Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla starszych czytelników. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla starszych czytelników. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 stycznia 2017

Nadzieje i marzenia Magdalena Kordel




Okładka przenosi nas w ciepłe upalne letnie miesiące. Ponownie zawitamy do małego miasteczka schowanego gdzieś w górach. Czwarty tom cyklu "Malownicze" to opowieść niebywale klimatyczna i pełna zaskakujących zwrotów akcji. Specyficzna atmosfera prowincji oddana znakomicie.
Magda jeszcze nie zdąży otworzyć koperty, a już wszyscy lepiej od niej będą wiedzieli, co zawiera list z francuskiej kancelarii. Dla nas, czytających, będzie to zabawne, ale czy równie mocno rozbawi samą zainteresowaną? Czy to prawda, że za granicami naszego kraju czeka na nią wielki spadek? Co zrobi z odziedziczoną fortuną? Malownicze będzie huczało od plotek, wszyscy będą snuli domysły, w żadnym wypadku nie zwracając uwagi na Magdę. A ona ma na głowie znacznie poważniejsze kłopoty, rozważania i dylematy natury miłosnej. Czy związek z Michałem opiera się na mocnych filarach, czy para ma jakiekolwiek szanse na wspólną, szczęśliwą przyszłość?

Autorka snuje swoją opowieść w bardzo ciekawy sposób. Przenosi nas z niezwykłą łatwością w przeszłość odległą o przeszło stulecie. To tutaj poznajemy odważną Sabinę. Co łączy te dwie kobiety?


W stworzonej przez pisarkę rzeczywistości czas płynie zupełnie inaczej. Poznajemy nie tylko prawdziwą siłę miłości, odkrywamy rodzinne sekrety, ale i opowieści z dawnych czasów, o których Magdalena Kordel potrafi naprawdę wspaniale pisać. Nie zawiodłam się czytając moją ukochaną "Tajemnicę bzów", nie zawiodłam się i tym razem. Wątki historyczne są doprawdy interesujące, a umiejętnie wplecione w dobrą powieść obyczajową dodają jej klasy i wiarygodności. Tajemnicza opowieść ze zdradą rozdzierającą serce, jednocześnie ciepła, zabawna i emocjonująca będzie idealną lekturą na kilka zimowych wieczorów. Oby do wiosny, moi mili! Polecam!

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Sezon na cuda Magdalena Kordel



Optymistyczna, wywołująca na naszej twarzy uśmiech okładka to jeden z pierwszych atutów opowieści o Majce. Wstęp napisany prosto z serca od razu przekonuje nas do tego, by zasiąść do czytania. Teraz. Zaraz. Natychmiast. Nawet, jeśli nie znamy poprzedniej części historii.


Magdalena Kordel stworzyła miejsce pełne magii i nadziei. Pokazała, że Malownicze może istnieć naprawdę. Pobudziła naszą wyobraźnię i pokazała nam, że i my możemy być lepsi. Chcemy wciąż na nowo powracać do miasteczka u podnóża gór, które pokochaliśmy i bez którego nie potrafimy się już obejść. Ciągle czekamy na kolejne losy poszczególnych mieszkańców, łapiemy się na tym, że zastanawiamy się, co u nich słychać.

Pisarka wykreowała charakterystyczne postaci, które żyją własnym życiem i zapewne zaskakują niejednokrotnie ją samą. Uwielbiamy jednych, denerwuje nas zachowanie innych, ale jak wiadomo, nikt nie może być idealny i bez skazy. Każdy z bohaterów ma prawo do błędów, do otrzymania drugiej szansy. Czy będzie potrafił ją mądrze wykorzystać, nie wiadomo.

Całość czyta się szybko, ale autorka ma już wyrobiony własny, niepowtarzalny, niebywale lekki styl, dlatego czytelnika nie dziwi ekspresowe zapoznanie się z lekturą. I zdumienie, że to już niestety koniec!

Spotkamy na kartach tej powieści i Leontynę, i Majkę, i jej córkę Manię, i Czarka... i wiele innych ciekawych osobowości. Książka opowiada o nadchodzących Świętach Bożego Narodzenia, a snuta przez pisarkę historia jest pełna nietuzinkowego klimatu i serdeczności. Przypomina nam o tym, jak ważny jest człowiek. Znajdziemy tu również moc zabawnych sytuacji, które spowodują, że uśmiech nie zniknie z naszej twarzy na długi, długi czas. Polecam.

środa, 4 stycznia 2017

Jak powietrze Agata Czykierda - Grabowska




Świetna opowieść dla nastoletniego, ale również i dla starszego czytelnika. W zasadzie jest to dobrze opowiedziana historia miłosna młodych ludzi. Młodych ludzi, których różni wszystko. Ona pochodzi z bogatego domu, on z biednego. W dodatku chłopak opiekuje się dwójką młodszego rodzeństwa i ma za sobą traumatyczną przeszłość. Musi być odpowiedzialny. I jest.

W sumie można powiedzieć, że fabuła nie jest zaskakująca i nie intryguje nas jakoś szczególnie, ale bezpretensjonalny styl autorki i lekkość, z jaką stworzona została całość powoduje, że chcemy poznać tę historię do samego końca. We mnie wzbudziła całkiem sporo emocji, od współczucia po wielką sympatię zwłaszcza do rodzeństwa Dominika. Polubiłam tych dwóch małych szkrabów i uwielbiałam czytać fragmenty, w których była o nich mowa.


Za sprawą choroby dzieci przypomniałam sobie bardzo podobną sytuację z mojego własnego życia i muszę przyznać, że autorka spisała się na medal opisując ją w sposób prawdopodobny.

Myślę, że to idealna lektura dla młodych, dopiero wchodzących w dorosłość, ludzi. Będą nią zachwyceni i nie będą potrafili się od niej oderwać. Ja bawiłam się całkiem nieźle, choć szczerze mówiąc chyba już wyrosłam z tych nieco naiwnych historii miłosnych. Wiem, że życie nie jest tak proste i nie układa się po naszej myśli tylko dlatego, że bardzo, ale to bardzo tego pragniemy.


