poniedziałek, 24 listopada 2014

Dojrzała i szczupła. Magdalena Makarowska




Chciałabym, by na moim blogu pojawiały się recenzje książek wszelakich, dlatego choć nie przepadam za poradnikami, czasami daję takowym szansę. Przeglądam też przewodniki, ostatnio sprawdzałam przydatność dwóch tego typu publikacji spacerując po Krakowie. Nie darzę wielką sympatią erotyków, ale aby mieć "jakieś" pojęcie na temat takich powieści, kilka przeczytałam. Podobnie jest z fantastyką.

"Dojrzała i szczupła" należy do poradników. Skierowana jest do osób powyżej czterdziestego roku życia-ja jeszcze nie zaliczam się do tej grupy-mających problemy z wagą. Zresztą, która z kobiet nie powie, że chętnie zrzuciłaby kilka kilogramów! Znam panie, które wiecznie są na diecie. Sama lubię jeść, więc pewnie szczupła nigdy już nie będę, ale dojrzała na pewno, niestety. Póki co dosyć sceptycznie nastawiona, postanowiłam dać szansę tej publikacji.

Magdalena Makarowska jest dietetyczką z doświadczeniem, która proponuje nam kompletny program żywieniowy, sześciotygodniowy. Dzięki niemu kobieta dojrzała znowu poczuje się rześko, zdrowo, odzyska dawną figurę, otrzyma zastrzyk energii.

"Czas żyć dla siebie. Bo jeśli nie teraz, to kiedy?" 

Na wstępie autorka proponuje, byśmy odpowiedziały na kilka pytań, związanych oczywiście z naszym zdrowiem. Znajdziemy tu na przykład pytania, czy miewamy ataki głodu, uwielbiamy słodkości, mamy problemy z krążeniem, skoki ciśnienia, początki cukrzycy? Jeżeli na któregokolwiek z tych pytań odpowiemy twierdząco, dieta Makarowskiej jest dla nas.

Dietetyczka informuje nas, że większość pań, jakie do niej trafiają, prosząc o kurację odchudzającą, jest po czterdziestce i pięćdziesiątce. Rozróżnia wśród nich dwie grupy: kobiety, które zaczynają myśleć o sobie, bo dzieci już odchowały i wreszcie mają chwilę dla siebie oraz takie, które poświęciły się pracy zawodowej, obejmują wysokie stanowiska, co wiąże się ze stresem, nadmiernym apetytem i problemami zdrowotnymi. Autorka wyjaśnia nam, dlaczego tak wielkie ilości pokarmów spożywamy, jak dużym jest to dla naszego organizmu obciążeniem, radzi nam, jak temu nadmiernemu apetytowi zapobiec. Nie powinniśmy jeść byle czego, szanować swój żołądek, planować posiłki i ustalać menu. Jedz mądrze-jedz pięknie przekonuje nas Makarowska.

"(...) decyzję dotyczącą tego, czy rzeczywiście chce się schudnąć, każda (z Was*) powinna podjąć samodzielnie. Naprawdę, męska stanowczość w tej kwestii jest niezbędna. Nikt tego za nas nie zrobi. Oczywiście ja obiecuję, że będzie łatwo, szybko i pysznie, ale nie zrobię tego za Was." [1]


W tej publikacji wszystko zaczyna się od ustalenia, jakie kłopoty z żywieniem mamy, co stanowi w naszym przypadku źródło problemu. Objadamy się lub mamy siedzący tryb życia, zajadamy troski i smutki, zaczynamy jeść słodycze, choć wcześniej za nimi nie przepadałyśmy. Nasz organizm zmienia się po czterdziestym roku życia i musimy włożyć trochę pracy w to, by nie przytyć, by zrzucić zbędne kilogramy, by czuć się lepiej i atrakcyjniej. Autorka przekonuje nas, że w ciągu pięciu tygodni możemy schudnąć pięć kilogramów. Czy jest to możliwe? Pewnie nie wierzycie w to, prawda?

"Nigdy nie mów, że jest za późno. Nawet jeśli któryś dzień będzie nie taki, jaki być powinien, nie martw się. Następny będzie lepszy. Patrz do przodu, staraj się naprawiać błędy, a nie je rozpamiętywać. Zawsze jest szansa na sukces. Musisz tylko chcieć!" [2] 

Magdalena Makarowska tłumaczy, na czym polega menopauza, dlaczego tyjemy po jej przejściu, co zmienia się w naszym organizmie, jakich hormonów zaczyna nam brakować i co w związku z tym zmienia się w naszym życiu. Nie tylko my same wpadamy wtedy w panikę, nie wiemy, co się dzieje, nasz organizm też walczy o estrogeny, czym prowokuje nas do spożywania słodyczy i tłustych potraw, co w rezultacie może zakończyć się nadwagą.
Często tłumaczymy sobie, że tyjemy, bo mamy to w genach, nasza mama, babcia, ciotka jest gruba, więc i my podzielimy ich los. Nie mamy wpływu na geny, zmawiamy sobie, ale to nie jest do końca prawda. Otyłość wcale nie musi być dziedziczna! Wystarczy dać sobie szansę, na lepsze samopoczucie, na lepsze życie, na zdrowie. Podejmijmy wyzwanie! Warto spróbować.

Za nasz apetyt odpowiadają trzy hormony: grelina-hormon głodu stymulujący apetyt, leptyna-hormon sytości i insulina-regulująca metabolizm węglowodanów.

"Dbajmy o higieniczny tryb życia, zrezygnujmy ze 'śmieciowego jedzenia' pełnego konserwantów i sztucznych dodatków oraz unikajmy stresu, bo te czynniki zaburzają gospodarkę hormonalną. Jeśli hormony funkcjonują prawidłowo, pomagają nam utrzymać prawidłową wagę." [3]

Dietetyczka przypomina nam również o tym, że niehigieniczny tryb życia, zbytnie przemęczenie, brak snu, nadużywanie alkoholu, picie mocnej kawy i palenie papierosów negatywnie wpływa na nasz apetyt. Zaczynamy odczuwać spadek nastroju, bo zbyt mało wydzielanej jest seratoniny w naszym organizmie, doprowadzić to może wręcz do depresji, niepohamowanego apetytu.

Te i wiele, wiele innych informacji znajdziecie w tej książce. Wskazówki Magdaleny Makarowskiej na pewno pomogą Wam zgubić zbędne kilogramy, jeśli tylko wykażecie się silną wolą i zechcecie podjąć wyzwanie. Trzymam kciuki. Powodzenia!



[1] Dojrzała i szczupła. Magdalena Makarowska, wydawnictwo Feeria, strona 20
[2] Tamże, s.31
[3] Tamże, s. 39





piątek, 21 listopada 2014

Marcus Zusak "Posłaniec"




Autor niezwykle popularnej i wychwalanej wszem wobec "Złodziejki książek", której ja niestety nie miałam jeszcze przyjemności przeczytać. Żałuję i na pewno postaram się niebawem za nią rozejrzeć. Póki co skupmy się jednak na "Posłańcu", po którym szczerze mówiąc spodziewałam się wiele.

Marcus Zusak ma 39 lat, jest autorem pięciu powieści, w tym międzynarodowego bestsellera, o którym wspomniałam przez chwilą. Pisarz ma dwoje dzieci, mieszka z rodziną w Sydney.

"Posłaniec" to historia chłopaka, który niczym się nie wyróżnia, brak mu zapału, ambicji i perspektyw. Nie oczekuje zbyt wiele od losu, tłumacząc się tym, że w takim miejscu, w jakim mieszka nie ma szans na rozwój, na ciekawą i dobrze płatną pracę, czy na spełnianie marzeń.

Co takiego musi się stać, by zmieniło się cokolwiek w jego szarej i smutnej rzeczywistości? Czy ktoś musi podjąć za niego pewne decyzje, wskazać mu drogę, którą powinien kroczyć? Tchórzliwe i zachowawcze postępowanie naszego pierwszoplanowego bohatera staje się zaczątkiem całej lawiny zdarzeń. Dlaczego to on zostanie wybrany na posłańca wiadomości? Czy zasługuje na to? Czy da sobie radę z tym jakże trudnym zadaniem? Tak beznadziejny i nijaki człowiek, taksówkarz, który siedzi za kółkiem tylko dlatego, że sfałszował papiery?

"Nazywam się Ed Kennedy. Mam dziewiętnaście lat. Jestem młodocianym taksówkarzem. Przypominam wielu młodych ludzi, których spotykacie na przedmieściach-nie mamy zbyt wielkich perspektyw ani możliwości." [1]

Ten właśnie człowiek staje się świadkiem napadu na bank. Chłopak, który nie ma szczęścia w miłości, jest właścicielem cuchnącego psa, kiepsko gra w karty i mieszka w ruderze na przedmieściach. Jest przeciętniakiem, jakich wielu, dlatego tym bardziej dziwi jego zachowanie. Ale o tym opowie on sam:

"Audrey, Marv i ja nie odrywamy wzroku od sceny na zewnątrz. Ritchie idzie w naszą stronę.
Napastnik zatrzymuje się i usiłuje domyślić, którym kluczykiem otworzyć auto. Wtedy zaczynamy śmiać się z jego niekompetencji.
W końcu dostaje się do środka i stara się uruchomić samochód, ale mimo wielu prób mu się to nie udaje.
Wtedy...
Z jakiegoś powodu, którego nigdy nie zrozumiem...
Wybiegam, podnosząc po drodze pistolet. Kiedy gnam na drugą stronę ulicy, patrzę gościowi w oczy. Chce się wydostać z falcona, ale na to jest już za późno.
Stoję przy drzwiach forda.
Celuję w głowę napastnika.
Zamiera.
Obaj zamieramy.
Próbuje wysiąść i uciec, a ja, przysięgam, nie mam bladego pojęcia, że strzelam, aż do chwili, gdy podchodzę bliżej i słyszę brzęk pękającego szkła.
-Co ty wyprawiasz?!-krzyczy żałośnie Marv z drugiej strony ulicy. Jego świat się wali. -Strzelasz do mojego samochodu!
Rozbrzmiewają syreny.
Napastnik pada na kolana.
Mówi:
-Ale ze mnie idiota.
Mogę się tylko zgodzić.
Przez chwilę żal mi go, ponieważ uświadamiam sobie, że prawdopodobnie patrzę na największego pechowca na ziemi. Po pierwsze, napada na bank, w którym są tak nieprawdopodobnie głupi ludzie jak Marv i ja. Później jego transport znika. A kiedy myśli, że ma szczęście, bo wie, skąd wziąć inne auto, okazuje się ono najbardziej żałosnym samochodem na całej półkuli południowej. Właściwie chyba mu współczuję. Wyobraźcie sobie to upokorzenie." [2]

Po tym, jak Ed stanie się bohaterem zaczną przychodzić do niego dziwne wiadomości, dostanie pierwszą kartę i stanie się tytułowym Posłańcem. Czy wybraniec sprosta oczekiwaniom? Czy zrozumie dzięki tej niebanalnej misji, kto za tym wszystkim stoi i co chce mu przekazać? Zadania nie będą wcale łatwe, będzie musiał się sporo napracować, pomagać innym, nauczyć się empatii, ale też wiele wycierpieć i przeżyć bolesne doświadczenia. Czy to jedyna droga, by wreszcie pojąć, co ważne jest w życiu? By poznać swoich przyjaciół i bliskich z zupełnie innej strony?

Wciągająca, trzymająca w napięciu, napisana prostym i przystępnym językiem historia. Mądra, dająca do myślenia, a takie lubię najbardziej. Polecam zdecydowanie.


[1] "Posłaniec" Marcus Zusak, wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2014, strona 9
[2] Tamże, s. 13








Filmik na podstawie mojej opinii. Krystian Głuszko i "Szukaj mnie wśród szaleńców".




Serdecznie zapraszam. Filmik jest autorstwa Krystiana.

Całość recenzji tutaj: http://asymaka.blogspot.com/2014/11/szukaj-mnie-wsrod-szalencow-krystian.html


czwartek, 20 listopada 2014

Siedem pytań do... Patrycji Żurek. I wyniki.



Głos oddaję autorce i Wam:

1. Niestety nie znam jeszcze Pani twórczości, mam nadzieję, że nadrobię zaległości i właśnie moje pytanie jest związane z tą niewiedzą. Czy nie uważa Pani, że nasz rynek wydawniczy jest w jakimś stopniu krzywdzący dla osób, które debiutują, chodzi mi np. o małe zaangażowanie wydawcy, nieodpowiednią reklamę, wydawcy promują autorów, którzy wydają kolejne książki niekoniecznie dobre, ale wiadomo, że nazwisko się sprzeda, przez co wiele książek debiutantów jest niedoceniane?Jakie warunki trzeba spełnić, żeby przebić się w tym świecie?
wersja.Asia@vp.pl

Odpowiedź: Jest na pewno krzywdzący, dlatego ja wydałam ze współfinansowaniem. Wydawcy nawet nie czytają tekstów przesłanych przez debiutantów, wolą stawiać na sprawdzone nazwiska. To przykre, ale taka jest prawda. I chyba nic już tego nie zmieni. Chciałabym znać warunki, jakie trzeba spełnić, by się przebić. Ja po prostu robię to, co kocham – robię swoje i może kiedyś uda mi się nazwać siebie prawdziwym pisarzem.

2. Czy krytyka dodaje pani skrzydeł,czy paraliżuje?
ewaudala77@op.pl

Jeżeli tylko jest konstruktywna – dodaje skrzydeł. Jestem samoukiem, wszystkie rady, uwagi (nawet te bolesne) przyjmuję, wyciągam z nich wnioski, uczę się. Rozwijam się sama. Dlatego każda szczera ocena jest dla mnie cenna.

3. Pani dotychczasowe dwie książki są o kobietach i głównie do kobiet skierowane. O ich "babskiej" przyjaźni. Ja pamiętam, że zawsze większe porozumienie osiągałam z mężczyznami. A jak jest z Panią - czy łatwiej dogaduje się Pani z kobietami czy z mężczyznami?

pozdrawiam serdecznie :)
iza.81@o2.pl

Zdecydowanie z mężczyznami, ponieważ są mniej skomplikowani. Jednak przyjaźń kobiet ma wiele aspektów, których nie osiągnie się w relacji z facetem. Szczególnie jeżeli taki „związek” trwa długo. Z moimi najlepszymi przyjaciółkami znamy się od wielu lat i to sprawia, że mimo różnic (a jest ich wiele) dogadujemy się.

4. A ja tym razem dla odmiany zapytam nie literacko, a kulinarnie. Czy lubi Pani żurek ? Pozdrawiam :-)

karolina_23-1985@o2.pl :-)

Tak :) ale musi być z ziemniakami!

5. Pisze Pani pięknie o uczuciach i emocjach, a czy kiedyś w przyszłości bliżej lub dalszej zdecydowała by się Pani na napisanie czegoś ostrzejszego? Kryminału lub erotyku?
sylwka.sk91@wp.pl

Erotyk mam napisany, czeka na kogoś, kto się nim zainteresuje :) Lubię mocne, kontrowersyjne tematy. Nie jestem pewna, czy umiałabym stworzyć kryminał, ale dopóki nie spróbuję to się nie przekonam, prawda? Więc wszystko jeszcze przede mną.

6. U motyli przeobrażenie z poczwarki w istotę piękną, delikatną i zachłannie chwytającą każdy dzień jest całkowicie naturalne. U ludzi chyba jest na odwrót - to w dzieciach jest najwięcej nieskalanego piękna. To one są jak barwne motyle. Co zrobić, by z upływem lat nie stać się poczwarką?

Pozdrawiam :)
edyta.cha@wp.pl

To dobre pytanie. Wydaje mi się, że w życiu chodzi o to, by robić to, co się kocha. Zmuszanie się do czegokolwiek prowadzi do zgorzknienia. Jedynie uśmiech na co dzień, pogodzenie z pewnymi sytuacjami, na które nie mamy wpływu, dużo rozmów z bliskimi, płacz, kiedy jest nam smutno, taniec pomoże zachować równowagę tak potrzebną do tego, by być szczęśliwym. Wspomniała pani o dzieciach, to właśnie od nich powinniśmy się uczyć tej naturalności bycia. Człowiek dorosły zbyt dużo myśli, zbyt szybko mówi, nie potrafi cieszyć się drobiazgami. A powinien. W końcu życie ma się tylko jedno.

7. Witam serdecznie :)
Proszę o odpowiedź na moje pytanie : ''Czym dla Pani jest miłość? Do jakiego zwierzaka porównałaby Pani to uczucie?''
Pozdrawiam
justyna_szewczyk1978@wp.pl

To trudne pytanie, jako że nie bardzo wierzę w taką piękną, szlachetną i szczerą miłość, którą zapewne ma Pani na myśli. Dla mnie miłość to kot. Chodząca własnymi drogami, posiadająca własne zdanie i indywidualność. Człowiek zakochany powinien mieć swoją przestrzeń, kawałek miejsca na ziemi tylko dla siebie, sferę, do której nie wpuści ukochanego partnera. Powinien mieć zainteresowania, przyjaciół, odrębność. Chyba tylko w taki sposób można posiadać dobry związek.


Książkę otrzymują osoby, które wymyśliły pytanie nr 6 i 7. Bardzo serdecznie dziękuję i pozdrawiam wszystkich biorących udział w konkursie!

Dziwoowoce Grzegorz Giżewski




Dziwoowoce to książeczka skierowana do dziecka rocznego, dwuletniego, ale moja czteroletnia Zuzia również się nią zachwyciła.



To niewielkich rozmiarów publikacja, zapowiadająca całą serię niezwykłych książeczek. Pojawić się mają Dziwowarzywa, Dziwozwierzaki, Dziwozabawki i Dziworzeczy. A dlaczego "dziwo"? Co jest w nich wyjątkowego?


Interaktywna książeczka pozwala małemu człowiekowi na odkrywanie świata. Dotykanie, oglądanie, przerzucanie stron to wspaniała zabawa. Pobudzamy wyobraźnię dziecka, pozwalamy mu na samodzielne myślenie, nie narzucamy mu niczego, nie dajemy prostych rozwiązań. Kreatywność to jedna z cech, które warto w naszym maluchu rozwijać, zachęcać go do twórczego spojrzenia nie tylko na owoce, choć od tego właśnie zaczyna się ta jakże ciekawa przygoda.


Całość jest dopracowana w każdym szczególe, przemyślana. Poszczególne strony zabezpieczono przez często umazanymi łapkami naszej pociechy, nie ma takiej możliwości, by książeczka się pobrudziła lub zniszczyła.

Dziwoowoce możemy czytać w dowolny sposób. Łączyć ze sobą poszczególne wersy, zmieniać, przerzucać strony, układać rymowanki tak, jak nam się w danej chwili podoba. Moja starsza córka zainteresowała się również tą książeczką, była naprawdę zaskoczona tym, że wszystko tu do siebie pasuje, jakkolwiek byśmy nie czytali. Jak to jest możliwe?-pytała.



Zuzia układała owoce według własnego pomysłu i choć początkowo myślałam, że jest na tego typu publikację za duża, cieszę się, że mamy ją w domu. Doskonale można się z tymi niesztampowymi owocami bawić. Nie tylko mamy możliwość pokazania i nazwania ananasa, cytryny czy truskawki, możemy za sprawą książki zacząć z dzieckiem zabawę w kolory, zapytać, który owoc chciałoby zjeść, a za którym nie przepada. Może nie wszystkie próbowało, nie wszystkie zna? A może chciałoby samodzielnie narysować któryś z nich?
Polecam. Książeczka jak najbardziej przyjazna dziecku, ilustracje kolorowe, nazwy owoców wyróżnione.



Szukaj mnie wśród szaleńców Krystian Głuszko





Krystian Głuszko zadebiutował w 2008 roku tomikiem wierszy "Śmierć wiosny", ale dopiero wydaną prozą w 2012 roku powieść "Spektrum" uważa za swój debiut właściwy.  Nie znam wcześniejszych publikacji autora, za to "Szukaj mnie wśród szaleńców" wywarło na mnie olbrzymie wrażenie i będę bacznie przyglądać się dalszym propozycjom literackim tego niezwykłego człowieka. Dlaczego niezwykłego, zapytacie? Mieszkający od zawsze w Tomaszowie Lubelskim Krystian Głuszko zmaga się z pewną odmianą autyzmu oraz chorobami współistniejącymi. Nie przeszkadza mu to jednak w realizowaniu marzeń, w spełnianiu pragnień, dążeniu do celów, jakie przed sobą postawił. To właśnie za sprawą choroby zaczął pisać, opowiadać o tym, co go spotkało i nadal spotyka w codziennym życiu. Prowadzi blog: http://krystian-robert.blogspot.com/, na którym dzieli się swoimi niełatwymi przecież doświadczeniami, otwiera się przed czytelnikami, doradza im.
Prywatnie ojciec małej Małgosi i mąż Ewy.

"Szukaj mnie wśród szaleńców" nie jest jednak tylko i wyłącznie pamiętnikiem autora, osobistym i bardzo intymnym zapisem jego myśli, odczuć, emocji. Oprócz tego, że początkujący pisarz dzieli się z nami swoim życiem pokazuje nam też talent do tworzenia niebanalnych postaci i ciekawej fikcji literackiej.

W opowiadaniu "Splecione dłonie" poznajemy kilka osób, których życie w mniejszym lub większym stopniu jest ze sobą powiązane. Tomek, który od roku walczy z chorobą. Magda, która jest jego ulubioną pielęgniarką. Jacek, który ma problem z alkoholem.  Marcin, który myśli o nowo poznanej dziewczynie. Historia ta, choć trudna i pokazująca jak skomplikowany i dramatyczny, pełen bólu, problemów, trosk jest nasz świat, daje nam nadzieję na lepsze jutro. Autor nie przekreśla żadnego ze swoich świetnie wykreowanych bohaterów, nie pozbawia ich szansy na godne życie, nie krytykuje, choć mówi wprost o błędach, jakie popełnili, nie ocenia ich i pozwala na chwilę zadumy.

Z kolei w "Zamyśleniu" mamy do rozwiązania zagadkę kryminalną. Wcale nie będzie sztampowo i banalnie! Zaintryguje nas to opowiadanie, da nam do myślenia, a rozwiązanie nie będzie tak proste, jak mogłoby nam się początkowo wydawać.

Krystian Głuszko pokaże nam się w swoich trzech historiach z każdej możliwej strony. Poznamy doskonałego obserwatora rzeczywistości, zarówno cudzej, jak i jego własnej. Nie będzie bał się otworzyć przed nami, opowiedzieć o swoich obawach, zmartwieniach, ale też pokaże nam, jak ciekawe może stworzyć obrazy. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, i kobieta, która uwielbia książki dające nadzieję, i mężczyzna przepadający za kryminałami, i człowiek cierpiący na nieuleczalną chorobę. Bo tu każdy ma szansę. I to chyba najważniejsze przesłanie tych opowieści. Sami sobie często odbieramy nadzieję, zamiast cieszyć się z tego, co otrzymaliśmy.

Dodam jeszcze tylko, że Krystian Głuszko to naprawdę utalentowany autor. Wszechstronny można by rzecz, szczególnie po tym, jak w dniu wczorajszym dowiedziałam się oficjalnie o jego planach na przyszły rok. Podpisał właśnie umowę na... bajkę terapeutyczną dla dzieci chorujących na autyzm. Jestem jej niezmiernie ciekawa i czekam niecierpliwie na nią.

A teraz kilka cytatów z książki, o której Wam pobieżnie dzisiaj opowiedziałam. Książki, która premierę miała na Targach Książki w Krakowie, ale do ogólnej sprzedaży trafi dopiero w styczniu 2015 roku. Chyba, że ktoś z Was bardzo chce zakupić egzemplarz, niecierpliwych odsyłam na stronę wydawcy: http://www.m-d-m.pl/. Albo na FP mojego bloga, tam do godziny 23:30 trwa konkurs, w którym można wygrać "Szukaj mnie wśród szaleńców". Książka wydana pod moim patronatem medialnym. Tym bardziej polecam.

"Człowieka można porównać do książki. Patrzymy na okładkę i sami nadajemy jej tytuł. Rzadziej czytamy spis treści. Nie znając jej słów oceniamy całą powieść. Każdy ma jakąś historię. W beznadziejnym wydaniu może kryć się wyjątkowa opowieść. Moja okładka jest często źle interpretowana. Otoczenie ma mnie za gbura, gdy jestem w depresji. Duszę towarzystwa, gdy jestem w euforii, lub świra, gdy mam psychozę. Moja historia jest trudna do zrozumienia, więc go nie oczekuję. Dla mnie ma jednak wytłumaczenia. Może to moja małomiasteczkowość? Płytkość? Staram się nie oceniać. Nie nadawać etykiet. Poznać historię i dopiero w tedy ją zrecenzować. Jestem jednak tylko człowiekiem. Popełniam błędy. Łamię swoje przyrzeczenia i niestety-odruchowo patrzę na okładkę... " [1]


"Człowiekiem zagubionym w świecie, którego nie pojmują jego zmysły. Marzycielem, którego marzenia już się spełniły. Niespełnionym pedagogiem, zakompleksionym szaleńcem i pechowcem, który ma sporo szczęścia. 
Tak, taki jestem. Odkąd odzyskałem marzenia znowu żyję. Odkąd się spełniają, jestem szczęśliwy. Człowiek bez marzeń jest w pewnym sensie martwy. Warto je mieć. Warto na coś czekać. O coś się starać. Do czegoś dążyć..." [2]

Krystian Głuszko w swojej najnowszej publikacji jawi się nam jako autor niesztampowych opowiadań. W „Splecionych dłoniach” spotkamy nietuzinkowe postaci, których losy są ze sobą powiązane. Bohaterowie tej historii są stworzeni w sposób niebywale realistyczny. Możemy się z nimi utożsamić, rozumiemy ich dylematy i rozterki. Pisarz daje nam nadzieję na lepsze jutro i pokazuje, że każdy z nas zasługuje na drugą szansę. Z kolei w „Zamyśleniu” ciekawie przedstawiona zostanie nam zagadka kryminalna, pasjonująca i intrygująca. Czy uda nam się odgadnąć, jakie będzie jej zakończenie? Ostatni z trzech tekstów jest intymną relacją z niełatwej codzienności samego autora. Całość czyta się szybko i z ogromnym zainteresowaniem. 
Anna Grzyb
Pisaninka
Blog książkowy 2014 nagroda czytelników

[1] "Szukaj mnie wśród szaleńców" Krystian Głuszko, Grupa M-D-M 2014, strona 50 
[2] Tamże, s. 84 

PATRONAT MEDIALNY 
Zapraszam też na blog Jarka, który również patronuje tej książce. Tu jego opinia: http://krytycznymokiem.blogspot.com/2014/11/szukaj-mnie-wsrod-szalencow-krystian.html





 "Szukaj mnie wśród szaleńców" Krystian Głuszko, Grupa M-D-M 2014













środa, 19 listopada 2014

POTWORY W TOKIO – Grą Roku 2014!

POTWORY W TOKIO – Grą Roku 2014!

Polska wersja światowego bestsellera „King of Tokyo” Grą Roku 2014. Eksperci związani z rynkiem gier planszowych i karcianych docenili wydane przez Egmont Polska „Potwory w Tokio”.


GamesFanatic.pl – najstarszy serwis o grach planszowych i karcianych w Polsce - w ramach plebiscytu Planszowa Gra Roku przyznał główną nagrodę Gra Roku 2014 planszówce „Potwory w Tokio” wydanej przez Egmont Polska. Tytuł Gry Roku przyznawany jest planszówkom, które cechuje nie tylko wysoka jakość wykonania, ale fakt, że zachęcają do wspólnego spędzania czasu w gronie rodziny i znajomych oraz rozbudzają zainteresowania potencjalnych nowych graczy.

Polski sukces „Potworów w Tokio” potwierdzają 22 zdobyte nominacje oraz nagrody na całym świecie. W tym:

Najlepsza gra planszowa  (Włochy 2012)
Najlepsza gra dziecięca (USA 2012)
Najlepsza gra rodzinna (USA 2012)
Najlepsza gra imprezowa (USA 2012)
Najlepsza gra rodzinna  (Holandia 2013)

„Potwory w Tokio” to emocjonująca kościana gra imprezowa przeznaczona dla 2 do 6 graczy, rekomendowana osobom w wieku powyżej 8 lat. Autorem gry jest Richard Garfield, amerykański profesor matematyki oraz twórca najpopularniejszej na świecie kolekcjonerskiej gry karcianej: Magic the Gathering. Rewelacyjne ilustracje do planszówki stworzył Benjamin Raynal.
Dlaczego warto w nią zagrać? Powodów jest wiele. Ma ona stosunkowo proste i pomysłowe zasady, a także klimatyczne ilustracje. Każda gra jest dynamiczna i emocjonująca. Dodatkowo zróżnicowane karty sprawiają,
że poszczególne rozgrywki są niepowtarzalne.

Więcej informacji o nagrodzie Gra Roku: www.planszowagraroku.pl
Więcej informacji o grach planszowych Egmontu: www.KrainaPlanszowek.pl