wtorek, 4 kwietnia 2017

Marta, która się odnalazła Caroline Wallace




Streszczenie książki zaintrygowało mnie do tego stopnia, że postanowiłam jak najszybciej zapoznać się z tą nietuzinkową historią. Zresztą chyba każdy byłby ciekawy, dlaczego szesnastoletnia Marta nigdy nie opuściła dworca w Liverpoolu? Porzucona jako niemowlę zna tylko i wyłącznie to jedno miejsce. Jest ono jej domem. Tu ma przyjaciół, rodzinę, tu czuje się bezpieczna i kochana. Ciągle czeka z nadzieją, że wreszcie ktoś zgłosi się po nią, jak po zagubioną na dworcu rzecz, że ktoś przypomni sobie o niej, o tym, że zostawił ją w walizce...

Kim jest Marta? Czu uda jej się znaleźć odpowiedź na to jedno, zasadnicze pytanie? Musi posiąść wiedzę na ten temat, ponieważ nie będzie mogła dłużej żyć na dworcu. Ma niewiele ponad miesiąc na rozwikłanie zagadki.

Powieść ta jest magiczna, niepozbawiona tajemniczych wątków. To nieco baśniowa, szalenie interesująca i niesztampowa historia, w której nic nie jest pewne i z góry ustalone. Główna bohaterka to postać inspirująca, inteligentna, jednak bardzo naiwna. To książka o sile miłości, przyjaźni, ludzkich dylematach, a wszystko to dzieje się na z pozoru zwyczajnym dworcu. Wybierzcie się w niezwykłą podróż śladami Marty, bo naprawdę warto! Nie będziecie żałować. Całość czyta się z otwartą buzią, z wypiekami na twarzy, poddając się magii i czekając z niecierpliwością na kolejne wiadomości, które przybliżają nas do znalezienia odpowiedzi na najważniejsze pytania. Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz