środa, 15 września 2021

"Wszystkie piosenki o miłości" Jane Sanderson

 






Jane Sanderson to dziennikarka i pisarka. Mieszka z dziećmi i z mężem w Herefordshire. 
"Wszystkie piosenki o miłości" to pierwsza jej powieść, z jaką miałam przyjemność się zapoznać. Jak wskazuje tytuł, jest to historia z muzyką w tle. To wielka pasja Daniela, która połączyła go na zawsze z Alison. Nie jest ważne, że od trzydziestu lat nie mają ze sobą kontaktu, że pozornie się już nie znają, że dzielą ich dziesiątki tysięcy kilometrów i że... założyli własne rodziny. Pierwsza miłość w tym przypadku zdaje się być tą najprawdziwszą, najważniejszą, jedyną. 

"Wszystkie piosenki o miłości" to romantyczna, piękna i niebanalna historia. Alison ma zaledwie 16 lat, starszego ukochanego brata i przyjaciela. Zaczyna spotykać się z osiemnastoletnim Danielem, ale nie jest z nim do końca szczera. Wstydzi się swojej matki, wstydzi się jej nałogu, wstydzi się tego, że jej rodzina nie jest tak idealna, jak rodzina Daniela. Pod wpływem dramatycznego wydarzenia Alison ucieka. Ucieka jak najdalej od rodzinnego miasteczka, od matki, od problemów, ale również od miłości swojego życia. 

Dorosła Ali mieszka w Australii. Jest poczytną i znaną pisarką, szczęśliwą żoną i matką dwóch córek. Dan również odniósł sukces. Założył rodzinę. Ma dorosłego syna. Czy tych dwoje jeszcze cokolwiek łączy? Czy powinni się spotkać i porozmawiać o tym, co było? A może nie należy budować szczęścia na cudzej krzywdzie? 

Wzruszająca, intrygująca, dająca do myślenia powieść. Czytałam ją z niesłabnącym zainteresowaniem. Chwyta za serce i nie pozwala o sobie szybko i łatwo zapomnieć. Polecam zdecydowanie! 

wtorek, 31 sierpnia 2021

Zuza Kordel "Najlepsze przed nami"


Miłość przychodzi niespodziewanie

Aniela ma dwadzieścia jeden lat, cięty język i ukochaną czerwoną mazdę, którą może uciec, dokąd tylko zechce. I gdy kolejna oschła rozmowa w domu sprawia, że wreszcie coś w niej pęka, dziewczyna nie zastanawia się dwa razy. Wyjeżdża do babci do Warszawy i zaczyna życie na nowo, sama. Ale najpierw, by jak najszybciej stanąć na nogi, robi to, co zawsze wychodziło jej najlepiej. Bierze udział w wyścigach samochodowych. Nielegalnych. I pakuje się w niezłe tarapaty…

Łukaszowi wydaje się, że najgorsze ma już dawno za sobą. Udało mu się wyjść z nałogu i przestać myśleć o Karolinie. W ogóle o dziewczynach. Teraz stawia na siebie: rodzina, praca i wieczorne wyścigi z kumplami. I wtedy los sprawia, że na jego drodze staje Aniela.

Poza wspólną pasją dzieli ich wszystko. Każde skrywa własny sekret. Czy pozwolą sobie uwierzyć w to, że najlepsze dopiero się wydarzy?






Zuza Kordel to absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego i studentka Collegium Civitas. Od zawsze kocha książki, podróże i zwierzęta. Najważniejsi są dla niej rodzina i przyjaciele. Marzy, by pójść w ślady mamy i zawodowo zająć się pisaniem. Najlepsze przed nami jest jej debiutancką powieścią. Zapowiada, że na niej nie poprzestanie.



Byłam bardzo ciekawa debiutanckiej powieści córki znanej i docenianej przez czytelniczki pisarki Magdaleny Kordel.  I od razu zdradzę, że książka ta nie zawiodła mnie. 
To opowieść o zagubionej, dopiero co wchodzącej w dorosłość Anieli, która musi stanąć twardo i samodzielnie na nogach. Czy ta dwudziestojednoletnia młoda kobieta jest tak całkowicie osamotniona i naprawdę nie ma na kogo liczyć? 

Aniela jest silna, mądra i odważna, ale to wcale nie oznacza, że nie ma prawa popełniać błędów i że ma być pod każdym względem doskonała. Ma wspaniałą babcię, ma przyjaciółkę od serca, a na jej drodze wkrótce pojawi się ktoś poturbowany przez życie, kto jest przystojny i podziela jej zainteresowania. Czy ta znajomość będzie miała szansę przerodzić się w coś trwałego? 

Zuza Kordel jest absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego i studentką Collegium Civitas. Magda Kordel zaraziła ją miłością do książek i do podróży, córka kocha również zwierzęta. 
W powieści "Najlepsze przed nami" widać wyraźnie, jak podobne są do siebie Magda i Zuza. Obie tworzą ciepłe, serdeczne historie dodające otuchy i przynoszące nadzieję. Obie tworzą ciekawych, nietuzinkowych bohaterów i dla obu najważniejsi są: rodzina i przyjaciele. 

"Najlepsze przed nami" to zgrabnie skrojony debiut na miarę młodej, początkującej pisarki. Intrygujący, wzruszający, z przesłaniem i dotykający problemów, z jakimi często muszą borykać się młodzi ludzie. Zuza Kordel to autorka, o której warto pamiętać. Niebawem pojawi się jej kolejna powieść. Trzymam za nią mocno kciuki i wierzę, że uda jej się spełnić kolejne marzenia. "Najlepsze przed nami" polecam szczególnie młodym, ale i starszym czytelnikom. To książka, która przypadnie do gustu i matkom, i córkom. Warto! 










 

poniedziałek, 14 czerwca 2021

Zanim wyznasz mi miłość Magdalena Kordel

 



Pełne ciepła i humoru powieści Magdaleny Kordel już od 15 lat poruszają serca czytelniczek. W najnowszej książce ulubiona pisarka Polek opowiada o uczuciu, które na zawsze odmienia los bohaterów. W otoczonym górami miasteczku przeszłość miesza się z teraźniejszością, a każdy coś ukrywa i pilnuje swoich sekretów. Zanim wyznasz mi miłość w księgarniach już 30 czerwca.





Wyobraź sobie ciepły dom, w którym zawsze jest miejsce dla kogoś, kto potrzebuje, by go wysłuchać, wesprzeć i przytulić.

Zaprzyjaźnij się z Eweliną – dziewczyną, która zawsze znajdzie się tam, gdzie ktoś czeka na wyciągniętą pomocną dłoń.

Poznaj babcię Adelę i jej towarzyszkę Muszkę, których uśmiech i znajomość życia sprawiają, że po chwili rozmowy najgorsze problemy zamieniają się w drobnostki.

Nowa powieść Magdaleny Kordel jest jak kojący balsam na skołatane nerwy albo plasterek na zranioną duszę.



fotografia: Rafał Kaźmierczak 



        Byłam bardzo ciekawa, o czym tym razem opowie nam Magda Kordel. Jaki świat przedstawi, jakich wykreuje bohaterów, jakie tajemnice będą skrywać i co będzie im spędzało sen z powiek? Już od pierwszych stron autorka sugerowała, że wydarzy się coś dziwnego, niepokojącego, że ktoś coś ukrywa, czymś się martwi, że ktoś czegoś nie mówi... 

"Zanim wyznasz mi miłość" to historia pełna ciepła, serdeczności, przyjazna. Ewelina, mała, zagubiona przemoknięta dziewczynka o wielkim sercu i przystojny brunet jakże skory do pomocy to trio doskonałe. Ale nie są to jedyni bohaterowie tej opowieści! W żadnym razie! Jest jeszcze mądra, znająca życie babcia Adela, jest jej towarzyszka Muszka, są dwie przyjaciółki Eweliny, jest wreszcie nastolatka, która równie mocno jak uratowane na samym wstępie szczenięta, potrzebuje dachu nad głową, wsparcia, przytulenia i miłości. 



Magdalena Kordel zaskakuje po raz kolejny. Z kart opowiedzianej przez nią historii wylewa się fala samych pozytywnych uczuć i emocji. "Zanim wyznasz mi miłość" jest jak kojący spacer wieczorową porą w dobrze znane, ukochane miejsca, w których można spokojnie pomyśleć. Zastanowić się. Jest jak ciepły, letni deszczyk po dniu pełnym skwaru. Jest jak parująca herbata z cytryną i miodem, gdy jesteśmy przemarznięci. Jak pomocna, życzliwa dłoń, gdy jesteśmy zmęczeni, zrezygnowani, gdy ze smutkiem i bezsilnością spoglądamy w okno i wszystko jawi nam się w czarnych barwach. Jak to gorące mleko w nocy, kiedy tak trudno zasnąć spokojnie... 

Dwudziesta powieść Magdy Kordel przenosi nas do górskiego domu, w którym nie brakuje czasu, zrozumienia, pomocy i miłości. Książkę czyta się zbyt szybko, w tempie ekspresowym. Równie szybko zaczynamy darzyć sympatią postaci stworzone przez pisarkę. Oczami wyobraźni widzimy już siebie siedzących pośród ukochanych książek Eweliny wdychając fioletowy lub biały majowy bez. Popijamy kawę z mlekiem z pięknej, porcelanowej filiżanki i za nic w świecie nie chcemy się z tym miejscem rozstać, nawet jeśli zaczepi nas Kaczkowska, od której czmychnął jej kot, gdy tylko nadarzyła się okazja. 
I jeszcze to zakończenie! Magda Kordel przeszła samą siebie! Zostawiła nas z domysłami, niedomówieniami i niedopowiedzeniami. 
Cóż innego pozostaje czytelnikowi, jak tylko niecierpliwie oczekiwać kolejnego tomu powieści? 
Reasumując, książkę polecam z całego serca. Jestem pewna, że przypadnie do gustu czytelnikom, którzy znają doskonały warsztat pisarki Magdaleny Kordel, jak i tym, którzy po raz pierwszy spotkają się z literaturą pisarki. Są jeszcze tacy czytelnicy? 



Bawiłam się rewelacyjnie. I spędziłam cudownie tych kilka wiosennych chwil z lekturą równie ciepłą, jak czerwcowe słoneczko, które towarzyszyło mi przy czytaniu. Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła baczniejszej uwagi na nakreślony zaledwie, jakby mimochodem rzucony drobny fragmencik związany z II wojną światową. Tym niecierpliwiej czekam na ciąg dalszy, a z pewnych źródeł wiem, że nastąpi niebawem! 


Polecam! Polecam! Polecam! 


Idealna powieść na nadchodzący letni czas beztroski. Jak myślicie, kto komu ma zamiar wyznawać tytułową miłość? I czy uda mu się ją wyznać? Zapraszam do lektury! 


wtorek, 6 kwietnia 2021

Oplątani Mazurami Katarzyna Enerlich

 



Katarzyna Enerlich wielokrotnie poruszyła mnie do głębi za sprawą swoich powieści. Są niezwykle klimatyczne, pełne uroku, spokoju i prostoty, a jednocześnie bardzo dokładnie przemyślane i dopracowane w każdym calu. 

"Oplątani Mazurami" to równie ciekawa, co pasjonująca lektura. Niestety jeszcze nigdy na Mazurach nie byłam, ale marzę o tym, by odwiedzić miejsca tak bliskie Kasi. Za sprawą jej powieści przeniosłam się na Mazury i to nie tylko na te współczesne, ale również na te z przeszłości. Obdarzyłam sympatią bohaterów stworzonych przez autorkę. To osoby silne, wyraziste, po przejściach. Poczułam zapach szorstkich i wykrochmalonych obrusów przechowywanych w posażnym kufrze, słuchałam muzyki wygrywanej na starym pianinie, dowiedziałam się, co to była austeria. Widziałam Makową Panienkę, przyglądałam się ukradkiem pełnej szacunku, wieloletniej miłości, ale i tej pierwszej, niewinnej, dopiero kiełkującej. Oczami wyobraźni widziałam duszę drzemiącą w skrzypcach, zjadłam ze smakiem słuszną pajdę chleba z patoką, podglądałam rozpędzanie przypadkowej samotności, choć wcale jej nie pochwalałam. 

"Oplątani Mazurami" to zbiór kilkunastu opowiadań inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami. Mamy tu do czynienia z miejscami, które istnieją, z sytuacjami, do których naprawdę doszło. Serdecznie polecam tę publikację. Pokochacie literacką opowieść Katarzyny Enerlich, a gdy raz zaczytacie się w jej słowach, nie będziecie mogli przestać. Tak, jak i ja będziecie czekać z niecierpliwością na stworzone przez nią nowe historie. Będziecie żyć życiem jej bohaterów. Polecam "Oplątanych Mazurami" serdecznie i zdecydowanie! Nie będziecie żałować! 

poniedziałek, 8 marca 2021

Niebezpieczne zabawy Karina Obara

  




„Niebezpieczne zabawy” Karina Obara

Iga, jeszcze jako licealistka, traci matkę, która zostaje brutalnie zamordowana. To właśnie Iga ją znajduje, a fakt ten kładzie się cieniem na całym jej życiu. Już jako dorosła, poczatkująca malarka, będzie się zmagała z demonami przeszłości, próbując pokonać twórczą niemoc i jednocześnie poznać okoliczności zabójstwa matki. Towarzyszyć jej w tym będzie ekscentryczna, małomówna ciotka, nosząca w sobie tajemnicę tragicznej śmierci własnego męża, który zginął w górach w niewyjaśnionych okolicznościach.
Co ma z tym wspólnego morderstwo na Cabo Verde i jaką rolę w życiu Igi odegrał przypadkowo poznany mężczyzna, który przez całe życie starał się realizować swoje seksualne fantazje?
Wszystko to doprowadzi Igę do punktu, gdzie odkryje coś, co wstrząśnie nią jeszcze bardziej niż śmierć matki.


Główna bohaterka, Iga, żyje w cieniu tragedii sprzed lat. Była zaledwie nastolatką, licealistką, dopiero co wchodzącą w dorosłość młodą kobietą, gdy znalazła brutalnie zamordowaną matkę. Odcisnęło to piętno na całym jej przyszłym życiu. Teraz próbuje poskładać je w całość. Kawałek po kawałku. Jest już dorosła, maluje obrazy. Jest to jej wielką pasją. Chce poznać prawdę. O śmierci matki. O życiu ciotki. 


Nie jest to opowieść lekka, łatwa i przyjemna. Stawia przed czytelnikiem wiele pytań, ale nie dostaje on prostych, jednoznacznych odpowiedzi. Musi się wysilić. Myśleć samodzielnie. Dojść do wniosków. Zrozumieć. 

Czego brakuje w życiu Igi? Dlaczego jej ciotka, z którą zamieszkała po śmierci matki, jest dla niej taka surowa, oschła? Czy odrobina czułości, miłości, szczerej rozmowy może cokolwiek zmienić w życiu tych dwóch kobiet? Czy Iga odnajdzie spokój, gdy odkryje, co wydarzyło się w przeszłości? Czy będzie miała jeszcze szansę na szczęście? 

Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w tej niejednoznacznej w ocenie i niesztampowej powieści. 

niedziela, 7 marca 2021

W jednej chwili Suzanne Redfearn

 



To miała być wspaniała weekendowa wyprawa na narty z rodziną i przyjaciółmi. Los jednak zrządził inaczej.

W jednej chwili kończy się życie szesnastoletniej Finn, gdy samochód jej rodziców wypada z ośnieżonej drogi i stacza się po zboczu góry. Zawieszona między światami dziewczyna patrzy bezsilnie, jak jej najbliżsi walczą o przetrwanie.

Podjęte wtedy decyzje i wybory będą prześladować wszystkich uczestników wypadku. Nie potrafiąc opuścić bliskich, Finn wciąż czuwa. Tymczasem jej rodzina i przyjaciele zmagają się z rozpaczą i wyrzutami sumienia. Ojciec szuka zemsty na jedynej osobie, którą może obwiniać – poza sobą. Najlepsza przyjaciółka Finn, Mo, odważnie docieka prawdy, kiedy historia ich wypadku zostaje cynicznie przekłamana. Siostra, Chloe, jest gotowa dołączyć do Finn, a matka, która uratowała ich wszystkich, zmaga się z konsekwencjami swoich decyzji. Finn musi odejść, ale jak ma zostawić rodzinę w rozsypce?


Książka zaskakująca i budząca w czytelniku mnóstwo różnorodnych odczuć. Najpierw niedowierzanie, bo jakże to tak! Ta historia dopiero się zaczynała. Miało być tak pięknie! Wspólny rodzinny wyjazd. Może nie rodziny idealnej, może nie do końca szczęśliwej, ale jednak rodziny. To powieść nie tylko pokazująca nam, jak kruche jest życie, jak przewrotny bywa los i jak niczego w życiu nie możemy być pewni. To również książka o tym, że przyjaciel nie zawsze okazuje się przyjacielem, a młody, zdawałoby się nieodpowiedzialny i niedojrzały jeszcze człowiek prędzej zachowa zimną krew i wykaże się odwagą, roztropnością i pomysłowością, niż rzekomo stateczny i mądry dorosły. Pozory mylą. 

Weekendowa przygoda zamienia się w mrożącą krew w żyłach traumę. Czy wszystkim uda się wyjść cało z opresji? Czy wszyscy przeżyją? Niestety nie! 

Już na samym początku dowiadujemy się o tym, że jedna  z nastolatek nie żyje. To ona opowiada nam o tym, co dalej dzieje się z jej rodziną i przyjaciółmi. Miała przed sobą całe życie, a wszystko skończyło się w jednej chwili! Nie ma już przed nią żadnej przyszłości. Nie ma już dla niej żadnej nadziei. 

Autorka pokazała nam różne ludzkie charaktery. I te jednoznacznie dobre, i te jednoznacznie złe, i te znajdujące się pomiędzy nimi. Jak sami byśmy się zachowali, gdyby to nam by się przydarzył ten okropny wypadek? Czy bylibyśmy w stanie myśleć racjonalnie, czy ogarnęłaby nas panika, czy myślelibyśmy wówczas o sobie, o swoich bliskich, czy o wszystkich, szczególnie o tych, którzy są bezbronni, którym trzeba pomóc, którzy są ranni, nieprzytomni... 

Suzanne Redfearn stawia przed nami wiele pytań, nie daje gotowych odpowiedzi. Uczy nas pokory, zmusza do myślenia, do chwili zadumy. Po zakończonej lekturze długo nie mogłam się pozbierać. Dojść do siebie. Wielokrotnie wracałam myślami do tej historii, analizowałam ją, zastanawiałam się... 

"W jednej chwili" to historia wyjątkowa, obok której nie sposób przejść obojętnie. Pokazuje nam różne oblicza moralności, naturę ludzką ze wszystkimi jej zaletami, ale i wadami. Czy wszyscy mają wyrzuty sumienia? Jak silne są więzi międzyludzkie? Wola życia i przetrwania za wszelką cenę? 

Całość zainspirowana została wydarzeniem, które miało miejsce, gdy autorka była dzieckiem. 


Dlaczego tak często powierzamy to, co najważniejsze-nasze dzieci-innym  ludziom? Dlaczego obdarzamy ich tak wielkim zaufaniem? Zastanawialiście się nad tym kiedykolwiek? 

Jak zachowaliby się ci opiekunowie naszych dzieci, gdyby doszło do jakiegoś wypadku? Czy zajęliby się nimi jak własnymi? I z drugiej strony, jak sami byśmy się zachowali, gdyby to na nas ciążyła opieka nad dziećmi innych? Czy w momencie wypadku bylibyśmy gotowi im pomóc? 

Finn, która opowiada nam powyższą historię to postać odważna, inteligentna, dobra. Od pierwszych chwil zaczynamy darzyć ją wielką sympatią i ogarnia nas żal, że przed nią nie ma już przyszłości. Że nie pójdzie na szkolny bal ze swoim wymarzonym chłopakiem. 

Naprawdę polecam "W jednej chwili". Z całego serca. Warto! 

Serca twego chłód Przemek Corso

 



 Jaką zapłacilibyście Państwo cenę, żeby udawać szczęśliwą rodzinę z Instagrama?

Kuba jest bezwzględnym seryjnym mordercą. Tym razem jednak to nie on grasuje w Warszawie. To ktoś inny zabija, rzucając mu okrutne wyzwanie, zagrażając całej jego rodzinie.

Jak daleko Kuba będzie musiał się posunąć, żeby ratować swoją ciężarną żonę i fasadę szczęśliwego życia? Czy tak naprawdę w ogóle mu na tym zależy? I co ważniejsze, czy pomoc uzależnionego od narkotyków i alkoholu szwagra z policji, który od lat próbuje go zdemaskować, nie będzie dla niego jeszcze bardziej niebezpieczna niż porywający i katujący młode kobiety „Pan Żartowniś”?

Konfrontacja jest nieunikniona, a jedynym ratunkiem może się okazać nie dobro... tylko pożerający wszystko na swojej drodze mrok.

 

„Aż nie mogę uwierzyć, że to piszę! Książkowy Kuba, to zdecydowanie mój ulubiony seryjny morderca!”  Tomasz „GrubSon” Iwanca

 

Zainspirowany tą książką GRUBSON nagrał piosenkę SERCA TWEGO CHŁOD.

 

Przemek Corso – pisarz, konsultant artystyczny, promotor, konferansjer, felietonista, głos radiowy, scenarzysta teledysków, autor tekstów piosenek i bajek dla dzieci, w tym słuchowiska Niedźwiedź prawie polarny.  Wydał kilka książek, m.in. serię sensacyjno-przygodową o awanturniku i złodzieju zabytków Robercie Karczu (Miasto złodzieiMiasto z gliny), powieść dla dorosłych Maraton, nowelę Gatunek L, a także dwie bestsellerowe biografie, GrubSon – na szczycie i Rahim – ludzie z tylnego siedzenia. Ojciec Anastazji i właściciel psa o imieniu BRK.  Serca twego chłód to jego pierwsza po latach powieść dla dorosłych, powrót do gatunku, który go ukształtował, a także analiza powtarzającego się w jego życiu i działalności artystycznej motywu mroku. 

 

Dziwna książka. Niejednoznaczna. Kontrowersyjna. Trudna. Dająca do myślenia. Inna. Zupełnie inna niż wszystkie. Autor pokazuje nam postać z gruntu złą. Złą do szpiku kości. Bezwzględnego seryjnego mordercę, który bez żadnych skrupułów i bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia pozbawia ludzi życia. A później żyje pozornie szczęśliwy w idealnym świecie, który stworzył z żoną. Żoną, która spodziewa się dziecka. Corso pokazuje nam zatem jednego seryjnego mordercę, który zabija bez emocji, inteligentnie. I drugiego, który zabija w zupełnie innym stylu. Czy tych dwóch mężczyzn można uznać za jednakowych? Włożyć ich do jednego worka? Powiedzieć, że są do siebie podobni? Że są tacy sami? 

Przemek Corso pod przykrywką mrocznej, traumatycznej historii kryminalnej ukrył drugie dno. Pokazał gorzką prawdę dotyczącą rzeczywistości, w której żyjemy. Karmimy się kontrowersją, brutalnością, dramatem innych. Bez żadnych skrupułów zaglądamy w okna obcych nam ludzi, przeglądamy Internet z niezdrową ciekawością szukając zdjęć i postów tych, którzy sprzedają swoją prywatność. Którzy nie chronią siebie i swoich bliskich. Nie zastanawiają się, jak może się to dla nich skończyć. 


Całość polecam. Miłośnikom powieści kryminalnych z wątkiem psychologicznym, tym, którzy czytają thrillery i powieści o życiu. Świetnie skrojone postacie. Z jednej strony różne typy morderców, z drugiej policjant, który nie radzi sobie z własnym życiem. W tym wszystkim kochająca żona, dwie małe niewinne dziewczynki i młoda kobieta, która jest bardzo nieszczęśliwa, choć wszyscy jej wszystkiego zazdroszczą, a najbardziej idealnego życia. Pozory mylą. Nie opuśćcie tej pouczającej i bolesnej lekcji Przemka Corso. 

Czy mrok przejmie kontrolę? Czy faktycznie ktoś musi zginąć, by żyć mógł ktoś?