Nie prosiliśmy o skrzydła Vanessa Diffenbaugh





Szalenie interesująca historia. O niełatwych wyborach. O tym, że nic tak naprawdę nie jest nigdy tylko czarne lub tylko białe. O tym, że nie należy oceniać nikogo z góry, niewiele o nim wiedząc.
Autorka potrafi utrzeć nosa niejednemu czytelnikowi, który będzie próbował osądzać, oburzać się i krytykować. Tak właśnie zaczyna się ta opowieść. Poznajemy matkę, która tak naprawdę matką nigdy nie była. Może tylko z nazwy. Prawda jest taka, że chociaż kocha swoje dzieci całym sercem, boi się ich i nie potrafiłaby zająć się nimi. Do tego stopnia boi się nimi zająć, że zrobi wszystko, byle tylko odwlec ten przykry jej zdaniem obowiązek. Dlaczego zachowuje się w ten sposób? Jakie są jej motywy?

Warto znaleźć odpowiedzi na te i inne pytania na kartach tej właśnie książki.

To naprawdę piękna opowieść. Niosąca nadzieję na lepsze jutro. Ukazująca nie tylko te słodkie chwile macierzyństwa, ale również te gorzkie. Pokazująca, że każdy z nas pomimo popełnionych błędów ma prawo do drugiej szansy. Życie nie jest tylko pasmem szczęśliwych momentów. Ileż to razy chcemy uciec jak najdalej od problemów i porażek, które stały się naszym udziałem? Nie chcemy o nich pamiętać, ale pamiętamy je doskonale. Każdego dnia wyrzucamy sobie, że mogliśmy coś zrobić inaczej, być bardziej uważnymi czy myślącymi.


Polecam zdecydowanie. Doskonała proza, którą stanowczo zbyt szybko się czyta. Bohaterów tej historii uznajemy za prawdopodobnych, gdyż autorka stworzyła ich po mistrzowsku, dokładając im kłopotów tak dobrze nam znanych z własnego życia.
W tej publikacji poruszono wiele trudnych tematów, których nie należy zbywać milczeniem. W żadnym wypadku.

Emocjonująca historia o prawdziwym życiu pełnych skomplikowanych relacji. O różnych aspektach miłości, przyjaźni, o macierzyństwie. O poświęceniu dla innych, o trudnych wyborach. I o odpowiedzialności. Nie tylko za siebie, ale także dla innych.

Mnie książka ta urzekła i oczarowała. Ma nie tylko przemyślany tytuł i oszałamiającą okładkę, ale też niesztampową treść. Po takie powieści trzeba sięgać, ponieważ po ich zakończeniu zaczynamy myśleć. Zastanawiać się. I uśmiechać.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Mieć wszystko Maeve Haran




Obszerna, bardzo ciekawa lektura dotykająca problemów, z jakimi borykają się kobiety na całym świecie od wielu, wielu lat. Wszak która z nas nie chciałaby mieć wszystkiego: dobrze płatnej, satysfakcjonującej pracy, wspaniałej rodziny, jednocześnie godzić macierzyństwa z karierą? Czy to w ogóle jest możliwe? Czy można połączyć te aspekty życia?


Książka napisana przez matkę trójki dorosłych już dzieci, która pracowała jako producent telewizyjny ma w sobie wiele prawdy. Jest słodko - gorzkim świadectwem życia kobiety współczesnej, rozdartej pomiędzy domem a pracą zawodową. To historia, w której cały czas coś się dzieje, nie mamy chwili wytchnienia, jesteśmy wrzuceni na głęboką wodę i musimy wraz z główną bohaterką łapać oddech w biegu. Pomiędzy zbyt pospiesznymi łykami kawy, przytulaniem dzieci rozmawiamy z mężem i załatwiamy sprawy zawodowe. Martwimy się tym, czego nie jesteśmy w stanie przewidzieć lub też tym, na co zabrakło nam czasu. Zaniedbujemy maluchy, które kochamy z całego serca i wiemy, że wszystko dzieje się zbyt szybko, że one zaraz dorosną i nie będą potrzebowały naszej uwagi, naszej miłości, zapewnień o tym, jak są dla nas ważne.


"Mieć wszystko" choć napisana dwie dekady temu nie straciła nic na aktualności. Nadal kobiety próbują za wszelką cenę stłamsić wyrzuty sumienia i radzić sobie z codziennością. Padają na twarz, by spełnić oczekiwania bliskich, by ich nie rozczarować, wreszcie, by po latach nie mieć żalu do samych siebie. Chcą być matkami idealnymi. Czy to w ogóle jest możliwe?


Powieść wspaniała. Trafiająca w punkt. Napisana lekko i bez wymuszenia. Bohaterowie wiarygodni i precyzyjnie stworzeni. Pokazani z każdej strony, nie tylko tej kryształowej, pozbawionej wad.

Dla mnie to była doskonała zabawa. Niezapomniana przygoda, z której wiele wyniosłam.
Lektura emocjonująca, z przesłaniem. Polecam serdecznie!




środa, 28 grudnia 2016

Biuro Przesyłek Niedoręczonych Natasza Socha



Książka idealna na długi, zimowy wieczór. Czyta się ją z prawdziwą przyjemnością. Od samego początku aż do zbyt szybkiego końca. Zachwyciła mnie okładka, zachwycił opis, zachwyciła treść. Całość spójna i ciekawa. Miejscami zabawna, miejscami cierpka i gorzka. Taka, jak powinna być.

Natasza Socha od wielu lat zajmuje się pisaniem. Jest dziennikarką, blogerką i pisarką. Spod jej pióra "wychodzą" książki dowcipne, przemyślane i dopracowane. Takie, które zaskakują czytelnika i dają mu do myślenia.

Zuzanna zaczyna pracę w tytułowym Biurze. Nie potrafi jednak podejść do swoich zajęć bez emocji. Nieustannie myśli o niedoręczonych przesyłkach, o listach, które nie trafiły do adresatów, o nadawcach, którzy czekają na odpowiedź od wielu, wielu lat...

Jakie historie kryją się w korespondencji zalegającej w Biurze? Wzruszające, smutne, a może pełne magii i nadziei?
Książkę polecam z całego serca. Znajdziemy tu moc ciepła, serdeczności, miłości, która potrafi przetrwać próbę czasu, przyjaźni międzypokoleniowej. Autorka jak zawsze umiejętnie przemyciła wiadomości na różne tematy, które naprawdę interesują czytelnika. I jak za każdym razem swoją opowieść zakończyła w sposób nietuzinkowy i zaskakujący.

Natasza Socha przypomina, że tradycyjna wymiana myśli za pomocą kartki papieru i długopisu była szczególna. Unikatowa. Wyjątkowa. Sama sporo wiem na ten temat. Nadal przechowuję listy od męża z czasów, gdy byliśmy młodzi.

