czwartek, 22 grudnia 2016
Prawo Mojżesza Amy Harmon
Amy Harmon to autorka powieści, które osiągnęły status bestsellerów. Sama lubi o sobie mawiać, że jest "zwyczajną żoną i mamą". Pisanie od zawsze sprawia jej ogromną frajdę.
"Prawo Mojżesza" to książka, którą naprawdę warto przeczytać.
Bohater tytułowy został znaleziony w koszu na pranie w pralni. Jego historia nie zaczęła się zatem banalnie i sztampowo. Już wtedy, gdy miał raptem kilka godzin, cudem uniknął śmierci. Jak dalej potoczyły się jego losy? Czy ta historia ma szczęśliwe zakończenie?
Lektura ta wzruszyła mnie i niejednokrotnie zaskoczyła. Dała do myślenia. Właśnie takie powieści polecam z czystym sumieniem. Takie, o których nie da się szybko i łatwo zapomnieć.
Całość przeczytałam w tempie ekspresowym. Z wielkim zainteresowaniem śledziłam losy dziecka z problemami, a następnie nastolatka, którego kłopoty nadal się trzymały zbyt mocno, kurczowo.
Autorka stworzyła postać wiarygodną, złożoną, ciekawą i niełatwą w ocenie. Chłopak ma w sobie mnóstwo sprzeczności, intryguje i sprawia, że ludzie się go boją. Co takiego ma w sobie Mojżesz?
Nie zawiedziecie się na tej historii, choć wzbudzi w Was ogrom skrajnie różnych emocji. To książka prawdziwa, opowiadająca o życiu takim, jakie ono jest. Niełatwym do zaakceptowania, pełnym rozczarowań, ale w gruncie rzeczy niepozbawionym miłości. Miłości, która jest wyjątkowa. Jedyna w swoim rodzaju. A przecież dla takiego uczucia warto żyć. To ono nas uskrzydla, daje nam nadzieję, nadaje naszej egzystencji sens! Polecam, polecam i jeszcze raz polecam!
Dom na Skraju Nocy Catherine Banner
"Dom na Skraju Nocy" to rodzinna saga napisana ze sporym rozmachem. Wciąga od samego początku trzymając czytelnika w napięciu i zainteresowaniu aż do ostatnich stron. Dowiadujemy się, skąd wywodzi się familia Espositów, kto dał początek rodowi.
Lekarz Amadeo Esposito nie należał do dzieci szczęśliwych i pogodnych. Nie dorastał z dala od trosk i zmartwień. Jego dzieciństwo nie było usłane różami, lecz pomimo wszelkich przeciwności udało mu się zostać lekarzem. Człowiekiem szanowanym i docenianym. Nie spodziewa się tego, co szykuje dla niego los. Szuka pracy, a niespodziewanie otrzymuje dużo więcej niż mógłby kiedykolwiek oczekiwać.
Tytułowy Dom na Skraju Nocy jest budynkiem owianym złą sławą jednak nasz bohater nie przejmuje się gadaniem miejscowych i postanawia otworzyć w nim bar. Czy marzenie Amadea się spełni? Czy bar zacznie przynosić korzyści? Czy zostanie odczarowany? Czy niegdysiejszy podrzutek zapuści korzenie właśnie w tym miejscu?
W tej opowieści znajdziemy wszystko. Będą burzliwe zmiany na przestrzeni wieku, na naszych oczach będą dorastać kolejne pokolenia. Poznamy historię rodziny niezwykłej, niebanalnej.
To lektura pasjonująca i magiczna. Autorce udało się stworzyć klimat, jakiego nie znajdziemy w pierwszej lepszej książce. Możemy wszakże nie tylko śledzić rodzinne dzieje, ale również przyglądać się reformom i ulepszeniom, jakim poddawany był świat przez wiele, wiele lat. Wyspa zmienia się na naszych oczach. A czy zmianom ulega także ludzka psychika? Czy człowiek nadal poddaje się emocjom, ulotnym chwilom uniesienia, czy potrafi zawierać przyjaźnie?
Polecam.
poniedziałek, 12 grudnia 2016
To nie Twoja wina Kaja Platowska
To książka, która mnie zaskoczyła. Kilkukrotnie przekładałam ją z kąta w kąt, bojąc się jej treści. Nie chciałam, by mnie przygnębiła, by odebrała mi resztkę optymizmu, która jeszcze gdzieś tam się we mnie kołatała. Gdy wreszcie znalazłam w sobie dość siły, by zacząć czytać najnowszą publikację Kai Platowskiej, nie mogłam się od niej oderwać. Byłam zdziwiona. Naprawdę zdziwiona. Temat poruszony przez młodą pisarkę jest ważny i trzeba go podejmować.
Życie Patrycji było bardzo przewidywalne, żeby nie powiedzieć nudne. Wiedziała doskonale, jak będzie wyglądać jej przyszłość, na chłodno wybrała kierunek studiów, próbując za wszelką cenę nie dopuścić do głosu serca. Kierowała się rozsądkiem, to rozum podpowiedział jej, że po administracji bez problemu znajdzie pracę. Nie myślała tylko o sobie, o nie. Nieustannie starała się wspomóc finansowo matkę, która samotnie wychowywała jej ukochanego młodszego brata. Los szykował dla niej jednak niemiłą niespodziankę, która już na zawsze odmieniła jej stabilną i uporządkowaną egzystencję.
Główna bohaterka tej historii wreszcie może pozwolić sobie na wynajęcie pokoju. Wygląda na to, że znalazła stancję idealną. Niestety to przekonanie jest mylne i Patrycja znajdzie się w samym centrum koszmaru. Właściciel mieszkania dopuszcza się na niej gwałtu. Przychodzi regularnie i znęca się nad nią nie tylko fizycznie, ale również psychicznie. Czy dziewczyna znajdzie wyjście z tej dramatycznej sytuacji? Czy uda jej się uwolnić z rąk oprawcy?
Nie umiem jednoznacznie ocenić tej książki. Na pewno wzbudziła we mnie wiele skrajnie różnych emocji i nie sposób było szybko o niej zapomnieć. Czy autorce udało się stworzyć historię wiarygodną i poruszającą czytelnika? Moim zdaniem tak. Patrycja jawi się nam jako osoba zbyt słaba, nie ma w niej woli walki i to dzięki tym cechom wydaje się nam szalenie irytująca. Z drugiej strony, właśnie dlatego jest tak prawdopodobna. Zdaje się, że właśnie w ten sposób myślą i zachowują się ludzie w pułapce.
Czy ją polecam? Polecam tym, których ta recenzja zainteresowała. Ta powieść powinna zrobić na Was wrażenie.
Do jakiego odbiorcy jest skierowana ta publikacja? Do takiego, który poradzi sobie z tą trudną, bolesną tematyką. Nie będzie to jednak dobra lektura dla osób zbyt wrażliwych, ponieważ wciąż i wciąż będą o niej myślały i zastanawiały się, jak same zachowałyby się, gdyby kiedyś znalazły się w tak dramatycznej sytuacji.
piątek, 9 grudnia 2016
Krystyna Mirek Jabłoniowy sad tom trzeci Spełnione marzenia recenzja
"Spełnione marzenia" Krystyny Mirek to świetny pomysł na prezent pod choinkę, oczywiście razem z dwoma poprzednimi częściami. Trzeci i niestety ostatni już tom serii Jabłoniowy Sad opowiadający o losach rodziny Zagórskich jest równie ciekawy jak wcześniejsze. Po raz kolejny za sprawą świetnego pióra autorki czytelnik mógł bezproblemowo przenieść się do wykreowanego przez nią świata i czuć się znakomicie pośród doskonale stworzonych i dogłębnie przemyślanych bohaterów tej sagi. W ciągu zaledwie paru chwil zaczynamy martwić się problemami całej familii, jak i poszczególnych jej członków. Żyjemy ich życiem, ich kłopoty stają się naszymi. Trzymamy kciuki za zagubione i niepewne swojej przyszłości córki Zagórskich, utożsamiamy się z nimi i zastanawiamy się, jak sami postąpilibyśmy, gdybyśmy znaleźli się w podobnej do ich sytuacji.
O tym, że los bywa okrutnie niesprawiedliwy wiemy doskonale. Próbujemy uzyskać odpowiedź na pytanie, dlaczego jednym ofiarowuje wszystko, a innym to wszystko odbiera. Z jakiego powodu jedni są szczęśliwi, nie muszą martwić się o swoje zdrowie, o byt, o finanse, a innym właśnie tego typu kłopoty i zmartwienia nieustannie spędzają sen z powiek? Czy warto się zamartwiać? Zastanawiać się nad tym, dlaczego? Podobno każdy dostaje tyle, ile jest w stanie udźwignąć. Nie wiem, czy to prawda i skąd znajdujemy w sobie siłę, by nie poddawać się i podnosić po każdym upadku. Między innymi o tym jest właśnie ta książka.
W tej części Jabłoniowego Sadu autorka najwięcej uwagi poświęciła Gabrysi, Maryli i Julii. Co prawda Zagórscy mają cztery córki, ale życie Anieli powoli stabilizowało się w stolicy. To trzy pozostałe kobiety miały sporo do ogarnięcia i przemyślenia. Jakby tego było mało ich matka, oparcie i opoka, niespodziewanie dla wszystkich zaczyna mieć własne problemy. Ojciec zajęty pracą w nowej księgarni nie dostrzega tego, co dzieje się z żoną. Córki również nie poświęcają czasu osobie, która zawsze jest przy nich wtedy, gdy jej potrzebują. Gabrysia jest skupiona na swoich troskach. Nadal, pomimo usilnych starań, nie udaje jej się zajść w ciążę. Julia zamartwia się zmniejszoną ilością klientów i własną samotnością. Chciałaby mieć przy swoim boku kogoś, kto by ją kochał. Maryla, choć wydaje jej się, że powrót do męża był doskonałym pomysłem, zaczyna zauważać, że nie tak łatwo jest po raz drugi wejść do tej samej rzeki. Robi dobrą minę do złej gry dla dobra dzieci i rodziny.
Na łamach tej fascynującej powieści okazuje się, że nie zawsze możemy spełnić nasze marzenia. Nie za wszelką cenę. Czasem musimy nauczyć się pokory i zaakceptować to, co przynosi nam los. Cieszyć się tym, co otrzymaliśmy.
To książka po brzegi wypełniona nadzieją i pozytywnymi emocjami. Ze smutkiem i żalem rozstajemy się z tą cudowną, ciepłą rodziną, jakich na świecie jest przecież coraz mniej. To wyjątkowa familia, do której naprawdę chciałoby się dołączyć. Choć przez chwilę poczuć ich radość i spokój. Będę za nimi tęsknić. Bardzo...
Pisarka stanęła na wysokości zadania. Pokazała typowo ludzkie, stereotypowe myślenie, z którym należy wszakże walczyć. Nie oceniać kogoś z góry i pod wpływem emocji. W sposób wyjątkowy przedstawiła swoich bohaterów, wskazała nam drogę, którą warto kroczyć, by pokonać przeciwności losu. Dodała otuchy.
Całość dopracowana i ciekawie przedstawiona. Jak zawsze w przypadku książek Krystyny Mirek powieść czyta się szybko i nie można się od niej oderwać choćby na sekundę. Stworzony przez autorkę klimat oczarowuje i pozwala mieć nadzieję na lepsze jutro. Polecam. Polecam z całego serca. Pomyślcie, jak doskonałym prezentem gwiazdkowym dla ukochanej mamy czy siostry byłaby taka trzytomowa, przepięknie napisana saga? Już widzę błysk w oczach Waszych najbliższych i radość malującą się na ich twarzach.
czwartek, 8 grudnia 2016
Magdalena Kordel Anioł do wynajęcia
idealny prezent na Święta
Magdalena Kordel to autorka serii książek opowiadających o perypetiach mieszkańców Malowniczego. Spod jej pióra wyszły między innymi powieści: „Uroczysko”, „Okno z widokiem” i „Wino z Malwiną”. Najnowsza publikacja pisarki ściśle związana jest z nadchodzącymi Świętami Bożego Narodzenia. Przypomina nam o tym, co ważne, na czym powinniśmy się skupić, o czym pamiętać. Nastraja nas optymistycznie i daje nadzieję na lepsze jutro. Jednocześnie przywraca wiarę w dobroć, serdeczność, życzliwość, po prostu w drugiego człowieka. To historia o ogromnej samotności, o błędach, które popełniamy, wreszcie o miłości pojawiającej się znienacka i zupełnie wbrew naszym oczekiwaniom. To również opowieść o tym, że powinniśmy słuchać naszych bliskich, dostrzegać ich potrzeby, akceptować wybory i mieć do nich zaufanie.
Główną bohaterką „Anioła do wynajęcia” jest młoda, wchodząca dopiero w dorosłość dziewczyna, której życie nie rozpieszczało i nigdy wcześniej nie było usłane różami. Najpiękniejszym okresem w jej życiu było dzieciństwo spędzone pod opiekuńczymi skrzydłami ukochanej babci. To ona nauczyła ją wiary w siebie, dostrzegła jej ogromny talent i wskazała wartości, którymi powinien kierować się każdy. Teraz Michalina nie ma się gdzie podziać. W brutalny sposób pozbawiona dachu nad głową i jakiejkolwiek opieki, próbuje radzić sobie z problemami, jednocześnie nie tracąc nadziei, pogody ducha i szacunku do samej siebie. Jest w sytuacji nie do pozazdroszczenia, szczególnie, że na dworze panuje coraz bardziej przenikliwe zimno, a ona nie ma na sobie nawet ciepłego okrycia. Poza tym wygląda na to, że kolejną noc spędzi w jakiejś bramie lub na peronie. Czy znajdzie się ktoś, kto wyciągnie do niej pomocną dłoń? Kto dostrzeże w niej coś więcej niż tylko wałęsającą się, zagubioną nastolatkę?
Powieść znakomicie nadaje się na prezent świąteczny dla najbliższej osoby. Nastraja optymistycznie, rozbawia do łez, a jednocześnie przypomina nam, za co kochamy Boże Narodzenie. Pisarka pozwala nam uwierzyć w cuda, w magię świąt, poczuć ich niezwykłą atmosferę. Jednocześnie poczujemy zapach piernika i makowca, które to ciasta będziemy mogli samodzielnie upiec dzięki sprawdzonym przepisom znajdującym się na końcowych kartach publikacji. Polecam zdecydowanie dając gwarancję udanej, niesamowicie wciągającej lektury, idealnie dopasowanej do mroźnego świątecznego poranka i kubka najlepszej kawy.
środa, 7 grudnia 2016
Iwona Żytkowiak Świat Ruty
Iwona Żytkowiak „Świat Ruty” Wydawnictwo Prószyński i S-ka 2016
Chciałabym pokrótce opowiedzieć Wam o najnowszej powieści Iwony Żytkowiak. „Świat Ruty” jest lekturą niełatwą w odbiorze i zmuszającą do głębokiej, przemyślanej refleksji. Autorka stawia przed nami trudne pytania, a odpowiedź na nie wcale nie będzie oczywista i jednoznaczna. W historii tej poznajemy Irenę, która zupełnie niespodziewanie wplątana zostaje w życie Ruty i jej rodziców. Czy tego chce czy nie, musi poradzić sobie z bolesną dla nich przeszłością, zaakceptować ją i zrozumieć. My również musimy poukładać poszczególne elementy tej układanki. Pojąć relacje panujące tak niegdyś, jak i obecnie pomiędzy Polakami, Niemcami i Żydami. Odnaleźć drogę. Docenić odmienność, inność…
To powieść, obok której nie można przejść obojętnie. Wymaga skupienia, wyciszenia, zastanowienia. Dzięki niej poznajemy bohaterów nietuzinkowych, rewelacyjnie wykreowanych i przemyślanych w najmniejszym nawet detalu. Pisarka przygotowała się do tematu, który poruszyła w tej publikacji doskonale, tworząc literacki majstersztyk, książkę wyjątkową. Poruszyła struny w duszy czytelnika głęboko ukryte, schowane przed światem i innymi ludźmi. To historia klimatyczna, niecodzienna, nostalgiczna. Polecam z całego serca ludziom, którzy nie są pozbawieni empatii.
wtorek, 6 grudnia 2016
O Wojtku z planety Uran recenzja
Agnieszka Dydycz, Antoni Oniśko „O Wojtku z planety Uran” Wydawnictwo Alegoria 2016
„O Wojtku z planety Uran” to książka przeznaczona dla dzieci co najmniej czteroletnich. Najmłodszych zaciekawią przepiękne, w każdym szczególe dopracowane ilustracje i niesztampowy język bohatera, starszych interesująca fabuła i niecodzienne podejście do poruszanego w tej publikacji tematu.
Powieść powstała w naprawdę niezwykły sposób. Kosmita Wojtek po prostu przyśnił się pięcioletniemu wówczas Antosiowi. Chłopiec opowiedział o tym śnie swojej mamie, która całość spisała. 70% przychodów ze sprzedaży tej książki zostanie przekazane na Fundację „Pomóżmy Dzieciom”, której podopieczni znajdują się w trudnej sytuacji materialnej i życiowej.
Pochodzący z planety Uran Wojtek nie wygląda tak jak mieszkańcy Ziemi. Chociaż jest dzieckiem, ukończył już 150 lat. Wiek ten nie przeszkadza mu jednak w zaprzyjaźnieniu się z pięcioletnim Antosiem. Dzięki niemu poznaje ziemskie zwyczaje, potrawy, świat otaczający chłopca. Uczy się jeździć na rowerze i rozmawia z nietoperzami!
To historia o przyjaźni i życzliwości, ciepła, wesoła, pouczająca. Dziecko z prawdziwym, niesłabnącym zainteresowaniem słucha czytania rodzica lub też samodzielnie zapoznaje się z niebanalnym tekstem. Całości doskonale uzupełniają barwne ilustracje. To wartościowa, pobudzająca wyobraźnię młodego człowieka książka, z którą nie sposób się nudzić. Polecam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






