wtorek, 17 stycznia 2017
Idealna Magda Stachula
Ostatnio coraz częściej łapię się na tym, że marzy mi się dobra powieść z wątkiem kryminalnym. Chętnie oglądam filmy z wątkiem psychologicznym, głównie thrillery, dlatego "Idealna" zainteresowała mnie i postanowiłam zapoznać się z tą lekturą. Mój mąż jest nią zachwycony. Ja byłam nieco zagubiona i dosyć niepewnie czułam się poznając historię głównej bohaterki. Chyba zbyt mocno wciągnęła mnie ta opowieść...
Anita nie należy do kobiet czynnych zawodowo. Jej życie ograniczone jest do czterech ścian mieszkania, a głównym jej zajęciem jest obserwowanie innych ludzi.Wydaje jej się, że dzięki temu ma kontrolę nad własną egzystencją, czuje się bezpiecznie. Zapomina choćby na moment o nie do końca idealnym związku i niespełnionym pragnieniu, by zostać matką. Do pewnego momentu wszystko pozornie jest w porządku. Aż do chwili, gdy w szafie Anity pojawia się sukienka, której nie kupiła. Co jeszcze wydarzy się w życiu tej zagubionej, młodej kobiety?
Autorką książki jest moja rówieśniczka. Magda Stachula ukończyła judaistykę na UJ. Mieszka w Krakowie z mężem i dwójką dzieci. Opowiada nam historię wielowątkową, w której nie do końca potrafimy się odnaleźć, szczególnie na początku. Musimy jednak uzbroić się w cierpliwość, ponieważ wreszcie wszystkie elementy układanki trafiają na właściwe miejsce. Poznajemy punkt widzenia czwórki bohaterów, ich emocje, myśli i odczucia. Trzeba przyznać, że debiutująca pisarka doskonale oddała ich rozterki i charakter. To powieść wciągająca, dająca do myślenia, autorka wiele razy zapędza czytelnika w kozi róg, nie pozwala mu na wytchnienie i spokojną lekturę. Według mnie to bardzo dobry debiut. Z niecierpliwością będę oczekiwać na kolejne książki autorki.
Nadzieje i marzenia Magdalena Kordel
Okładka przenosi nas w ciepłe upalne letnie miesiące. Ponownie zawitamy do małego miasteczka schowanego gdzieś w górach. Czwarty tom cyklu "Malownicze" to opowieść niebywale klimatyczna i pełna zaskakujących zwrotów akcji. Specyficzna atmosfera prowincji oddana znakomicie.
Magda jeszcze nie zdąży otworzyć koperty, a już wszyscy lepiej od niej będą wiedzieli, co zawiera list z francuskiej kancelarii. Dla nas, czytających, będzie to zabawne, ale czy równie mocno rozbawi samą zainteresowaną? Czy to prawda, że za granicami naszego kraju czeka na nią wielki spadek? Co zrobi z odziedziczoną fortuną? Malownicze będzie huczało od plotek, wszyscy będą snuli domysły, w żadnym wypadku nie zwracając uwagi na Magdę. A ona ma na głowie znacznie poważniejsze kłopoty, rozważania i dylematy natury miłosnej. Czy związek z Michałem opiera się na mocnych filarach, czy para ma jakiekolwiek szanse na wspólną, szczęśliwą przyszłość?
Autorka snuje swoją opowieść w bardzo ciekawy sposób. Przenosi nas z niezwykłą łatwością w przeszłość odległą o przeszło stulecie. To tutaj poznajemy odważną Sabinę. Co łączy te dwie kobiety?
W stworzonej przez pisarkę rzeczywistości czas płynie zupełnie inaczej. Poznajemy nie tylko prawdziwą siłę miłości, odkrywamy rodzinne sekrety, ale i opowieści z dawnych czasów, o których Magdalena Kordel potrafi naprawdę wspaniale pisać. Nie zawiodłam się czytając moją ukochaną "Tajemnicę bzów", nie zawiodłam się i tym razem. Wątki historyczne są doprawdy interesujące, a umiejętnie wplecione w dobrą powieść obyczajową dodają jej klasy i wiarygodności. Tajemnicza opowieść ze zdradą rozdzierającą serce, jednocześnie ciepła, zabawna i emocjonująca będzie idealną lekturą na kilka zimowych wieczorów. Oby do wiosny, moi mili! Polecam!
niedziela, 15 stycznia 2017
Zapowiedzi 2017
Czytam książkę dopiero co ukończoną przez jedną z polskich pisarek, ciesząc się, że rok 2017 zapowiada się tak interesująco pod względem literatury.
U mnie póki co okładki tych publikacji, które zwróciły moją uwagę.
Zapraszam też do zapoznania się z moim nowym projektem: http://asymaka.blogspot.com/p/kulinaria.html
U mnie póki co okładki tych publikacji, które zwróciły moją uwagę.
Zapraszam też do zapoznania się z moim nowym projektem: http://asymaka.blogspot.com/p/kulinaria.html
wtorek, 10 stycznia 2017
Fragment powieści
Jak tylko znajdę czas, wracam do pisania. Pisania powieści. Wczoraj FB przypomniał mi jej fragment...
Gabrysia, podobnie jak jej przyjaciółka, skończyła trzydzieści dwa lata. Była drobną brunetką w okularach z czerwonymi oprawkami. Miała małą, delikatną twarz, w której wyraźnie odznaczały się ogromne, brązowe oczy. Grzywka, której nie chciała się pozbyć za nic w świecie, twierdząc, że ma zbyt wysokie czoło, optycznie jeszcze bardziej zmniejszała jej buzię. Zresztą, czego by Gabi nie zrobiła i tak wyglądała pięknie. Mężczyźni nieustannie się za nią oglądali, co wzbudzało w Weronice ogromną zazdrość. W pewnym momencie stało się to motywacją do zmian. Werka postanowiła, że zacznie biegać. Namówiła też do tego Miśka, Adam kupił im stroje sportowe i markowe, specjalistyczne obuwie.
Szkoda, że zapał ostygł równie szybko, jak się pojawił. Weronika tylko dwa razy odziana w dres wyszła z domu, włosy związując w wysoką kitkę. Na temat biegania przeczytała kilka artykułów, przepytała znajomą, która biegała w maratonach, od czego zacząć. Można powiedzieć, że przygotowała się perfekcyjnie. Przynajmniej jeżeli chodzi o teorię. Z praktyką było nieco gorzej. Miśka jednak nie udało się namówić, choć początkowo deklarował chęć wspólnego biegania, teraz wolał spędzić czas przed telewizorem, ostatecznie wyszła z domu sama. Znajoma doradziła jej, że na początku powinna nie biegać, a spacerować. Szybkim marszem przeszła na drugą stronę ulicy, energicznie pokonując zakręt, wkrótce kolejny, by wreszcie podążyć polną ścieżką w kierunku lasu. Nagle z oddali wyłoniła się czworonożna bestia. Bestia bez właściciela. Bez kagańca i bez obroży. Przerażona kobieta stanęła osłupiała, po czym ruszyła z prędkością światła w drogę powrotną. Zasapana przekroczyła próg mieszkania, a na zdziwione pytanie męża, dlaczego tak szybko wróciła, odpowiedziała mu groźnym spojrzeniem, które mówiło, żeby tym razem lepiej z nią nie zadzierał. Adam jak nigdy odpuścił, pierwszy raz w życiu widząc u niej taką determinację, ale w późniejszym czasie nie zapomniał podzielić się ze swoimi i Weroniki rodzicami refleksją na temat bezsensownie wydanych pieniędzy na gadżety niedoszłej sprinterki. Drugi raz w stroju sportowym pokazała się nieco później. Postanowiła pobiec w biegu charytatywnym organizowanym w miasteczku, w którym mieszkała, ale i tym razem nie wypadło to najlepiej. Wystartowała niczym Irena Szewińska w najlepszym momencie kariery, zapomniała jednak, że nie przygotowała się do biegu i nie rozgrzała. Szybko złapała ją kolka, a już za pierwszym zakrętem tak niefortunnie postawiła prawą stopę na brukowanej nawierzchni, że nie obeszło się bez pomocy ratownika medycznego. Pluła sobie w brodę organizatorka biegu, która twierdziła z uporem maniaka, że trasa jest tak krótka i na tyle bezpieczna, że opieka medyczna nie będzie potrzebna. Stanowisko z pomocą doraźną pojawiło się tylko w kulminacyjnym miejscu, a mianowicie tuż przed metą. Zanim ktokolwiek powiadomił ratownika, Weronika dosyć długo siedziała na bruku i zwijała się z bólu, obserwując z rosnącym niepokojem coraz bardziej spuchniętą kostkę.