"Elektroniczna wymiana myśli jest szybka i sprawna, ale nikomu nie bije przy tym serce. A to czekanie na listonosza... Spóźnia się? A może już był tylko nikt go nie zauważył? Albo zachorował? Albo po prostu nie miał po co dziś przychodzić... Najpiękniejszy widok to czysta biel koperty łypiąca przez dziurki metalowej skrzynki pocztowej. 

Kto dzisiaj pisze jeszcze listy?" 


wtorek, 27 grudnia 2016

Katarzyna Michalak Leśna Polana



Przepiękna okładka, właśnie to pomyślałam widząc w mailu zapowiedź "Leśnej Polany". Klimatyczna, przykuwająca uwagę, po prostu rewelacyjna! Czy treść mnie wciągnie? Czy nie będzie szkoda mojego czasu na zapoznanie się z tą historią?

Muszę przyznać, że miałam mnóstwo wątpliwości. Pamiętałam, ile niekonsekwencji znalazłam w poprzednich publikacjach autorki. Jak bardzo denerwowało mnie jej granie na emocjach czytelnika. A jednak zdecydowałam się przeczytać najnowszą powieść bestsellerowej i uwielbianej przez wiele kobiet w ostatnim czasie pisarki. I... i nie żałuję!

Nie będę pisać o tym, co było niedopracowane, ponieważ to tak naprawdę nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Skoro tak wiele czytelniczek kocha tworzoną przez Katarzynę Michalak fabułę, coś w tym pisaniu musi być. I jest. Jest to, czego szuka niemalże każda spragniona odskoczni, umęczona codziennością kobieta. Jest nadzieja. Jest szansa na spełnienie marzeń. Jest ładna, lekko napisana opowieść, którą czyta się całkiem przyjemnie. A co najważniejsze,  dosłownie zżera nas ciekawość, jak dalej potoczą się losy stworzonych przez pisarkę bohaterów? Co jeszcze wydarzy się w ich życiu?

Opowieść o trzech braciach, którzy oczywiście mają za sobą przeżycia dramatyczne i trudne do zaakceptowania. Ich dzieciństwo było jedną wielką traumą, o której naprawdę nie chcę już myśleć, ponieważ słyszę o podobnych przypadkach w telewizji każdego dnia. Wiem, że świata zbawić się nie da, ale tych wszystkich bezbronnych dzieci jest mi tak strasznie żal... Temat jak dla mnie zbyt skomplikowany, by go poruszać dzień po Świętach. Nie dam rady.

W każdym razie "Leśna Polana" jest ładnie napisaną historią miłości braterskiej. Prawdziwej miłości, nie tej udawanej. Jest też książką o przyjaźni trzech kobiet. Oczywiście o prawdziwej przyjaźni. Takiej, w której nikt nikogo nie obmawia za plecami i można liczyć na bezinteresowną pomoc.

To również książka o schowanym przez światem małym domku. Kto w nim zamieszka?
Polecam przede wszystkim wiernym fankom Katarzyny Michalak, bo one na pewno będą zachwycone tą opowieścią. Sama chętnie sięgnę po kolejne tomy.






Dziecko last minute Natasza Socha recenzja książki




Czytałam większość książek napisanych przez Nataszę Sochę. Ta polska dziennikarka, blogerka i pisarka charakteryzuje się doskonałym stylem, niesztampowym dowcipem i ciętą ripostą. Jej historie nie są proste, lekkie i przyjemne, choć czyta się je szybko i z prawdziwą przyjemnością. Autorka potrafi pisać o sprawach niełatwych lekko i ciekawie, nie zanudza czytelnika, a intryguje go i daje mu szansę na refleksję. Jej opowieści łączą się spójnie w całość, są wiarygodne i osadzone w naszych polskich realiach.

"Dziecko last minute", pomimo iż jest kontynuacją "Hormonii" można czytać bez znajomości pierwszej części. To dojrzała i przemyślana fabuła, a dialogi stworzone przez Sochę są pełne uroku i humoru. To książka prawdziwa, ukazująca obawy i rozterki kobiety dojrzałej w sposób interesujący i niepozbawiony optymizmu, jak też nadziei.  Główna bohaterka musi się zmierzyć z późnym macierzyństwem czy tego chce, czy nie chce. Wszak nikt jej o zdanie nie pyta...


Tytuł, podobnie jak w przypadku pierwszego tomu, dobrany idealnie, tak samo jak zakończenie. Myślałam, że po "Hormonii" nic mnie już nie zdziwi. Myliłam się po raz wtóry. "Dziecko last minute" wprawiło mnie w osłupienie, a po przeczytaniu całości chciało mi się wyć do Księżyca z ciekawości, co dalej? Co też jeszcze wymyśli ta chuda, zawsze modnie odziana, inteligentna i niepozbawiona humoru Socha?


Kalina jest już grubo po czterdziestce i nie ma stałego partnera. Ba! Ona w ogólne nie ma partnera. Przypadkowo poznany mężczyzna, który ma morze własnych problemów nie może być ojcem jej dziecka! Zresztą ona sama jest równie rozchwiana emocjonalnie, jak i ten dziwny facet! Czy tak skrajnie nieodpowiedzialni ludzie mogą być dobrymi rodzicami? Czy mają prawo do szczęśliwego i długotrwałego związku?

Opowieść niesztampowa. Czytam naprawdę sporo, ale takiej historii jeszcze nie miałam przyjemności poznać. Tu wszystko jest unikatowe, jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe! Polecam, polecam i jeszcze raz polecam!

To książka o prawdziwym życiu. O żalu do świata, najbliższych zdawałoby się osób, do samych siebie. O miłości, która może mieć mnóstwo różnych odcieni. Moc skrajnie różnych emocji gwarantowana! Ciepła, niosąca nadzieję powieść po brzegi napełni Was pozytywną energią i dostarczy Wam niezapomnianych wrażeń. Naprawdę warto się za nią rozejrzeć.

czwartek, 22 grudnia 2016

Wszystkie kolory nieba Krystyna Mirek



Krystyna Mirek jest obecnie jedną z najlepiej piszących polskich autorek powieści obyczajowych. Jej historie są przepełnione pozytywnymi emocjami, prawdą i życiową mądrością, której tak często nie potrafimy docenić. Dzięki tym książkom możemy na nowo odnaleźć nadzieję, zacząć myśleć optymistycznie i cieszyć się z tego, co otrzymaliśmy. Warto zapoznać się z twórczością właśnie tej pisarki.


"Wszystkie kolory nieba" to opowieść o Idze, która zupełnie niespodziewanie przewartościowała swoje życie i na stałe osiadła na powrót w Polsce. To tutaj próbuje sprostać pokładanym w niej nadziejom i oczekiwaniom, choć chyba nie do końca jest przekonana, że właśnie o takim życiu marzyła i takiego pragnęła. Czy na pewno pasuje do tego miejsca? Czy powinna odgrywać rolę szczęśliwej i spełnionej wybranki Wiktora? Wszak tyle innych kobiet będąc w jej sytuacji czerpałoby przyjemność z takiego obrotu spraw. Problem jednak polega na tym, że Iga nie jest tymi innymi, a Wiktor pokochał ją taką, jaka jest.

Czy uda jej się odnaleźć w tej niełatwej sytuacji? Czy znajdzie w sobie dość odwagi, by przeciwstawić się zaborczemu ojcu, czy uwolni się od niego raz na zawsze?

Książkę przeczytałam zbyt szybko. Żal było rozstać się z bohaterami tej historii, których obdarzyłam sympatią i którym naprawdę gorąco kibicuję. Z ciekawością i wypiekami na twarzy zagłębiałam się w lekturze i zapewniam, że nie był to czas stracony. Polecam zdecydowanie! Wszystkie powieści Krystyny Mirek są warte poznania. I te pierwsze, o których niebawem napiszę na blogu, i te najnowsze. Autorka nie obniża lotów, rozwija się z książki na książkę i ciągle ma głowę pełną niebanalnych pomysłów. Zaskakuje czytelnika za każdym razem. Dodaje mu otuchy, czasem pokazuje błędy, innym razem intryguje i wodzi za nos.
Nadmienić muszę, że oprócz pisania zajmuje się czwórką dzieci, a wychowywanie kolejnego pokolenia nie należy do zajęć łatwych. Sporo wiem na ten temat.

Dom na Skraju Nocy Catherine Banner




"Dom na Skraju Nocy" to rodzinna saga napisana ze sporym rozmachem. Wciąga od samego początku trzymając czytelnika w napięciu i zainteresowaniu aż do ostatnich stron. Dowiadujemy się, skąd wywodzi się familia Espositów, kto dał początek rodowi.

Lekarz Amadeo Esposito nie należał do dzieci szczęśliwych i pogodnych. Nie dorastał z dala od trosk i zmartwień. Jego dzieciństwo nie było usłane różami, lecz pomimo wszelkich przeciwności udało mu się zostać lekarzem. Człowiekiem szanowanym i docenianym. Nie spodziewa się tego, co szykuje dla niego los. Szuka pracy, a niespodziewanie otrzymuje dużo więcej niż mógłby kiedykolwiek oczekiwać.

Tytułowy Dom na Skraju Nocy jest budynkiem owianym złą sławą jednak nasz bohater nie przejmuje się gadaniem miejscowych i postanawia otworzyć w nim bar. Czy marzenie Amadea się spełni? Czy bar zacznie przynosić korzyści? Czy zostanie odczarowany? Czy niegdysiejszy podrzutek zapuści korzenie właśnie w tym miejscu?

W tej opowieści znajdziemy wszystko. Będą burzliwe zmiany na przestrzeni wieku, na naszych oczach będą dorastać kolejne pokolenia. Poznamy historię rodziny niezwykłej, niebanalnej.

To lektura pasjonująca i magiczna. Autorce udało się stworzyć klimat, jakiego nie znajdziemy w pierwszej lepszej książce. Możemy wszakże nie tylko śledzić rodzinne dzieje, ale również przyglądać się reformom i ulepszeniom, jakim poddawany był świat przez wiele, wiele lat. Wyspa zmienia się na naszych oczach. A czy zmianom ulega także ludzka psychika? Czy człowiek nadal poddaje się emocjom, ulotnym chwilom uniesienia, czy potrafi zawierać przyjaźnie?

Polecam.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

To nie Twoja wina Kaja Platowska





To książka, która mnie zaskoczyła. Kilkukrotnie przekładałam ją z kąta w kąt, bojąc się jej treści. Nie chciałam, by mnie przygnębiła, by odebrała mi resztkę optymizmu, która jeszcze gdzieś tam się we mnie kołatała. Gdy wreszcie znalazłam w sobie dość siły, by zacząć czytać najnowszą publikację Kai Platowskiej, nie mogłam się od niej oderwać. Byłam zdziwiona. Naprawdę zdziwiona. Temat poruszony przez młodą pisarkę jest ważny i trzeba go podejmować.

Życie Patrycji było bardzo przewidywalne, żeby nie powiedzieć nudne. Wiedziała doskonale, jak będzie wyglądać jej przyszłość, na chłodno wybrała kierunek studiów, próbując za wszelką cenę nie dopuścić do głosu serca. Kierowała się rozsądkiem, to rozum podpowiedział jej, że po administracji bez problemu znajdzie pracę. Nie myślała tylko o sobie, o nie. Nieustannie starała się wspomóc finansowo matkę, która samotnie wychowywała jej ukochanego młodszego brata. Los szykował dla niej jednak niemiłą niespodziankę, która już na zawsze odmieniła jej stabilną i uporządkowaną egzystencję.

Główna bohaterka tej historii wreszcie może pozwolić sobie na wynajęcie pokoju. Wygląda na to, że znalazła stancję idealną. Niestety to przekonanie jest mylne i Patrycja znajdzie się w samym centrum koszmaru. Właściciel mieszkania dopuszcza się na niej gwałtu. Przychodzi regularnie i znęca się nad nią nie tylko fizycznie, ale również psychicznie. Czy dziewczyna znajdzie wyjście z tej dramatycznej sytuacji? Czy uda jej się uwolnić z rąk oprawcy?

