poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Wyniki zabawy z książką Domik-przyjaciel Dominika.

Autorka postanowiła nagrodzić swoją najnowszą historyjką dla dzieci


Iwonę. 



Gratuluję i zapraszam do udziału w moich dwóch kolejnych konkursach. 
Tym razem powieść Agi Lingas-Łoniewskiej, 

jak też Katarzyny Targosz "Wiosna po wiedeńsku", mój blog stał się patronatem medialnym tej ostatniej. Polecam z całego serca. Tak wygląda okładka:

A już jutro na moim blogu recenzja tej powieści:
Pozdrawiam Was serdecznie.
Chciałam jeszcze dodać, że trzy dni z dala od komputera i Internetu wyciszyły mnie i dodały niezbędnej energii. Mam nadzieję, że i Wam udało się chociaż troszkę odpocząć.

piątek, 18 kwietnia 2014

życzenia świąteczne

W te Święta Wielkanocne życzę wszystkim
spokoju, zadumy, radości,
zdrowia na długie lata,
odwzajemnionej miłości,
byśmy mieli kogoś, z kim
możemy podzielić się jajkiem,
by samotność nam nie doskwierała,
byśmy rozumieli naszych bliskich i szanowali siebie nawzajem,
by żadne dziecko nie płakało, jeżeli już to ze szczęścia,
byśmy nie musieli odmawiać ani sobie,
ani naszym najbliższym smakołyków czy drobnych upominków,
liczyć każdego grosika i martwić się tym, co po świętach...
cieszmy się Zmartwychwstaniem Chrystusa, świętujmy w spokoju,
módlmy się wspólnie, odpoczywajmy od pogoni za karierą,
dostrzegajmy, co ważne naprawdę,
odetchnijmy świeżym powietrzem
i bądźmy ze sobą, dla siebie, RAZEM.
Anna Grzyb
http://asymaka.blogspot.com/ 



wtorek, 15 kwietnia 2014

Wiosna po wiedeńsku Katarzyna Targosz premiera: 28.04.2014 Konkurs!!!


Katarzyna Targosz
Wiosna po wiedeńsku
Wydanie I
     Wydawca JanKa
Seria JaneczKa
Stron: 192
Format: 146x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN 978-83-62247-32-5
     cena 26,20
     opuszcza drukarnię 28.04.14

Recenzja przedpremierowa. 
Mój pierwszy patronat. 

To pierwsza książka z nowej serii JaneczKa w wydawnictwie JanKa. 
Autorką jest młoda, trzydziestodwuletnia kobieta, moja rówieśniczka jak się okazuje. Wielką miłością darzy Kraków, ale mieszka, nie do końca z wyboru, w Bukowinie Tatrzańskiej. Uwielbia fotografię i literaturę, oddaje się obu tym pasjom z ogromną radością. Jest też mamą małego Górala. Zajęć zatem jej nie brakuje, w dodatku jest zagorzałą zwolenniczką podróży, potrafi docenić niesztampowe rozwiązania architektoniczne, dostrzec walory artystyczne pięknego zdjęcia, ceni również klimaty Wiednia, co zauważamy czytając debiutancką powieść autorki. Katarzyna Targosz ukończyła hotelarstwo w SHMS w Caux-sur-Mountreux oraz geografię na Uniwersytecie Jagiellońskim.

"Wiosna po wiedeńsku"  to zabawna, pełna zaskakujących sytuacji opowieść o Katarinie i grupie jej najbliższych przyjaciół. Z pochodzenia Polka, z wyboru mieszkanka Wiednia, otoczona jest osobami co najmniej dziwnymi, żeby nie powiedzieć raczej odrealnionymi. Nie znajdziecie tu banalnej historii o miłości, a każda z postaci stworzonych przez autorkę jest niezwykła, odmienna, inna. Brakowało mi takiej publikacji na naszym polskim rynku wydawniczym, tak ciekawej, świeżej, naprawdę wyróżniającej się na tle innych książek. 
Główna bohaterka jest artystką, żyje chwilą, bez planów i komplikacji. Swego czasu odniosła niebywały sukces, ale w chwili, gdy ją poznajemy to wszystko należy już do przeszłości. Marzy o wielkiej, odwzajemnionej miłości, ale czy jest gotowa być z kimś na dobre i na złe? Czy potrafi zaakceptować to, że jej ukochany daleki jest od doskonałości? 
Martin to policjant, tak różny od Katariny jak to tylko możliwe. Nie umiałby tak jak ona żyć z dnia na dzień. Jest odpowiedzialnym i poukładanym człowiekiem. Czy tych dwoje ma szansę na zbudowanie prawdziwie udanego związku, czy skłonni są do kompromisów, czy znajdą nić porozumienia? Szczególnie, że tuż obok naszej uroczej artystki pojawia się tajemniczy i niezwykle interesujący Kapelusznik! Wszyscy wokół odradzają jej znajomość z nowo poznanym mężczyzną, ale ona zdaje się nie zwracać na te ostrzeżenia uwagi. Czy popadnie w tarapaty za sprawą niebezpiecznej znajomości?
Każda postać, jaka zaistniała w tej powieści zdaje się żyć własnym życiem, wymykać się z ogólnie przyjętych norm, nie zważać na jakiekolwiek zasady. I chyba właśnie ci bohaterowie są największym atutem tej książki. Nigdy nie wiadomo, co planują, jakie mają zamiary, czym nas zaskoczą, zaintrygują, rozbawią. Są stworzeni doprawdy rewelacyjnie, dopracowani w każdym calu, wzbudzają w czytelniku sympatię, kibicujemy im i trzymamy za nich kciuki. 
Katarina mieszka z dwoma współlokatorami: malarzem, który uwielbia jeść jajka i nie wychodzi z domu, zwanym przez wszystkich Wujem, nikt nie pamięta już zresztą jego prawdziwego imienia, i Wiktorem vel Wiktorią, nieustannie na diecie, choć zajada ze smakiem ananasy, manifestującym/cą na każdym kroku swoją "kobiecość", nie tylko za sprawą stroju. Czy w takim otoczeniu Katarina ma szansę na spokojne, ustabilizowane życie? Czy tego choć przez moment pragnie? 
Nie możemy oczywiście zapomnieć o przyjaciółce naszej bohaterki, Yvonne, która ze wszech miar stara się pomagać innym, doszukując się w nich wszelkiego typu zaburzeń, problemów. Jako psycholog chce koniecznie postawić wszystkim swoim znajomym mniej lub bardziej trafną diagnozę. 
To postaci niezwykle kolorowe, barwne, niebanalne, troszkę może przejaskrawione, ale w niczym to nie przeszkadza. Nie sposób się z nimi nudzić, źle czuć się w ich towarzystwie, szczególnie, gdy okazuje się, jak bardzo może na nich liczyć Katarina. Tacy zdawałoby się nieodpowiedzialni, a potrafią zaskoczyć i to niejednokrotnie! Prawdziwi z nich przyjaciele!
Akcja powieści osadzona jest w czasach nam współczesnych, dzieje się co prawda w Wiedniu, w którym nigdy nie byłam, ale za sprawą niezwykle barwnych opisów autorki dosyć szybko przeniosłam się do tej austriackiej stolicy. Czytelnik może spojrzeć oczami pisarki na to niezwykłe miejsce, dostrzec to, co ją urzekło w mieście, w którym podobno zawsze świeci słońce. 
Katarina wyjechała z rodzinnych stron, by studiować projektowanie mody w Wiedniu. Marzyła o tym, a teraz jej marzenie miało się ziścić. Szybko dostrzeżono jej nowatorskie spojrzenie na sztukę, przekonano się, jak wielki ma talent do projektowania zaskakujących i urzekających prac. Wszystko wydawało się układać po jej myśli. Tylko wygląda na to, że sukces, pieniądze, sława wcale nie przyniosły jej szczęścia. 
"... przestałam dostrzegać piękno liścia wirującego na wietrze w zimny i mokry dzień. Nie widziałam nic prócz tego, że zabrudziły mi się noski w jasnych kozaczkach od Chanel."*

Gdyby nie paskudny, deszczowy dzień być może nie usiadłaby na zielonej ławce w parku? I pewien artysta nie zainteresowałby się sfotografowaniem jej? Od tego zdjęcia bowiem zaczyna się cała historia. Nowo poznany fotograf zostaje zamordowany, a główną podejrzaną staje się niestety Katarina. Śledztwo prowadzi człowiek, z którym jeszcze rok temu była związana, to Martin. Jak zakończy się ta opowieść? 
Trzyma w napięciu do ostatnich chwil i trudno przewidzieć, jaki będzie jej finał. Tajemnice, intrygi to w owym artystycznym światku nic niezwykłego, dlatego przygotujcie się na ciekawe przeżycia i nie lada emocje. Jaka jest ta wiosna w wykonaniu Katarzyny Targosz? Myślę, że warto się przekonać. Niesztampowe rozwiązania, świetnie wykreowane wyraziste postaci, mnóstwo interesujących pomysłów, na które warto zwrócić uwagę to tylko kilka elementów składających się na tę fabułę. Mamy tu nie tylko ciekawy wątek kryminalny czy miłosny, znajdziemy tu wiele innych tematów, których autorka nie boi się poruszyć. Widać, że próbuje zmusić nas do myślenia, analizowania, zastanowienia, ale w sposób nie do końca trudny i skomplikowany, raczej lekki i humorystyczny. To świeże spojrzenie pisarki na poszukiwanie szczęścia, spełnienia niesamowicie do mnie przemówiło. Jestem zachwycona tą powieścią i polecam ją z czystym sumieniem. I Wy zapewne znajdziecie w niej coś dla siebie, uda Wam się dostrzec być może coś, co mi umknęło? W każdym bądź razie zachęcam do poznania "Wiosny po wiedeńsku", jestem dumna, że mogę ją Wam polecić jako pierwsza. 

*fragment pochodzi z książki

"Wiosna po wiedeńsku" Katarzyna Targosz Wydawnictwo JanKa, premiera: 28.04.2014




KONKURS: 
Mam dla Was egzemplarz tej powieści do wygrania. Zabawa zaczyna się dzisiaj, 15 kwietnia, a zakończy się w dniu premiery, 28 kwietnia, o godzinie 24:00.  Wystarczy pod tym postem odpowiedzieć na pytanie: Którą porę roku darzysz największym sentymentem i dlaczego? Nie zapomnijcie zostawić swojego adresu e-mail w komentarzu, bez tego nie będę mogła powiadomić zwycięzcy o wygranej. Możecie udostępniać ten post, polubić moją stronę, za wszelkie dowody sympatii dziękuję.
Nagrodę ufundowało Wydawnictwo JanKa. A tutaj strona autorki: http://www.katarzynatargosz.pl/stronaglowna/.

Przypominam też o trwającym konkursie z książką "Bez przebaczenia".



 



poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Zapowiedź, pierwszy patronat mojego bloga :)))

Po raz pierwszy mój blog objął patronatem książkę. I to od razu tak ciekawą, świeżą, inną! Jutro pojawi się tutaj moja recenzja owej powieści, oczywiście wydawnictwo przeznaczy też egzemplarz powieści na konkurs dla czytelników mojego bloga.


Katarzyna Targosz
Wiosna po wiedeńsku
Wydanie I
     Wydawca JanKa
Seria JaneczKa
Stron: 192
Format: 146x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN 978-83-62247-32-5
     cena 26,20
     opuszcza drukarnię 28.04.14




To powieść, która zapoczątkuje serię JaneczKa w wydawnictwie JanKa.
Jestem pewna, że przypadnie do gustu czytelnikom, ponieważ jest naprawdę dobrze napisana. O czym jest ta historia? Czy warto się nią zainteresować? Wywiad z autorką oraz fragment książki dostępne na http://www.jankawydawnictwo.pl/zapowiedzi.html#wiosna. 


czwartek, 10 kwietnia 2014

Bez przebaczenia Agnieszka Lingas-Łoniewska recenzja i konkurs

Agnieszka Lingas-Łoniewska to autorka wielu książek, których kilka udało mi się już przeczytać i z całą pewnością mogę stwierdzić, że w każdej z nich są EMOCJE. Tak, nie małymi literami, a dużymi pisane!
Po "Bez przebaczenia" jako debiutanckiej powieści autorki spodziewałam się na pewno właśnie tych emocji, bo jakżeby inaczej, ale wydawało mi się, że skoro to pierwsza książka pisarki, coś tam będzie nie do końca udane czy dopracowane. Czekałam i czekałam, doszukiwałam się i doszukiwałam, jednak na próżno, nic takiego nie znalazłam.
To rewelacyjna lektura, świetnie osadzona w naszych polskich realiach. Nie jest wyidealizowana, czy przesłodzona, ale jak najbardziej odpowiadająca rzeczywistości i codzienności wielu rodzin z naszego podwórka.
Główną bohaterką jest Paulina, której życie zmienia się diametralnie i nieoczekiwanie. Po śmierci matki jest zmuszona zamieszkać u ojca, który nigdy nie interesował się nią, nie myślał o niej, nie kochał jej... Wojskowy pozbawiony jakichkolwiek ludzkich odruchów i uczuć miałby zastąpić jej zwariowaną, ukochaną rodzicielkę i przejąć obowiązek wychowywania krnąbrnej i buńczucznej nastolatki? Czy to możliwe? Czy Paulina dostosuje się do zasad panujących w domu tego surowego człowieka, z którym poza więzami krwi nic jej nie łączy? Dlaczego oboje są aż tak uparci i zatwardziali, żadne z nich nie chce ustąpić i zapobiec tragedii?
Kiedy na drodze naszej bohaterki staje młody żołnierz wielbiący wszystko, co związane z wojskiem, tradycjonalista, człowiek honoru, który nie pozwala sobie na żadne potknięcia czy łamanie reguł, wszystko się zmienia. Z jednej strony Paulina nie ma zamiaru angażować się w ten związek bez przyszłości, ale z drugiej... serce nie sługa. Zwłaszcza, że i Piotrowi coraz bardziej zaczyna na niej zależeć. Co o tej zażyłości pomiędzy jedyną córką a ulubionym podwładnym myśli ojciec dziewczyny? Czy pozwoli im się spotykać, czy może zrobi wszystko, by to uczucie nie przetrwało?
Czy Adam Latkowski, bo tak nazywa się znienawidzony rodzic, kiedykolwiek wyjawi Paulinie długo skrywaną tajemnicę? Czy choć na moment stanie się kochającym tatą, zdejmie z twarzy maskę zimnego i nieprzystępnego człowieka? Czy wykorzysta szansę daną od losu na zbliżenie się do córki?
Gdy już myślimy, że wszystko dobrze się skończy autorka zaskakuje nas zupełnie.
Rozdziela naszą zakochaną parę, dziewczyna wraca w rodzinne strony i...
Co dalej???
Tego już niestety, a może właśnie "stety" Wam nie zdradzę.
Książkę czyta się na bezdechu niemalże. Ciekawość zżera nas od środka.
Nosi nas, nie możemy znaleźć sobie miejsca. Wzbudza emocje tak wielkie, że nie sposób się uspokoić i szybko o tej niezwykłej lekturze zapomnieć. Wsiąkamy w stworzony przez pisarkę świat bez reszty.
Dowiadujemy się, co może się zdarzyć, gdy poukładana rzeczywistość żołnierza zostanie zachwiana przez szaloną duszę artystki. Czy te dwie odmienne, skrajnie różne osoby mogą dojść do porozumienia, znaleźć wspólną płaszczyznę, planować przyszłość razem?
To nie jest sielankowa historyjka, bajeczka czytana tuż przed snem, nie uspokoi nas i nie ukoi. To opowieść ukazująca nam, jak podli potrafią być ludzie, jak bardzo zależy im na tym, by za wszelką cenę, po trupach, osiągnąć swoje cele. Dowiemy się, ile obłudy jest w najbliższych zdawałoby się nam osobach. Kto okaże się wrogiem, a kto przyjacielem? Czy miłość zawsze zwycięża, jest na tyle silna, by pokonać wszelkie przeciwności losu, intrygi, kłamstwa, niedomówienia?
Jak zawsze niebywale emocjonująco, ciekawie, bohaterowie wykreowani znakomicie. Polecam.
KONKURS: 
Zabawa zaczyna się dzisiaj, 10 kwietnia, a zakończy się we wtorek, 22 kwietnia, dzień po świętach, o godzinie 24:00. W komentarzu wystarczy napisać, którą książkę Autorki czytaliście albo ewentualnie, którą chcielibyście przeczytać. Nie zapomnijcie o pozostawieniu w komentarzu adresu e-mail, bym mogła skontaktować się ze zwycięzcą. Poza tym miło mi będzie, jeżeli polubicie moją stronę na Facebooku, dodacie mój blog do obserwowanych, udostępnicie ten post konkursowy czy co tam jeszcze Wam przyjdzie do głowy.
Do wygrania jest egzemplarz książki zatytułowanej "Bez przebaczenia" z autografem Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Nagrodę ufundowała pisarka i Wydawnictwo Novae Res.
Wyniki pojawią się w ciągu trzech dni roboczych po zakończeniu konkursu. Zapraszam do zabawy, bo to naprawdę warta uwagi powieść. :))))


