sobota, 4 stycznia 2014

Kilka ciekawych zapowiedzi wydawnictwa ZNAK.

Na jakie książki czekam?
Zacznę od tych dla dzieci. Czekam na
i na



Z zapowiedzi dla dorosłego czytelnika interesuje mnie to:

Każdy ma swój Wymarzony Dom. Miejsce, w którym może znaleźć ukojenie, szczęście i miłość. Kiedy Magda podejmuje szaloną decyzję i kupuje stary dom w Malowniczem, miasteczku u podnóża Sudetów, nie wie jeszcze, jak bardzo zmieni się jej życie. W pierwszym odruchu chce się go pozbyć, ale dom nie chce wcale pozbyć się jej. Siła kryjąca się w jego wnętrzu pozwala Magdzie odnaleźć swoje miejsce i pomóc innym:

Małej Marcysi, która potrzebuje mamy.

Krysi, która leczy złamane serca kawą migdałową, a wieczorami piecze „kłopotki”, by zapomnieć o przeszłości. 

Michałowi, który uczy się walczyć o miłość Magdy.

"Malownicze. Wymarzony dom" to wzruszająca i pełna humoru opowieść o spełnianiu marzeń, a przede wszystkim o miłości, która zmienia życie i nadaje mu sens. Jeśli wyciągniesz rękę do innych i nauczysz się marzyć, los uśmiechnie się do ciebie. 

i jeszcze to:
Maria Nurowska, pisząc tę powieść, czerpała inspirację z prawdziwych historii, które zdarzyły się na Podhalu.
"Zabójca" to historia Joanny Padlewskiej, młodej dziennikarki, w drodze do Zakopanego spotykającej tajemniczego mężczyznę. Zaintrygowana zachowaniem współpasażera kobieta, pod pretekstem pisania reportażu o Polakach, którzy wrócili z Ameryki, postanawia za wszelką cenę poznać historię Adama Madeja.

Wkrótce dowiaduje się, że spędził wiele lat w więzieniu San Quentin, które jest jednym z najcięższych więzień w USA. Trafił tam za zabójstwo, ale czy na pewno?
Z czasem Joanna zaprzyjaźnia się z Adamem, pomaga mu odbudować dom i stopniowo odkrywa, dlaczego trafił do więzienia i co tam przeżył. Adam powierza jej prowadzone przez lata zapiski więzienne, których lektura pozwala jej poznać prawdę o tym wyjątkowym człowieku. Wkrótce Joanna uświadamia sobie, że to, co czuje do Adama, to nie tylko przyjaźń.

Czy będzie potrafiła przekonać go, że ktoś taki jak on jest zdolny do miłości?
Niespodziewanie jednak sprawy się komplikują, wydawca Joanny publikuje nieautoryzowany wywiad, a zraniony Adam postanawia zerwać z Joanną wszelkie kontakty.
Czy Joannie uda się go odszukać? 
Czy po tym, co się stało, potrafią jeszcze być razem? 

Historia miłosna, jakiej jeszcze nie było.



Cztery pory lata Renata L. Górska



Debiutancka powieść Renaty Górskiej trafiła do mnie z piękną dedykacją jeszcze w sierpniu 2013 roku. Niestety przeliczyłam swoje możliwości i siły. Musiała cierpliwie czekać w kolejce, gdy wreszcie znajdę dla niej czas. Nie lubię czytać byle jak i na odczepnego, dlatego czasem wolę mieć zaległości niż robić cokolwiek wbrew sobie i "po łebkach". Z napisaniem recenzji było niestety podobnie, odwlekałam to w nieskończoność, bynajmniej nie dlatego, że ta propozycja literacka zawiodła mnie czy rozczarowała. Wręcz przeciwnie, uważam, że jest świetna i godna polecenia, szczególnie, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, iż to pierwsza książka pisarki.


Renata Górska jest zmienna jak każda prawdziwa kobieta, pełna sprzeczności. Raz logiczna, raz bujająca w obłokach, czasem spóźniona, czasami zbyt prędka, ale od zawsze i na zawsze zakochana w literkach. "Piszę, ponieważ raz począwszy nie umiem przestać" zdradza czytelnikom na okładce swojej pierwszej powieści.

Oprócz tej książki będę miała zaszczyt przeczytać jeszcze "Przyciąganie niebieskie", który to tytuł wygrałam w konkursie i najnowszą autorki "Historia kotem się toczy", otrzymaną do zrecenzowania od wydawnictwa Replika. Zapraszam też na blog pisarki: http://gorska.blogspot.com/


"Cztery pory lata" poza ciekawym tytułem zainteresuje nas doskonale opowiedzianą historią kobiety samotnej. Nie, nie samotnej, to już przecież dawno niemodne, na czasie jest obecnie słowo singielka, samotna inaczej, z wyboru. Spełniona, szczęśliwa, realizująca się zawodowo, nie jak ja na ten przykład pracująca za marne grosze. Jak zwał, tak zwał, ona w każdym bądź razie wcale nie boi się odpowiedzialności, po prostu woli być niezależną i dbającą o siebie i swoje sprawy osobą. Oczywiście wszyscy wiedzą lepiej, czy takie życie w pełni jej odpowiada, wmawiają jej niemalże, iż musi być nieszczęśliwa! Szukają odpowiedniego kandydata na męża, chcą wziąć sprawy w swoje ręce i pokazać jej, jak ma żyć.
Czy Kornelia, a raczej Nela naprawdę da się przestawiać jak marionetka? Czy pozwoli by inni decydowali o jej losie? Tutaj jest jej dom, tu spędziła najpiękniejsze lata dzieciństwa, to z tym miejscem związane są jej najwspanialsze wspomnienia, czy może się poddać bez walki?
Pracuje w księgarni, ma brata, który ją kocha i chce dla niej jak najlepiej, ale większość czasu jest nieobecny w ich małym miasteczku. Za to na co dzień nasza bohaterka ma kontakt z irytującą i egoistyczną bratową Justyną, której zachowanie doprowadzało mnie do szewskiej pasji! Ta kobieta budziła we mnie silne i skrajne emocje, brawa dla autorki za wykreowanie postaci tak żywej, realistycznej, rzeczywistej. Zresztą, wszystkie osoby, które pojawiają się w tej powieści, jak też sytuacje w niej przedstawione są wysoce prawdopodobne, mogły mieć miejsce i zapewne miały niejednokrotnie.
Nela w każdym bądź razie nie jest sama, ma trzy prawdziwe przyjaciółki, ma rodziców, ma wreszcie, podsuniętego przez życzliwe koleżanki... Piotra!
Tylko, czy okaże się on tym wymarzonym? Wszystko zapowiada się pięknie i idealnie, ale jak to w życiu bywa nie może być tak prosto i bezproblemowo, jakbyśmy chcieli. Jak zakończy się ta historia? Czy nasza bohaterka straci wszystko, co kochała? Czy jej dom rodzinny zostanie zburzony, zniszczony?
Autorka moim zdaniem bardzo dobrze oddała rzeczywistość prowincjonalnego jestestwa. Odnalazłam się niesamowicie szybko w stworzonym przez nią miejscu, poczułam się niemalże jak w domu, bo przecież sama mieszkam w małym miasteczku. Nie ma tu przekłamania, mijania się z prawdą, tak wygląda nasz świat. Wszyscy wszystko wiedzą lepiej, znają Cię lepiej, niż Ty sam siebie znasz. I obgadują Cię na każdym kroku, intryga goni intrygę, bo to najwspanialsza rozrywka, prócz seriali czy programów paradokumentalnych, których pełno na każdym kanale telewizyjnym.
Nela nie poddaje się łatwo, co nie imponuje, lecz w mieszkańcach miasteczka wzbudza ogromną zazdrość. Nie jest istotne to, jaka jest, co sobą reprezentuje, niestety.
Całość napisana lekko, inteligentnie, ciekawie, zabawnie. To wciągająca opowieść o sile kobiecej przyjaźni, ale jest też interesujący wątek miłosny i sensacyjny, są piękne okoliczności przyrody. I pomyśleć, że to wszystko powstało w głowie pisarki i nie ma odniesienia do rzeczywistego miejsca!
Moim zdaniem warto pokusić się o przeczytanie "Czterech pór lata", znaleźć w tej książce coś więcej niż tylko łatwą i banalną historię do poduszki. Ona opowiada o z pozoru błahych sprawach, lecz w gruncie rzeczy daje do myślenia i otwiera nam oczy na to, co ważne i potrzebne.

Za możliwość poznania historii Kornelii dziękuję z całego serca Pani Renacie Górskiej. 



piątek, 3 stycznia 2014

Brudny świat Agnieszka Lingas-Łoniewska premiera 7 lutego

Brudny świat Agnieszka Lingas-Łoniewska recenzja




Nie do końca spełniony amerykański sen.


Agnieszka Lingas-Łoniewska zasłynęła między innymi niezwykle emocjonującą trylogią zatytułowaną „Zakręty losu” opowiadającą o sensacyjnych losach braci Borowskich. W roku ubiegłym ukazała się jej komedia romantyczna z wątkiem kryminalnym „W szpilkach od Manolo”, w której pokazała lekkość i dystans do tworzonych przez siebie postaci oraz niesamowite poczucie humoru. Kolejny tytuł- „Łatwopalni” przedstawił nam następną twarz pisarki – to powieść pełna namiętnej i subtelnej erotyki, pobudzająca zmysły i ukazująca postać człowieka, który nie potrafi wybaczyć samemu sobie i zapomnieć o swojej przeszłości, pogodzić się z tym, co się wydarzyło. Natomiast „Obrońca nocy”, wydany w październiku 2013 roku, choć napisany przed czterema laty, zaskakuje ciekawym połączeniem bajkowej, komiksowej fabuły z  mocno rzeczywistymi postaciami. Myślałam, że po tym wszystkim autorka niczym nie będzie już w stanie mnie zaskoczyć, że wiem, jak pisze, że niczym mnie nie zaintryguje i nie zadziwi. Tak mi się wydawało…

dopóki nie przeczytałam najnowszej powieści, o tytule „Brudny świat”. Napisany został w roku 2009, jeszcze przed Obrońcą nocy. Opowiada nam historię muzyka rockowego, mieszkającego w Los Angeles. Żyje on beztrosko, bawi się i szaleje, zasługuje na miano typowego rockmana. Wygląda na to, że jest pusty w środku i pozbawiony uczuć wszelakich, kobiety traktuje przedmiotowo. Często budzi się rano, z potwornym bólem głowy, niesmakiem w ustach, nie pamiętając, co robił w nocy, gdzie przebywał i kto śpi obok niego. Tommy, bo tak ma na imię, daje jednak szansę pewnej uroczej Kati, by pracowała dla niego i pisała teksty dla zespołu, w którym jest wokalistą. Semtex jest znaną i niebywale popularną grupą, fanki są w stanie zrobić wszystko, by tylko znaleźć się w pobliżu swoich idoli. Czy Kathrina Russel również nie będzie potrafiła oprzeć się urokowi Tommy’ego? Czy i ona straci dla niego głowę? Czy zrobi dla niego wszystko?

Kati przeszła w swoim życiu zbyt wiele, by bawić się uczuciami innych, by pakować się w jakiekolwiek kłopoty. Ma za sobą traumatyczną przeszłość, o której niestety nie może zapomnieć, ponieważ w wyniku tych dramatycznych przeżyć jej pięcioletni dziś synek jest chory. Kobieta obarcza całą winą za jego chorobę siebie i nie chce wybaczyć samej sobie. Stara się zrobić wszystko, co możliwe, by pomóc chłopcu, by go wyleczyć. Ma ogromne wsparcie ze strony siostry, Amelie i przyjaciółki, Ann. Bez nich zapewne nie dałaby rady, choć nie należy do słabych psychicznie i ona miewa chwile zwątpienia.

Co łączy tych dwoje bohaterów? Czy Tommy faktycznie jest taki, na jakiego się kreuje, czy za maską obojętności nie skrywa i on jakichś smutnych wspomnień sprzed lat? Czy będą potrafili nawzajem sobie pomóc i żyć szczęśliwie, skoro tak strasznie nienawidzą przebywać w swoim towarzystwie, jedno irytuje drugie i doprowadza do szewskiej pasji?

Lingas-Łoniewska jak zawsze mistrzowsko operuje słowem. Buduje napięcie, pięknie przedstawia chwile namiętności, jest romantycznie, interesująco, ale i brutalnie momentami. Zaskakuje, wzrusza, doprowadza do łez, wyprowadza totalnie z równowagi. I robi to z  premedytacją! Po przeczytaniu tej historii będziecie potrzebowali sporo czasu, by dojść do siebie i ochłonąć, choć jednocześnie będziecie przekonani, że nie mogło być inaczej, że tylko takie zakończenie wchodziło w grę, że jest idealne.

Książka napisana rewelacyjnie, postaci doskonale dobrane, świetnie wykreowane. Szybko przenosimy się w realia stworzonego przez pisarkę świata, ciekawi nas on i intryguje. Emocje jak zawsze u Łoniewskiej ciężko utrzymać pod kontrolą, nie daje nam ni chwili  wytchnienia, spokoju, nie pozwala się nudzić! Aż się boję tego, co szykuje dla swoich czytelników przy następnej historii!


„Brudny świat”, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Novae Res, premiera: 7 luty 2014






czwartek, 2 stycznia 2014

Córka czarownicy Anna Klejzerowicz

Anna Klejzerowicz to pisarka niezwykła. Jestem w dalszym ciągu pod urokiem niewydanej jeszcze jej powieści  "List z powstania", która pojawi się w księgarniach 15 stycznia. "Córkę czarownicy" czytałam co prawda wcześniej, ale okres przedświąteczny nie sprzyjał pisaniu recenzji.
Kontynuacja "Czarownicy" jest tak samo ciekawa jak część pierwsza, można by nawet uznać, że jest jeszcze bardziej zajmująca, bo naprawdę wiele się z tej książce dzieje.
Oczywiście dowiadujemy się, co słychać u naszych bohaterów, jak toczyły się przez lata losy Michała i Ady, a przede wszystkim Małgosi. W tej chwili ma już 22 lata, studiuje, świetnie sobie ze wszystkim radzi. Nie mieszka już co prawda ani z ojcem i jego rodziną, ani z Michałem i jego żoną, jednak w czasie letnich wakacji przyjeżdża właśnie do nich. To tutaj chce miło spędzić czas, w zaciszu swojskich klimatów, w otoczeniu dobrze jej znanych miejsc. Niestety nie będzie jej dany bezpieczny i spokojny relaks wśród kochających ją osób. Z Małgosią zaczyna dziać się coś, co niepokoi Michała i Adę, nie potrafią jednak ani pomóc dziewczynie, ani dowiedzieć się od niej prawdy. Ich przybrana córka nie jest w stanie uchylić choć rąbka tajemnicy, podzielić się z nimi tym, co ją trapi. Dlaczego?
Czy chce ich za wszelką cenę ochronić, czy może sama nie wie, co się z nią dzieje? Czy ma to coś wspólnego z jej dramatyczną przeszłością? Czyżby koszmar powrócił?
I tym razem będzie tajemniczo, zagadkowo, ciekawie i pasjonująco. Będziemy ostro walczyć o prawdę. Za wszelką cenę musimy przecież pomóc naszej kochanej Małgosi wyjść z opresji. Bohaterowie tej historii, dobrze nam już znani, pokażą, jak ważne są relacje, jakie nawiązują się między nami a naszymi bliskimi. W tym przypadku nie pokrewieństwo ma znaczenie, ale to, co połączyło ludzi zupełnie sobie obcych.
Świetnie dawkowane przez autorkę emocje, powolne odkrywanie tajemnic sprzed lat, ludzki charakter, nie zawsze kryształowy, ale na pewno ciekawie przedstawiony, wszystko to stanowi o sile słowa tworzonego przez Klejzerowicz. Ona naprawdę zna się na rzeczy. Wie, jak nas zaskoczyć i zaintrygować. Sama nie wiem, kto tu jest Czarownicą, kto używa magii, by zauroczyć czytelnika?

Rewelacyjna moim zdaniem powieść, bardzo klimatyczna. Przenosi nas niemalże natychmiast w atmosferę polskiej wsi, do rzeczywistości tak interesująco tu przedstawionej. Mamy i doskonale nam znaną Babcię od jajek, chatkę Ady, psy, przyjaciół naszego małżeństwa, ale nie tylko swojskie i bezpieczne miejsca. Jest taki las, który zdaje się być zbyt mroczny, niebezpieczny, kryjący jakąś niejasną historię.
Córka czarownicy trzyma nas w napięciu, ale wiemy od samego początku, że Małgosia do głupiutkich i naiwnych nie należy i jeżeli tylko nadarzy się okazja odkryje tajemnicę i doda dwa do dwóch, użyje swojej inteligencji, by ułożyć tę zagmatwaną układankę w jednolitą całość.
Jak czuje się Michał w tym wszystkim? Najgorsze, co może być to widzieć, jak ktoś nam bliski cierpi, a my nie możemy nic zrobić. Nie jesteśmy w stanie mu pomóc. Miota się, po omacku, bez celu. Podejrzewa wszystkich, a szczególnie kogoś, kto zaczyna być dla naszej młodej bohaterki ważny, kto w zasadzie zawsze był przy niej.
Świetnie oddane uczucia i emocje, myśli, wszystko dopięte na ostatni guzik i dopracowane. Polecam naprawdę serdecznie, a sama czekam na kolejną część.


"Córka czarownicy" Anna Klejzerowicz, Prószyński i spółka, 2013


Pierwsze dwanaście miesięcy na tym blogu.

Swój pierwszy blog zaczęłam prowadzić w październiku 2008 roku. Początkowo był głównie o mnie, mojej rodzinie, o tym, co nas otacza, co cieszy i co smuci, choć od razu zaczęłam dodawać też notki na temat przeczytanych przeze mnie książek. Zazwyczaj były to powieści wypożyczane z biblioteki albo takie, które sama kupiłam. Czytam od zawsze i starałam się tą pasją zarazić wszystkich wokół mnie, szczególnie moich najbliższych: dzieci i męża. W szkole średniej czytywałam wszystko, co napisał Jonathan Carroll, byłam oczarowana jego twórczością. Z nie mniejszym podziwem sięgałam po książki Stephena Kinga i Grahama Mastertona, Agathy Christie czy Joanny Chmielewskiej. W późniejszym czasie stałam się wielką fanką pisarek takich jak Katarzyna Grochola czy Monika Szwaja.
Zawsze interesowałam się historią, w naciskiem na czasy II wojny światowej. Powieści z tą tematyką w tle poruszają i wzruszają do łez, nigdy nie przechodzę obok takich lektur obojętnie.
Od około 18 miesięcy zajmuję się regularnym recenzowaniem i opisywaniem książek, choć wiem, że mój warsztat wymaga dopracowania i oszlifowania, daleko mi do pisania na wysokim poziomie. Nigdy zresztą nie było to moim celem. Piszę dla zwykłego, przeciętnego, statystycznego Polaka, bo ciągle mam nadzieję, że Polacy czytają i interesują się literaturą. Chciałabym zachęcić jak największą ilość młodych czytelników, by sięgnęli po książkę. Pisałam już o tym wielokrotnie i będę pisać nadal. To ona jest naszym najwierniejszym przyjacielem, to z nią możemy bawić się, być kim tylko zechcemy. Ten świat nas nie ogranicza, daje nam pole do popisu. Uczy nas posługiwania się poprawną polszczyzną, wzbogaca nasze słownictwo, pobudza naszą wyobraźnię. Naprawdę warto czytać! To świetna zabawa!

Jestem zatem blogerem i recenzentem książek, prowadzę bloga, organizuję na nim konkursy z ciekawymi tytułami do wygrania, jak też publikuję rozmowy, jakie dane było mi przeprowadzić z pisarzami i pisarkami. Wywiadów w roku 2013 przeprowadziłam 26, a wśród autorów, z którymi mogłam porozmawiać znalazły się takie nazwiska, jak: Magdalena Witkiewicz, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Katarzyna Michalak, Małgorzata Kursa, Ałbena Grabowska-Grzyb, Małgorzata Warda, Kasia Bulicz-Kasprzak, Agnieszka Stelmaszyk, Monika Madejek, Ewa Nowak, Karolina Wilczyńska, Anna Pasikowska, Grażyna Jeromin-Gałuszko, Joanna Opiat-Bojarska, Agnieszka Turzyniecka, Barbara Kosmowska, Joanna Sykat, Patrycja Żurek, Sylwia Chmiel, Aneta Rzepka, Ewelina Kłoda, Beata Wieczorek, Grzegorz Gajek.
Wszystkim bardzo dziękuję za interesujące rozmowy, poznałam wielu wspaniałych polskich pisarzy i pisarki, to ich darzę szczególnym sentymentem.
Prowadzenie bloga jest dla mnie ogromną przyjemnością, dawało mi wiele satysfakcji i radości. Współpracowałam z całą masą wydawnictw, portali i pisarzy. Propozycje wszelkiego typu sypały się jak z rękawa, praktycznie każdego dnia miałam wiele powodów do radości, byłam doceniana i szanowana. Zdarzały się jednak i sytuacje mniej miłe, jak wiadomo "podłość ludzka nie zna granic", jak często powtarza mój mąż, cytując fragment jednej z komedii polskich. Pomagałam, doradzałam, podpowiadałam, jakie są zasady współpracy recenzenckiej, podsuwałam tej czy innej pisarce namiary na znajomą blogerkę, która wydawała mi się ciekawą i sympatyczną osobą. Niestety, jak to w życiu bywa, zawiodłam się strasznie, ale było minęło. Jestem osobą, która za bardzo przeżywa tego typu sytuacje, dlatego odchorowałam to bardzo. Teraz już wiem, że trzeba być bardziej ostrożnym i mniej ufnym, ale nie zmieniłam się. Pomagam i zawsze pomagać będę, a dobro powraca do mnie w dwójnasób.
Byłam przez ten rok redaktorem na portalach internetowych, pracowałam jako dziennikarz w prasie lokalnej.
Bardzo odpowiadała mi taka praca, choć kokosów nie zarabiałam. Zresztą, pieniądze nie są najważniejsze, czułam się potrzebna, dowartościowana.
Za ten rok dziękuję szczególnie kilku osobom, które pokazały mi, że warto to wszystko robić, które miały dla mnie czas i wspierały mnie dobrym słowem. Pisarkom i wydawnictwom, których książki mogłam czytać przed wydaniem dziękuję szczególnie, bo dla mnie to wielkie wyróżnienie. Wydawnictwu Filia i Magdalenie Witkiewicz, jak też Agnieszce Lingas-Łoniewskiej ogromne podziękowania za umieszczenie fragmentów moich recenzji na okładkach książek.
Staram się pisać coraz lepiej i wiem, że moje pierwsze recenzje są dużo słabsze od tych, które piszę teraz. Pracuję nad sobą, staram się rozwijać i iść do przodu.
Skończyłam pisać coś dłuższego, ale nie wiem, czy chciałabym być kiedyś pisarką. Chyba z drugiej strony jest mi lepiej.
 Mam nadzieję, że będę mogła pracować w takim miejscu, gdzie będą publikowane moje wywiady z pisarzami, moje recenzje, jak też artykuły związane ze światem literatury.
Dziękuję wszystkim czytelnikom mojego bloga, szczególnie tym, którzy zostawiają komentarze, zaglądają tutaj, choć ja rzadko kiedy bywam w ich blogowym świecie. Dziękuję wszystkim facebookowym znajomym za wsparcie i dobre słowo, naprawdę doceniam to i jestem ogromnie wdzięczna. 
Dziękuję kilku pisarkom i pisarzowi za wirtualną sympatię, jaka mi okazują. Magdalena Witkiewicz, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Kasia Bulicz-Kasprzak, Ałbena Grabowska-Grzyb, Monika Madejek, Beata Wieczorek, Ewelina Kłoda, Ania Klejzerowicz, Joanna Sykat, Krystyna Wojnar, Beata Nawrocka i Piter Murphy bez Was byłoby mi naprawdę trudno przetrwać :)
Dziękuję też innym osobom, blogerkom i miłośniczkom literatury, za ich wsparcie: Magiczny Świat Książki, Krysia, Dorota, Kasia, Magda, Kasiek, Aga Stokrotka, Natalia, Marta, Jola, Małgosia. 
Na koniec dziękuję Wydawnictwom, to Wy daliście mi szansę, traktujecie mnie jak człowieka, nie jak maszynę i rozumiecie, że nie zawsze jestem w stanie przeczytać coś szybko, na teraz. 
Za współpracę recenzencką dziękuję chyba z 70 wydawcom, nawet nie jestem w stanie tego dokładnie policzyć, portalom literackim, dziecięcym i kobiecym, pisarzom i pisarkom. 
Książka to dla mnie zawsze wielkie wyzwanie i ogromna frajda, zabawa na 102! 
Wielkie dzięki i do zaczytania, kochani!!!

środa, 1 stycznia 2014

Ciekawa zapowiedź. Czarny hrabia. Tom Reiss.

Książka nagrodzona Pulitzerem 2013 ukaże się 6 lutego w Wydawnictwie  Literackim!
Reis_Czarny Hrabia_m.jpgPrawdziwa historia  Hrabiego Monte Christo!
Genialna biografia Tomasza Aleksandra Dumasa, którego życiorys dostarczył inspiracji  do stworzenia postaci Hrabiego Monte Christo i trzech muszkieterów.  Generała armii francuskiej,  syn markiza de Pailleterie i czarnoskórej niewolnicy Marie Cessette, ojciec  pisarza Aleksandra Dumasa.
W podparyskiej miejscowości, w której urodził się Aleksander Dumas, zmarła nagle kustoszka lokalnego muzeum, pozostawiając po sobie zamknięty sejf z niedokończoną powieścią – pierwszą powieścią słynnego pisarza. To do niej dociera Tom Reiss, aby ukazać czytelnikom historię zapomnianego bohatera – prawdziwego hrabiego Monte Christo, ojca pisarza.
Aleksander Tomasz Dumas, sławny w swoich czasach generał republikańskiej i napoleońskiej Francji, nieustraszony żołnierz zdolny do bezprzykładnych pokazów dzielności, a jednak napiętnowany z powodu czarnego koloru skóry, w jesieni życia pozbawiony złudzeń przez imperium francuskie, któremu służył.
Tom Reiss ma dar ożywiania historycznego dramatu, co czyni tym razem z pomocą fragmentów nieukończonej powieści Aleksandra Dumasa. Wraz z nim śledzimy burzliwe życie bohatera, od kolonialnego Haiti, na którym się wychował, przez młodość w Paryżu, wybuch rewolucji francuskiej, walki nad Renem, bój o szwajcarski „szczyt świata”, heroiczne popisy podczas kampanii w Italii, wyprawę z Napoleonem do Egiptu, w końcu niewolę w Królestwie Neapolu - w której doświadczył dramatu podobnego do powieściowego hrabiego Monte Christo.
W tej prawdziwej historii życie ojca pisarza jest nie mniej atrakcyjne i awanturnicze niż powieściowa fikcja.
Prawa do wydania najnowszej książki Reissa The Black Count zostały już sprzedane m.in. do Francji, Włoch, Hiszpanii, Niemiec i Wielkiej Brytanii.
Nota o autorze:
Autorem książki jest Tom Reiss (ur. 1964),  nowojorski dziennikarz publikujący w najbardziej prestiżowych dziennikach i czasopismach: „New York Times”, „Wall Street Journal” i „New Yorker”. Zasłynął jako autor bestselleru pt. Orientalistaprzełożonego na kilkanaście języków.

Kilka faktów z życia „Czarnego Diabła”
Tomasz Aleksander Dumas, bohater opowieści, urodził się w 1762 roku we francuskiej kolonii Saint-Domingue, eksportującej cukier trzcinowy,  jako syn Antoine'a Alexandre'a l'Isle, szlachcica ukrywającego się przed rodziną oraz prawem. Chłopiec był owocem romansu Antoine'a z czarną niewolnicą Marie-Cessette Dumas. Antoine po powrocie do Francji (żeby zdobyć pieniądze na podróż sprzedał syna w niewolę), porzucił swój pseudonim, odzyskał prawdziwe nazwisko i tytuł – Alexandre Antoine Davy, markiz de la Pailleterie. Sprowadził później swojego czarnoskórego syna, by zamieszkał wraz z nim w luksusowych warunkach nieopodal Paryża. Chłopiec jednak odrzucił zarówno nazwisko ojca, tytuł szlachecki i zaciągnął się do armii francuskiej jako zwykły szeregowiec, podając w dokumentach werbunkowych panieńskie nazwisko matki – Dumas. Wkrótce awansował tylko dzięki własnym zasługom i mimo wielu przeciwności losu zrobił spektakularną karierę wojskową.
            Gruntownie wykształcony, szarmancki i obyty w towarzystwie młodzieniec był ewenementem w skali całej XVIII-wiecznej Francji. Mierzący ponad metr osiemdziesiąt i atletycznie zbudowany „czarny hrabia” wspaniale prezentował się wśród francuskiej elity. Jak to się stało, że do niej wszedł – i był wręcz wysławiany jako bohater narodowy – w czasach, gdy podstawą i źródłem francuskiego bogactwa było niewolnictwo czarnych w koloniach?
Alex Dumas był wytrawnym żołnierzem, człowiekiem bardzo aktywnym i odznaczającym się odwagą cywilną. Słynął z siły, umiejętności władania białą bronią, męstwa i talentu do wychodzenia obronną ręką z najgorszych tarapatów. Ale znany był również z bezczelnych ripost i skłonności do narażania się władzom. Jako generał budził strach wśród wrogów i miłość swoich żołnierzy, był bohaterem w świecie, który nie lekceważył tego mianaPotem, w wyniku perfidnego spisku, Dumas został osadzony w twierdzy i siedział tam, podtruwany przez nieznanych wrogów, zapomniany przez wszystkich. Nie przypadkiem jego losy przypominają przeżycia młodego żeglarza Edmunda Dantèsa, mającego właśnie rozpocząć błyskotliwą karierę i poślubić ukochaną kobietę, który zamknięty bez świadków i procesu  w lochu twierdzy zwanej zamkiem If, położonej na wyspie, uzmysławia sobie, że jest pionkiem w niewyobrażalnej intrydze. Ale w odróżnieniu od bohatera napisanej przez swojego syna powieści Hrabia Monte Christo Alex Dumas nie spotkał w lochu dobroczyńcy, któremu zawdzięczałby wolność i dostęp do ukrytego skarbu. Nigdy nie poznał przyczyn swojej udręki, nagłego upadku z wyżyn chwały na dno cierpienia.(fragment książki)

Legendarny za życia bohater i jego burzliwe losy stały się inspiracją do napisania tej żywej, wciągającej, momentami zaskakującej książki. Jaka była przyczyna konfliktu z Napoleonem? Co wiązało losy Dumasa z historią „zapomnianego pomnika”? Czy prawda została ostatecznie odkryta?

List z Powstania Anna Klejzerowicz recenzja

List z Powstania Anna Klejzerowicz recenzja premiera 15 stycznia


W cieniu tajemnicy sprzed lat…

Pierwszą książką, jaką miałam przyjemność czytać tej pisarki była powieść zatytułowana „Czarownica”. Po niej niemalże od razu sięgnęłam po jej kontynuację czyli „Córkę czarownicy”. Obie ujęły mnie niebanalnie opowiedzianą, ciekawą historią ze szczyptą magii. Anna Klejzerowicz specjalizuje się podobno w innej tematyce, ale jeszcze nie czytałam żadnego jej kryminału, choć nie omieszkam nadrobić zaległości jak najszybciej się da. Zaczęłam od razu.
„List z Powstania” zainteresował mnie głównie ze względu na tło historyczne, czas II wojny światowej, ale urzekła mnie też okładka tej powieści, która jest po prostu niesamowita. Od pierwszego spojrzenia wiedziałam, że to coś, co warto, ba!, co trzeba przeczytać! I nie zawiodłam się!

Anna Klejzerowicz mieszka w Gdańsku, tam pisze, tam publikuje, jest dziennikarką, fotografem, ma wiele pasji i zainteresowań. Pracowała przez długi czas w sopockim teatrze. Kocha zwierzęta.
Najnowsza książka pisarki należy do takich, które lubię czytać najbardziej. Jest i tajemnicza historia, nierozwiązana zagadka sprzed lat, i traumatyczne przeżycia, jest i nadzieja, która niknie z każdym mijającym dniem, i miłość, masa emocji, uczuć, doznań. Nie przejdziemy obok niej obojętnie, odciśnie na nas swoje piętno, da do myślenia. Nie pożegnamy bohaterów wraz z ostatnią kartą powieści, pozostaną w nas na długo, może nawet na zawsze…
Od samego początku próbujemy zrozumieć postępowanie tej czy innej osoby, staramy się pojąć, o co w tym wszystkich chodzi, dlaczego tyle dramatycznych sytuacji musi mieć miejsce? Jaki jest cel takiego działania, do czego ma to doprowadzić? Czy to możliwe, by jedna osoba była w stanie zmienić losy tak wielu innych ludzi, całych pokoleń? Wszystko przecież mogło potoczyć się zupełnie inaczej…
Poznajemy Mariannę, która od dziecka karmiona jest złudzeniami i nadzieją. Żyje przeszłością, nie zna innej rzeczywistości. Tego uczy ją od najmłodszych lat matka. Nie zastanawia się, jak wielką krzywdę wyrządza własnemu dziecku, nie myśli o tym. Julia nie potrafi pogodzić się z faktami, z tym, że jej siostra Hanka zaginęła w czasie wojennej zawieruchy. Ma pewność, że rodzice nie żyją, spłonęli w pożarze, ale jakie były losy starszej siostry?  Tego nie wie.  Staje się to jej obsesją.
W czasie II wojny światowej straciła wszystko: majątek, rodziców, Hankę, ale też poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji, spokój. Chociaż pozornie ułożyła sobie życie, ma teraz własną rodzinę, wkrótce i ta namiastka szczęścia zaczyna się sypać, jak zamek z piasku. Zaszczepia w córce chęć poznania tajemnicy sprzed lat i Majka po prostu musi dowiedzieć się prawdy. Tylko, czy ta prawda da jej ukojenie? Czy dzięki niej będzie szczęśliwsza? Spokojniejsza? 
Autorka opowiada nam w sposób interesujący i zajmujący naprawdę rewelacyjną historię. Prowadzi nas zawoalowanymi ścieżkami, pełnymi tragicznych losów, sytuacji dramatycznych, jak najbardziej możliwych w tamtych czasach. Fascynuje i intryguje nas ta powieść, pasjonuje. Pokazuje, jak z pozoru słaba i wątła kobieta potrafi stawić czoła faktom, jak nie ugina się pod ciężarem prawdy, którą być może lepiej byłoby zostawić przyprószoną popiołem czasu. Nasza bohaterka początkowo nie radzi sobie z ogromem tragedii, poddaje się. Musi się jednak podnieść, spojrzeć w oczy złu w tej czy innej postaci.
Pisarka próbuje nas niejednokrotnie zwieść na manowce,  wprowadza wątki pozornie niezwiązane z całością, jednak wszystko tu jest przemyślane i tworzy jednolitą układankę, gdy poznamy prawdę, nagle wszystkie elementy wskakują na swoje miejsce. Wiemy, że właśnie tak potoczyły się losy naszych bohaterów, że nie mogło być inaczej.
Jak żyć z tak wielkim ciężarem, przekazywanym z pokolenia na pokolenie? Czy lepiej odpuścić, czy wytrwale brnąć przez zaspy kłamstw w poszukiwaniu prawdy? Zwłaszcza, gdy czasy nie sprzyjają  odnalezieniu odpowiedzi, kiedy świadkowie tamtych wydarzeń wykrusza  mijający nieubłaganie czas?
Moim zdaniem Klejzerowicz świetnie poradziła sobie z tematem i naprawdę jest doskonałą twórczynią kryminalnych zagadek. Cieszę się, że dane było mi przeczytać „List z Powstania”.  Niebezpieczna,  smutna, ale miejscami romantyczna i pełna nadziei na lepsze jutro historia. Polecam całym sercem. To kawał dobrego kryminału, który warto poznać.


List z Powstania Anna Klejzerowicz Wydawnictwo Filia, premiera: 15 stycznia 2014