poniedziałek, 14 czerwca 2021

Zanim wyznasz mi miłość Magdalena Kordel

 



Pełne ciepła i humoru powieści Magdaleny Kordel już od 15 lat poruszają serca czytelniczek. W najnowszej książce ulubiona pisarka Polek opowiada o uczuciu, które na zawsze odmienia los bohaterów. W otoczonym górami miasteczku przeszłość miesza się z teraźniejszością, a każdy coś ukrywa i pilnuje swoich sekretów. Zanim wyznasz mi miłość w księgarniach już 30 czerwca.





Wyobraź sobie ciepły dom, w którym zawsze jest miejsce dla kogoś, kto potrzebuje, by go wysłuchać, wesprzeć i przytulić.

Zaprzyjaźnij się z Eweliną – dziewczyną, która zawsze znajdzie się tam, gdzie ktoś czeka na wyciągniętą pomocną dłoń.

Poznaj babcię Adelę i jej towarzyszkę Muszkę, których uśmiech i znajomość życia sprawiają, że po chwili rozmowy najgorsze problemy zamieniają się w drobnostki.

Nowa powieść Magdaleny Kordel jest jak kojący balsam na skołatane nerwy albo plasterek na zranioną duszę.



fotografia: Rafał Kaźmierczak 



        Byłam bardzo ciekawa, o czym tym razem opowie nam Magda Kordel. Jaki świat przedstawi, jakich wykreuje bohaterów, jakie tajemnice będą skrywać i co będzie im spędzało sen z powiek? Już od pierwszych stron autorka sugerowała, że wydarzy się coś dziwnego, niepokojącego, że ktoś coś ukrywa, czymś się martwi, że ktoś czegoś nie mówi... 

"Zanim wyznasz mi miłość" to historia pełna ciepła, serdeczności, przyjazna. Ewelina, mała, zagubiona przemoknięta dziewczynka o wielkim sercu i przystojny brunet jakże skory do pomocy to trio doskonałe. Ale nie są to jedyni bohaterowie tej opowieści! W żadnym razie! Jest jeszcze mądra, znająca życie babcia Adela, jest jej towarzyszka Muszka, są dwie przyjaciółki Eweliny, jest wreszcie nastolatka, która równie mocno jak uratowane na samym wstępie szczenięta, potrzebuje dachu nad głową, wsparcia, przytulenia i miłości. 



Magdalena Kordel zaskakuje po raz kolejny. Z kart opowiedzianej przez nią historii wylewa się fala samych pozytywnych uczuć i emocji. "Zanim wyznasz mi miłość" jest jak kojący spacer wieczorową porą w dobrze znane, ukochane miejsca, w których można spokojnie pomyśleć. Zastanowić się. Jest jak ciepły, letni deszczyk po dniu pełnym skwaru. Jest jak parująca herbata z cytryną i miodem, gdy jesteśmy przemarznięci. Jak pomocna, życzliwa dłoń, gdy jesteśmy zmęczeni, zrezygnowani, gdy ze smutkiem i bezsilnością spoglądamy w okno i wszystko jawi nam się w czarnych barwach. Jak to gorące mleko w nocy, kiedy tak trudno zasnąć spokojnie... 

Dwudziesta powieść Magdy Kordel przenosi nas do górskiego domu, w którym nie brakuje czasu, zrozumienia, pomocy i miłości. Książkę czyta się zbyt szybko, w tempie ekspresowym. Równie szybko zaczynamy darzyć sympatią postaci stworzone przez pisarkę. Oczami wyobraźni widzimy już siebie siedzących pośród ukochanych książek Eweliny wdychając fioletowy lub biały majowy bez. Popijamy kawę z mlekiem z pięknej, porcelanowej filiżanki i za nic w świecie nie chcemy się z tym miejscem rozstać, nawet jeśli zaczepi nas Kaczkowska, od której czmychnął jej kot, gdy tylko nadarzyła się okazja. 
I jeszcze to zakończenie! Magda Kordel przeszła samą siebie! Zostawiła nas z domysłami, niedomówieniami i niedopowiedzeniami. 
Cóż innego pozostaje czytelnikowi, jak tylko niecierpliwie oczekiwać kolejnego tomu powieści? 
Reasumując, książkę polecam z całego serca. Jestem pewna, że przypadnie do gustu czytelnikom, którzy znają doskonały warsztat pisarki Magdaleny Kordel, jak i tym, którzy po raz pierwszy spotkają się z literaturą pisarki. Są jeszcze tacy czytelnicy? 



Bawiłam się rewelacyjnie. I spędziłam cudownie tych kilka wiosennych chwil z lekturą równie ciepłą, jak czerwcowe słoneczko, które towarzyszyło mi przy czytaniu. Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła baczniejszej uwagi na nakreślony zaledwie, jakby mimochodem rzucony drobny fragmencik związany z II wojną światową. Tym niecierpliwiej czekam na ciąg dalszy, a z pewnych źródeł wiem, że nastąpi niebawem! 


Polecam! Polecam! Polecam! 


Idealna powieść na nadchodzący letni czas beztroski. Jak myślicie, kto komu ma zamiar wyznawać tytułową miłość? I czy uda mu się ją wyznać? Zapraszam do lektury! 


wtorek, 6 kwietnia 2021

Oplątani Mazurami Katarzyna Enerlich

 



Katarzyna Enerlich wielokrotnie poruszyła mnie do głębi za sprawą swoich powieści. Są niezwykle klimatyczne, pełne uroku, spokoju i prostoty, a jednocześnie bardzo dokładnie przemyślane i dopracowane w każdym calu. 

"Oplątani Mazurami" to równie ciekawa, co pasjonująca lektura. Niestety jeszcze nigdy na Mazurach nie byłam, ale marzę o tym, by odwiedzić miejsca tak bliskie Kasi. Za sprawą jej powieści przeniosłam się na Mazury i to nie tylko na te współczesne, ale również na te z przeszłości. Obdarzyłam sympatią bohaterów stworzonych przez autorkę. To osoby silne, wyraziste, po przejściach. Poczułam zapach szorstkich i wykrochmalonych obrusów przechowywanych w posażnym kufrze, słuchałam muzyki wygrywanej na starym pianinie, dowiedziałam się, co to była austeria. Widziałam Makową Panienkę, przyglądałam się ukradkiem pełnej szacunku, wieloletniej miłości, ale i tej pierwszej, niewinnej, dopiero kiełkującej. Oczami wyobraźni widziałam duszę drzemiącą w skrzypcach, zjadłam ze smakiem słuszną pajdę chleba z patoką, podglądałam rozpędzanie przypadkowej samotności, choć wcale jej nie pochwalałam. 

"Oplątani Mazurami" to zbiór kilkunastu opowiadań inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami. Mamy tu do czynienia z miejscami, które istnieją, z sytuacjami, do których naprawdę doszło. Serdecznie polecam tę publikację. Pokochacie literacką opowieść Katarzyny Enerlich, a gdy raz zaczytacie się w jej słowach, nie będziecie mogli przestać. Tak, jak i ja będziecie czekać z niecierpliwością na stworzone przez nią nowe historie. Będziecie żyć życiem jej bohaterów. Polecam "Oplątanych Mazurami" serdecznie i zdecydowanie! Nie będziecie żałować! 

poniedziałek, 8 marca 2021

Niebezpieczne zabawy Karina Obara

  




„Niebezpieczne zabawy” Karina Obara

Iga, jeszcze jako licealistka, traci matkę, która zostaje brutalnie zamordowana. To właśnie Iga ją znajduje, a fakt ten kładzie się cieniem na całym jej życiu. Już jako dorosła, poczatkująca malarka, będzie się zmagała z demonami przeszłości, próbując pokonać twórczą niemoc i jednocześnie poznać okoliczności zabójstwa matki. Towarzyszyć jej w tym będzie ekscentryczna, małomówna ciotka, nosząca w sobie tajemnicę tragicznej śmierci własnego męża, który zginął w górach w niewyjaśnionych okolicznościach.
Co ma z tym wspólnego morderstwo na Cabo Verde i jaką rolę w życiu Igi odegrał przypadkowo poznany mężczyzna, który przez całe życie starał się realizować swoje seksualne fantazje?
Wszystko to doprowadzi Igę do punktu, gdzie odkryje coś, co wstrząśnie nią jeszcze bardziej niż śmierć matki.


Główna bohaterka, Iga, żyje w cieniu tragedii sprzed lat. Była zaledwie nastolatką, licealistką, dopiero co wchodzącą w dorosłość młodą kobietą, gdy znalazła brutalnie zamordowaną matkę. Odcisnęło to piętno na całym jej przyszłym życiu. Teraz próbuje poskładać je w całość. Kawałek po kawałku. Jest już dorosła, maluje obrazy. Jest to jej wielką pasją. Chce poznać prawdę. O śmierci matki. O życiu ciotki. 


Nie jest to opowieść lekka, łatwa i przyjemna. Stawia przed czytelnikiem wiele pytań, ale nie dostaje on prostych, jednoznacznych odpowiedzi. Musi się wysilić. Myśleć samodzielnie. Dojść do wniosków. Zrozumieć. 

Czego brakuje w życiu Igi? Dlaczego jej ciotka, z którą zamieszkała po śmierci matki, jest dla niej taka surowa, oschła? Czy odrobina czułości, miłości, szczerej rozmowy może cokolwiek zmienić w życiu tych dwóch kobiet? Czy Iga odnajdzie spokój, gdy odkryje, co wydarzyło się w przeszłości? Czy będzie miała jeszcze szansę na szczęście? 

Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w tej niejednoznacznej w ocenie i niesztampowej powieści. 

niedziela, 7 marca 2021

W jednej chwili Suzanne Redfearn

 



To miała być wspaniała weekendowa wyprawa na narty z rodziną i przyjaciółmi. Los jednak zrządził inaczej.

W jednej chwili kończy się życie szesnastoletniej Finn, gdy samochód jej rodziców wypada z ośnieżonej drogi i stacza się po zboczu góry. Zawieszona między światami dziewczyna patrzy bezsilnie, jak jej najbliżsi walczą o przetrwanie.

Podjęte wtedy decyzje i wybory będą prześladować wszystkich uczestników wypadku. Nie potrafiąc opuścić bliskich, Finn wciąż czuwa. Tymczasem jej rodzina i przyjaciele zmagają się z rozpaczą i wyrzutami sumienia. Ojciec szuka zemsty na jedynej osobie, którą może obwiniać – poza sobą. Najlepsza przyjaciółka Finn, Mo, odważnie docieka prawdy, kiedy historia ich wypadku zostaje cynicznie przekłamana. Siostra, Chloe, jest gotowa dołączyć do Finn, a matka, która uratowała ich wszystkich, zmaga się z konsekwencjami swoich decyzji. Finn musi odejść, ale jak ma zostawić rodzinę w rozsypce?


Książka zaskakująca i budząca w czytelniku mnóstwo różnorodnych odczuć. Najpierw niedowierzanie, bo jakże to tak! Ta historia dopiero się zaczynała. Miało być tak pięknie! Wspólny rodzinny wyjazd. Może nie rodziny idealnej, może nie do końca szczęśliwej, ale jednak rodziny. To powieść nie tylko pokazująca nam, jak kruche jest życie, jak przewrotny bywa los i jak niczego w życiu nie możemy być pewni. To również książka o tym, że przyjaciel nie zawsze okazuje się przyjacielem, a młody, zdawałoby się nieodpowiedzialny i niedojrzały jeszcze człowiek prędzej zachowa zimną krew i wykaże się odwagą, roztropnością i pomysłowością, niż rzekomo stateczny i mądry dorosły. Pozory mylą. 

Weekendowa przygoda zamienia się w mrożącą krew w żyłach traumę. Czy wszystkim uda się wyjść cało z opresji? Czy wszyscy przeżyją? Niestety nie! 

Już na samym początku dowiadujemy się o tym, że jedna  z nastolatek nie żyje. To ona opowiada nam o tym, co dalej dzieje się z jej rodziną i przyjaciółmi. Miała przed sobą całe życie, a wszystko skończyło się w jednej chwili! Nie ma już przed nią żadnej przyszłości. Nie ma już dla niej żadnej nadziei. 

Autorka pokazała nam różne ludzkie charaktery. I te jednoznacznie dobre, i te jednoznacznie złe, i te znajdujące się pomiędzy nimi. Jak sami byśmy się zachowali, gdyby to nam by się przydarzył ten okropny wypadek? Czy bylibyśmy w stanie myśleć racjonalnie, czy ogarnęłaby nas panika, czy myślelibyśmy wówczas o sobie, o swoich bliskich, czy o wszystkich, szczególnie o tych, którzy są bezbronni, którym trzeba pomóc, którzy są ranni, nieprzytomni... 

Suzanne Redfearn stawia przed nami wiele pytań, nie daje gotowych odpowiedzi. Uczy nas pokory, zmusza do myślenia, do chwili zadumy. Po zakończonej lekturze długo nie mogłam się pozbierać. Dojść do siebie. Wielokrotnie wracałam myślami do tej historii, analizowałam ją, zastanawiałam się... 

"W jednej chwili" to historia wyjątkowa, obok której nie sposób przejść obojętnie. Pokazuje nam różne oblicza moralności, naturę ludzką ze wszystkimi jej zaletami, ale i wadami. Czy wszyscy mają wyrzuty sumienia? Jak silne są więzi międzyludzkie? Wola życia i przetrwania za wszelką cenę? 

Całość zainspirowana została wydarzeniem, które miało miejsce, gdy autorka była dzieckiem. 


Dlaczego tak często powierzamy to, co najważniejsze-nasze dzieci-innym  ludziom? Dlaczego obdarzamy ich tak wielkim zaufaniem? Zastanawialiście się nad tym kiedykolwiek? 

Jak zachowaliby się ci opiekunowie naszych dzieci, gdyby doszło do jakiegoś wypadku? Czy zajęliby się nimi jak własnymi? I z drugiej strony, jak sami byśmy się zachowali, gdyby to na nas ciążyła opieka nad dziećmi innych? Czy w momencie wypadku bylibyśmy gotowi im pomóc? 

Finn, która opowiada nam powyższą historię to postać odważna, inteligentna, dobra. Od pierwszych chwil zaczynamy darzyć ją wielką sympatią i ogarnia nas żal, że przed nią nie ma już przyszłości. Że nie pójdzie na szkolny bal ze swoim wymarzonym chłopakiem. 

Naprawdę polecam "W jednej chwili". Z całego serca. Warto! 

Serca twego chłód Przemek Corso

 



 Jaką zapłacilibyście Państwo cenę, żeby udawać szczęśliwą rodzinę z Instagrama?

Kuba jest bezwzględnym seryjnym mordercą. Tym razem jednak to nie on grasuje w Warszawie. To ktoś inny zabija, rzucając mu okrutne wyzwanie, zagrażając całej jego rodzinie.

Jak daleko Kuba będzie musiał się posunąć, żeby ratować swoją ciężarną żonę i fasadę szczęśliwego życia? Czy tak naprawdę w ogóle mu na tym zależy? I co ważniejsze, czy pomoc uzależnionego od narkotyków i alkoholu szwagra z policji, który od lat próbuje go zdemaskować, nie będzie dla niego jeszcze bardziej niebezpieczna niż porywający i katujący młode kobiety „Pan Żartowniś”?

Konfrontacja jest nieunikniona, a jedynym ratunkiem może się okazać nie dobro... tylko pożerający wszystko na swojej drodze mrok.

 

„Aż nie mogę uwierzyć, że to piszę! Książkowy Kuba, to zdecydowanie mój ulubiony seryjny morderca!”  Tomasz „GrubSon” Iwanca

 

Zainspirowany tą książką GRUBSON nagrał piosenkę SERCA TWEGO CHŁOD.

 

Przemek Corso – pisarz, konsultant artystyczny, promotor, konferansjer, felietonista, głos radiowy, scenarzysta teledysków, autor tekstów piosenek i bajek dla dzieci, w tym słuchowiska Niedźwiedź prawie polarny.  Wydał kilka książek, m.in. serię sensacyjno-przygodową o awanturniku i złodzieju zabytków Robercie Karczu (Miasto złodzieiMiasto z gliny), powieść dla dorosłych Maraton, nowelę Gatunek L, a także dwie bestsellerowe biografie, GrubSon – na szczycie i Rahim – ludzie z tylnego siedzenia. Ojciec Anastazji i właściciel psa o imieniu BRK.  Serca twego chłód to jego pierwsza po latach powieść dla dorosłych, powrót do gatunku, który go ukształtował, a także analiza powtarzającego się w jego życiu i działalności artystycznej motywu mroku. 

 

Dziwna książka. Niejednoznaczna. Kontrowersyjna. Trudna. Dająca do myślenia. Inna. Zupełnie inna niż wszystkie. Autor pokazuje nam postać z gruntu złą. Złą do szpiku kości. Bezwzględnego seryjnego mordercę, który bez żadnych skrupułów i bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia pozbawia ludzi życia. A później żyje pozornie szczęśliwy w idealnym świecie, który stworzył z żoną. Żoną, która spodziewa się dziecka. Corso pokazuje nam zatem jednego seryjnego mordercę, który zabija bez emocji, inteligentnie. I drugiego, który zabija w zupełnie innym stylu. Czy tych dwóch mężczyzn można uznać za jednakowych? Włożyć ich do jednego worka? Powiedzieć, że są do siebie podobni? Że są tacy sami? 

Przemek Corso pod przykrywką mrocznej, traumatycznej historii kryminalnej ukrył drugie dno. Pokazał gorzką prawdę dotyczącą rzeczywistości, w której żyjemy. Karmimy się kontrowersją, brutalnością, dramatem innych. Bez żadnych skrupułów zaglądamy w okna obcych nam ludzi, przeglądamy Internet z niezdrową ciekawością szukając zdjęć i postów tych, którzy sprzedają swoją prywatność. Którzy nie chronią siebie i swoich bliskich. Nie zastanawiają się, jak może się to dla nich skończyć. 


Całość polecam. Miłośnikom powieści kryminalnych z wątkiem psychologicznym, tym, którzy czytają thrillery i powieści o życiu. Świetnie skrojone postacie. Z jednej strony różne typy morderców, z drugiej policjant, który nie radzi sobie z własnym życiem. W tym wszystkim kochająca żona, dwie małe niewinne dziewczynki i młoda kobieta, która jest bardzo nieszczęśliwa, choć wszyscy jej wszystkiego zazdroszczą, a najbardziej idealnego życia. Pozory mylą. Nie opuśćcie tej pouczającej i bolesnej lekcji Przemka Corso. 

Czy mrok przejmie kontrolę? Czy faktycznie ktoś musi zginąć, by żyć mógł ktoś? 

Dr Brian King Na luzie. Jak sobie radzić ze stresem i nie zamartwiać się na zapas

 



Na luzie. Jak sobie radzić ze stresem i nie zamartwiać się na zapas

Autor: dr Brian King

ISBN: 978-83-66671-04-1
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 138 x 208 mm
Stron: 280
Premiera: 13.01.2021
Cena detaliczna: 39,90 PLN

W tym błyskotliwym przewodniku po świecie stresu King, psycholog i komik, przedstawia praktyczne techniki radzenia sobie z trudnymi sytuacjami i radzi, jak nauczyć swój mózg bardziej pozytywnego myślenia. W tym celu szczegółowo objaśnia zjawisko stresu, tłumaczy, czym on jest, skąd się bierze, a także jaki ma wpływ na cały organizm. Autor dogłębnie analizuje przyczyny i przejawy stresu w codziennym życiu, zwracając przy tym uwagę na źródła lęku, niepewności, negatywnego nastawienia i przyczyny tłumienia emocji. Pokazuje, jak wszystkie te zagadnienia łączą się w większą całość. Z tych rozważań dowiemy się, dlaczego negatywne emocje i stres prowadzą do zaburzeń lękowych, depresji, nadciśnienia, otyłości, uzależnień oraz wielu innych problemów zdrowotnych. Techniki Kinga pomagają zmienić w mózgu chemię, która wpływa na humor, wytrzymałość i odporność na stresujące sytuacje. Optymizm, poczucie wdzięczności i akceptacja nic nie kosztują, a mogą znacząco poprawić jakość życia. Ta wyjątkowa książka nie nuży suchym medycznym żargonem – znajdziesz w niej wiele zmieniających życie porad oraz zabarwionych humorem instrukcji, a także mnóstwo zabawnych, zapadających w pamięć anegdotek, dzięki którym nauczysz się, jak wrzucić na luz i nie zwariować w tym zmiennym, stresującym świecie.

Brian King jest z wykształcenia doktorem neurologii i psychologiem. Od dekady podróżuje po świecie jako komik i wykładowca. Za dnia prowadzi seminaria dla tysięcy słuchaczy z całego kraju, podczas których opowiada o psychologii pozytywnej, korzyściach zdrowotnych, jakie daje humor, i o zarządzaniu stresem. Nocami teorie przekuwa w praktykę, występując w klubach komediowych. Swoją przygodę ze stand-upem zaczął w 2009 roku w rejonie zatoki San Francisco i od tego czasu setki razy rozbawiał publiczność w różnych zakątkach świata. Ukończył studia licencjackie na Uniwersytecie Teksańskim, magisterskie na Uniwersytecie Nowoorleańskim, a następnie zrobił doktorat na Bowling Green State University. Jest autorem książki The Laughing Cure. Pochodzi z Nowego Jorku, a obecnie prowadzi życie w drodze, regularnie podróżując z partnerką Sarah oraz kilkuletnią córką.



Co prawda jestem człowiekiem starającym się optymistycznie patrzeć na świat i nie szukać problemów na zapas, ale w moim potoczeniu, bliższym i dalszym, często pojawiają się ludzie, którym nad emocjami i nerwami trudno zapanować i przejmują się wszystkim. Dosłownie wszystkim. Łatwo się mówi, że trzeba się uspokoić, ważyć słowa, że wszystko będzie dobrze. Czasami takie rady przynoszą odwrotny skutek, wywołują dodatkową frustrację, zupełnie przecież niepotrzebną. Takie rady są niekiedy nie na miejscu, nie działają. Nie przynoszą skutków, jakich byś my oczekiwali. 

