Jest to książeczka dla dzieci, ale
poruszono w niej temat trudny i skomplikowany, dlatego polecam wszystkim całym sercem tę historię. Czytałam ją rok temu mojemu wówczas pięcioletniemu synkowi i myślałam, że
niewiele z niej rozumie, a jednak... zaskoczył mnie i to pozytywnie.
Mamy tu rodzinę na pozór normalną. Jest mama, która pracuje w domu przy
tłumaczeniach, jest tata, dziadek, mały Jaś i pradziadek, wspomniany w
tytule dziadek Tadek. Pewnego dnia przyprowadza go do domu policja,
ponieważ nie może sobie przypomnieć, gdzie mieszka. Nikt z całej rodziny
nie łączy tego z innymi dziwnymi sytuacjami, aż do momentu, kiedy
zachowanie dziadka staje się groźne, niebezpieczne dla osób z jego
otoczenia i dla niego samego także. Mały chłopiec kocha dziadka Tadka
najbardziej na świecie, czasem to on bardziej zajmuje się nim, niż
odwrotnie, a przecież sam jest jeszcze dzieckiem.
W zabawny, prosty, a jednocześnie bardzo umiejętny sposób autorka oswaja
nas z tą straszną chorobą, która przypałętała się do starszego
człowieka. Uczy nas, a przede wszystkim nasze dzieci zrozumieć istotę
choroby Alzheimera, bo o nim mowa.
Fragment książki:
" - Co tu robisz? Kim ty w ogóle jesteś?
Jasia zatkało.
- Ja... przecież ja jestem Janek.
- Janek? - powtórzył powoli dziadzio Tadzio, jakby tego imienia nigdy
nie słyszał. - Aha. No jasne. I kocham cię, tak? - Wyglądało na to, że
dziadzio Tadzio wreszcie sobie przypomina.
- Kochasz mnie -przytaknął Janek gorliwie. - I ja ciebie też. Bardzo mocno."
Polecam Wam tę niebywale mądrą i wzruszającą książkę, za którą dziękuję bardzo Wydawnictwu STENTOR.
środa, 22 stycznia 2014
wtorek, 21 stycznia 2014
Jak to możliwe? Rozwiązujemy zagadki życia codziennego. Tatjana Alisch.
To naprawdę świetna książka dla dzieci, które są ciekawe otaczającego je świata. Bez ustanku zadają nam pytania, na które czasem znamy odpowiedź, a czasami nie mamy pojęcia, jak wytłumaczyć naszemu szkrabowi to czy inne zagadnienie. Z pomocą przyjdzie nam na pewno ten zbiór informacji wszelakich. Moje dzieci zainteresowały się nim bardzo, szczególnie sześcioletni Kamil z zafascynowaniem i błyszczącymi oczami śledził ilustracje i czytany przeze mnie tekst. Oczywiście wiadomości jest tu tak wiele, że nie sposób usiąść i przeczytać je wszystkie. Poznajemy odpowiedzi na poszczególne pytania powoli, w wolnych chwilach sięgamy po tę niezwykłą lekturę i ciekawie spędzamy czas, dowiadujące się nowych rzeczy.
Intrygują i nas samych często sprawy, które z jednej strony wydają nam się banalnie proste, lecz z drugiej nie zawsze potrafimy sobie racjonalnie wytłumaczyć, na czym polegają. Gdy pyta nas o coś takiego nasz potomek, głowimy się nad zagadnieniem, próbujemy w przystępny i zwyczajny sposób powiedzieć mu, jak dana rzecz działa. Nie zawsze jednak nam to wychodzi, a tego typu książka okazuje się w takich momentach idealną pomocą.
