poniedziałek, 1 lutego 2021

Miała umrzeć Ewa Przydryga

 





    To thriller w najlepszym wydaniu! Wciąga już od pierwszych stron, intryguje, szokuje, zachwyca. W ciągłym napięciu śledzimy losy głównej bohaterki, choć dorosłej, to gdzieś w środku nadal zagubionej, małej dziewczynki, która nigdy nie powinna przeżyć tego, co przeżyła. 


    Pozornie szczęśliwa, idealna rodzina. Jak z obrazka. Mama, tata, dorastająca córka i druga sporo od niej młodsza. Ada zdaje się być odważną, sprytną dziewczyną. Lubi żyć na krawędzi, potrzebuje mocnych bodźców, a z drugiej strony jest wrażliwą, samotną i borykającą się z wieloma problemami nastolatką. Czy uda jej się wyjść z matni, ochronić młodszą siostrę od krzywdy, zła, obojętności najbliższych? 


    W pewną noc, tuż po Wigilii Bożego Narodzenia świat tej rodziny legnie w gruzach, a właściwie zatonie w ich własnej krwi... 

Dwadzieścia lat później poznajemy młodą kobietę, której przeszłość okryta jest wielką tajemnicą. Czy znajdzie się ktoś, kto pomoże jej odzyskać tożsamość? A może lepiej nie wiedzieć? 

Świetnie napisana powieść, którą polecam zdecydowanie. Naprawdę bardzo dobrze się ją czytało. Z wielkim żalem pożegnałam się z bohaterami stworzonymi przez Ewę Przydrygę. Autorka zajrzała w ludzką psychikę, prześwietliła ją na wylot i znalazła odpowiedzi na najbardziej niewygodne pytania. Polecam i gratuluję! 



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza