środa, 7 maja 2014

KONKURS Z OKAZJI DNIA MATKI I DNIA DZIECKA.


W związku ze zbliżającym się wielkimi krokami Dniem Matki, a kilka dni po nim, Dniem Dziecka, postanowiłam zorganizować konkurs dla wiernych czytelników mojego bloga. To dwa szczególne dni w roku.
Tak wyglądały moje zeszłoroczne prezenty:
Mój Dzień Mamy i wierszyk Gosi:
Moja mama jest kochana
i tak bardzo doskonała,
robi najpyszniejsze obiady
lepsze od pani Gessler Magdy.
Wierszyk ten autorstwa Małgosi Grzyb jest,
która swoją mamę do końca świata i jeden dzień dłużej kochać będzie. 

 

1. Dla osób, które chciałyby wygrać książkę dla dorosłych mam takie zadanie:
Spośród wszystkich recenzji książek skierowanych do starszego czytelnika na moim blogu: http://asymaka.blogspot.com/search/label/dla%20starszych%20czytelnik%C3%B3w
wybierz tę, która najbardziej przypadła Ci do gustu i napisz o tym w komentarzu pod tym postem. Odpowiedź uzasadnij.
2. Dla osób (udział brać mogą osoby dorosłe wraz z dziećmi lub sami dorośli), które chciałyby wygrać książkę dla dzieci zadanie polega na tym, by znaleźć najciekawszą opinię powieści skierowanej do młodszego czytelnika: http://asymaka.blogspot.com/search/label/dla%20m%C5%82odszych%20czytelnik%C3%B3w  i także napisać w komentarzu o tym, uzasadniając swój wybór.
Możecie wziąć udział i w tej wersji przeznaczonej dla rodziców z dziećmi, i dla dorosłych.
3. Organizatorem konkursu jestem ja, fundatorami nagród są wydawnictwa:









oraz Agnieszka Turzyniecka, pisarka: https://www.facebook.com/pages/Agnieszka-Turzyniecka-strona-autorska/421475437925714?fref=photo. 

Jestem w trakcie omawiania szczegółów, więc lista ta może jeszcze ulec zmianie.
4. Zabawa zaczyna się dzisiaj, 7 maja, a potrwa do 25 maja, do godziny 24:00. Jak zawsze dziękuję za polubienia, dodanie bloga do obserwowanych, a najbardziej za udostępnianie informacji o konkursie.
Wyniki ogłoszone zostaną w ciągu trzech dni roboczych od daty zakończenia zabawy. Proszę zaglądać na blog, bo jeżeli nie zgłosicie się do mnie na adres: asymaka@o2.pl w ciągu trzech dni od daty ogłoszenia wyników, wybiorę kolejnego szczęśliwca.
5. PROSZĘ O NAPISANIE W KOMENTARZU, KTÓRA KSIĄŻECZKA INTERESUJE WAS NAJBARDZIEJ.
6. Na razie wygrać można:
dla dzieci:











dla dorosłych, e-booki: 



      





dla dorosłych, książka w wersji papierowej:



 


Resztę okładek będę dodawać na bieżąco, bo jak już mówiłam jestem w trakcie dogrywania szczegółów.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę powodzenia w konkursie. Mamy mogą sobie same sprawić prezent w postaci interesującej książki, ale też można wygrać egzemplarz dla swojej mamy albo dla dziecka. Dobrej zabawy wszystkim życzę!




wtorek, 6 maja 2014

Victoria Gische Kochanka królewskiego rzeźbiarza

Szukając informacji na temat autorki natknęłam się na kilka zdań, które rozbawiły mnie i pokazały dystans, jaki ma do swojej osoby Victoria Gische, dlatego pozwolę sobie zacytować to, co znalazłam:

"Z wykształcenia i zamiłowania historyk, a może idąc za modą powinnam napisać, historyczka. Obawiam się jednak, że bardziej może się to kojarzyć z histeryczką, a tego pragnę uniknąć, dlatego zostanę przy starym dobrym 'historyku'."


Gdy czytałam książkę zatytułowaną "Kochanka królewskiego rzeźbiarza" zastanawiałam się wielokrotnie, skąd tak duża wiedza na temat historii Starożytnego Egiptu u autorki. Okazuje się, że to zarówno jej zawód, jak też pasja. Wspaniale jest łączyć te dwie dziedziny życia, sama wiem sporo na ten temat. 
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to tytuł tej powieści. Nasuwa błędne przekonanie, że to po prostu romans, a wcale tak nie jest. Ta opowieść jest czymś więcej niźli tylko tanim romansidłem, jakich pełno możemy znaleźć na półkach księgarskich. To świetnie skonstruowana, rewelacyjnie opowiedziana historia życia kobiety bardzo samotnej i nieszczęśliwej. Nie ma tu ani odrobiny nudy, autorka naprawdę dobrze przygotowała się do tematu, jak też potrafiła zaciekawić, zaintrygować, zaskoczyć mnie jako czytelnika. 

Poznajemy tu młodego rzeźbiarza Dżehutimesa, który zakochuje się w Juni. Ona z kolei, zwana przez większość Nefretete lub jak sama woli, Tatu-Hepą, jest w gruncie rzeczy kobietą nieszczęśliwą, zagubioną i samotną. Najbardziej ciekawiły mnie właśnie emocje, odczucia, myśli królowej, ale też jej małżonka, którego nie potrafiłam zrozumieć, zaakceptować jego decyzji. 
Wspomnienia naszej bohaterki opowiedziane są w sposób zajmujący, czyta się je naprawdę szybko, z wielkim zainteresowaniem. Oprócz tego autorka oddała moim zdaniem bardzo realistycznie i przekonująco rzeczywistość tamtych czasów, stroje, wierzenia, różnice pomiędzy poszczególnymi warstwami społecznymi, dążenie do władzy, intrygi, okrucieństwo i wreszcie zmiany religijne, jakie wówczas nastąpiły. Szybkość, z jaką budowano, materiały, z których w tak prędkim czasie powstawały całe miasta, fakty, na których opiera się przecież książka, prawda historyczna, to wszystko są ogromne atuty tej powieści. Wybory, przed jakimi stanąć musieli bohaterowie, często trudne i nie do pozazdroszczenia, wielka miłość, jaka przypada im w udziale, przyjaźń, to właśnie znajdziemy w tej historii. Pasjonować się będziemy losami głównych postaci, ale też tych pobocznych, epizodycznych, przeniesiemy się na tych kilkaset stron w świat zupełnie nam obcy, pozornie inny od naszego, daleki... a jednak szybko zdamy sobie sprawę z tego, że uczucia i emocje nie zmieniły się pomimo upływu tak długiego okresu czasu. Ludzie tak samo wtedy, jak i teraz potrafią kochać, nienawidzić, zazdrościć, marzyć, pragnąć z całych sił. 

W pierwszej wersji tytuł książki miał brzmieć: "Kochałam Dżehutimesa". Według mnie byłby on o wiele lepszy od ostatecznego, ponieważ jest bardziej subtelny, niejednoznaczny, tajemniczy. 

Fascynuje nas ten dawny świat, jego bogactwo, nierozwiązane zagadki, pytania, które pozostają bez odpowiedzi. Dzięki autorce stał się on nam bliższy, niemalże na wyciągnięcie ręki. Książka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, nie spodziewałam się po niej tak wielu emocji. Uważam, że warto przeczytać "Kochankę królewskiego rzeźbiarza" i polecam ją jak najbardziej. 


Dziękuję wydawnictwu Bellona, jak też samej autorce książki, za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.