poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Powrót do starego domu Ilona Gołębiewska





Urodzona w 1987 roku poetka, autorka licznych publikacji dla dzieci i młodzieży postanowiła pokazać światu powieść obyczajową, która niesie nadzieję i dodaje energii. Ilona Gołębiewska już jako pięciolatka wiedziała, czym chciałaby zajmować się w przyszłości. Właśnie wtedy postanowiła, że zostanie nauczycielką i... pisarką! Jej codzienność to praca ze studentami, seniorami, ale też z dziećmi i młodzieżą. Prowadzi zajęcia terapeutyczne, tworzy artykuły naukowe, bajki, opowiadania i baśnie.

Powieść ta zaczarowała mnie. Takie lektury to ja lubię! Dziękuję za młode, zdolne początkujące pisarki. Uwielbiam odkrywać nowe nazwiska. To prawdziwa perełka, nie mogłam się oderwać. Dosłownie. A na początku pomyślałam, że to kolejna banalna historia o kobiecie zranionej, która porzuca miasto i na wsi odnajduje to, za czym tęskni. Nie jest taka. W żadnym razie. To piękna, niosąca nadzieję i dodająca wiary w dobroć drugiego człowieka historia. Polecam z całego serca. Nie jest cukierkowa, odrealniona ani sztampowa. Czyta się ją w tempie ekspresowych. Warto!


A o czym jest ta historia? 

To pierwsza część trylogii o starym domu. Główna bohaterka jest kobietą w kwiecie wieku, która wreszcie budzi się z trzynastoletniego uśpienia i postanawia zrobić coś ze swym życiem. Właściwie nie postanawia tak sama z siebie, zostaje do tego zmuszona przez niewdzięcznego i dalekiego od ideału męża. Przy okazji rozstania z mężem traci pracę. I oczywiście nie ma gdzie mieszkać. Jedynymi osobami, na które może liczyć są jej wieloletnia przyjaciółka i jej małżonek. Alicja, bo tak ma na imię nasza pierwsza naiwna wyjeżdża do miejsca, w którym spędziła sześć lat swojego szczęśliwego dzieciństwa. Dlaczego nagle i bez słowa wyjaśnienia wyjechała stamtąd z rodzicami? 

Kobieta nie tylko musi odnaleźć swoje miejsce na ziemi i sens swojej egzystencji. Musi również rozwikłać zagadki i sekrety skrywane latami przez najbliższe jej osoby. To pasjonująca, szalenie ciekawa lektura. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz