niedziela, 6 listopada 2016

Magdalena Kordel "Anioł do wynajęcia" recenzja książki





Do świąt jeszcze ponad miesiąc, ale za sprawą najnowszej powieści Magdaleny Kordel "Anioł do wynajęcia" poczułam już teraz ich niecodzienną atmosferę. Rozsmakowałam się w makowcach i piernikach, a z przepisów umieszczonych w książce z całą pewnością skorzystam.
Ta ciepła, klimatyczna opowieść nastroiła mnie optymistycznie, przypomniała o tym, co w Świętach Bożego Narodzenia jest najważniejsze. Jednocześnie z oburzeniem czytałam, jakie książki dla dzieci można znaleźć na półkach księgarń! Mam nadzieję, że ten fragment powstał jedynie w wyobraźni autorki. Poznałam ludzi życzliwych, ale i tych pozbawionych skrupułów. Z radością powróciłam do Malowniczego, choć akcja dzieje się zupełnie gdzie indziej, pisarka pozwoliła nam na moment przypomnieć sobie o tym małym, specyficznym miasteczku. Książkę zdecydowanie polecam. Idealna lektura przed świętami, na święta, ale również i po świętach. Pamiętajmy o tym, jak istotny jest drugi człowiek, jak bardzo może czuć się samotny, jak bardzo może być zdesperowany. Czasem potrzebuje ciepłego słowa, innym razem okrycia wierzchniego, a kiedy indziej dachu nad głową i miłości. "Anioł do wynajęcia" to wyjątkowa historia, obok której nie sposób przejść obojętnie!

Moim zdaniem książka ta będzie doskonałym pomysłem na prezent świąteczny. Taki podarunek na pewno sprawi bliskiej osobie wiele radości. 

poniedziałek, 17 października 2016

Słońce świeci wszystkim Monika Szwaja recenzja książki



Monika Szwaja od wielu, wielu lat należy do moich ulubionych pisarek. Czytałam wszystkie jej książki i każda z nich wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Biją z nich: ciepło, optymizm, życiowa mądrość i doświadczenie. Cieszę się, że miałam przyjemność poznać Panią Monikę podczas Targów Książki.

"Słońce świeci wszystkim" to niezwykły zbiór opowiadań. Czytało się je z prawdziwą przyjemnością, niejednokrotnie zastanawiając się, jak przewrotny bywa los. Autorka doskonale posługiwała się językiem polskim, miała rewelacyjny, lekki styl, który nie nudzi czytelnika i nie denerwuje go. To wielka sztuka w dzisiejszych czasach pisać tak, by naprawdę zaciekawić odbiorcę, by chciał do naszej twórczości wracać. Piszących jest przecież tak wielu, a czytających niestety jak na lekarstwo. Tym bardziej żal, że Monika Szwaja niczego już dla nas nie stworzy...


Oczywiście niektóre z tych historii poznałam już wcześniej, ale kilka czytałam po raz pierwszy i ogólnie jestem bardzo zadowolona z lektury. Bohaterowie ciekawi i niebanalni, na pewno nie papierowi, opowiadania interesujące i zaskakujące. Polecam zdecydowanie!




poniedziałek, 10 października 2016

Pięć kilometrów do świtu Aldona Bognar





Aldona Bognar ma nastoletnią córkę, męża i trzy koty.
Bardzo się cieszę, że postanowiła napisać powieść, ponieważ to był naprawdę doskonały pomysł. "Pięć kilometrów do świtu" to książka, która nie tylko zaciekawi i zaintryguje czytelników, ale również oburzy ich i zdenerwuje. Wywoła skrajne emocje, a skoro tak się stanie, nie może to być historia płaska, banalna i nierzetelnie przygotowana. Wręcz przeciwnie, skupia uwagę, zmusza do refleksji i zastanowienia, co motywowało główną bohaterkę, dlaczego była tak zaślepiona i zwyczajnie głupia, bezwolna? Warto zaznajomić się z tą lekturą. Naprawdę. A dlaczego?


Natalia żyje jak księżniczka. Ma wszystko, czego potrzebuje. Jest szczęśliwa. Kochana. Spełniona.
Czy to możliwe? Czy cokolwiek z tego jest prawdziwe?


