Książka dostępna jest w tym miejscu KLIK> z 15 % - towym rabatem! Taką promocję na ferie wymyśliło wydawnictwo Siedmioróg.
Ewa Mirkowska kocha literaturę, ukończyła więc właśnie literaturoznawstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Pisze książki dla dzieci, m. in. o kocie Garfieldzie. Jej bohaterowie obdarzeni są dużym poczuciem humoru, wędrują po nieznanych miejscach, mogą na sobie polegać, przyjaźnią się ze sobą.
"59 bajek o zwierzętach" to ciekawe, niebanalne opowieści, w których dziecko odnajdzie swoje własne, małe problemy i radości. Mamy tutaj o stworzonka egzotyczne, niespotykane na naszych podwórkach, ale i takie znane naszym milusińskim, jak żabka, owieczka, baranek, króliczek. Te wszystkie zwierzęta mogą nasze dzieci wiele nauczyć, pomóc zrozumieć otaczający je świat, relacje w nim panujące, możemy znaleźć tu morał, wyciągać wnioski z każdej historyjki.
Ilustracje w książeczce są naprawdę piękne, a opowieści jest na tyle dużo, że na pewno wystarczy nam ich na długie wieczory, na wspólne czytanie przed snem, dziecko się powoli wyciszy lub będzie nas słuchać z zapartym tchem, z wypiekami na twarzy, wszystko zależy od naszego potomka...
Moje dzieci uwielbiają, gdy czytam im o zwierzętach, dlatego ten tytuł tak bardzo mi się spodobał, lubią bohaterów i smutnych, i wesołych, i naiwnych, i rozgarniętych, i walecznych, i tchórzliwych. Moim Miśkom szczególnie do gustu przypadła historyjka o pawiu Dumku i jeżu Pikpiku, który był strasznym marudą i obrażał się zupełnie bez powodu. Dopiero kiedy wystraszył się ciemnego lasu i samotności zrozumiał, że nie warto być niemiłym dla innych, bo wtedy można stracić przyjaciół. Z kolei do mnie przemówił tytuł "Bębnisz jak na pożar", ponieważ opowiada on o króliczku, który uczy się grać na wielkim bębnie, niestety jest to bardzo głośny instrument i przeszkadza innym mieszkańcom lasu, zabronili mu ćwiczyć. Dopiero wtedy, gdy króliczek uratował ich swym bębnieniem przed pożarem docenili go i pozwolili mu ćwiczyć, rozwijać swój talent i swoja pasję.
To mądre, pouczające, interesujące bajki, polecam jak najbardziej.
Za swój egzemplarz dziękuję Wydawnictwu SIEDMIORÓG.
wtorek, 12 lutego 2013
poniedziałek, 11 lutego 2013
Pan Samochodzik i Templariusze Zbigniew Nienacki
Spróbujcie nieśmiało, bez nacisku podsunąć Pana Samochodzika swoim dzieciom, naprawdę warto!!!
PREMIERA!!! "Pasja budzi się nocą" - Anna Kossak
Anna Kossak uwielbia ogień i wodę, życie towarzyskie i spokojne wieczory w zaciszu domowym. Czyta thrillery i komedie romantyczne, to kobieta pełna pasji, lubi być przywódcą, jak też obserwatorem. Według niej tylko dobro ma szansę wygrać, kocha zwierzęta, podróże i ... tango argentyńskie. Jest zatem osobą wszechstronną, zmienną jak na prawdziwą przedstawicielkę płci pięknej przystało.
Zapraszam na stronę autorki KLIK>.
"Pasja budzi się nocą" to książka, która przykuwa uwagę, zarówno tytułem, piękną okładką, jak i zawartością. Z każdym kolejnym zdaniem robi się coraz ciekawiej, coraz bardziej gorąco, niebezpiecznie...
Ewa, bo tak ma na imię nasza główna bohaterka jest osobą planującą wszystko w najmniejszych szczegółach. Wie, co zdarzy się wieczorem, jak przebiegnie kolacja, jak będzie się czuła... wszystkiego niestety nie da się jednak przewidzieć, to po prostu niemożliwe!
Na szczęście posiada wspaniałe, prawdziwe przyjaciółki, które zawsze pocieszą, przybiegną z dobrym słowem, którym może ufać i na których może polegać.
I do tego momentu książka nieszczególnie mi się podobała, bo już tyle razy czytałam o podobnych dziewczynach, które wszystko zmieniają, bo nie mają wyboru, wyjścia... a jednak!!!
Tu wszystko tylko z pozoru wygląda tak samo, im bardziej się zagłębiamy, zaczytujemy, tym więcej chcemy wiedzieć, szybciej poznać prawdę, tajemnicę, dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi!
A na dodatek jeszcze ten taniec... zmysłowy, pełen pasji, namiętności... co za mieszanka!!! Emocji, uczuć, zagadek i nie jest to jak się zdaje początkowo powieść ani lekka, ani banalna! Jest wątek, który powoduje, że robi mi się nieswojo, że oglądam się za siebie, mam gęsią skórkę i włosy stają mi dęba, gdy o tym czytam...
Zaskakuje nas autorka niebywale, akcja toczy się szybko, jest wartka, przemyślana, dopracowana w każdym szczególe. Nie zawiedziecie się na tej książce, przysporzy Wam mnóstwa atrakcji, spowoduje, że Wasze serca zabiją szybciej.
Na koniec cytat z książki:
"Plany... Potrafimy kilkanaście miesięcy poświęcić na zaplanowanie najdrobniejszych szczegółów, a życie w ciągu kilku sekund może zniweczyć nasz wysiłek."
Za książkę "Pasja budzi się nocą" dziękuję bardzo Wydawnictwu Prozami. Książka ma dzisiaj swoją premierę i jest debiutem pani Anny Kossak.
Przebudzenie Irena Matuszkiewicz
W tej książce poznajemy wiekową, dosłownie, osobę, której jedynym ciekawym zajęciem może być teraz wspominanie minionych lat. Przypomina sobie chwile z dzieciństwa, które było szczęśliwe, beztroskie, później wiek młodzieńczy, poprzez II wojnę światową, w czasie której jej myślenie, sposób postrzegania Niemców się zmienił... Wcześniej, wychowywana w duchu popierania Niemców, teraz musi się zmierzyć z brutalną rzeczywistością. Jej poglądy się zmieniają, tak samo jak zmianie ulega całe jej dotychczasowe życie. Już nie ma nikogo, kto może ją chronić, kto chciałby to robić, nie będzie żyła w płaszczu ochronnym. Jadwiga nie chce stać się odpowiedzialną, silną kobietą, niestety nikt o zdanie jej nie pyta i nie ma wyboru, musi, po prostu musi "zakasać rękawy" i radzić sobie z tym światem, w jakim przyszło jej żyć i wychowywać maleńkie dziecko. Sama musi zadbać o siebie i maleńką istotkę, krew z krwi, kość z kości... zapewnić jej chociaż minimalne potrzeby, bo na wiele pozwolić sobie w tych czasach nie mogą. Zdawać by się mogło, że nie poradzi sobie, że się załamie, jednak ma dla kogo żyć, kim się zająć, kim opiekować.
Wczoraj wieczorem nie mogłam zasnąć, jak nigdy. Skończyłam czytać właśnie ten tytuł, "Przebudzenie" Ireny Matuszkiewicz. Byłam pod wielkim wrażeniem tej lektury i dlatego do spania nie mogłam się w żaden sposób ułożyć. Główna bohaterka nieszczególnie przypadła mi do gustu, bo rozpieszczana w dzieciństwie była maksymalnie, a ja strasznie takich dzieci nie lubię. Jako dojrzała kobieta też nie podobała mi się wcale, bo była "wredną" teściową, ale ogólnie jej historia szalenie mnie zaciekawiła, w pewnym momencie wzruszyłam się do łez. Po to właśnie są książki, prawda? Trzeba coś przeżywać, myśleć, a ja myślałam i przeżywałam, dlatego uważam, że "Przebudzenie" jest bardzo interesującą pozycją. Brzmi to pewnie jak reklama, ale co tam... Zaczęłam się zastanawiać, jaka ja będę w przyszłości, czy dożyję do tego, by być teściową? Czy będę pamiętać tą książkową i nie powielę jej błędów?
Na koniec cytat z tej książki muszę przytoczyć, bo spodobał mi się ogromnie:
"Z chwilą kiedy odchodzą rodzice, nieodwołalnie kończy się dzieciństwo. Nie ma już nikogo, kto by powiedział: 'córko', 'synu'. Dom, nawet jeśli zostaje, też jest inny."
Zgadzam się z tym w stu procentach.
Książkę polecam szczerze, warta jest przeczytania!
niedziela, 10 lutego 2013
Wiśniowy Dworek Autor: Katarzyna Michalak
Katarzyna Michalak pierwszą książkę napisała w wieku 6 lat, była to historia o zwierzętach i od tej chwili zarówno zwierzęta, jak i pisanie pokochała całym sercem. Z zawodu jest lekarzem weterynarii. Debiutowała tytułem "Gra o Ferrin" w 2007 r., której to książki jeszcze nie skończyłam czytać, ale zapowiada się interesująco. Mieszka w domu pod lasem, zwanym "Poziomką", dla której porzuciła stolicę. Uwielbia las, naturę, śpiew ptaków, tu czuje się szczęśliwa i na swoim miejscu. W jej twórczości spotykamy zazwyczaj ciekawych bohaterów, prawdziwe uczucia, miłość do zwierząt i przytulnych domostw. Wiele się tutaj dzieje, pisarka potrafi zaskoczyć, pięknie dobiera słowa, a jej dialogi są barwne i interesujące. Jest jedną z niewielu polskich pisarek, której pozycje znam prawie wszystkie, niemalże każda podoba mi się tak samo.
"Wiśniowy dworek" to czwarta książka z serii owocowej, jednak nie powiązana tematycznie z pozostałymi, wcześniejszymi. Poznajemy tu dwie kobiety, Danusię i Dankę i tajemniczą osobę trzecią. Pierwsza z bohaterek jest skromną, spokojną trzydziestolatką, nauczycielką w maleńkim Milewie, pod litewską granicą. Nigdy nie chciałaby mieszkać w stolicy, nie lubi tłumów, szumu wielkiego miasta, korków.
Danka z kolei mieszka w Warszawie, pracuje w międzynarodowej korporacji i za nic w świecie nie wyobraża sobie siebie na wsi, ponieważ jak dla niej to nudne, za spokojne miejsce, w którym nic się nie dzieje.
Są tak różne, że niemożliwym zdaje się znalezienie między nimi podobieństw. Dzieli je dosłownie wszystko, a jednak coś musi je łączyć, coś lub ktoś... Być może ta tajemnicza osoba trzecia, która je obserwuje, chce, by się spotkały, poznały, by wiedziały o sobie wszystko.
"...we wsi Milewo.
Tu po raz pierwszy zrozumiała, że dziecku do szczęścia nie wystarczy dach nad głową, pełna miska i czyste ubranie, dziecko musi być przede wszystkim chciane i kochane.Tutaj po raz pierwszy, ale i ostatni, zapłakała nad małą dziewczynką tuloną przez sąsiadki, a nigdy przez ojca."
Relacje, jakie panują między rodzicami i dziećmi są czasem niebywale trudne, skomplikowane, cieszę się, że pisarka poruszyła ten temat, ponieważ moim zdaniem jest wart uwagi i zastanowienia.
"Ludzie to nie mgły nad jeziorem. Nie znikają z nastaniem dnia."
Cytaty naturalnie pochodzą z książki, za której egzemplarz dziękuję bardzo, bardzo, bardzo pani Aleksandrze i Wydawnictwu Literackiemu. Polecam całym sercem, takiej Katarzynie Michalak mówię jak najbardziej TAK !!!
"Wiśniowy dworek" to czwarta książka z serii owocowej, jednak nie powiązana tematycznie z pozostałymi, wcześniejszymi. Poznajemy tu dwie kobiety, Danusię i Dankę i tajemniczą osobę trzecią. Pierwsza z bohaterek jest skromną, spokojną trzydziestolatką, nauczycielką w maleńkim Milewie, pod litewską granicą. Nigdy nie chciałaby mieszkać w stolicy, nie lubi tłumów, szumu wielkiego miasta, korków.