Kiedy odwieziono ją do domu, Adam wstał z fotela i zapowiedział jeszcze w progu, że kariera sportowa nie jest jej pisana, po czym pomógł jej usiąść na łóżku. W obliczu zaistniałej sytuacji zrobił jej nawet herbatę, ale na więcej zdobyć się nie potrafił. Limit dobroci dla żony uważał za wyczerpany. W końcu to był jej pomysł, nie jego. To, jak wyglądała, obchodziło go w stopniu minimalnym, wszak nie pokazywał się z nią w miejscach publicznych zbyt często. Mogła mieć te kilka kilogramów nadwagi, nie robiło mu to żadnej różnicy.
Kiedy odwieziono ją do domu, Adam wstał z fotela i zapowiedział jeszcze w progu, że kariera sportowa nie jest jej pisana, po czym pomógł jej usiąść na łóżku. W obliczu zaistniałej sytuacji zrobił jej nawet herbatę, ale na więcej zdobyć się nie potrafił. Limit dobroci dla żony uważał za wyczerpany. W końcu to był jej pomysł, nie jego. To, jak wyglądała, obchodziło go w stopniu minimalnym, wszak nie pokazywał się z nią w miejscach publicznych zbyt często. Mogła mieć te kilka kilogramów nadwagi, nie robiło mu to żadnej różnicy.
poniedziałek, 9 stycznia 2017
Sezon na cuda Magdalena Kordel
Optymistyczna, wywołująca na naszej twarzy uśmiech okładka to jeden z pierwszych atutów opowieści o Majce. Wstęp napisany prosto z serca od razu przekonuje nas do tego, by zasiąść do czytania. Teraz. Zaraz. Natychmiast. Nawet, jeśli nie znamy poprzedniej części historii.
Magdalena Kordel stworzyła miejsce pełne magii i nadziei. Pokazała, że Malownicze może istnieć naprawdę. Pobudziła naszą wyobraźnię i pokazała nam, że i my możemy być lepsi. Chcemy wciąż na nowo powracać do miasteczka u podnóża gór, które pokochaliśmy i bez którego nie potrafimy się już obejść. Ciągle czekamy na kolejne losy poszczególnych mieszkańców, łapiemy się na tym, że zastanawiamy się, co u nich słychać.
Pisarka wykreowała charakterystyczne postaci, które żyją własnym życiem i zapewne zaskakują niejednokrotnie ją samą. Uwielbiamy jednych, denerwuje nas zachowanie innych, ale jak wiadomo, nikt nie może być idealny i bez skazy. Każdy z bohaterów ma prawo do błędów, do otrzymania drugiej szansy. Czy będzie potrafił ją mądrze wykorzystać, nie wiadomo.
Całość czyta się szybko, ale autorka ma już wyrobiony własny, niepowtarzalny, niebywale lekki styl, dlatego czytelnika nie dziwi ekspresowe zapoznanie się z lekturą. I zdumienie, że to już niestety koniec!
Spotkamy na kartach tej powieści i Leontynę, i Majkę, i jej córkę Manię, i Czarka... i wiele innych ciekawych osobowości. Książka opowiada o nadchodzących Świętach Bożego Narodzenia, a snuta przez pisarkę historia jest pełna nietuzinkowego klimatu i serdeczności. Przypomina nam o tym, jak ważny jest człowiek. Znajdziemy tu również moc zabawnych sytuacji, które spowodują, że uśmiech nie zniknie z naszej twarzy na długi, długi czas. Polecam.
piątek, 6 stycznia 2017
Habbatum Wędrowcy Augusta Docher
Dalszy ciąg losów Anny to ciekawa i wciągająca lektura. O pierwszej części serii możecie przeczytać tu.