Nie umiem jednoznacznie ocenić tej książki. Na pewno wzbudziła we mnie wiele skrajnie różnych emocji i nie sposób było szybko o niej zapomnieć. Czy autorce udało się stworzyć historię wiarygodną i poruszającą czytelnika? Moim zdaniem tak. Patrycja jawi się nam jako osoba zbyt słaba, nie ma w niej woli walki i to dzięki tym cechom wydaje się nam szalenie irytująca. Z drugiej strony, właśnie dlatego jest tak prawdopodobna. Zdaje się, że właśnie w ten sposób myślą i zachowują się ludzie w pułapce.
Czy ją polecam? Polecam tym, których ta recenzja zainteresowała. Ta powieść powinna zrobić na Was wrażenie.
Do jakiego odbiorcy jest skierowana ta publikacja? Do takiego, który poradzi sobie z tą trudną, bolesną tematyką. Nie będzie to jednak dobra lektura dla osób zbyt wrażliwych, ponieważ wciąż i wciąż będą o niej myślały i zastanawiały się, jak same zachowałyby się, gdyby kiedyś znalazły się w tak dramatycznej sytuacji.


piątek, 9 grudnia 2016

Krystyna Mirek Jabłoniowy sad tom trzeci Spełnione marzenia recenzja



"Spełnione marzenia" Krystyny Mirek to świetny pomysł na prezent pod choinkę, oczywiście razem z dwoma poprzednimi częściami. Trzeci i niestety ostatni już tom serii Jabłoniowy Sad opowiadający o losach rodziny Zagórskich jest równie ciekawy jak wcześniejsze. Po raz kolejny za sprawą świetnego pióra autorki czytelnik mógł bezproblemowo przenieść się do wykreowanego przez nią świata i czuć się znakomicie pośród doskonale stworzonych i dogłębnie przemyślanych bohaterów tej sagi. W ciągu zaledwie paru chwil zaczynamy martwić się problemami całej familii, jak i poszczególnych jej członków. Żyjemy ich życiem, ich kłopoty stają się naszymi. Trzymamy kciuki za zagubione i niepewne swojej przyszłości córki Zagórskich, utożsamiamy się z nimi i zastanawiamy się, jak sami postąpilibyśmy, gdybyśmy znaleźli się w podobnej do ich sytuacji.
O tym, że los bywa okrutnie niesprawiedliwy wiemy doskonale. Próbujemy uzyskać odpowiedź na pytanie, dlaczego jednym ofiarowuje wszystko, a innym to wszystko odbiera. Z jakiego powodu jedni są szczęśliwi, nie muszą martwić się o swoje zdrowie, o byt, o finanse, a innym właśnie tego typu kłopoty i zmartwienia nieustannie spędzają sen z powiek? Czy warto się zamartwiać? Zastanawiać się nad tym, dlaczego? Podobno każdy dostaje tyle, ile jest w stanie udźwignąć. Nie wiem, czy to prawda i skąd znajdujemy w sobie siłę, by nie poddawać się i podnosić po każdym upadku. Między innymi o tym jest właśnie ta książka.
W tej części Jabłoniowego Sadu autorka najwięcej uwagi poświęciła Gabrysi, Maryli i Julii. Co prawda Zagórscy mają cztery córki, ale życie Anieli powoli stabilizowało się w stolicy. To trzy pozostałe kobiety miały sporo do ogarnięcia i przemyślenia. Jakby tego było mało ich matka, oparcie i opoka, niespodziewanie dla wszystkich zaczyna mieć własne problemy. Ojciec zajęty pracą w nowej księgarni nie dostrzega tego, co dzieje się z żoną. Córki również nie poświęcają czasu osobie, która zawsze jest przy nich wtedy, gdy jej potrzebują. Gabrysia jest skupiona na swoich troskach. Nadal, pomimo usilnych starań, nie udaje jej się zajść w ciążę. Julia zamartwia się zmniejszoną ilością klientów i własną samotnością. Chciałaby mieć przy swoim boku kogoś, kto by ją kochał. Maryla, choć wydaje jej się, że powrót do męża był doskonałym pomysłem, zaczyna zauważać, że nie tak łatwo jest po raz drugi wejść do tej samej rzeki. Robi dobrą minę do złej gry dla dobra dzieci i rodziny.
Na łamach tej fascynującej powieści okazuje się, że nie zawsze możemy spełnić nasze marzenia. Nie za wszelką cenę. Czasem musimy nauczyć się pokory i zaakceptować to, co przynosi nam los. Cieszyć się tym, co otrzymaliśmy.
To książka po brzegi wypełniona nadzieją i pozytywnymi emocjami. Ze smutkiem i żalem rozstajemy się z tą cudowną, ciepłą rodziną, jakich na świecie jest przecież coraz mniej. To wyjątkowa familia, do której naprawdę chciałoby się dołączyć. Choć przez chwilę poczuć ich radość i spokój. Będę za nimi tęsknić. Bardzo...

Pisarka stanęła na wysokości zadania. Pokazała typowo ludzkie, stereotypowe myślenie, z którym należy wszakże walczyć. Nie oceniać kogoś z góry i pod wpływem emocji. W sposób wyjątkowy przedstawiła swoich bohaterów, wskazała nam drogę, którą warto kroczyć, by pokonać przeciwności losu. Dodała otuchy.
Całość dopracowana i ciekawie przedstawiona. Jak zawsze w przypadku książek Krystyny Mirek powieść czyta się szybko i nie można się od niej oderwać choćby na sekundę. Stworzony przez autorkę klimat oczarowuje i pozwala mieć nadzieję na lepsze jutro. Polecam. Polecam z całego serca. Pomyślcie, jak doskonałym prezentem gwiazdkowym dla ukochanej mamy czy siostry byłaby taka trzytomowa, przepięknie napisana saga? Już widzę błysk w oczach Waszych najbliższych i radość malującą się na ich twarzach.


niedziela, 13 listopada 2016

Przeznaczeni Katarzyna Grochola recenzja




Katarzyna Grochola jest według mnie najlepiej piszącą polską autorką. W jej książkach jest prawda, szczerość, istota życia. Nie ma owijania w bawełnę, za to jest mądrość wynikająca z doświadczenia.

Najnowsza publikacja pisarki nie zawiodła mnie, za to podobnie jak przy wcześniejszych powieściach, zaskoczyła i dała do myślenia. Emocje sięgały zenitu. Byłam zła, sfrustrowana, załamana czytając poszczególne fragmenty, by już po chwili śmiać się w głos i cieszyć, z nadzieją patrząc w przyszłość. Irytowało mnie zachowanie jednych bohaterów, zaślepienie i głupota innych. Kolejni uczyli mnie, tłumaczyli zawiłości, pokazywali, że warto optymistycznie patrzeć na świat. Mogę z całą stanowczością stwierdzić, że Katarzyna Grochola tworzy tylko i wyłącznie postaci wyraziste, żywcem wyjęte z życia, niepozbawione wad, ale i niejednokrotnie posiadające zalety, jakich mógłby im pozazdrościć każdy.

To historia naprawdę dojrzała i do głębi przemyślana. Pokazuje nam, że los bywa przewrotny i może zupełnie niespodziewanie połączyć ze sobą kilka osób, które wcześniej nie znały się i nigdy nie widziały.