Laszlo boi się ciemności recenzja książki dla dzieci Lemony Snicket

Gdy zobaczyłam tę okładkę i zerknęłam do środka książki zamarłam. Pomyślałam, że to dziwny pomysł, mówiąc delikatnie, by aż tak dziecko straszyć! Czarny kolor nie kojarzy się z sympatycznym czytadełkiem, idealną lekturą przed snem dla naszych milusińskich. Absolutnie nie! A jednak nią jest i nadaje się na książkę czytaną nie tylko przed snem.
Autor miał pewien pomysł, zresztą wspólnie z ilustratorem, i trzymał się tego, co sobie wymyślił konsekwentnie, od początku do końca. Jeżeli Wasze dziecko ma problemy z zasypianiem bez światła to naprawdę nie ma lepszego rozwiązania niż "Laszlo boi się ciemności". Moje szkraby na szczęście nigdy nie obawiały się zasypiania w mroku,  czy też w ogóle ciemności, ale to na pewno spory problem i warto znaleźć sposób na pozbycie się lęku.
Nasz tytułowy bohater, jak już zauważyliśmy boi się bardzo ciemności, ale niestety owa ciemność mieszka w tym samym co on domostwie i nie da się jej unikać, omijać szerokim łukiem. Potrafi się schować w najdziwniejszych miejscach i wyskoczyć zupełnie niespodziewanie, strasząc i denerwując Laszlo. Najczęściej przesiaduje jednak w piwnicy, ale i za zasłonką prysznica potrafiła się przyczaić, jak też w schowku. Nocą pojawiała się wszędzie! Powoli osłaniała sobą okna, drzwi, wszystko... Rano na powrót uciekała do najbardziej przerażającego miejsca w piwnicy. Tam właśnie odwiedzał ją chłopiec, próbując się z nią zaprzyjaźnić. Witał się z nią, mówił do niej: "Cześć", choć ona nie odpowiadała. Myślał, że zostawiła go więc w spokoju, ale pewnej nocy...
przyszła. I zwróciła się do niego po imieniu. Głos jej przypominał skrzypienie, był zimny i twardy, ale chłopiec nie bał się zapytać, czego od niego chce. Chciała mu tylko coś pokazać, ale co to takiego było musicie odgadnąć sami, ponieważ ja Wam tego nie zdradzę.
Jak myślicie, czy bez ciemności moglibyśmy się obyć? A może jednak jest nam potrzebna? Warto zapoznać się z tą niekonwencjonalną lekturą, by odpowiedzieć sobie na te i inne pytania.
Myślałam, że moje dzieci będą się bały tej historii, ale szybko okazało się, iż moje obawy były bezpodstawne. Podobnie jak w przypadku książeczki, o której pisałam wczoraj, i powyższą moje Miśki szybko polubiły, z zaciekawieniem zerkały na poszczególne niesztampowe ilustracje i słuchały z zapartym tchem mojego czytania. Rekomendacja zatem najlepsza, bo to w końcu książeczka skierowana do dzieci i to im powinna przypaść do gustu.


Za możliwość poznania tej pozornie strasznej i upiornej historii dziękuję: