czwartek, 8 sierpnia 2013
Morza szept Patricia Schröder
Zmierzyć się z własnym strachem, zanurzyć w morskiej toni... bez lęku, z nadzieją, odnaleźć spokój i miłość?
Okładka po prostu piękna... Zachęca jednoznacznie do zapoznania się z treścią książki.
Autorka studiowała projektowanie tkanin, ale dopiero pisanie przyniosło jej prawdziwą radość i popularność. Wyobraźnia ma pole do popisu w tworzonych przez nią powieściach dla młodzieży i dzieci, tutaj się realizuje i to daje jej prawdziwe szczęście.
"Morza szept" to historia dorastającej dziewczyny, zagubionej i nie potrafiącej pogodzić się ze śmiercią ojca. Matka Elodie wpada na pomysł, że zmiana otoczenia być może będzie tym, co pomoże jej córce? Nasza bohaterka zostawia zatem tak dobrze znaną jej Lubekę i zamieszkuje u ciotecznej babki, na wyspie Guernsey. Co prawda panicznie boi się wody, ale za wszelką cenę chce pokonać swoje lęki i spróbować innego życia. Szuka ukojenia, nadziei. Szybko zaprzyjaźnia się z paczką przyjaciół, ale najbardziej z Ruby, która ma także za sobą traumatyczne przeżycia. Wszystko zaczyna się układać, do momentu, w którym znalezione zostają na łące zwłoki jednej z koleżanek Ruby. Robi się coraz niebezpieczniej, a Elodie ciągle śni o przystojnym i tajemniczym chłopcu z morskich toni. O co w tym wszystkim chodzi, co za tajemnicę skrywa ta wyspa, jak to wszystko się skończy?
Świetnie napisana powieść dla młodzieży, pełna zagadkowych wątków, interesująca i zajmująca uwagę. Nie sposób się od niej oderwać, snujemy domysły, próbujemy rozgryźć, kto i w jakim celu zabił dziewczynę, czy coś jeszcze się tu wydarzy, kim jest chłopak ze snów Elodie? Wiele tu pytań, pozostających niemalże do samego końca bez odpowiedzi. Pisarka umiejętnie sterowała naszymi emocjami, wprowadzając w odpowiednim miejscu i czasie poszczególne fragmenty, stopniowała napięcie, ale i odpowiadała na nasze domysły.
Wspaniale było przenieść się w ten gorący dzień w miejsce, które daje orzeźwienie, oczami wyobraźni wraz z bohaterką zażywałam kąpieli w morskich falach. To doskonała lektura na wakacyjny czas, mamy tu i miłość, i przyjaźń, i młodych ludzi z problemami, jakie spotykamy wśród naszych bliskich czy znajomych, jest prawdziwie, momentami zabawnie, emocjonująco, innym razem wzruszająco i smutno. Wszystko w idealnych proporcjach, każdy czytelnik znajdzie tutaj coś dla siebie. Polecam.
"Morza szept" Patricia Schröder, Wydawnictwo Dreams, 2013
środa, 7 sierpnia 2013
Barbara Kosmowska „Ukrainka”
Zmiany niekoniecznie na lepsze.
„Ukrainka” zaskakuje od pierwszych stron wnikliwością autorki, zmysłem obserwacji, ciętą ripostą, ostrym językiem, trochę drwiącym i ironicznym...
„Ukrainka” zaskakuje od pierwszych stron wnikliwością autorki, zmysłem obserwacji, ciętą ripostą, ostrym językiem, trochę drwiącym i ironicznym...
ale jakże doskonale oddającym rzeczywistość, zarówno polską, jak i ukraińską.
Dowiadujemy się, jak wygląda podróż marzeń ludzi wykształconych, po studiach, do kraju cudownego, jakim jest Polska. To tutaj zamienia się lata nauki na ścierkę, wiolonczelę na odkurzacz, zmienia się myślenie, przestawia się na zupełnie inne realia.
„Ukrainka” opowiada o losach Iwanki, młodej, doskonale zapowiadającej się wiolonczelistki, która zakochana i zaślepiona tą miłością zdaje się nie zauważać tego, co powinna. Wydaje jej się, że skoro ona jest dobra i miła, wszyscy, którzy ją otaczają również są tacy. Wspaniały narzeczony, pracowity i zaradny, myślący o ich wspólnej przyszłości, wymarzona pracodawczyni Agata, ze swoim zagubionym synkiem Stasiem, przyjaciółka z salonu fryzjerskiego Julia, która szybko zdobywa jej zaufanie, Krystian, który kocha zwierzęta i z którym spędza wspólnie czas na seansie filmowym. Jak zakończy się jej przygoda? Czy zostanie w Polsce, a może wróci do matki, na Ukrainę? Jak wiele musimy przejść, przeżyć, by zrozumieć swoje błędy, wyciągnąć wnioski na przyszłość, nie postępować naiwnie i głupio, bezmyślnie?
„Ukrainka” Barbary Kosmowskiej to doskonała powieść, idealna dla osób, które chcą coś przeżyć. Po prostu płyniemy po kartach książki, z żalem zatrzymując się na ostatniej stronie. Stworzone postaci są wyraziste i dopracowane, prawdziwe do bólu, z problemami i kłopotami, zagubione i nieszczęśliwe, szukające sposobu na wyrwanie się z szarej i smutnej rzeczywistości, mające plany i pragnienia.
Warto wyruszyć w tę podróż wraz z tytułowa Ukrainką, szybko odnaleźć się w rzeczywistości Warszawy, Lwowa. Dać się ponieść tej dziwnej rzeczywistości, pełnej nadziei, przesiąkniętej złudzeniami, marzeniami, uczuciami. Czy ta historia zakończy się dobrze, czy którykolwiek z bohaterów „Ukrainki” będzie miał szansę na lepsze jutro?
Barbara Kosmowska, „Ukrainka”, Grupa Wydawnicza Foksal 2013
Dowiadujemy się, jak wygląda podróż marzeń ludzi wykształconych, po studiach, do kraju cudownego, jakim jest Polska. To tutaj zamienia się lata nauki na ścierkę, wiolonczelę na odkurzacz, zmienia się myślenie, przestawia się na zupełnie inne realia.
„Ukrainka” opowiada o losach Iwanki, młodej, doskonale zapowiadającej się wiolonczelistki, która zakochana i zaślepiona tą miłością zdaje się nie zauważać tego, co powinna. Wydaje jej się, że skoro ona jest dobra i miła, wszyscy, którzy ją otaczają również są tacy. Wspaniały narzeczony, pracowity i zaradny, myślący o ich wspólnej przyszłości, wymarzona pracodawczyni Agata, ze swoim zagubionym synkiem Stasiem, przyjaciółka z salonu fryzjerskiego Julia, która szybko zdobywa jej zaufanie, Krystian, który kocha zwierzęta i z którym spędza wspólnie czas na seansie filmowym. Jak zakończy się jej przygoda? Czy zostanie w Polsce, a może wróci do matki, na Ukrainę? Jak wiele musimy przejść, przeżyć, by zrozumieć swoje błędy, wyciągnąć wnioski na przyszłość, nie postępować naiwnie i głupio, bezmyślnie?
„Ukrainka” Barbary Kosmowskiej to doskonała powieść, idealna dla osób, które chcą coś przeżyć. Po prostu płyniemy po kartach książki, z żalem zatrzymując się na ostatniej stronie. Stworzone postaci są wyraziste i dopracowane, prawdziwe do bólu, z problemami i kłopotami, zagubione i nieszczęśliwe, szukające sposobu na wyrwanie się z szarej i smutnej rzeczywistości, mające plany i pragnienia.
Warto wyruszyć w tę podróż wraz z tytułowa Ukrainką, szybko odnaleźć się w rzeczywistości Warszawy, Lwowa. Dać się ponieść tej dziwnej rzeczywistości, pełnej nadziei, przesiąkniętej złudzeniami, marzeniami, uczuciami. Czy ta historia zakończy się dobrze, czy którykolwiek z bohaterów „Ukrainki” będzie miał szansę na lepsze jutro?
Barbara Kosmowska, „Ukrainka”, Grupa Wydawnicza Foksal 2013
Za możliwość poznania historii Ukrainki dziękuję portalowi dla Lejdis.pl
"Nie licząc kota czyli kolejna historia miłosna" Kasia Bulicz -Kasprzak
Wybaczyć sobie i innym... zrozumieć przeszłość...
Kasia Bulicz - Kasprzak i jej debiutancka książka o zabawnym tytule "Nie licząc kota czyli kolejna historia miłosna" zasługują moim zdaniem na wszelkie pochwały! Zdarza mi się czytać powieści ciekawe, niebanalne, wesołe, zaskakujące, ale ta historia zachwyciła mnie szczególnie! Napisana bez przymusu, lekko, jedno wynika tutaj z drugiego, jest interesująco, czyta się za szybko i aż żal, że to już koniec.
"W przeszłości każdego z nas są rzeczy, o których chcielibyśmy zapomnieć. Czasem udaje nam się uciec przed błędami młodości. A czasem nas one dopadają. Moja przeszłość upomniała się o mnie w pewien czerwcowy ranek. Nie było rady - musiałam się z nią zmierzyć."*
Tak zaczyna się powieść zatytułowana "Nie licząc kota...". Już od pierwszych zdań jest ciekawie, prawda? Później jest coraz lepiej. Osobą, która wprowadza nas w swoje życie, opowiada nam o sobie, swoim dzieciństwie, swojej przeszłości i teraźniejszości, pozornie idealnej i poukładanej, jest Joanna. Obudzona nad ranem przez matkę, mieszkającą wraz z ojcem "za wielką wodą" i niestety nie potrafiącą policzyć, która w Polsce jest godzina, dowiaduje się o śmierci ciotki. Nie jest tym specjalnie zasmucona, ponieważ myśli jej zaprząta powrót w objęcia Orfeusza, ale matka nie daje za wygraną. Wzbudza w niej wyrzuty sumienia i próbuje przekonać, że powinna być na pogrzebie. Joanna ma do pokonania kilkaset kilometrów, więc nawet perswazje rodzicielki i jej pretensje nie zmuszą jej do pożegnania znienawidzonej krewnej. Nie ma zamiaru zmierzyć się z przeszłością, nie ma ochoty tam wracać, do miejsca, które nie kojarzy jej się najlepiej. Tyle lat uśpione wspomnienia powracają jednak, czy chce tego, czy nie. Musi pojechać do tego miasteczka, ponieważ ciotka to właśnie jej zapisała cały swój dobytek: mieszkanie, pieniądze, przedmioty i ... kota. Czy nasza bohaterka powinna tam jechać? Zostawić narzeczonego na pastwę anorektycznej asystentki, czy jej związek przetrwa rozłąkę? I notariusz... młody, przystojny, czy on nie zagrozi uczuciu, jakie łączy Aśkę z Łukaszem? Taki pomocny, miły, sympatyczny... A może dziewczyna spotka tu przyjaźń, taką prawdziwą, na długie lata, na wspólny śmiech i łzy?
W kamienicy wita ją sąsiadka, starsza pani, wścibska, strasząca ją policją, czy Asia dostrzeże w niej człowieka? Czy zrozumie, jaka naprawdę była jej ciotka? Czy wybaczy rodzicom, że wyjechali, zostawiając ją przed laty z tą zgorzkniałą, wiecznie niezadowoloną osobą? Tajemnice, sekrety rodzinne, wszystko dopracowane, świetnie opisane i składające się w całość w idealnym ku temu momencie. Nigdy nie jest za późno, by zrozumieć, by rozliczyć się z przeszłością, by wybaczyć...
Stworzone przez debiutantkę postaci są ciekawe, pełne uczuć, prawdziwe i prawdopodobne, mają nie tylko zalety, ale i wady, są ludźmi z krwi i kości. Bardzo szybko przeniosłam się w świat wykreowany przez pisarkę i przeżywałam każdy szczegół, wzruszałam się i martwiłam, zastanawiałam, co będzie dalej? Książka pełna emocji, miejscami bardzo zabawna, w innych momentach zmuszająca do refleksji i zastanowienia. Moim zdaniem debiut udany, z niecierpliwością oczekuję kolejnej powieści Kasi, której premiera 14 sierpnia. Niebawem na moim blogu wywiad z pisarką i konkurs z "Nalewką zapomnienia czyli bajką dla nieco starszych dziewczynek" do wygrania! Zapraszam! Tutaj link do strony pisarki: http://pisarkapotencjalna.nk.com.pl/
* cytat pochodzi z książki
"Nie licząc kota czyli kolejna historia miłosna" Kasia Bulicz -Kasprzak,Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2012
„Kaczka przynosząca szczęście” Holly Webb
Dla małych miłośników zwierząt.
„Kaczka przynosząca szczęście” to jedna z książeczek Holly
Webb, z serii Magic Molly, o dziewczynce, która potrafi w sobie tylko znany
sposób rozmawiać ze zwierzętami. Ma po prostu niebywale zaskakujące zdolności, ogromny,
niesamowity talent, a dzięki niemu może pomóc niejednemu małemu stworzonku,
które znalazło się w tarapatach lub też ma problem ze swoją nieśmiałością na
przykład. W tej części tytułową bohaterką jest żółta kaczuszka, która może
przynieść szczęście. To szósta część serii, ostatnia, ale na pewno nie gorsza
od poprzednich, tak samo dobra!
Holly Webb pisze książki skierowane do młodszego czytelnika,
szczególnie zaś do osób kochających zwierzęta, mających wiele sympatii dla
kaczuszek, prosiaczków, czy koni. Historie pisarki zawierają w sobie tak wiele
ciepła, powodują wzruszenie, nie tylko u dzieci, więc nie powinniśmy dziwić się
temu, że książeczki podbijają serca czytelników. Te tytuły są naprawdę
znakomicie napisane, w sposób ciekawy, interesujący, przystępny dla każdego
dziecka, które chce zaznajomić się ze słowem pisanym, z ciekawą, godną uwagi
lekturą.
Molly bardzo lubi zwierzęta, marzy o tym, by jako dorosła
osoba opiekować się nimi, leczyć je, zostać weterynarzem, podobnie jak jej
tata. To dzięki niemu zapewne kocha wszelkie stworzenia, stara się im pomóc,
chce, by były szczęśliwe, nie zatroskane i smutne. W tej części czytamy o
zbliżających się Świętach Wielkanocnych, dzieci mają ferie, cieszą się na wielkanocną
zabawę, to dla nich wielka atrakcja. Wtedy będzie można szukać jajek, odbędą
się też warsztaty plastyczne, będzie działo się wiele dobrego, ciekawych i
miłych rzeczy. Wszystko to będzie się odbywało w miejscu, gdzie można spotkać
całą masę kaczek, nieopodal wielkiego jeziora. Nagrodą dla tego, kto znajdzie
najwięcej jajek ma być… olbrzymie, czekoladowe jajo? To dopiero byłby
cudowny prezent! Ciekawe, czy tak będzie? Warto poznać tę historię do końca,
przeczytać ją samodzielnie, czy też poprosić kogoś dorosłego, starszą siostrę
lub brata, kogoś, kto potrafi czytać, mamę, tatę czy dziadka, babcię.
Właśnie na tym pikniku Molly dostrzega nad brzegiem jeziora
białą kaczkę. Co stanie się później? Czy kaczka faktycznie przyniesie szczęście? O
tym musicie przekonać się sami. Zastanawiałam się początkowo, czy przekona ta
książeczka do siebie moje młodsze dzieci, bo starsza córka od razu pokochała
sympatyczną dziewczynkę i kaczuszkę również, ale czy maluchy nie znudzą się po
chwili, nie będą miały dosyć czytania i nie zajmą się czymś innym? Nie! Były
zachwycone i zainteresowane, co będzie dalej.
Książeczka napisana przystępnym językiem, łatwe słownictwo,
zrozumiałe dla każdego dziecka, które samodzielnie sięgnie po ten tytuł. Poza
tym historyjki uczą nasze pociechy tego, co ważne, że warto mieć serce i
pomagać innym, był miłym i sympatycznym. Polecam.
„Kaczka przynosząca szczęście” Holly Webb, Wydawnictwo Znak,
2013
Za ten tytuł bardzo
dziękuję Wydawnictwu Znak i Sztukater.
wtorek, 6 sierpnia 2013
Mariola Pryzwan "Anna German o sobie"
„Człowieczy los nie jest bajką, ani snem.
Człowieczy los jest zwyczajnym, szarym dniem.
Człowieczy los niesie trudy, żal i łzy.
Pomimo to można los zmienić w dobry, lub zły.”*
"Uśmiechaj się do każdej chwili..."*
O Annie German pisałam jakiś czas temu artykuł http://dlalejdis.pl/artykuly/anna_german_zamiast_duszy_miala_muzyke, później obejrzałam serial o niej, przeczytałam też fragment książki, poświęcony właśnie jej osobie, recenzja tutaj: http://asymaka.blogspot.com/2013/03/sawomir-koper-zycie-artystek-w-prl.html.
Zafascynowana postanowiłam poznać kolejny tytuł, tym ciekawszy, że napisany jej słowami, cytatami z wywiadów z Anną German, choć nie tylko. Czułam się, jakbym zaznajamiała się z nią samą, przeglądałam jej dokumenty, zdjęcia, żyłam jej życiem przez moment...
Mariola Pryzwan to nazwisko znane mi, ponieważ czytałam jej książkę o niezwykłym człowieku, Zbyszku Cybulskim. Recenzja tutaj, klik >.
Autorka z wykształcenia jest polonistką, z zawodu bibliotekarką, pasjonuje się zaś biografiami, to wszystko można wyczytać na okładce. Lubi swoich bohaterów, a to, że darzy ich ogromnym sentymentem czuć w jej literaturze, w tym, jak przedstawia te niezwykłe, nietuzinkowe osoby.
Któż z nas nie kojarzy "Tańczących Eurydyk", piosenki "Człowieczy los","Balu u Posejdona"? Anna German miała wspaniały, przepiękny głos, a zamiast duszy miała muzykę!
"Była zjawiskiem muzycznym" zaczyna tytułem wstępu Mariola Pryzwan.
25 sierpnia zeszłego roku minęła 30 rocznica jej śmierci, wycierpiała wiele w swoim życiu, ale muzykę kochała niezmiennie, podobnie jak męża i synka.
Nikt nie przejdzie obojętnie obok jej śpiewu, powoduje on dreszcze i wzruszenie.
W Polsce dużo mnie doceniana jak w byłym ZSRR, dlatego cieszę się, że powstał ten serial, ponieważ młodzi ludzie nie znają jej historii, a znać powinni.
Anna German to postać niezwykła. Dziewczyna wysoka, z czego nie była zadowolona, wiecznie jej o tym przypominano i podkreślano to, stremowana występami na scenie, przed dużą publicznością, z czym poradziłą sobie również,choć wiele musiało ją to kosztować, przyjmowana bardzo entuzjastycznie przez fanów i miłośników jej twórczości,uwielbiała śpiewać i robiła to całą sobą.
Mariola Pryzwan na początku książki ujawnia, że Anna German "nie lubiła mówić o sobie, tym cenniejsze są jej wypowiedzi", doceńmy ich wartość i przeczytajmy tę książkę, poznajmy Annę German, która była Polką z wyboru, nie z pochodzenia i nie z przymusu. Polecam całym sercem, szczere i pełne emocji, prawdy wypowiedzi, słowa, jakich dzisiaj brakuje, wartości, jakich dzisiaj nikt nie wyznaje, zasady, jakimi mało kto się w naszych czasach kieruje...
Mariola Pryzwan "Anna German o sobie" , Wydawnictwo MG, 2012
Na koniec piosenka, którą darzę ogromnym sentymentem...
"Uśmiechaj się do każdej chwili..."*
* fragmenty piosenki "Człowieczy los", słowa Alina Nowak, muzyka Anna German
Człowieczy los jest zwyczajnym, szarym dniem.
Człowieczy los niesie trudy, żal i łzy.
Pomimo to można los zmienić w dobry, lub zły.”*
"Uśmiechaj się do każdej chwili..."*
O Annie German pisałam jakiś czas temu artykuł http://dlalejdis.pl/artykuly/anna_german_zamiast_duszy_miala_muzyke, później obejrzałam serial o niej, przeczytałam też fragment książki, poświęcony właśnie jej osobie, recenzja tutaj: http://asymaka.blogspot.com/2013/03/sawomir-koper-zycie-artystek-w-prl.html.
Zafascynowana postanowiłam poznać kolejny tytuł, tym ciekawszy, że napisany jej słowami, cytatami z wywiadów z Anną German, choć nie tylko. Czułam się, jakbym zaznajamiała się z nią samą, przeglądałam jej dokumenty, zdjęcia, żyłam jej życiem przez moment...
Mariola Pryzwan to nazwisko znane mi, ponieważ czytałam jej książkę o niezwykłym człowieku, Zbyszku Cybulskim. Recenzja tutaj, klik >.
Autorka z wykształcenia jest polonistką, z zawodu bibliotekarką, pasjonuje się zaś biografiami, to wszystko można wyczytać na okładce. Lubi swoich bohaterów, a to, że darzy ich ogromnym sentymentem czuć w jej literaturze, w tym, jak przedstawia te niezwykłe, nietuzinkowe osoby.
Któż z nas nie kojarzy "Tańczących Eurydyk", piosenki "Człowieczy los","Balu u Posejdona"? Anna German miała wspaniały, przepiękny głos, a zamiast duszy miała muzykę!
"Była zjawiskiem muzycznym" zaczyna tytułem wstępu Mariola Pryzwan.
25 sierpnia zeszłego roku minęła 30 rocznica jej śmierci, wycierpiała wiele w swoim życiu, ale muzykę kochała niezmiennie, podobnie jak męża i synka.
Nikt nie przejdzie obojętnie obok jej śpiewu, powoduje on dreszcze i wzruszenie.
W Polsce dużo mnie doceniana jak w byłym ZSRR, dlatego cieszę się, że powstał ten serial, ponieważ młodzi ludzie nie znają jej historii, a znać powinni.
Anna German to postać niezwykła. Dziewczyna wysoka, z czego nie była zadowolona, wiecznie jej o tym przypominano i podkreślano to, stremowana występami na scenie, przed dużą publicznością, z czym poradziłą sobie również,choć wiele musiało ją to kosztować, przyjmowana bardzo entuzjastycznie przez fanów i miłośników jej twórczości,uwielbiała śpiewać i robiła to całą sobą.
Mariola Pryzwan na początku książki ujawnia, że Anna German "nie lubiła mówić o sobie, tym cenniejsze są jej wypowiedzi", doceńmy ich wartość i przeczytajmy tę książkę, poznajmy Annę German, która była Polką z wyboru, nie z pochodzenia i nie z przymusu. Polecam całym sercem, szczere i pełne emocji, prawdy wypowiedzi, słowa, jakich dzisiaj brakuje, wartości, jakich dzisiaj nikt nie wyznaje, zasady, jakimi mało kto się w naszych czasach kieruje...
Mariola Pryzwan "Anna German o sobie" , Wydawnictwo MG, 2012
Na koniec piosenka, którą darzę ogromnym sentymentem...
* fragmenty piosenki "Człowieczy los", słowa Alina Nowak, muzyka Anna German
„Zakręcona na Maksa” Ewa Grętkiewicz
Głowa pełna niecodziennych pomysłów.
Ewa Grętkiewicz jest
pisarką i dziennikarką. Debiutowała książką dla dorosłych zatytułowaną „ Już
zamknięte drzwi”, ale nie ograniczyła się tylko do czytelników starszych,
postanowiła stworzyć coś dla dzieci. Moim zdaniem pomysł okazał się
rewelacyjny.
„Zakręcona na Maksa” to druga książka skierowana do
młodszego czytelnika, jaką napisała autorka. Poznajemy tu niezmiernie
pomysłową, zwariowaną dziewczynę, która z uwagi na panującą wszędzie modę
postanawia pisać pamiętnik. Co prawda moda dotyczy dzienników prowadzonych
przez księżniczki, ale czy nasza bohaterka, nie będąca księżniczką, Agnieszka
Sosna, zwana Agą Flagą, nie może także zapisywać swoich przygód, marzeń,
refleksji? Może i postanawia tak właśnie zrobić, ale zajęcie to wydaje się być
zbyt trudne dla osoby, której wszędzie pełno, która jest zakręcona, ma milion
pomysłów na minutę, jak ona to wszystko ogarnie, poskłada w całość, by nie było
chaotycznie? Jakoś jej się to jednak udaje, ponieważ historianapisana jest
zabawnie, bardzo ciekawie, zapewne dlatego, że Agnieszka przykłada się do tego
pisania, z uwagi na to, iż w przyszłości ma zamiar stać się popularną pisarką. Martwi
ją jedynie nazwisko, które uważa za „drzewiaste”, zastanawia się nad pisaniem
pod pseudonimem nawet, wyobraźnię ma niesamowicie wybujałą, więc widzi już
siebie w przyszłości. Zakłada nawet szpilki mamy, by jeszcze bardziej wczuć się
w rolę gwiazdy światowej sławy.
Z tą książką nie można się nudzić, jest zupełnie inaczej
napisana, wyróżnia się na tle innych, o podobnej tematyce. Pełna pomysłów,
niesamowitych, zabawnych sytuacji, aż strach pomyśleć, co jeszcze może wpaść do
głowy Adze Fladze. Jest nieprzewidywalna, wesoła, ale też bardzo szybko potrafi
ściągnąć na siebie wiele problemów, jest w tym po prostu mistrzynią. Kim jest
tytułowy Maks? Czy nasza bohaterka lubi go czy raczej nie pała do niego
sympatią? Koniecznie trzeba zajrzeć, przeczytać, dowiedzieć się tego.
Żywiołowa dziewczyna, pełna niesamowitych pomysłów,
tryskająca humorem, taka książka to
doskonały sposób na spędzenie upalnego, letniego dnia, warto sięgnąć po ten
tytuł i zapoznać się z nim, zaprzyjaźnić z tą niebanalną i wesołą bohaterką tej
uroczej książeczki. I Wy dzięki niej być może wymyślicie coś niesamowitego, zabawnego,
weźmiecie z niej przykład, zaczniecie się bawić, kreować swoją rzeczywistość,
pobudzicie uśpioną wyobraźnię, to naprawdę nic trudnego, a żyje się lepiej, w
ciekawym, kolorowym, niebanalnym świecie marzeń! Na pewno jest to lepszy pomysł
na spędzenie czasu niż gra komputerowa czy bajka w telewizji, dzięki książkom
bowiem można przenieść się w ciekawy, interesujący, zupełnie inny świat, świat
pełen pasji, przygód, wszystkiego tego, czego brakuje nam w codziennym nudnym
życiu.
Polecam ją starszym dzieciom, szczególnie
dziewczynkom.
„Zakręcona na Maksa” Ewa Grętkiewicz, Nasza Księgarnia, 2006
Za ten tytuł bardzo
dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia i Sztukater.
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
„Mateuszek i kłopoty” Elvira Lindo
Kolejna część o przygodach niezwykłego chłopca.
Moja recenzja części pierwszej tutaj: http://asymaka.blogspot.com/2013/08/mateuszek-elvira-lindo.html
„Mateuszek i kłopoty” to druga z serii opowieści o niebywale
gadatliwym i ciekawym świata chłopcu. Po raz kolejny spotykamy się z jego
przyjaciółmi i rodziną. Znowu pojawiają się zabawne, niespotykane wprost
przygody, niesamowite, nie do końca mądre pomysły, będzie się działo i nikt nie
znudzi się i nie odłoży tej książki w kąt, by nigdy już do niej nie wrócić. To
idealny pomysł na gorące, wakacyjne dni, świetna alternatywa dla gier
komputerowych i filmów animowanych, które nasze dziecko ogląda w ilości zbyt
wielkiej niestety. Warto zachęcić je do przeczytania książki, szczególnie,
jeżeli jest to historia zabawna i interesująca, pozwalająca dziecku na
myślenie, zastanowienie się, jeżeli nasz potomek może się z niej czegokolwiek
dowiedzieć, czy nauczyć.
Mateusz, zwany przez kolegów Matuszkiem Okularnikiem mieszka
w Madrycie, ma młodszego brata, którego nazywa brzydko „Głupkiem”, jednak na
szczęście chyba zaczyna do niego docierać, że to określenie wcale nie jest
adekwatne do posiadanego przez brata rozumu. Ma również dziadka, który zawsze i
wszędzie stanie po stronie swojego starszego wnuka, obroni go przed złem całego
świata i wiele wybaczy, przymknie oko na jego wybryki i niecodzienne pomysły.
Jest też koleżanka z klasy, Zuzia –w –Brudnych-Majtkach, po prostu diabeł
wcielony, który potrafi przysporzyć nie lada kłopotów naszemu bohaterowi, jakby
i bez tego nie pakował się ciągle w tarapaty! Sami przyznacie, że mało zabawnie
nazywa Mateusz swoich kolegów i znajomych, jak też członków rodziny. Zuzia jest
nie mniej szalona od naszego tytułowego bohatera i naprawdę jej bielizna jest
dziwnie zabrudzona. Najlepsza z tego towarzystwa jest chyba jednak wychowawczyni
klasy, która uważa, że nic dobrego z nich nie wyrośnie i nazywa ich wszystkich
„przestępcami”. Cóż powiecie na taki zlepek charakterów i osobowości w jednej
książce? Tu po prostu musi być ciekawie, wesoło i zupełnie wyjątkowo! Warto
także przypomnieć o Kamilu, chłopcu, z którym w części pierwszej nasz Mateuszek
niezbyt się lubił, obecnie jednak są kolegami, choć to największy łobuziak z
całego towarzystwa i nic dobrego z takiej przyjaźni raczej nie wyniknie.. A
może jednak? Kto to może wiedzieć?
Moim zdaniem to powieść dla dzieci w każdym wieku, ale też
dla dorosłych, ponieważ przygody Mateuszka powstały w latach 90-tych, gdy my,
teraz już dorośli, byliśmy jeszcze dziećmi i w wielu momentach możemy dostrzec
w tej książce swoje własne wspomnienia, zabawy, przygody. Może nie każdy z nas
zakładał gang i próbował okraść sklep ze słodyczy, ale przyznać musimy sobie
szczerze, że miewaliśmy i my ciekawe i zabawne pomysły. Dzieciństwo ma swoje
prawa, młodość musi się wyszumieć.
„Mateuszek i kłopoty” Elvira Lindo, Wydawnictwo Nasza
Księgarnia, 2013
Za ten tytuł bardzo
dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia i Sztukater.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