Całość przeczytałam w tempie ekspresowym, choć lektura ta nie należała do najcieńszych. Wciągnęła mnie od samego początku, z trudem rozstawałam się z niektórymi jej bohaterami. Byłam ciekawa, jak dalej potoczą się ich losy.

Polecam. Będziecie zapewne tak samo poruszeni i zszokowani, jak ja. Nadal nie mogę dojść do siebie po zakończonej lekturze...


sobota, 12 listopada 2016

"We troje" Hanna Dikta recenzja




Moje pierwsze spotkanie z twórczością Hanny Dikty muszę zaliczyć do naprawdę udanych. Powieść wciągnęła mnie już od pierwszych stron, pozwoliła na zadanie trudnych pytań i poszukiwanie odpowiedzi na nie nie tylko na kartach książki. Jestem mocno poruszona tą historią i polecam ją z całego serca.

Agatę poznajemy w momencie, w którym zdaje się być kobietą szczęśliwą i spełnioną. Niespodziewanie musi wyruszyć w podróż niezwykle trudną, daleką. To podróż nie tylko do wcześniej wyznaczonego celu, ale również spotkanie z przeszłością. Bohaterka tej historii musi nauczyć się akceptować wybory innych, ale też zastanowić się, co jest najważniejsze w życiu jej samej.
Książka ta zmusza nas do refleksji i prawdziwego zastanowienia się nad nieuchronnością ludzkiego losu, nad decyzjami, które być może nas przytłaczają, ale nie możemy, nie mamy prawa ich zmieniać i podważać. To również opowieść o tym, jak trudna potrafi być miłość.

Powieść naprawdę gorąco polecam. Znalazłam w niej to, czego w dobrych lekturach poszukuję. Emocji trudnych do ogarnięcia, skomplikowanych relacji rodzinnych, finału nieoczywistego i dającego po raz kolejny do myślenia.
Całość czyta się szybko, ponieważ autorka doskonale posługuje się językiem polskim. Wykreowane przez nią postaci są przemyślane i dopracowane. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. I z niecierpliwością czekam na kolejne powieści Hanny Dikty!

niedziela, 6 listopada 2016

Magdalena Kordel "Anioł do wynajęcia" recenzja książki





Do świąt jeszcze ponad miesiąc, ale za sprawą najnowszej powieści Magdaleny Kordel "Anioł do wynajęcia" poczułam już teraz ich niecodzienną atmosferę. Rozsmakowałam się w makowcach i piernikach, a z przepisów umieszczonych w książce z całą pewnością skorzystam.
Ta ciepła, klimatyczna opowieść nastroiła mnie optymistycznie, przypomniała o tym, co w Świętach Bożego Narodzenia jest najważniejsze. Jednocześnie z oburzeniem czytałam, jakie książki dla dzieci można znaleźć na półkach księgarń! Mam nadzieję, że ten fragment powstał jedynie w wyobraźni autorki. Poznałam ludzi życzliwych, ale i tych pozbawionych skrupułów. Z radością powróciłam do Malowniczego, choć akcja dzieje się zupełnie gdzie indziej, pisarka pozwoliła nam na moment przypomnieć sobie o tym małym, specyficznym miasteczku. Książkę zdecydowanie polecam. Idealna lektura przed świętami, na święta, ale również i po świętach. Pamiętajmy o tym, jak istotny jest drugi człowiek, jak bardzo może czuć się samotny, jak bardzo może być zdesperowany. Czasem potrzebuje ciepłego słowa, innym razem okrycia wierzchniego, a kiedy indziej dachu nad głową i miłości. "Anioł do wynajęcia" to wyjątkowa historia, obok której nie sposób przejść obojętnie!

Moim zdaniem książka ta będzie doskonałym pomysłem na prezent świąteczny. Taki podarunek na pewno sprawi bliskiej osobie wiele radości. 

poniedziałek, 17 października 2016

Słońce świeci wszystkim Monika Szwaja recenzja książki



Monika Szwaja od wielu, wielu lat należy do moich ulubionych pisarek. Czytałam wszystkie jej książki i każda z nich wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Biją z nich: ciepło, optymizm, życiowa mądrość i doświadczenie. Cieszę się, że miałam przyjemność poznać Panią Monikę podczas Targów Książki.

"Słońce świeci wszystkim" to niezwykły zbiór opowiadań. Czytało się je z prawdziwą przyjemnością, niejednokrotnie zastanawiając się, jak przewrotny bywa los. Autorka doskonale posługiwała się językiem polskim, miała rewelacyjny, lekki styl, który nie nudzi czytelnika i nie denerwuje go. To wielka sztuka w dzisiejszych czasach pisać tak, by naprawdę zaciekawić odbiorcę, by chciał do naszej twórczości wracać. Piszących jest przecież tak wielu, a czytających niestety jak na lekarstwo. Tym bardziej żal, że Monika Szwaja niczego już dla nas nie stworzy...


Oczywiście niektóre z tych historii poznałam już wcześniej, ale kilka czytałam po raz pierwszy i ogólnie jestem bardzo zadowolona z lektury. Bohaterowie ciekawi i niebanalni, na pewno nie papierowi, opowiadania interesujące i zaskakujące. Polecam zdecydowanie!




poniedziałek, 10 października 2016

Pięć kilometrów do świtu Aldona Bognar





Aldona Bognar ma nastoletnią córkę, męża i trzy koty.
Bardzo się cieszę, że postanowiła napisać powieść, ponieważ to był naprawdę doskonały pomysł. "Pięć kilometrów do świtu" to książka, która nie tylko zaciekawi i zaintryguje czytelników, ale również oburzy ich i zdenerwuje. Wywoła skrajne emocje, a skoro tak się stanie, nie może to być historia płaska, banalna i nierzetelnie przygotowana. Wręcz przeciwnie, skupia uwagę, zmusza do refleksji i zastanowienia, co motywowało główną bohaterkę, dlaczego była tak zaślepiona i zwyczajnie głupia, bezwolna? Warto zaznajomić się z tą lekturą. Naprawdę. A dlaczego?


Natalia żyje jak księżniczka. Ma wszystko, czego potrzebuje. Jest szczęśliwa. Kochana. Spełniona.
Czy to możliwe? Czy cokolwiek z tego jest prawdziwe?


Jak mocno można być związanym z drugim człowiekiem? Jak bardzo od niego uzależnionym? Jak bardzo polegać na jego opinii? Jak bardzo być uległym, by mieć święty spokój?