Sama często denerwuję się za bardzo. Czy to egzaminem, czy brakiem czasu. Próbuję się oczywiście uspokoić, głęboko oddychać, ale to nie zawsze pomaga. Albo pomaga tylko na chwilę. Myślę, że ta publikacja będzie idealna dla osób, które regularnie się zamartwiają. Przejmują tym, czego zmienić nie mogą, bo nie są w stanie. Tym, na co nie mają żadnego wpływu. Jeśli mieliby wpływ, przecież mogliby coś zmienić, ułatwić sobie życie, a nie utrudniać. Aby lepiej żyć, trzeba do problemu podejść racjonalnie. Na spokojnie. Zadać sobie pytanie, czy faktycznie coś nam zagraża? Czy naprawdę jesteśmy w trudniej sytuacji? A może wyolbrzymiamy problem, może to tylko nasza zbyt wybujała wyobraźnia podsuwa nam najczarniejsze scenariusze? 

Tego typu pytania kieruje do czytelnika dr Brian King. Tłumaczy nam, czym zamartwianie się może się dla nas skończyć. Nabawimy się nadciśnienia, będziemy cierpieć na migreny albo depresję. 

Warto podchodzić do wszystkiego z poczuciem humoru, dużo wypoczywać, poprawić jakość naszego życia. Wszystko jest w naszych rękach, zależy od nas samych. Warto pracować nad sobą. Przewartościować swoje życie. 

Brian King nie moralizuje, on w sposób zabawny, pomiędzy żartami, uczy nas myśleć o czymś innym niż tylko o kłopotach. Idź na spacer, pobiegaj, porozmawiaj z kimś bliskim, podpowiada. 

piątek, 5 marca 2021

Nurt Tim Johnston

 


Jest środek zimy. Audrey dowiaduje się o chorobie ojca. Razem z Caroline, swoją przyjaciółką ze studiów, wyrusza samochodem do oddalonej o ponad tysiąc kilometrów Minnesoty. Są już prawie u celu, gdy zostają zaatakowane przez dwóch młodych mężczyzn i wpadają do lodowatej rzeki. Audrey cudem udaje się przeżyć. Caroline tonie.

Wypadek otwiera stare rany. Mieszkańcy rodzinnego miasta Audrey przypominają sobie o innej dziewczynie, która dziesięć lat wcześniej utonęła w tej samej rzece. I o tym, że zabójca być może wciąż mieszka wśród nich.

Audrey nie może uwolnić się od poczucia, że ​​z tą nierozwiązaną sprawą łączy ją coś więcej niż tylko rzeka. Kiedy podejmie własne dochodzenie, obudzą się zamrożone w czasie upiory ‒ złamane życiorysy, nieudowodnione podejrzenia, rozpacz i przemoc.

Pełna napięcia, znakomicie napisana opowieść o tym, jak trudno uwolnić się od przeszłości.

Tim Johnston – amerykański pisarz i nauczyciel kreatywnego pisania, autor powieści W dół (Marginesy 2016), powieści młodzieżowej Ever So Green (2002) oraz zbioru opowiadań Irish Girl (2009), za którą otrzymał Katherine Anne Portez Prize in Short Fiction, a tytułowe opowiadanie ze zbioru wyróżniono O. Henry Prize, New Letters Award for Writers i Gival Press Short Story Award. Jego najnowsza książka, Nurt, zdobyła w 2020 roku Midland Authors Adult Fiction Award.


"Nurt" Tima Johnstona to jedna z tych historii, o której nie da się szybko i bezboleśnie zapomnieć. Odciska na nas swoje piętno. Czujemy to, co bohaterki. Wszystko zdaje się być tak realne, prawdziwe do bólu. Ciężko się rozgrzać, jakbyśmy to my wpadli do lodowatej wody. Ciężko się otrząsnąć, jakby to nas ktoś napadł. Ciężko wrócić do normalności. Do rzeczywistości. 

Mamy zimę. Podobnie jak i u nas w tej chwili. I mamy dwie młode przyjaciółki, studentki. Audrey chce pojechać w rodzinne strony, ponieważ jej ojciec jest ciężko chory. Właściwie to umierający. Caroline chce pomóc przyjaciółce, dlatego postanawia wyruszyć w daleką drogę, by dowieźć Audrey na miejsce. I właściwie prawie wszystko idzie zgodnie z planem. Po jej myśli. Prawie wszystko. 

Dziewczyny zostają napadnięte. Gdy próbują uciec, samochód ląduje w lodowatej rzece. Caroline niestety umiera. Audrey wychodzi z tej traumy cało i zdrowo. Niestety nie do końca. Ten wypadek przypomina jej, ale nie tylko jej, o podobnym sprzed dekady. Audrey próbuje rozwikłać zagadkę śmierci dziewczyny sprzed dziesięciu lat. Czy zabójca mieszka tuż obok? Czy młodej studentce uda się go namierzyć i znaleźć dowody jasno i jednoznacznie wskazujące na niego? 

Książka bardzo ciekawie skonstruowana, pobudzająca wyobraźnię, trzymająca w napięciu. Dająca do myślenia. 

Nikt nie powinien czuć się bezkarny, nawet jeśli na udowodnienie winy potrzeba cierpliwości i upływu wielu lat. 


Dziewczyny na skrzydłach Anna Rudnicka-Litwinek

 



„O, znowu baba! I co? Też będziesz płakać?”, „Jak na babsko, to ujdzie” – słyszały od swoich instruktorów. Nie pozwoliły jednak, by mężczyźni zniszczyli ich marzenia.

W latach 20. Karolina jako pierwsza Polka samodzielnie siada za sterami
Basia, Anna i Jadwiga pilotują najszybsze myśliwce czasów II wojny światowej
Kasia, dziewczyna z małej wioski, ujarzmia srebrnego smoka – wojskowego MiG-a

Nie tylko chłopcy marzą o lataniu. Poznając historię awiacji okazuje się, że kobiety zdobywały niebo na równi z mężczyznami. Sterowały pierwszymi powietrznymi statkami i konstruowały własne skrzydła z drewna. Jednak zawsze było im nieco trudniej, bo oprócz grawitacji musiały pokonać ludzką niechęć.
Przyszedł czas, by przypomnieć o odważnych, niezależnych, pełnych pasji lotniczkach – pionierkach i tych nam współczesnych. W czasach, gdy większość kobiet nie mogła nosić spodni, one założyły lotniczy kombinezon i zdobyły niebo. Dziś, gdy mundurem lotnika szczycą się głównie mężczyźni, one wbrew stereotypom również po niego sięgają. Oto losy dziewczyn, którym wyrosły skrzydła.


Obszerna, pięknie wydana i pięknie napisana historia o kobiecej odwadze i spełnianiu marzeń. Zwłaszcza takich marzeń, które innym wydawały się niemożliwe do spełnienia. Szczególnie w latach dwudziestych ubiegłego wieku. 
Karolina samodzielnie usiadła za sterami jako pierwsza Polka! Kolejne trzy były pilotami najszybszych myśliwców w czasie II wojny światowej. To pionierki, kobiety niezależne, z prawdziwą pasją, borykające się nie tylko z problemami związanymi z grawitacją, ale również z ludzką zazdrością czy zawiścią. Podbiły polskie i nie tylko polskie niebo! To dziewczyny, którym naprawdę wyrosły skrzydła! 
Karolina, pierwsza z przedstawionych przez Annę Rudnicką-Litwinek pilotek, była odważna, zdeterminowana i niezależna. Żyła w niełatwych czasach, ale pomimo tego stała się zaradną i silną kobietą. Jej pasja związana z lataniem rozwijała się przez lata. W czasie studiów zaczęła się szkolić w Aeroklubie Krakowskim. Ukończyła szkolenie i zdała egzaminy. Była pierwszą Polką, która uzyskała licencję pilota samolotowego. Wreszcie mogła samodzielnie latać! 
Historie opowiedziane przez pisarkę są inspirujące, zaskakujące i niesamowite! Dodają otuchy i nadziei, pozwalają wierzyć w marzenia i wyzwalają w nas siłę, dzięki której i my możemy nabrać pewności siebie i wiary w realizację wyznaczonych celów! 


wtorek, 2 marca 2021

Patrz, jak spadam Mons Kallentoft

 


Mons Kallentoft dorastał w okolicach Linköpingu, a obecnie mieszka w Palmie na Majorce. Jego doskonale przyjęte przez krytykę książki o inspektor policji kryminalnej Malin Fors sprzedano w ponad trzech milionach egzemplarzy i kochają je czytelnicy na całym świecie. Również jego cykl o policjancie Zacku Herrym odnosi obecnie sukcesy w Szwecji i wielu innych krajach. Patrz, jak spadam wytycza nowy szlak w jego pisarstwie.

Zaginiona nastolatka i ojciec, który nigdy nie przestał jej szukać

Majorka – mekka turystów, raj na ziemi. Miejsce upragnionych wakacji młodzieży z całego świata, która chce zakosztować wolności i szalonych imprez. Tak myślała także szesnastoletnia Emme, córka Tima Blancka. Niestety wymarzona Palma okazała się śmiertelnie niebezpieczna.

Po trzech latach od zaginięcia Emme Tim nadal szuka córki. Poprzysiągł, że nigdy nie przestanie. Ta przysięga rozbiła jego małżeństwo i sprowadziła go do Palmy, gdzie mieszka i zarabia na życie jako prywatny detektyw.

Kiedy Tim dostaje zlecenie śledzenia żony zamożnego biznesmena, nieoczekiwanie odkrywa drugą twarz Palmy. Okazuje się, że za blichtrem wakacyjnego raju kryje się ciemność, w której Tim dostrzega cień córki. Ryzykując własne życie, rusza na poszukiwanie prawdy o tym, co ją spotkało.


Szczerze mówiąc, okładka nie zrobiła na mnie najlepszego wrażenia, dlatego też początkowo nie zwróciłam na tę powieść zbytniej uwagi. Dopiero po zapoznaniu się z opisem książki stwierdziłam, że warto dać jej szansę. I dałam. A jakże! 

To historia ojca, który pomimo upływu trzech lat nie traci nadziei na odnalezienie córki. Młodej, nastoletniej dziewczyny pełnej życia, niestroniącej od zabawy i uciech tego świata. Czy ktoś ją porwał? Czy jeszcze żyje? Czy jeszcze kiedyś ją przytuli? 

Tim zamieszkał w miejscu, w którym zaginęła. Rzucił wszystko. Zrezygnował z małżeństwa. Znalazł tu pracę jako prywatny detektyw. 

To ciekawa, intrygująca historia, którą czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem. Coraz lepiej poznajemy miejsce tak uwielbiane przez turystów, a jednocześnie tak niebezpieczne i skorumpowane. Książka warta uwagi. Polecam! 

Mój tata panda James Gould-Bourn

 



James Gould-Bourn jest pisarzem i scenarzystą z Manchesteru. Po kilku latach pracy dla organizacji zajmujących się usuwaniem min przeciwpiechotnych w Afryce i na Bliskim Wschodzie zdecydował się zapisać na sześciomiesięczny kurs kreatywnego pisania w Akademii Faber w Londynie. Mój tata panda jest owocem tej nauki. 

Życie Danny’ego się rozpada. Został samotnym ojcem jedenastoletniego Willa. Życie Danny’ego się rozpada. Został samotnym ojcem jedenastoletniego Willa. Chłopiec od roku, od śmierci matki w wypadku samochodowym nie odezwał się do nikogo. Na domiar złego Danny’ego właśnie zwolnili z pracy i popada w coraz większe długi, a właściciel mieszkania grozi mu eksmisją.

Podczas spacerów po parku wpada na genialny w swej prostocie pomysł: wydaje ostatnie pieniądze na nieco sfatygowany kostium pandy i wzorem ulicznych artystów decyduje się zostać tańczącym niedźwiedziem. Pewnego dnia spostrzega grupkę chłopców dokuczających jego synowi. Nie zważając na swoje zabawne przebranie, przepędza napastników. Wtedy Will odzywa się po raz pierwszy, nieświadomy, że panda, której się zwierza, to jego ojciec. Czy Danny straci zaufanie syna, kiedy wyjawi, kim jest? Czy uda mu się wyjść z długów i odtworzyć relację z synem?

Podnosząca na duchu powieść o ojcu i synu, którzy na nowo budują więź w najbardziej nieprawdopodobnych okolicznościach i wspólnie przechodzą żałobę po stracie najbliższej im obu osoby.

Pełna ciepła komedia o smutku i ojcostwie. I o tańczących niedźwiedziach.


To książka bardzo zabawna, interesująca i niebanalna. Autor w inteligentny, niesztampowy sposób opowiedział nam o trudnych, a jednak możliwych powrotach do życia, choć jeszcze chwilę wcześniej wydawało nam się to nierealne. 

"Mój tata panda" to publikacja, która nie jest historią prostą, pozbawioną smutku i realizmu. To powieść pokazująca, jak kruche bywa życie, a jednocześnie pokrzepiająca i dodająca otuchy. Jest jak uścisk przyjaciela, jak pomocna dłoń, jak światełko w tunelu. Błyskotliwa, ujmująca, chwytająca za serce od pierwszych stron. Pogrążony w smutku dorosły mężczyzna, przytłoczony nadmiarem obowiązków, samotny, borykający się z ogromnymi kłopotami finansowymi. Tuż obok równie smutny i przytłoczony własnymi problemami mały chłopiec. Co ich łączy? Obydwaj tęsknią za jedną i tą samą kobietą, której nie ma już z nimi. Starszy za żoną, młodszy za mamą. Co ich dzieli? Czy znajdą wspólny język, zwłaszcza, że młodszy od śmierci mamy nie mówi? 

Wzruszająca, ale nie przygnębiająca. Pełna humoru, ale nie komiczna. Piękna, wyważona, z nieoczywistym, zupełnie niebajkowym zakończeniem. Szczerze polecam i z niecierpliwością oczekuję na kolejne powieści tego jakże utalentowanego pisarza!

poniedziałek, 1 marca 2021

Marzena Rogalska "Czas tajemnic"

 




Po zapoznaniu się z wcześniejszą serią stworzoną przez dziennikarkę wiedziałam, że i po kolejną jej publikację sięgnę z wielką radością. Byłam bardzo ciekawa, czym tym razem zaskoczy mnie autorka? Stęskniłam się już za poznaną w trzytomowej serii Agatą. Żal było się z nią rozstać, dlatego z wielkim entuzjazmem zaczęłam czytać "Czas tajemnic" i z góry wiedziałam, że i tutaj znajdę równie sympatyczną i niebanalną postać. 


 

Karolina  Linde to właśnie taka osoba-inteligentna, choć młoda to już rozważna, dużo dojrzalsza od ciotek, wuja i matki, podejmująca słuszne decyzje, będąca oparciem i podporą w trudnych chwilach, wytrwale dążąca do celu. Nie zboczyła z raz obranej drogi, była konsekwentna i odpowiedzialna. 





Już nie mogę doczekać się kolejnej części tej historii! Naprawdę! Marzena Rogalska ze znaną sobie lekkością przeniosła nas do lat trzydziestych ubiegłego wieku, na ulice Krakowa, do rodzinnego majątku rodziny Karli, do Zakopanego i do Juraty. Poznaliśmy losy jej ojca, pełne sekretów i niedomówień, poznaliśmy niezwykle elegancką i tajemniczą panią Doris, nauczycielkę i przyszłą przyjaciółkę młodziutkiej panienki Linde. Poznaliśmy jej matkę, egoistyczną i pozbawioną jakichkolwiek ciepłych uczuć w stosunku do jedynego dziecka. 



Dziennikarka wykreowała doskonale swoje postaci. Pokazała całą rozpiętość ludzkich emocji, wielobarwność ich charakterów, ich różnorodne pasje i rodzące się między nimi pragnienia. Mnie najbardziej  urzekła babcia Karoliny, która choć surowa, kochała wnuczkę całym sercem i wiedziała o wiele więcej niż jej mówiono. Była idealną obserwatorką otaczającego ją świata, kobietą mądrą i inteligentną. Poza tym zaintrygowała mnie postać, która pojawiła się na samym końcu książki. Młody, przystojny Janek, który zawrócił Karli w głowie od pierwszego wejrzenia. Czy ta kiełkująca miłość będzie miała szansę się rozwinąć? Ciekawą postacią jest również Emil Linde, skromny, dobry człowiek, który chce dla córki jak najlepiej. 

Rogalska pokazała nam, jak zakłamani potrafią być ludzie, pełni obłudy i dwulicowości, jednocześnie, dla kontrastu, przedstawiła nam innych, honorowych, dobrze wychowanych, błyskotliwych i dobrodusznych, z sercem na dłoni. 

