piątek, 28 listopada 2014

Noe zaprasza na pokład.




Bardzo ciekawa i atrakcyjna forma zaznajomienia malucha z historią arki Noego. Dzieci uwielbiają naklejki, tutaj postawić możemy na ich kreatywność i wyobraźnię, ponieważ to one tworzą obrazki. U mnie i Zuzia, i Kamil szybko zabrali się do pracy, a i tak nie udało im się wykorzystać wszystkich naklejek.


Radości było bardzo dużo, nie musiałam ich do niczego namawiać, za to tłumaczyłam, dlaczego wszystkie zwierzątka powinny znaleźć się na statku. 




Naklejek jest aż trzysta, więc dzieci mają pole do popisu. Zobaczcie zresztą sami, jak kolorowe i piękne są tu ilustracje, a krótki tekst wyjaśniający dziecku, kim był Noe i dlaczego trzeba było budować arkę, nie zdąży znudzić nawet najmniejszego szkraba. 



Dowiemy się z tej książeczki, w jakich czasach żył Noe, jakim był człowiekiem i dlaczego Pan Bóg wybrał właśnie jego. 




Nasze dzieci wraz z nim będą budować arkę, przybijać gwoździe, nosić deski, pomagać zwierzętom dostać się na statek. 


Łódź Noego musiała być solidna, dobrze zbudowana, a on sam słuchał we wszystkim Pana Boga  i wypełniał jego polecenia, choć niektórzy nie wierzyli w misję staruszka. 



Jak zakończyła się ta opowieść? W jakim celu budowano arkę? 




Zachęcam do zapoznania naszego dziecka z tą publikacją. Niech samodzielnie znajdzie miejsce dla poszczególnych gatunków zwierząt na statku Noego. 


Przedszkoludki Sto radości i dwa smutki Agnieszka Frączek




Cudowna książeczka dla dzieci, które uczęszczają do przedszkola. Sięgnęłam po nią ze względu na moją Zuzię, która od września stała się przedszkolakiem, a może przedszkoludkiem, jak w opowieści Agnieszki Frączek?
Piękne ilustracje, kolorowe i wesołe, ciepłe, do tego twarda oprawa i  świetny tekst. Rymowanki zabawne. Często słyszę od moich szkrabów, że nudziiiii im się, wiele z sytuacji opisanych w tej publikacji odzwierciedla rzeczywistość naszego małego człowieczka.

Znajdziemy tu sposób na wspomnianą przed chwilą nudę, dowiemy się, co obowiązkowo powinien posiadać każdy przedszkolak, poznamy jaskiniowca, który wybrał się w gościnę do przedszkola. Będą malunki, kredki rozbrykane i lepiludki. Nie obejdzie się bez magii i zaczarowanego piasku. W przedszkolu jest wesoło, interesująco, dzieci naprawdę uwielbiają spędzać czas wśród rówieśników na wspólnej zabawie. W żadnym wypadku nie chcą leżakować, protestują długo, dopóki... nie zasną. Rodzice dowiedzą się, że budyń może być zupełnie inny niż się wydaje, nadzwyczajny.  Pyszny, pachnący truskawkami, na pewno nie połaskocze zębów. Ważna będzie też gimnastyka, i to nie tylko ta dla całego ciała, ale także dla języka. W jaki sposób można szybko się pozbyć grypy, której w przedszkolu nikt nie chce? Nieproszonych gości przedszkole nie przyjmuje! Choroby mają wstęp wzbroniony! Wybierzemy się na bal przebierańców, odgonimy smuteczki, które pojawiają się, gdy mama nie przychodzi i nie przychodzi... Wreszcie po udanym dniu w przedszkolu wrócimy do naszego domu! Mamusia przecież nie zapomniałaby o nas! Jest, przyszła!
Autorka odpowie nam na pytanie, co dzieje się w przedszkolu nocą, gdy smacznie śpimy. Czy zabawki wtedy również odpoczywają?
Warto chodzić do przedszkola, bo można tam znaleźć przyjaciół, spędzić miło czas, bawić się doskonale i uczyć poprzez zabawę. Poznać nowe smaki, rysować, malować. To tutaj przychodzą do dzieci niesamowici goście, oglądamy przedstawienia, występujemy w nich. Moc atrakcji jest w przedszkolu.

Książeczka naprawdę ciekawie napisana. Częściowo prozą, po części wierszem. Dziecko z wielkim zainteresowaniem słucha czytania, ogląda ilustracje, dopytuje, gdy czegoś nie wie. Warto oswajać naszego przyszłego przedszkolaka z nową sytuacją, ale też "starego wyjadacza" zapoznać z tą publikacją. Zarówno maluch, który dopiero pójdzie do przedszkola, jak i ten, który już do niego chodzi będzie zachwycony tą propozycją literacką. Będzie ona atrakcyjna dla każdego młodego człowieka.

"W naszym przedszkolu mieszka czarodziej.
Ma świetny humor i czas ma co dzień,
do psot i figli zapał ma stale, 
a na dodatek jeszcze ma talent.
Czaruje lepiej niż tamta wróżka,
która wydała za mąż Kopciuszka!

W naszym przedszkolu czarodziej mieszka,
który z pietruszki, mchu i orzeszka,
potrafi stworzyć wytworne lale,
a z jarzębiny-dla lal korale." [1]


Polecam zdecydowanie.



[1] Przedszkoludki Sto radości i dwa smutki Agnieszka Frączek, wydawnictwo BIS 2013, strona 42


czwartek, 27 listopada 2014

Wytłumacz mi, dlaczego... 365 prostych odpowiedzi na trudne pytania Frederic Bosc





Publikacja niesamowicie ciekawa, szczególnie dla tych, którym buzia się nie zamyka. Dla tych, którzy lubią wiedzieć wszystko, chcą poznać odpowiedzi na każde pytanie, jakie im się nasuwa. Dla dzieci myślących po prostu. I chłonących wiedzę jak gąbka.

"Wytłumacz mi, dlaczego" to zbiór 365 pytań, na które w prosty i przystępny sposób odpowiedział autor książeczki. Ładnie wydana, kolorowa, z barwnymi ilustracjami na pewno zaintryguje dziecko i wielokrotnie przyda się przy odrabianiu pracy domowej. Ośmiolatek i starszy czytelnik niejednokrotnie będzie wracał do tej lektury, bo nie jest to książka, którą można przeczytać na jeden raz, od deski do deski. Informacji jest tu sporo i warto do niej wracać.

Jakiego typu pytania tu znajdziemy? Wszelakie! Naprawdę!
Całość podzielona została na poszczególne działy, jak sport i czas wolny, geografia,  rekordy, historia świata, życie codzienne, znane postacie czy zwiedzanie.
Wczoraj wieczorem czytałam kilkanaście pytań na głos, sprawdzając, czy znamy na nie odpowiedzi. Była to ciekawa forma zabawy powiązanej z nauką. Myślę, że jeszcze wiele razy będziemy tak się bawić.
Autor w przystępny i zrozumiały dla dziecka sposób rozwiewa wątpliwości i uczy naszego potomka mnóstwa przydatnych rzeczy. Są tu pytania typu: Kiedy odbyły się pierwsze igrzyska olimpijskie?, Kogo nazywano barbarzyńcami?, Który kraj jest najmniejszy na świecie?, Kim jest Barack Obama?, Który stadion jest największy na świecie?, Dlaczego kury amerykańskie znoszą głównie białe jaja?, Czy dzisiaj nadal grasują piraci?, Kim był Karol Wielki?, Które państwa mają broń jądrową?, Dla kogo stworzono dżinsy? Jak widać, pytania są różnorodne, więc i ogrom wiadomości, jakie dzięki odpowiedziom przyswoimy będzie spory.
Przejrzysty, ciekawie napisany zbiór informacji na ważne i aktualne tematy, polecam.



Kolorowy szalik Barbara Kosmowska




Barbara Kosmowska pisze książki dla dorosłych i dla młodzieży. Z wielką przyjemnością zaczytuję się w każdej propozycji literackiej autorki, jaka tylko wpadnie w moje łapki. Laureatka wielu konkursów, literaturoznawca. Ostatnio niebywale poruszyła mnie Jej powieść "Gorzko", a i "Kolorowy szalik" jest niezwykle mądrą lekturą.

W dwóch opowiadaniach pisarka przedstawiła nam aktualne problemy dzisiejszej młodzieży. W niewielkiej społeczności pojawia się Nowy, który wyróżnia się na tle innych. Nie zależy mu na ich sympatii, nie robi niczego na pokaz, jest wręcz niewidzialny i niepozorny. Z pokorą znosi obelgi kolegów, którzy chcą go za wszelką cenę sprowokować. Ma jednak własne zdanie i jest naprawdę inteligentnym i wrażliwym chłopcem. Czy klasa zdąży to dostrzec? Czy zrozumie, że inny nie znaczy gorszy?
"Już jutro pani Beata zbierze nas w ciasnej klasie. W jej oczach znajdziemy smutek, że znowu musi nas uczyć. Jutro Maciek z Adamem dostaną po pierwszej uwadze za przeszkadzanie na apelu. Alicja przyniesie książkę z horoskopami i po uroczystym otwarciu usiądziemy pod dębem, żeby przeczytać, co kogo spotka w tym roku. Stoper pokłóci się z Krzysiem, a ja wysmaruję długopisem białą bluzkę.
Żadne z tych zdarzeń nas nie zaskoczy. Nic nas nie zdziwi. Dlatego wracaliśmy w ciszy i chyba każdy miał nadzieję, że dzięki tajemniczemu chłopakowi z leśniczówki coś się wreszcie wydarzy..." [1]

Piękna historia o tolerancji, o tym, że pozory mylą i nie wolno oceniać człowieka tylko i wyłącznie po tym, jak wygląda. Wzruszająca to była dla mnie opowieść i nie ukrywam, że otarłam niejedną łzę czytając ją. Uczy empatii, pokazuje jak bardzo jesteśmy czasami zaślepieni.

"To musiało być okropne! Na pierwszej lekcji mówić o sobie. Ale Nowy nie miał wyboru.
Powiedział krótko i na temat.
-Mam na imię Tomek. Mieszkam w leśniczówce. Rodzice tu przyjechali ze względu na zdrowy klimat.
I zamilkł.
Pomyślałam, że to 'ze względu' ładnie zabrzmiało, ale patrzyliśmy po sobie rozczarowani. Akurat tyle to już wiedzieliśmy!" [2]

Oprócz "Kolorowego szalika" znajdziemy tu jeszcze jedno opowiadanie, zatytułowane "Dziwne Spodnie", może nie poruszyło mnie aż tak bardzo, jak poprzednie, ale jest równie ciekawe i pouczające, uświadamiające, co jest ważne. I tutaj do klasy dołącza ktoś nowy. Na imię ma Michał i zdaniem kolegów jest "mocno wsiowy". Wszyscy oprócz Agnieszki tak uważają, nie widzą nic złego w tym, że 'nabijają się' z rówieśnika. Czy myślą o tym, jak on się czuje? Czy chcieliby być na jego miejscu? Mało tego, nasza narratorka i uczestniczka wydarzeń choć opowiada nam o tym wszystkim, chyba sama nie rozumie, jak wiele złego robi. Ma pretensje do Agi, z którą wcześniej się przyjaźniła, że wspiera Michała, że nie naśmiewa się z niego, jak inni. I kto tu jest dojrzały i odpowiedzialny? Jak myślicie?

Dwie historie, które warto podsunąć naszej cudownej polskiej młodzieży. Dzieciom wychowanym w pogoni za pieniędzmi, z najmodniejszymi markowymi ubraniami, z najnowszymi gadżetami, telefonami, tabletami, smartfonami. Brak czasu, przemęczenie, nadmierna ambicja wszystko to prowadzi do tego, że nasze dzieci wyrastają na nieczułych i pozbawionych empatii, jakiejkolwiek wrażliwości dorosłych. Ta droga nie prowadzi do niczego dobrego, ale niestety przykład idzie z góry. Jeżeli chcecie nauczyć swoje dziecko szacunku dla innych podsuńcie mu właśnie "Kolorowy szalik". Jeżeli tylko zacznie czytać, zapewniam Was, że nie oderwie się ani na moment, a po skończeniu lektury podziękuje Wam. Polecam zdecydowanie i z całego serca. Nawet teraz, pisząc tę recenzję i przypominając sobie o tych opowiadaniach mam łzy w oczach...


[1] "Kolorowy szalik" Barbara Kosmowska, wydawnictwo Literatura 2014, strona 11-12
[2] Tamże, strona 14




Cierpienia sięciolatka. Zuzanna Orlińska.



Bez zbędnych wstępów muszę napisać, że jest to lektura rewelacyjna po prostu! Naśmialiśmy się w domu wszyscy! Znajomość dziecięcego świata, problemów młodego człowieka wprost doskonała. Do tego bardzo aktualne tematy, wszystko na czasie, gry, które moje dzieci znają doskonale, bajki, które oglądają.
Rok z życia dziesięcioletniego chłopca opisany został przez autorkę w sposób zabawny, dowcipny, ale i mądry. Nasz bohater próbuje pokazać, jaki jest dorosły i odpowiedzialny, nie zadaje się z młodszym bratem, ale z drugiej strony kocha go bardzo. Wyczuwa się to w wypowiedziach na temat Gucia, zawsze mówi o nim ciepło, nawet w momencie, gdy jest na niego zły.

Zuzanna Orlińska jest ilustratorką książek, czasopism, podręczników. Jej "Matka Polka" została wyróżniona w Konkursie Literackim imienia Kornela Makuszyńskiego w 2011 roku, "Ani słowa o Zosi!" zdobyła II nagrodę w Konkursie Literackim imienia Astrid Lindgren.
Ilustratorka i pisarka prowadzi stronę internetową: http://www.kiedybylammala.art.pl/, ponieważ uważa, że z przeczytanych książek się nigdy nie wyrasta. Te, które poznaliśmy w dzieciństwie również zostają z nami na całe życie.

"Zamieszczone tu teksty mają nie tylko przywołać wspomnienie najwcześniejszych lektur, są także próbą spojrzenia na książki, które czytaliśmy jako dzieci, okiem dorosłego. Uzupełnieniem tekstów są ilustracje ze starych wydań. Każdy, kto tęskni za tamtymi wzruszeniami i emocjami, może czuć się zaproszony!" 
pisze na swojej stronie Zuzanna Orlińska. I ja zatem zapraszam! 


Autorkę cechuje niebywała lekkość pióra, o cierpieniach młodego Konrada pisze dowcipnie, idealnie wciela się w rolę dosyć pechowego dziesięciolatka. 

"Ja to mam zawsze pecha. Nie dość, że urodziłem się w zimie, gdy przypada szczyt zachorowań na grypę, więc w urodziny zawsze jestem chory, to jeszcze zazwyczaj jest paskudna pogoda i mnóstwo przedświątecznych przygotowań, przez co rodzice w biegu wręczają mi jakiś prezent, a po zdmuchnięciu świeczek na torcie każdy wraca do swojej roboty. Gutek ma dużo lepiej, bo urodził się w czerwcu, kiedy wszyscy się cieszą ciepłem, pogodą, długimi dniami i rychłym początkiem wakacji, a mama ozdabia mu tort truskawkami i czereśniami." [1] 

Jakby tych nieszczęść było mało, na dziesiąte urodziny Konrada wyznaczono koniec świata! Czy to nie szczyt wszystkiego? 
O przygotowaniach do świąt i urodzinach na kilka dni przed nimi moglibyśmy i my wiele poopowiadać. Moje najstarsze dziecię urodziło się bowiem 20 grudnia. Może dlatego tak szybko odnaleźliśmy się w rzeczywistości wykreowanej przez pisarkę? Rozumieliśmy od pierwszych zdań, co chce nam przekazać, o czym mówi.
Książkę wzięłam do recenzji z myślą o Kamilu, moim siedmiolatku, ale jak to zazwyczaj u nas bywa, czytania słuchała i Zuzia-czterolatka, i Gosia-prawie trzynastolatka-przystanęła na moment między powrotem do domu, a wyjściem z niego po raz kolejny, zaśmiewając się głośno z tej, czy innej sytuacji opisanej w opowieści. 
Jest to więc lektura wciągająca i naprawdę interesująca. Czyta się ją bardzo szybko, z ogromną przyjemnością. Chłopiec jest inteligentnym młodym człowiekiem, który miewa zabawne pomysły i ciekawe spostrzeżenia. Ma też  niebanalnych kolegów i barwnie przedstawionego  młodszego brata, w którym kochają się wszystkie przedszkolne koleżanki. 
Najbardziej utkwił mi w pamięci fragment, w którym Konrad wyjeżdża na zieloną szkołę, ponieważ co chwilę informował rodziców za pomocą wiadomości tekstowej, gdzie się znajduje, co robi, co mówią jego rówieśnicy. Rozbawiło mnie to do łez i wcale nie zdziwiłam się, że mama zaproponowała mu "przerzucenie się" na listy. 
Sms typu: "Jedziemy!" czy "Stoimy w korku" zaraz po odjeździe spod szkoły, gdy rodzice jeszcze nie zdążyli się za nim nawet stęsknić nie były chyba najlepszym pomysłem odpowiedzialnego do granic wytrzymałości chłopca. 

Przed te dwanaście miesięcy przedstawionych w "Cierpieniach sięciolatka" Konrad przeżył wiele arcyciekawych i niezwykle zabawnych historii. Poznaliśmy wraz z nim kilka nowych słów, jak wyalienowany, udaliśmy się na bal przebierańców, gdzie spotkaliśmy Harry'ego Pottera czy Batmana. Dzień Zakochanych ujawnił, jak zgorzkniałym młodym człowiekiem jest nasz główny bohater, a globalne ocieplenie okazało się mieć wpływ na wszystko, co tylko się da. Negatywny wpływ oczywiście. Dowiedzieliśmy się, co oznacza bulwa z przyrody, jak się ma do niej praca zespołowa, dlaczego Dzień Matki stał się Dniem Brata i jak można nie zdobyć pucharu na rodzinnym pikniku. 

Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. 
Jeżeli zastanawiacie się, co kupić dziecku, które już samodzielnie i płynnie czyta, chcecie swojego potomka zainteresować światem literek, to naprawdę idealna propozycja dla Was. Dla Was i dla Waszego sięciolatka. Mój siedmiolatek był zachwycony. Ilustracje również przykuwały jego uwagę, ale przede wszystkim z naprawdę wielkim zainteresowaniem słuchał treści i zaśmiewał się razem ze mną. To strzał w dziesiątkę. 





[1] "Cierpienia sięciolatka" Zuzanna Orlińska, wydawnictwo Literatura 2014, strona 5

środa, 26 listopada 2014

Siedem pytań do pisarza. Karolina Wilczyńska.

W środowym cyklu Siedem pytań do pisarza tym razem Karolina Wilczyńska, autorka "Jeszcze raz, Nataszo", "Anielskiego kokonu" czy "Tej drugiej".





Zdjęcie pochodzi z oficjalnego FP autorki: https://www.facebook.com/WilczynskaK?fref=photo

Tutaj mój wywiad z pisarką: http://asymaka.blogspot.com/2013/09/wywiad-z-karolina-wilczynska-i-anielski.html
Tutaj recenzja "Jeszcze raz, Nataszo": http://asymaka.blogspot.com/2014/11/jeszcze-raz-nataszo-karolina-wilczynska.html


SIEDEM PYTAŃ DO PISARZA:
1. Zabawa zaczyna się dzisiaj,  26 listopada, i potrwa do 3 grudnia, do godziny 23:00.
2. Każdy z Was może zadać Autorce jedno pytanie, wystarczy zostawić je pod tym postem konkursowym, wraz z adresem e-mail.
3. Spośród wszystkich pytań wybranych zostanie SIEDEM, na które Autorka udzieli odpowiedzi na moim blogu. Jedno, najciekawsze pytanie zostanie nagrodzone egzemplarzem powieści "Jeszcze raz, Nataszo". 




4. Nagrodę ufundowało wydawnictwo Czwarta Strona i Autorka.

5. Możecie udostępniać informację o konkursie, polubić mój FP, dodać mój blog do obserwowanych, za wszystko to jak zawsze serdecznie Wam dziękuję. Zachęcam też do polubienia strony pisarki. 

Karol w krainie Orfanato. Ewelina Kościelniak.




Sugerując się jedynie okładką wydawać by się mogło, że to książka typowo dla dzieci, ale moim zdaniem jest również dla dorosłych. Porusza niełatwe tematy, pokazuje świat takim, jaki jest, bez subtelności czy zakłamania. Dzieci borykają się z wieloma problemami, a autorka wszystkie te smuteczki zebrała właśnie w tej cienkiej i niepozornie wyglądającej opowieści.

Zastrzegam jednak, że nie jest to publikacja, którą powinno się czytać naprawdę małym dzieciom, bo niewiele z niej zrozumieją, może być to dla nich za trudna lektura. Zresztą uważam, że najlepiej byłoby przeczytać ją najpierw samodzielnie i wtedy dopiero zdecydować, czy chcemy zaznajomić z nią nasze dziecko. Pozostawiam to jednak Waszej decyzji.

"Karol w krainie Orfanato" to mądra i pouczająca historia. Dzięki niej nasza latorośl stanie się na pewno lepsza, pełna empatii, zrozumienia dla innych, zacznie dostrzegać nie tylko siebie, ale i kłopoty rówieśników. Doceni, jak wielkim jest szczęściarzem, bo ma nas, kochających rodziców, którzy się o nią troszczą, pielęgnują, opiekują. Nie każdy może się cieszyć tym samym. Są dzieci, których mama i tata mają wiele problemów, czy to finansowych, czy zdrowotnych, skupiają się na spełnianiu własnych ambicji, brak im czasu dla własnej pociechy, nie umieją poradzić sobie z nałogiem, zapewnić swojemu potomkowi dachu nad głową, dać mu poczucie bezpieczeństwa. Właśnie o tym jest ta książka, o tym, jak wiele dzieci cierpi, ale czy tylko o smutku? Nie, absolutnie nie. Tytułowy bohater trafia do wspaniałej, pięknej krainy, i choć należy do ośmiolatków niegrzecznych, szybko zaczyna rozumieć, że warto stać się miłym i sympatycznym młodym człowiekiem. Że należy być dobrym.
Karol, bo tak ma na imię, jest rozżalony tylko z jednego powodu-jego rodzice nie mają dla niego czasu. Skupieni na sobie nie dostrzegają go, koledzy również nie potrafią znaleźć z nim wspólnego języka, a poza tym chłopiec bywa nieprzyjemny i opryskliwy dla najbliższych. W tej baśniowej krainie wreszcie znajduje zrozumienie, trafia pod opiekę cudownych i wyrozumiałych ludzi, którzy tłumaczą mu, jak należy postępować. To Primavera i Julio uczą go, wychowują na dobrego i życzliwego człowieka, wskazują mu ścieżkę, którą powinien kroczyć. Dowiaduje się, na czym polega bycie uprzejmym, zaczyna współczuć innym dzieciom, zaprzyjaźnia się z nimi.
Pod wpływem przygód, jakie staną się jego udziałem chłopiec zmienia się całkowicie, a i jego rodzice zaczynają dostrzegać swoje błędy i niedopatrzenia. Dlatego właśnie uważam, że to książka nie tyle dla dziecka, co dla jego rodzica, bo dzięki niej zrozumie, że należy zapewnić swojemu maluchowi nie tylko ciepły i bezpieczny dach nad głową, ale też na każdym kroku okazywać mu miłość, dawać mu dobry przykład i poświęcać mu jak najwięcej czasu, wspólnie się bawić, spacerować, jeździć na wycieczki, a nade wszystko rozmawiać, nie zbywać go milczeniem lub odtrącać, tłumacząc się brakiem wolnej chwili. Dla swojego dziecka trzeba znaleźć czas. Po prostu. Bo za moment może być już niestety za późno.

Ciekawa to lektura. Warto zwrócić na nią uwagę. Otworzy nam oczy na wiele spraw.

"-Świat jest zły, niestety, i nic tego nie zmieni. Wiele dzieci cierpi. Jedne umierają z głodu, inne na wojnie. To okropna niesprawiedliwość. Musicie jednak pamiętać, że świat jest również pełen dobra i to my decydujemy o tym, czy chcemy być częścią tego dobrego, czy tego złego w świecie. Mogłoby się wydawać, że nie mamy żądnego wpływu na to, co się dzieje na Ziemi. Nic bardziej mylnego. Być może nie uda nam się pomóc głodującym dzieciom w Afryce albo tym umierającym na wojnie. Możemy jednak pomóc tym, które żyją wokół nas. Nie musimy rozdawać im jedzenia czy pieniędzy. Jedyne, czego one potrzebują, to nasza przyjaźń, zainteresowanie, dobre słowo. Na przykład, kiedy widzicie, że wasz kolega lub koleżanka często przychodzą do szkoły posiniaczeni, nie udawajcie, że nic się nie dzieje. Spróbujcie z nimi porozmawiać i zapytać, o co chodzi. Jeśli wam nie powiedzą, co jest bardzo prawdopodobne, porozmawiajcie z kimś dorosłym i powiedzcie mu o swoich obawach i podejrzeniach, bo może ktoś w ich domu stosuje przemoc. Z kolei gdy wasz kolega sięga po alkohol czy narkotyki, nie odwracajcie wzroku. Być może nikt mu nie powiedział, że korzystanie z używek jest śmieszne, a nie, jak mu się wydaje, modne czy dojrzałe." [1]



Jest to książka, którą dobrze byłoby przeczytać wspólnie z dzieckiem, po to, by analizować poszczególne tematy w niej poruszone. Rozmawiać z dzieckiem, dyskutować, tłumaczyć na bieżąco, dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej. To lektura idealna dla tych, którzy chcą nauczyć swoje dziecko odpowiedzialności, wrażliwości, którzy wychowują je mądrze, myślą o swoim potomku, chcą dla niego jak najlepiej.


[1] "Karol w krainie Orfanato" Ewelina Kościelniak, wydawnictwo Novae Res, 2014, strona 139-140