Danka z kolei mieszka w Warszawie, pracuje w międzynarodowej korporacji i za nic w świecie nie wyobraża sobie siebie na wsi, ponieważ jak dla niej to nudne, za spokojne miejsce, w którym nic się nie dzieje.
Są tak różne, że niemożliwym zdaje się znalezienie między nimi podobieństw. Dzieli je dosłownie wszystko, a jednak coś musi je łączyć, coś lub ktoś... Być może ta tajemnicza osoba trzecia, która je obserwuje, chce, by się spotkały, poznały, by wiedziały o sobie wszystko.
"...we wsi Milewo.
Tu po raz pierwszy zrozumiała, że dziecku do szczęścia nie wystarczy dach nad głową, pełna miska i czyste ubranie, dziecko musi być przede wszystkim chciane i kochane.Tutaj po raz pierwszy, ale i ostatni, zapłakała nad małą dziewczynką tuloną przez sąsiadki, a nigdy przez ojca."
Relacje, jakie panują między rodzicami i dziećmi są czasem niebywale trudne, skomplikowane, cieszę się, że pisarka poruszyła ten temat, ponieważ moim zdaniem jest wart uwagi i zastanowienia.
"Ludzie to nie mgły nad jeziorem. Nie znikają z nastaniem dnia."
Cytaty naturalnie pochodzą z książki, za której egzemplarz dziękuję bardzo, bardzo, bardzo pani Aleksandrze i Wydawnictwu Literackiemu. Polecam całym sercem, takiej Katarzynie Michalak mówię jak najbardziej TAK !!!
Listy z mojego ringu Samanta Dąb
"Wow!!! Jaki piękny uśmiech... Jakie wspaniałe zdjęcie! Jestem oczarowany...
Jesteś śliczna i na pewno jesteś miłą osobą. Bardzo chciałbym cię bliżej poznać, oczywiście jesli nie będziesz miała nic przeciwko temu. (...)"
Zastanówcie się, jeżeli dostałybyście taką wiadomość na facebooku, czy odpisałybyście?
Z tym, że musicie wiedzieć i pamiętać o tym, że odbiorca tego listu, to kobieta zamężna, matka dwójki dzieci.
Wiadomość niby niewinna, ale jak rozwinie się korespondencja, znajomość między nimi, nigdy nie wiadomo. Czy warto ryzykować swoje małżeństwo, szczęście? Może to oszust, który chce wyłudzić od niej pieniądze? Który ją skrzywdzi, od którego ona się uzależni? W którym się zakocha? Co Wy myślicie na temat zdrady? Czy sama myśl o tym jest już zdradą? Czy pisanie e-maili, że się kogoś kocha jest krzywdzeniem innej osoby, z którą pozostaje się w związku małżeńskim? Której się przysięgało, na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie...? Czy tak można? Jak się zasypia, jak patrzy się w lustro, co się czuje, czy ma się jakiekolwiek wyrzuty sumienia?
ZDRADA... temat szeroki, bardzo trudny i skomplikowany... nie oceniam i nie osądzam... Oj, kiedyś już na ten temat dyskutowałam KLIK w tym miejscu właśnie, po obejrzeniu filmu "Pestka", na podstawie książki Anny Kowalskiej. Wielokrotnie drążyłam ten temat i dalej tego nie rozumiem, wiem, mówią, że to moment, że chwila... impuls... a gdzie są uczucia, szacunek, miłość? Staram się nie oceniać, staram się naprawdę... z całych sił...
Nasza bohaterka ma na imię Anita, mieszka w małym miasteczku, ma męża i dwoje dzieci, o czym już pisałam. Ma plany na przyszłość, nie jest ani głupia, ani naiwna, z jakiego powodu pakuje się w ten dziwny układ, związek? Nie wiem... Czy będzie miała dość siły, by to zakończyć, a może znajdzie szczęście u boku tego mężczyzny?
Książka niesamowicie prawdziwa, te wiadomości zagubionej, chyba nie do końca szczęśliwej, może nierozumianej, kobiety są szczere do bólu, jest mimo rodziny samotna, nie potrafi się odnaleźć, nie ma z kim porozmawiać, komu się zwierzyć, jest przemęczona, a on jej słucha, naprawdę słucha...