Jak mocno można być związanym z drugim człowiekiem? Jak bardzo od niego uzależnionym? Jak bardzo polegać na jego opinii? Jak bardzo być uległym, by mieć święty spokój?

To historia niezwykła, ponieważ zmusza nas do myślenia. Do postawienia trudnych pytań, do poszukiwania odpowiedzi na nie.

Co takiego wydarzy się w życiu Natalii, że wreszcie przejrzy na oczy?  Czy znajdzie sposób, by uniezależnić się od najbliższych, odseparować od nich, żyć z całych sił nie martwiąc się tym, co pomyślą o niej inni?

Książka ciekawie skonstruowana, dająca nadzieję, pokrzepiająca. Główna bohaterka wykreowana
w naprawdę dobrym stylu, przemyślana i interesująca. Potrafi perfekcyjnie tłumić emocje, jest doskonałą aktorką i tylko ona jedna wie, jak wiele ją to kosztuje. Czy naprawdę zrozumie, że można, a wręcz trzeba żyć inaczej? Czy da sobie drugą szansę? Jak bardzo zmieni się jej życie i co ta zmiana przyniesie? Czy można otrząsnąć się po tym, jak całe życie tkwiło się w kłamstwie i ułudzie?


Natalia swego czasu miała prawdziwą przyjaciółkę. Czy relacja, jaka ją z nią łączyła przetrwała próbę czasu? Czy nowo poznany mężczyzna pokaże naszej bohaterce inny, nieznany jej wcześniej świat? Czy spodoba jej się to, co zobaczy i co poczuje? Czy bez wahania rzuci się na głęboką wodę, poświęci wszystko, by wreszcie być szczęśliwą, spełnioną, a co najważniejsze - wolną?

Autorka tej historii pokazuje nam, że wszystko jest możliwe, że w każdym wieku możemy rozpocząć zmianę. Dać sobie szansę. Spełniać marzenia. Znaleźć rozwiązanie problemów, zacząć żyć dla siebie, nie dla innych. Całość serdecznie polecam, powieść czyta się w tempie ekspresowym.

niedziela, 9 października 2016

Wyprzedaż snów Marzena Rogalska recenzja powieści




Marzena Rogalska jest urodzoną w Przasnyszu polską dziennikarką, która postanowiła zadebiutować w nowej roli. Jej pierwsza powieść obyczajowa nosi tytuł "Wyprzedaż snów" i pojawi się na półkach księgarń już 26 października. To ciepła, optymistyczna opowieść o kobiecie, która specjalizuje się w ucieczkach bez słowa wyjaśnienia. Czy tym razem zostanie na zawsze w miejscu, które pokochała dawno temu?


Nie jest łatwo wrócić do świata, który opuściło się osiem lat wcześniej. Nie jest łatwo odszukać ludzi, których zraniło się do głębi opuszczając ich na blisko dekadę. Jak wyjaśnić powód ucieczki i jak opowiedzieć o wszystkich tych latach, które minęły? A może wcale nie trzeba niczego wyjaśniać, tłumaczyć, komplikować tego, co jest proste? Wystarczy tylko chcieć...


Agata jest okaleczona i doprawdy głęboko zraniona, ale stara się po raz kolejny na nowo poukładać swoje życie. Niestety nie jest to proste, ponieważ z poprzedniego nie zabrała zbyt wiele. Nie ma pieniędzy, mieszkania, pracy, perspektyw. Ma za to ogromny dar, z którego nie do końca zdaje sobie sprawę, albo którego nie chce przyjąć i zaakceptować.

Znajduje się w miejscu, w którym spędziła najpiękniejsze chwile. Z ogromnym sentymentem wspomina ten okres, wie, że czas tu spędzony był najszczęśliwszym w całym jej życiu. Co prawda wiele się tutaj zmieniło, nie utrzymywała kontaktu z przyjaciółmi i nie wie, czy tamte relacje da się odbudować, ale ma w sobie sporą dawkę nadziei i optymizmu.