To historia niezwykła, ponieważ zmusza nas do myślenia. Do postawienia trudnych pytań, do poszukiwania odpowiedzi na nie.

Co takiego wydarzy się w życiu Natalii, że wreszcie przejrzy na oczy?  Czy znajdzie sposób, by uniezależnić się od najbliższych, odseparować od nich, żyć z całych sił nie martwiąc się tym, co pomyślą o niej inni?

Książka ciekawie skonstruowana, dająca nadzieję, pokrzepiająca. Główna bohaterka wykreowana
w naprawdę dobrym stylu, przemyślana i interesująca. Potrafi perfekcyjnie tłumić emocje, jest doskonałą aktorką i tylko ona jedna wie, jak wiele ją to kosztuje. Czy naprawdę zrozumie, że można, a wręcz trzeba żyć inaczej? Czy da sobie drugą szansę? Jak bardzo zmieni się jej życie i co ta zmiana przyniesie? Czy można otrząsnąć się po tym, jak całe życie tkwiło się w kłamstwie i ułudzie?


Natalia swego czasu miała prawdziwą przyjaciółkę. Czy relacja, jaka ją z nią łączyła przetrwała próbę czasu? Czy nowo poznany mężczyzna pokaże naszej bohaterce inny, nieznany jej wcześniej świat? Czy spodoba jej się to, co zobaczy i co poczuje? Czy bez wahania rzuci się na głęboką wodę, poświęci wszystko, by wreszcie być szczęśliwą, spełnioną, a co najważniejsze - wolną?

Autorka tej historii pokazuje nam, że wszystko jest możliwe, że w każdym wieku możemy rozpocząć zmianę. Dać sobie szansę. Spełniać marzenia. Znaleźć rozwiązanie problemów, zacząć żyć dla siebie, nie dla innych. Całość serdecznie polecam, powieść czyta się w tempie ekspresowym.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Niebieskie migdały Katarzyna Zyskowska-Ignaciak recenzja książki





"Niebieskie migdały" to kolejna powieść Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak, którą miałam przyjemność przeczytać. Książka ta zaskoczyła mnie i to bardzo. Nie spodziewałam się, że autorka potrafi tworzyć historie z humorem, lekkie i zabawne, choć poruszające tematykę aktualną i bliską wielu kobietom. Do tej pory Zyskowską-Ignaciak znałam jedynie jako pisarkę tworzącą literaturę osadzoną w dalekiej przeszłości, jej powieści były bardziej poetyckie, subtelne, delikatne. Tym razem poznałam zupełnie inną jej twarz.



"Niebieskie migdały" przeczytałam w mgnieniu oka, z najprawdziwszą przyjemnością. Historia ta urzekła mnie i wciągnęła od samego początku. Już po przeczytaniu kilku pierwszych stron wiedziałam, że to powieść interesująca, zabawna i naprawdę dobrze napisana.



Ina nie myśli już o tytułowych niebieskich migdałach. Co prawda jest jeszcze całkiem młoda, ale ponieważ wkrótce przyjdzie na świat jej pierwsze dziecko, zdaje sobie sprawę z tego, że czas dorosnąć. Za wszelką cenę chce być samodzielna, dlatego robi wszystko, co w jej mocy, by nie korzystać z pomocy ekscentrycznej i nadopiekuńczej matki. Na ojca swojego dziecka nie może liczyć, ponieważ jego reakcja na wieść o ciąży nie pozostawiała żadnych wątpliwości...



Pora, by zapomnieć o niebieskich migdałach zdawała się być zatem idealna. I Ina z całych sił starała się twardo stąpać po ziemi, postępować rozsądnie i nie wierzyć już ani w miłość, ani w to, że marzenia mogą się spełnić.
Czy główna bohaterka tej historii dorośnie do roli matki? Czy wybaczy egoistycznemu, narcystycznemu prezenterowi telewizyjnemu i zapomni o tym, że nie mogła na niego liczyć, gdy w jej łonie rosło jego dziecko? Jaką rolę w całej tej opowieści odegra dopiero co rozwiedziony, smutny i zagubiony lekarz?

A może Ina wybierze kogoś zupełnie innego? Na przykład bez pamięci w niej zakochanego, zakompleksionego początkującego tancerza? A może nie wybierze nikogo, bo kto powiedział, że kobieta musi żyć w związku?


Całość czyta się w tempie ekspresowym. To książka optymistyczna, dowcipna, dająca nadzieję. Autorka stworzyła ciekawych, nietuzinkowych bohaterów, zaintrygowała doskonale oddając złożoność relacji między dorosłym dzieckiem a nadopiekuńczym rodzicem, interesująco opowiedziała o niełatwej rzeczywistości samotnej matki, o tym, co ją niepokoi, a co dodaje otuchy. Nie mogę zapomnieć o pięknie, ciepło opisanej przyjaźni, której niestraszne są poparzone palce i bałagan w kuchni. Ta książka sprawdziła się doskonale. Spędziłam czas w doborowym towarzystwie i nie żałuję, że poświęciłam jej kilka godzin. Zdawało mi się, że to zaledwie parę chwil...



Bawiłam się wyśmienicie! "Kupuję" Zyskowską-Ignaciak w takim wydaniu, choć wcześniej wydawało mi się, że znam już styl autorki i wiem, czego mogę się po niej spodziewać. Myślałam, że pisarka ta idealnie sprawdza się w lirycznych, nieco odrealnionych fabułach, a jednak myliłam się. Powieści obyczajowe osadzone we współczesnych realiach z jej nazwiskami na okładce okazują się być równie interesujące i niesztampowe. Czekam na podobne historie z wielką niecierpliwością. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. I nie zapominajcie o niebieskich migdałach. Dzieci naprawdę wolą szczęśliwe mamy, a nie te, które ze wszystkiego dla nich rezygnują i nie pamiętają, jak to jest być radosnym i beztroskim.

Recenzja książki "Niebieskie migdały" Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak, Wydawnictwo Filia 2016 r. 


Książkę można nabyć tutaj: http://bonito.pl/k-90526449-niebieskie-migdaly.

czwartek, 14 lipca 2016

Barbara Stawarz Content marketing po polsku Jak przyciągnąć klientów recenzja




Barbara Stawarz to osoba związana z branżą internetową od przeszło dekady. Prowadzi agencję content marketingową, pomaga innym opracowywać strategie konkurowania treściami w internecie. Stworzyła wiele publikacji związanych z marketingiem internetowym. Prowadzi zajęcia w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, wykłada również w Szkole Głównej Handlowej i na Akademii Górniczo-Hutniczej. Pasjonuje ją wpływ internetu na relacje międzyludzkie i masową komunikację. Pracowała dla dziennika Rzeczpospolita i dla Hubert Burda Media. Zajmowała się także rozwojem serwisów internetowych i działań sprzedażowych w rodzinnej firmie InnovaWeb. Ukończyła Dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Warszawskim, jest też absolwentką Marketingu internetowego w Szkole Głównej Handlowej.

