciekawość i zaintryguje, zachęci do wyjazdu, do podróży także w głąb siebie...


Joanna Jurgała-Jureczka jest historykiem literatury. Uwielbia podróże i zgłębianie tajemnic. Potrafi bez reszty zapomnieć się w archiwach poszukując faktów, które nie ujrzały jeszcze światła dziennego. Autorka publikacji na temat familii Kossaków.

Alicję poznajemy w chwili, gdy jej przyszłość jest niepewna i nic w jej życiu nie układa się tak, jak powinno. Przyjechała właśnie do przyjaciółki, by uporządkować myśli i zastanowić się nad tym, co dalej? Wędrujemy wraz z nią i z Margaridą poznając główną bohaterkę tej historii, ale również nietuzinkowe i pełne klimatu miasteczko w Portugalii. Dowiadujemy się o romansie Alicji z hrabią Adamem Franciszkiem, który zdaniem kobiety jest z zupełnie innego niż ona świata. Ten związek nie ma szans na przetrwanie.
Stopniowo coraz lepiej poznajemy tytułową postać tej powieści, ale także znaczenie tytułu.
W pobliżu naszej przesympatycznej i silnej Alicji pojawi się nie tylko hrabia, ale równie ciekawy i dobrze wykreowany przez pisarkę aktor.
Książka ta intryguje i wciąga. Jest zabawna i przepełniona humorem. Czyta się ją z przyjemnością, zagłębiając się w historię pełną skrajnie różnych emocji bohaterów, poznając ich myśli i sekrety.

wtorek, 31 stycznia 2017

Dziennik Bridget Jones Dziecko Helen Fielding




Miałam całkiem ambitne plany na początek 2017 roku. Chciałam więcej czytać i więcej pisać na blogu o tym, co przeczytałam. Niestety moje plany szybko legły w gruzach, gdy najpierw ospa wietrzna mojej sześciolatki, a później moje własne zapalenie uszu dały o sobie znać. Powoli dochodzimy do siebie, a ja próbuję nadrobić wszystkie zaległości. W tym również blogowe.

Dziennik Bridget Jones Dziecko to pierwsza książka z serii o szalonej i zwariowanej dziennikarce, którą miałam przyjemność przeczytać. Wcześniej niesztampową bohaterkę czterech powieści znałam jedynie z filmów. Ciekawa byłam jednak stylu Helen Fielding, zastanawiałam się, czy pisze równie zabawnie jak dowcipna i świeża okazała się ta fabuła na ekranie?

Książkę pochłonęłam w ciągu zaledwie kilku godzin. Bawiłam się doskonale zazdroszcząc Bridget oddanych przyjaciół, na których mogła liczyć zawsze i w każdej sytuacji. Nietuzinkowi, oryginalni, szczerzy do bólu idealnie pasują do tej kobiety, której nie sposób zaszufladkować i poddać wnikliwej, jednoznacznej ocenie. Bridget jest jedyna w swoim rodzaju i dlatego czytelnicy tak bardzo ją kochają. I dlatego też pokochał ją egocentryczny, sztywny prawnik, który lubił ją taką, jaka jest. Właśnie taką.
Już po kilku pierwszych stronach orientujemy się, że coś poszło nie tak. Nie po naszej myśli. Bridget wcale nie gra roli księżniczki, nie mieszka w pałacu i jej życie nie jest usłane różami. Nie poślubiła ukochanego, oni się po prostu rozstali!
Czytelnik zaintrygowany brnie w dalszą część opowieści, myśląc intensywnie, dlaczego nie było "i żyli długo i szczęśliwie"? Dlaczego nie są już razem? Co takiego musiało się stać, że wybrali życie z dala od siebie? Przecież tak się kochali!

Powieść ta jest przezabawna. To komedia romantyczna pełna pomyłek, niespodziewanych i zupełnie nieprawdopodobnych zwrotów akcji. Z góry wiadomo, że Bridget spodziewa się dziecka, ponieważ taki jest tytuł książki, ale kto jest jego ojcem? Niestety odpowiedzi na to pytanie nie zna nawet przyszła matka. Czy kobieta stale borykająca się z nadwagą, nadużywająca alkoholu i papierosów, żyjąca w chaosie nadaje się na rodzica? Jaką matką będzie Bridget?

Przeczytać warto. Marzę o tym, by zapoznać się z wcześniejszymi tomami.
Publikacja jest po prostu doskonała. Ani za długa, ani za krótka. Nie znajdziecie w niej przydługich, nużących opisów, za to mnóstwo interesujących przemyśleń i świetnych dialogów. Bohaterowie są świetnie nakreśleni, a fabuła zgrabnie opowiedziana. To książka, którą polecam z uśmiechem na ustach!

wtorek, 17 stycznia 2017

Idealna Magda Stachula





Ostatnio coraz częściej łapię się na tym, że marzy mi się dobra powieść z wątkiem kryminalnym. Chętnie oglądam filmy z wątkiem psychologicznym, głównie thrillery, dlatego "Idealna" zainteresowała mnie i postanowiłam zapoznać się z tą lekturą. Mój mąż jest nią zachwycony. Ja byłam nieco zagubiona i dosyć niepewnie czułam się poznając historię głównej bohaterki. Chyba zbyt mocno wciągnęła mnie ta opowieść...


Anita nie należy do kobiet czynnych zawodowo. Jej życie ograniczone jest do czterech ścian mieszkania, a głównym jej zajęciem jest obserwowanie innych ludzi.Wydaje jej się, że dzięki temu ma kontrolę nad własną egzystencją, czuje się bezpiecznie. Zapomina choćby na moment o nie do końca idealnym związku i niespełnionym pragnieniu, by zostać matką. Do pewnego momentu wszystko pozornie jest w porządku. Aż do chwili, gdy w szafie Anity pojawia się sukienka, której nie kupiła. Co jeszcze wydarzy się w życiu tej zagubionej, młodej kobiety?

Autorką książki jest moja rówieśniczka. Magda Stachula ukończyła judaistykę na UJ. Mieszka w Krakowie z mężem i dwójką dzieci. Opowiada nam historię wielowątkową, w której nie do końca potrafimy się odnaleźć, szczególnie na początku. Musimy jednak uzbroić się w cierpliwość, ponieważ wreszcie wszystkie elementy układanki trafiają na właściwe miejsce. Poznajemy punkt widzenia czwórki bohaterów, ich emocje, myśli i odczucia. Trzeba przyznać, że debiutująca pisarka doskonale oddała ich rozterki i charakter. To powieść wciągająca, dająca do myślenia, autorka wiele razy zapędza czytelnika w kozi róg, nie pozwala mu na wytchnienie i spokojną lekturę. Według mnie to bardzo dobry debiut. Z niecierpliwością będę oczekiwać na kolejne książki autorki.