I tak znajdziemy tu poszczególne rozdziały dotyczące jednego z tematów: ciała, jedzenia i picia, nieba i ziemi, zwierząt i roślin, pojazdów i komunikacji, techniki na co dzień. Pytania, na jakie uzyskamy tu odpowiedzi to na przykład: Dlaczego podczas kąpieli marszczy się skóra?, Jak goją się rany?, Dlaczego chorujemy?, Dlaczego śnimy?, Jak się produkuje chipsy ziemniaczane?, Jak powstaje popcorn?, Jak powstaje śnieg?, Dlaczego gwiazdy migoczą?, Dlaczego woda jest mokra?, Dlaczego koty mruczą?, Jak rośliny jedzą mięso?, Dlaczego statek nie tonie? czy Jak piorą pralki?
To doskonałe kompendium wiedzy, które naszemu dziecku może przydać się przy odrabianiu pracy domowej, ale też pozwoli mu dowiedzieć się więcej, zrozumieć więcej. Zresztą my sami przecież nie wiemy wszystkiego i dobrze byłoby przyswoić sobie to czy inne zagadnienie, człowiek bowiem uczy się przez całe życie.
Piękne, barwne zdjęcia, wskazówki, ciekawostki, testy wszelakie, i oczywiście odpowiedzi na dręczące nas pytania to właśnie możemy znaleźć w tym ponad 150-stronicowym opracowaniu. Na zakończenie możemy w formie zabawy wykonać test sprawdzający naszą wiedzę.
Chcecie rozwiązać zagadki, jakie skrywa nasze codzienne życie? Wiele z przedmiotów, jakich używamy każdego dnia może wiązać się z jakimś skomplikowanym mechanizmem działania. Możemy poznać przyczyny różnych zjawisk czy procesów, poeksperymentować, próbować je zrozumieć. Książkę naprawdę polecam, jest ciekawa i może pomóc naszym szkrabom w nauce.
niedziela, 19 stycznia 2014
Akademia Umysłu Junior. Jesień.
Akademia Umysłu Junior to ciekawy zestaw gier edukacyjnych dla dzieci, rozwijający pamięć i koncentrację u naszych potomków. Pobudza wyobraźnię, jest świetnym połączeniem zabawy z nauką, a dzieci naprawdę są zachwycone.
Tego typu gry są moim zdaniem dużo lepszym rozwiązaniem niż popularne "strzelanki". Tutaj dziecko nie nauczy się niczego złego, wręcz przeciwnie, jego siedzenie przed komputerem wreszcie stanie się pożyteczne. Młody wiek to najlepszy czas na przyswajanie wiedzy, wykorzystywanie zdobytych wcześniej informacji, edukacja poprzez niewymuszone ćwiczenia, przy śmiechu i doskonałej zabawie, to zupełnie co innego niż prawdziwa, dla niektórych nudna forma nauki. Mamy tu całą gamę kolorów, wiele miejsc do odkrycia, ścieżek, którymi możemy podążać. Dziecko uczy się zapamiętywania poszczególnych fragmentów, elementów, polecenia są proste, wszystko przyjazne i ciekawie wymyślone. Dzwonek, muzyka, miłe słowa i pochwały, jakie dziecko tutaj może otrzymać, to naprawdę wielka zachęta dla naszego szkraba, by wytrwale dążył do celu i wykonał poprawnie wszelkie zadania. Nawet moja trzyletnia Zuzia była zachwycona!
Poszczególne gry uczą dziecko pór roku, ja mam w domu Jesień, ale jest i Zima, i Wiosna, i Lato również w ofercie Akademii Umysłu. Powiązane tematycznie ćwiczenia, pogoda odpowiednia dla danej pory roku, parasol, kalosze, spadające liście, wszystko doskonale dopracowane i dobrane. Dziecko ma szansę poznać kolory, kształty, wzory, dla starszych milusińskich jest też ortografia, mamy zielnik, przy którym to zadaniu zapamiętujemy kolor i kształt liści. I ulubiona zabawa moich dzieci gra pamięciowa MEMO! W tej wersji mamy grzybki, które ukrywają się w koszykach. Sama z chęcią grałam z moimi dziećmi i naprawdę jestem zadowolona z tego, że odkryliśmy tę grę i sprawdziliśmy, czy jest warta uwagi. A jest bezsprzecznie! Polecam!