To dosyć przewrotna historia, która pokazuje nam, że nawet gdy sami nie mamy zbyt wiele, możemy pomóc innym. Uświadomić im, jak ważne są marzenia, że warto dążyć do ich realizacji, że zmiany w naszym życiu są możliwe tylko dzięki nam samym. To my musimy zrozumieć, co jest istotne, to my musimy przypomnieć sobie, czego pragniemy i zawalczyć o samych siebie.

Mnie ta książka poruszyła do głębi. Czytałam ją w bardzo trudnym momencie mojego życia, dlatego tym bardziej doceniam jej przesłanie. To powieść, która przypomina nam, że na świecie jest wielu dobrych, serdecznych i życzliwych ludzi, wystarczy tylko szeroko otworzyć oczy i przestać skupiać się na własnych problemach, własnej egzystencji.

"Wyprzedaż snów" to bardzo udany debiut. Książkę czyta się szybko, styl autorki jest lekki, a jej bohaterowie prawdopodobni. To historia o prawdziwej przyjaźni, takiej, o jakiej marzymy, jakiej szukamy. Jestem zauroczona tą fabułą i polecam ją wszystkim. Nie zawiedziecie się, bo to naprawdę wciągająca i ciepła powieść. Zaskakująca, nieprzewidywalna, niebanalna, nieprzesłodzona, co w przypadku powieści obyczajowej jest nie lada sztuką. Czekam na kolejne książki Marzeny Rogalskiej z wielką niecierpliwością.
Premiera: 26.10.2016 


niedziela, 18 września 2016

Mimo wszystko... pożegnanie...


"Mimo wszystko..."

Żal tych uśmiechów,
okrzyków radości,
których nie zobaczysz
i nie usłyszysz.
Największy skarb bez Ciebie
będzie dążył do dorosłości,
lecz z Twoją ciekawością świata i wrażliwością.
Żal pochwał, których nie wypowiesz,
pękanie z dumy nie będzie Ci pisane,
lecz to, co ważne, to prawda o Tobie,
którą poznać na pewno będzie Jej dane.

Szkoda słów, z których nie ułożysz zdań,
jakby mimochodem,
w dwa tygodnie tworząc całość,
której nigdy już nie przeczytamy.
Nie zachłyśniemy się Twoim światem,
tak nam dalekim,
tak nieodgadnionym,
a jednocześnie bliskim tak.
Inności Twojej już nie zrozumiemy,
choć inspiracją byłeś
i przyjacielem.
Pomagałeś pojąć, co istotne,
a co nie ma żadnego znaczenia...
Uczyłeś serdeczności i optymizmu,
wygrałeś tyle walk.
Walczyłeś wytrwale przez wiele, wiele lat.
I miałeś w sobie magnetyzm,
dawałeś innym nadzieję,
siłę,
której tak często nam brakuje.
Od kilku dni noszę w sobie ciężar,
nie umiem zrzucić go ze swoich ramion,
wszystko inne jest takie nieważne,
zupełnie bez sensu...


Żegnam się z Tobą słowami
pamiętając, ile ciepła
od Ciebie otrzymałam.
Gdziekolwiek jesteś-
Trzymaj się!
Do zobaczenia
po jaśniejszej stronie...
mimo wszystko
kochałeś życie,
ja to wiem,
choć ono tak rzadko
kochało Ciebie.



poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Niebieskie migdały Katarzyna Zyskowska-Ignaciak recenzja książki





"Niebieskie migdały" to kolejna powieść Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak, którą miałam przyjemność przeczytać. Książka ta zaskoczyła mnie i to bardzo. Nie spodziewałam się, że autorka potrafi tworzyć historie z humorem, lekkie i zabawne, choć poruszające tematykę aktualną i bliską wielu kobietom. Do tej pory Zyskowską-Ignaciak znałam jedynie jako pisarkę tworzącą literaturę osadzoną w dalekiej przeszłości, jej powieści były bardziej poetyckie, subtelne, delikatne. Tym razem poznałam zupełnie inną jej twarz.



"Niebieskie migdały" przeczytałam w mgnieniu oka, z najprawdziwszą przyjemnością. Historia ta urzekła mnie i wciągnęła od samego początku. Już po przeczytaniu kilku pierwszych stron wiedziałam, że to powieść interesująca, zabawna i naprawdę dobrze napisana.



Ina nie myśli już o tytułowych niebieskich migdałach. Co prawda jest jeszcze całkiem młoda, ale ponieważ wkrótce przyjdzie na świat jej pierwsze dziecko, zdaje sobie sprawę z tego, że czas dorosnąć. Za wszelką cenę chce być samodzielna, dlatego robi wszystko, co w jej mocy, by nie korzystać z pomocy ekscentrycznej i nadopiekuńczej matki. Na ojca swojego dziecka nie może liczyć, ponieważ jego reakcja na wieść o ciąży nie pozostawiała żadnych wątpliwości...



Pora, by zapomnieć o niebieskich migdałach zdawała się być zatem idealna. I Ina z całych sił starała się twardo stąpać po ziemi, postępować rozsądnie i nie wierzyć już ani w miłość, ani w to, że marzenia mogą się spełnić.
Czy główna bohaterka tej historii dorośnie do roli matki? Czy wybaczy egoistycznemu, narcystycznemu prezenterowi telewizyjnemu i zapomni o tym, że nie mogła na niego liczyć, gdy w jej łonie rosło jego dziecko? Jaką rolę w całej tej opowieści odegra dopiero co rozwiedziony, smutny i zagubiony lekarz?

A może Ina wybierze kogoś zupełnie innego? Na przykład bez pamięci w niej zakochanego, zakompleksionego początkującego tancerza? A może nie wybierze nikogo, bo kto powiedział, że kobieta musi żyć w związku?


Całość czyta się w tempie ekspresowym. To książka optymistyczna, dowcipna, dająca nadzieję. Autorka stworzyła ciekawych, nietuzinkowych bohaterów, zaintrygowała doskonale oddając złożoność relacji między dorosłym dzieckiem a nadopiekuńczym rodzicem, interesująco opowiedziała o niełatwej rzeczywistości samotnej matki, o tym, co ją niepokoi, a co dodaje otuchy. Nie mogę zapomnieć o pięknie, ciepło opisanej przyjaźni, której niestraszne są poparzone palce i bałagan w kuchni. Ta książka sprawdziła się doskonale. Spędziłam czas w doborowym towarzystwie i nie żałuję, że poświęciłam jej kilka godzin. Zdawało mi się, że to zaledwie parę chwil...



Bawiłam się wyśmienicie! "Kupuję" Zyskowską-Ignaciak w takim wydaniu, choć wcześniej wydawało mi się, że znam już styl autorki i wiem, czego mogę się po niej spodziewać. Myślałam, że pisarka ta idealnie sprawdza się w lirycznych, nieco odrealnionych fabułach, a jednak myliłam się. Powieści obyczajowe osadzone we współczesnych realiach z jej nazwiskami na okładce okazują się być równie interesujące i niesztampowe. Czekam na podobne historie z wielką niecierpliwością. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. I nie zapominajcie o niebieskich migdałach. Dzieci naprawdę wolą szczęśliwe mamy, a nie te, które ze wszystkiego dla nich rezygnują i nie pamiętają, jak to jest być radosnym i beztroskim.

Recenzja książki "Niebieskie migdały" Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak, Wydawnictwo Filia 2016 r. 


Książkę można nabyć tutaj: http://bonito.pl/k-90526449-niebieskie-migdaly.

sobota, 6 sierpnia 2016

Wyniki czyli kto wygrywa Sabat czterdziestek

Jedna z odpowiedzi była bardzo zabawna i oryginalna, dlatego postanowiłam nagrodzić egzemplarzem powieści autorkę tej wypowiedzi: 

Myśląc "sabat czarownic" przed oczami pojawia mi się grupa dojrzałych kobiet przemykających przez miasto na nowoczesnych miotłach - motocyklach. Spod czarnych kasków wystają falujące na wietrze długie włosy. Pędzą pewnie na jakiś koncert, aby przy muzyce odstresować się i oderwać od rzeczywistości. Po sabacie wrócą przecież do swoich domów i będą przykładnymi żonami i matkami.

Pozdrawiam i gratuluję pomysłowości!