Porywająca opowieść z historią i z klimatycznym Krakowem lat trzydziestych w tle. Całość polecam serdecznie. Czyta się w tempie ekspresowym. Szybko przeniesiecie się na polanę pełną polnych kwiatów, by nieco później myśleć o tym, co czeka na Karlę za kolejnym zakrętem, u kresu czasów? 


niedziela, 28 lutego 2021

Szymborska Znaki szczególne Biografia wewnętrzna Joanna Gromek-Illg

25 listopada swoją premierę w Wydawnictwie Znak  miała książka Szymborska. Znaki szczególne. Biografia wewnętrzna Joanny Gromek-Illg.


Ta książka to intymny portret Wisławy Szymborskiej.

 Opowieść o niezwykłej kobiecie – jej niezależności, temperamencie i apetycie na życie. 

– Szymborska pełna kontrastów: rozpaczy i zachwytu, dystansu i pełnej bliskości, dojrzałości i dziewczęcości.

– Autorka, Joanna Gromek-Illg – znajoma Wisławy Szymborskiej, bywająca w tym samym towarzystwie – nad książką pracowała pięć lat. Dotarła do nie publikowanych wcześniej listów poetki i do poetki.


Biografia wewnętrzna poetki

„Czasami jestem podobna do siebie, a czasami nie” – powtarzała.

Od zawsze budziła emocje. Była bliska także tym, którzy nigdy wcześniej nie czytali poezji. Czytelnicy myśleli o niej jak o przyjaciółce, sąsiadce i doradczyni. To może dziwić, tym bardziej że tak mało pisała i mówiła o sobie.

Łączyła cechy, zdawałoby się, nie do pogodzenia: czułość i ironię, surowość i serdeczność, dojrzałość i dziewczęcy urok. Nie bez powodu jeden z bliskich pisał do niej: „Wisełko, jesteś taka wieloraka”. Nie dało się jej zaszufladkować. Na jednej ze słynnych kartek wysyłanych do przyjaciół umieściła swój adres: „pokój z osobnym wejściem”.

Jaka była naprawdę Wisława Szymborska?


Joanna Gromek-Illg – z wykształcenia polonistka i filozof, pracowała jako nauczycielka, scenarzystka i reżyserka filmów dokumentalnych oraz kabaretowych widowisk telewizyjnych, redaktorka i krytyk literacki, autorka kilkudziesięciu wywiadów (m.in. z Czesławem Miłoszem). Jej hobby to fotografowanie.


 

Cieszę się, że miałam niezwykłą przyjemność choć na chwil kilka zajrzeć do świata Wisławy Szymborskiej. Pamiętałam Ją przecież ze zdjęć w telewizji i w sieci internetowej jako staruszkę. Skromną starszą Panią. Autorkę "Nic dwa razy się nie zdarza...". Nie mogłam nawet oczami wyobraźni widzieć małej Ichny. Nie miałam pojęcia, że urodziła się nie tak daleko ode mnie, bo w Kórniku! 


Spotkanie z tą książką uważam za udane. Traktuję je trochę jak spacer śladami niezwykłej poetki. Nie wiem, czy miałam prawo zaglądać do Jej prywatnego życia? Zawsze bardzo mnie to onieśmiela, gdy czytam biografie. Nie do końca chcę wiedzieć, jak wyglądało życie znanych osób 
"od kuchni", jakie były ich relacje partnerskie? Skupiam się raczej na przyjaźniach, na twórczości, na podróżach. Cieszę się tym bardziej, że autorka tej jakże obszernej publikacji opowiedziała o intymnym życiu Szymborskiej subtelnie, nie przekroczyła granic, których przekroczyć nie powinna. 



Wisława Szymborska była naprawdę niezwykłą osobą. Skromną, niezależną, z poczuciem humoru i z niesamowitym dystansem do siebie. Za sprawą swojej twórczości budziła emocje. Ludzie utożsamiali się z Jej wierszami, odnajdywali w nich siebie. Rozumieli, co chciała przekazać. Trafiała do serc osób, które wcześniej nie były sympatykami literatury, ba!, trafiała do serc tych, którzy nigdy wcześniej nie sięgali po poezję. Oswoiła ich. Pokazała im inny świat. 

To prawda, że czytelnicy widzieli w Niej kogoś bliskiego, kogoś z sąsiedztwa. A przecież tak niewiele mówiła i pisała na swój temat. 

Wisławy Szymborskiej nie sposób określić jednoznacznie. Powiedzieć o Niej, jaka była naprawdę. 

"Czasami jestem podobna do siebie, a czasami nie"-powtarzała. 

Pełna sprzeczności: ironiczna i czuła, serdeczna i surowa, urokliwa, a jednocześnie dojrzała. 



Czy autorce udało się dotrzeć do prawdy? Pokazać nam, czytelnikom, prawdziwe oblicze noblistki? 

Zapoznałam się z tą publikacją "od deski do deski". Nie nudziłam się z nią, choć jest obszernych rozmiarów i musiałam (raczej chciałam) poświęcić jej kilkanaście dni i sporo uwagi. Po przeczytaniu niektórych fragmentów musiałam przerwać. Zastanowić się. Podumać. Wiele razy dziwiłam się, śmiałam, rozmyślałam. Biografia ciekawa. Inspirowana przede wszystkim wcześniej nieodkrytą korespondencją, ale też wspomnieniami, rozmowami. Autorka próbowała odkryć tajemnice, które Szymborska skrzętnie skrywała. 

"Tak jak jej poezja tylko pozornie jest prosta i zrozumiała, tak i życie Szymborskiej było powikłane i trudne." 

Polecam biografię Wisławy Szymborskiej. Joanna Gromek-Illg pracowała nad nią pięć lat. Jest to dla nas Polaków lektura obowiązkowa. Dopracowana, przemyślana, momentami wywołująca uśmiech na twarzach czytelników, innym razem zmuszająca do refleksji. Polecam z całego serca, tylko czy naprawdę muszę?