Książka ta została napisana przystępnym i zrozumiałym dla każdego odbiorcy językiem. Idealne zdają się być porównania autorki do pomieszczeń w domu, ponieważ dzięki temu czytelnik szybko pojmuje, co ma na myśli Barbara Stawarz. Doskonale odnajduje się w wykreowanym przez autorkę świecie, zagląda z prawdziwym zaciekawieniem do poszczególnych pomieszczeń, czyta uważnie i wyciąga wnioski na przyszłość. To publikacja, dzięki której naprawdę możemy zdobyć potrzebną nam wiedzę. Zrozumieć, na czym polega content marketing. Dowiemy się z niej, jak tworzyć oryginalne, wartościowe i przykuwające uwagę czytelnika teksty. Szybko zgodzimy się z zasadami,
jakimi należy się kierować, by stworzyć artykuł, który zapadnie w pamięć odbiorcy. Książka ta nie została napisana byle jak, jest przemyślana i dopracowana w najmniejszym nawet szczególe. Pomoże nam zrozumieć potrzeby innych, nauczy myślenia jak potencjalny klient, jak odbiorca, który szuka danego produktu lub któremu zależy na skorzystaniu z konkretnych usług. Jeżeli zależy nam na budowaniu strategii, budowaniu społeczności wokół naszej marki, to bezwzględnie powinniśmy zaopatrzyć się właśnie w tę książkę. To nie tylko poradnik dla osób związanych z branżą marketingową, dla właścicieli i pracowników firm, ale także dla blogerów, osób, którym zależy na zaistnieniu „w sieci”.

środa, 13 lipca 2016

Czego o Tobie nie wiem Aneta Rzepka recenzja książki





„Czego o Tobie nie wiem” Aneta Rzepka recenzja książki 

Aneta Rzepka jest absolwentką filologii polskiej, której debiut powieściowy przypadł na rok 2010 kiedy to na rynku wydawniczym pojawiła się „Tohańska branka”. Mieszka w stolicy, ale marzy o drewnianej chatce w górach. Czyta od dziecka. Pisanie jest dla niej najpiękniejszą przygodą i sposobem na oderwanie się od rzeczywistości. Miałam przyjemność czytać jedną z poprzednich powieści autorki-„Miseczkę szczęścia”.

„Czego o Tobie nie wiem” to historia, dzięki której czytelnicy naprawdę zainteresują się twórczością Anety Rzepki, nabiorą przekonania, że warto przeczytać jej wcześniejsze publikacje.
Książka ta wciągnęła mnie od pierwszych zdań. Byłam zdziwiona i naprawdę zainteresowana losami bohaterów tej powieści. Pisarka przekonuje w niej, że miłość potrafi zdziałać cuda. Niby o tym wiemy, ale chyba nie zawsze i nie do końca wierzymy w tę znaną od zarania dziejów prawdę.

Cztery bohaterki, które wiodą prym w tej historii są zupełnie różne. Każda z nich ma za sobą doświadczenia mniej lub bardziej bolesne, każda w ten czy inny sposób próbuje uporać się z przeszłością. Impulsem do zmian staje się moment, w którym kobiety się spotykają. Szybko okazuje się, jak wielka tkwi w nich siła, jak wiele mogą zdziałać, gdy mają kogoś, na kogo mogą liczyć.

Czytając „Czego o Tobie nie wiem” nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że autorka doskonale wiedziała, o czym pisze, że od podszewki znała problemy, które poruszyła w tej historii. Mogę więc śmiało stwierdzić, że do tematu przygotowała się starannie i przemyślała każdą kwestię, o jakiej postanowiła nam opowiedzieć.
W mgnieniu oka zaczynamy rozumieć bohaterów tej powieści, utożsamiamy się z nimi i współczujemy im. Z zaciekawieniem obserwujemy ich reakcje, słuchamy ich wspomnień i myśli zastanawiając się, jak poradzą sobie z kłopotami, które nawarstwiały się czasem latami. Ta książka odziera ze złudzeń, ale też daje nadzieję. Pokazuje, że choć nie będzie prosto, mamy szansę na zmianę na lepsze. Na zmianę naszego życia, na zmianę  naszego sposobu myślenia. Strach ma wielkie oczy, a najtrudniejszy jest pierwszy krok, któż z nas o tym nie wie? Warto wreszcie obudzić się z uśpienia, zrozumieć, że to od nas zależy, jak będzie wyglądała nasza przyszłość. Musimy walczyć o to, by wreszcie być szczęśliwymi, spełnionymi ludźmi, bo jeżeli nie zawalczymy o to sami, nikt inny za nas tego nie zrobi.

To powieść poruszająca do głębi, ukazująca problemy ważne i aktualne, jak przemoc domowa, jak wychowywanie dziecka, jak ogromna samotność, jak niska samoocena, brak poczucia własnej wartości. To również historia o tym, jak łatwo można zaplątać się w sieci własnych kłamstw i intryg. Autorka stworzyła powieść kompletną, wielowątkową, przy czym każdy z wątków potraktowany został jako priorytetowy. Jej postaci nie są papierowe, wykreowane zostały z należytą starannością i dbałością o szczegóły. Wszystko układa się w znakomitą fabułę, całość czyta się w tempie ekspresowym, a to za sprawą lekkiego pióra autorki. Dla mnie była to idealna lektura, dzięki której oderwałam się od rzeczywistości. Żyłam problemami jej bohaterów, próbowałam postawić się w ich sytuacji.
To powieść, która przypomina nam o naszej wrażliwości, pobudzająca do refleksji i empatii, dająca do myślenia. Przeczytałam ją z ogromną przyjemnością i czekam na więcej. Więcej tak przemyślanych i dopracowanych książek o naszym życiu. Życiu prawdziwym, nie tym wyidealizowanym, przesłodzonym, a posypanym mocno goryczą i łzami trudnymi do przełknięcia.
Czego o Tobie nie wiem? Warto poszukać odpowiedzi na to pytanie właśnie w powieści Anety Rzepki.

Patronat medialny Pisaninki. Dziękuję za zaufanie.