Polecam, a za swój egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Novae Res.
sobota, 9 lutego 2013
Marcin Szczygielski "Czarny młyn"
Moja jedenastoletnia Groszek była zachwycona tym tytułem i mało tego, przeczytała "Czarny młyn" o wiele szybciej niż ja! Po prostu książka zaginęła i odnalazła się dopiero po dwóch dniach!
Jestem oczarowana tą opowieścią, chociaż miejscami bywała dosyć mroczna i straszna, pytałam nawet córkę, czy nie bała się niektórych fragmentów, ale odpowiadała, że nie... chyba ja jestem bardziej strachliwa...
Tak wygląda autor, całkiem sympatycznie, prawda? Jest pisarzem, dziennikarzem i grafikiem. Pisze dla dorosłych, książki i sztuki teatralne, a od niedawna adresuje swoje książki do młodego czytelnika.
"Czarny młyn" to horror dla młodzieży, autor otrzymał w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren pierwsze miejsce za ten tytuł. Z wielką chęcią sięgnę także po fantastyczno- przygodową powieść zatytułowaną "Za niebieskimi drzwiami", która ukazała się jesienią 2010 r.
Horror dla młodzieży, powiecie! Co to za twór? Ja w każdym bądź razie byłam bardzo sceptycznie nastawiona, jak się okazuje dzięki mojej Groszek, zupełnie na wyrost... Książka jednym słowem niezwykła!
Nie mogłam się od niej oderwać, mąż patrzył na mnie dosyć dziwnie, widząc mnie jak robię przerwy tylko naprawdę konieczne i po prostu siedzę w tej książce. Dodatkowo motywowała mnie moja córka, bo bardzo chciała porozmawiać o wrażeniach, o moich odczuciach, po przeczytaniu i co chwilkę przybiegała pytając, czy już skończyłam.
Książka niebywale prawdziwa, autentyczna, smutna... bo taka jest rzeczywistość małej, zapomnianej wioski. Nie rodzą się już tu dzieci, nic się nie udaje, wszyscy uciekają, wyjeżdżają, zwierzęta też nie mogą tu przetrwać w zdrowiu... Jest szaro, przytłaczająco, na pewno nie tak, jak być powinno. Mimo wszystko to świat, który nasz bohater Iwo kocha i zna, ma tyle lat co moja najstarsza córka, a jest taki mądry, tak wiele rozumie. Takich miejsc, jak to jest w całym naszym kraju mnóstwo, ruiny, zaniedbane budynki byłych PGR, niszczejące, niebezpieczne wręcz.
"Puste domy są nieprzyjemne - ich wnętrza pachną wilgocią i zawsze wydają się ciemne, nawet wtedy, kiedy jest słoneczny dzień. Można w nich jednak znaleźć różne bardzo ciekawe rzeczy, więc kiedy już naprawdę nie mamy żadnego lepszego zajęcia, wchodzimy do któregoś z nich przez wybite okno albo nawet przez drzwi, o ile nie są zabite deskami i buszujemy po kątach. Ale tylko wtedy, kiedy jesteśmy razem, i tylko w ciągu dnia. Żadne z nas nigdy w życiu nie wybrałoby się do opuszczonego domu po zmroku, a już przenigdy w pojedynkę."
Iwo ma młodszą siostrzyczkę, mama prosi go o pomoc, ponieważ sama musi iść do pracy i nie ma kto zająć się Melą.
"Wtedy trochę się przeraziłem, bo chyba jednak wolałbym już iść do pracy, niż zajmować się siostrą. Wcale nie dlatego, że jej nie kocham czy coś, bo ja bardzo kocham moją siostrę. Chodzi o to, że ona wymaga mnóstwo opieki bez przerwy. Wiedziałem jednak, że mama na mnie liczy i jak bardzo ważne dla niej jest to, żebym zaopiekował się Melką."
Chłopiec jest niesamowicie dojrzały, dlatego potrafi stawić czoło niebezpieczeństwu, ratować wraz z przyjaciółmi swój może nie idealny, ale jednak znany i kochany świat, swoją wioskę. Wiele pięknych chwil można przeżyć z tą książką, warta jest przeczytania, zrozumienia, zamyślenia się...
Za mój egzemplarz dziękuję bardzo Wydawnictwu Piotra Marciszuka STENTOR.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