"Eperu" zachwyciła mnie, ponieważ znalazłam w tej książce świeżość i nietuzinkową opowieść o pięknej, dopiero co rodzącej się miłości. "Habbatum" jest równie obszerną historią, w której także mowa jest o uczuciu bliskości, ale autorka skupiła się w niej przede wszystkim na pełnych tempa zwrotach akcji i pokazaniu, jak bezwzględny i pozbawiony jakichkolwiek hamulców może być człowiek. Jest to szczególnie bolesne, jeżeli zdradza nas osoba, której ufaliśmy, wierzyliśmy, którą uważaliśmy za naszego sprzymierzeńca...
Autorka doskonale zdaje sobie sprawę, jak skutecznie zachęcić czytelnika do czytania i jak zatrzymać go przy sobie na dłużej. Zafascynować go, zaintrygować, zaciekawić. Pisze w sposób lekki i przemyślany. Skupia uwagę odbiorcy, akcję prowadzi interesująco, wiarygodnie. Poszczególne elementy fabuły łączą się w spójną całość, która w żadnym wypadku nie powoduje u nas uczucia znużenia.
Anna zostaje porwana. Nie ma pojęcia, z jakiego powodu. Wie natomiast, kto za tym porwaniem stoi. Jak się czuje młoda, zakochana kobieta z tą świadomością? Czy Leo odnajdzie ją i uchroni przed niebezpieczeństwem? Kto w całej tej sytuacji jest godzien zaufania, na kim można polegać, a komu nie wolno wierzyć w żadnym wypadku?
Trudna i skomplikowana gra pełna niejasności i wielkich emocji. W tej historii pojawiają się nowi bohaterowie, dzięki którym całość jest jeszcze bardziej zaskakująca i nieprzewidywalna. Warto sięgnąć po "Wędrowców", choć muszę Was ostrzec, że po skończonej lekturze nie będziecie mogli doczekać się kolejnej części. A ta nie została jeszcze wydana. Czy posiadacie w sobie wielkie pokłady cierpliwości?
środa, 4 stycznia 2017
Jak powietrze Agata Czykierda - Grabowska
Świetna opowieść dla nastoletniego, ale również i dla starszego czytelnika. W zasadzie jest to dobrze opowiedziana historia miłosna młodych ludzi. Młodych ludzi, których różni wszystko. Ona pochodzi z bogatego domu, on z biednego. W dodatku chłopak opiekuje się dwójką młodszego rodzeństwa i ma za sobą traumatyczną przeszłość. Musi być odpowiedzialny. I jest.
W sumie można powiedzieć, że fabuła nie jest zaskakująca i nie intryguje nas jakoś szczególnie, ale bezpretensjonalny styl autorki i lekkość, z jaką stworzona została całość powoduje, że chcemy poznać tę historię do samego końca. We mnie wzbudziła całkiem sporo emocji, od współczucia po wielką sympatię zwłaszcza do rodzeństwa Dominika. Polubiłam tych dwóch małych szkrabów i uwielbiałam czytać fragmenty, w których była o nich mowa.
Za sprawą choroby dzieci przypomniałam sobie bardzo podobną sytuację z mojego własnego życia i muszę przyznać, że autorka spisała się na medal opisując ją w sposób prawdopodobny.
Myślę, że to idealna lektura dla młodych, dopiero wchodzących w dorosłość, ludzi. Będą nią zachwyceni i nie będą potrafili się od niej oderwać. Ja bawiłam się całkiem nieźle, choć szczerze mówiąc chyba już wyrosłam z tych nieco naiwnych historii miłosnych. Wiem, że życie nie jest tak proste i nie układa się po naszej myśli tylko dlatego, że bardzo, ale to bardzo tego pragniemy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