Kamil gra, w tle stos książek oczywiście, a Zuza próbuje ćwiczyć, bo w tej grze jest nie tylko ćwiczenie umysłu. Aby dziecko zbyt szybko się nie zmęczyło i nie znudziło, może odpocząć wykonując krótkie i proste polecenia, skłony.
Widzicie, z jakim zapamiętaniem Zuzanka ćwiczy???
Gra dostępna jest tutaj: http://www.akademia-umyslu.pl/junior/jesien.
I jeszcze informacja o promocji:
Wystarczy wejść na stronę
gdzie czeka niespodziankaJ
Złożenie POSTANOWIENIA NOWOROCZNEGO „Będę dbać o kondycję umysłu”
ü nie tylko zachęci do poświecenia większej uwagi dbania o szare komórki, ale
ü spowoduje naliczenie RABATU 30% na programy w sklepie internetowym!
Promocja trwa do 2 lutego.
Pamięć 1. Skuteczny rozwój umiejętności pamięciowych.
Jest to zestaw ćwiczeń umysłowych dla osób w każdym wieku, zarówno dla starszych dzieci, jak też dorosłych. Możemy w ten sposób poprawić naszą koordynację, ćwiczymy pamięć, dzięki czemu bez trudu uda nam się przyswoić wiele potrzebnych nam w codziennym życiu informacji. Szybciej zapamiętamy numery telefonów, ale i hasła do różnych naszych kont bankowych, kart płatniczych, piny do komórek. Myślę, że gra może być też ciekawym sposobem na spędzenie wolnego czasu, to nauka poprzez zabawę. Mamy tu 10 stopni trudności, nie musimy od razu rzucać się na głęboką wodę, dobieramy program do własnych potrzeb.
Sama często zapominam o wielu rzeczach, dlatego pomyślałam, że może to być interesująca propozycja dla osoby takiej, jak ja. Znajdziemy tu tryb nauki, który oceni nasze postępy, pokaże nam, czy czegokolwiek nauczyliśmy się, jakąkolwiek wiedzę przyswoiliśmy.
Bardzo dobrym rozwiązaniem jest to, że wyniki zapisywane są bez ograniczeń, spokojnie mogą zagrać w to i sprawdzić swoje umiejętności wszyscy członkowie naszej rodziny. Wydaje mi się, że taki program może być pomocny nie tylko w warunkach domowych, że nauczyciele, pedagodzy, każdy, kto pracuje i ma kontakt z dziećmi skorzystać powinien z owej propozycji Akademii Umysłu.
Możemy bawić się kolorem tła, czcionką, wybieramy to, co nam się podoba. Tutaj: http://www.akademia-umyslu.pl/pamiec znajdziecie garść podstawowych informacji na temat tego programu. Dostępny jest jeszcze drugi program:
Muszę przyznać, że początkowo nie były to łatwe ćwiczenia, ale uważam, że warto ćwiczyć szare komórki. Przed przystąpieniem do danej gry, jednej z piętnastu, czytamy opis, wprowadzenie w zasady. Polecam!
Mejle na miotle Agnieszka Tyszka
Agnieszka Tyszka znana mi jest z książeczki o "Zosi z ulicy Kociej na wakacjach". Moja recenzja tutaj: http://asymaka.blogspot.com/2013/07/zosia-z-ulicy-kociej-na-wakacjach.html. Czytałam też ponad rok temu zabawną historię zatytułowaną "Siostry pancerne i pies", recenzja tu: http://asymaka.blogspot.com/2013/01/siostry-pancerne-i-pies-agnieszka-tyszka.html.
"Mejle na miotle" są więc moim trzecim spotkaniem z twórczością autorki. Mogę z czystym sumieniem polecać jej opowieści, ponieważ są zabawne, interesujące, pomysłów w nich nie brakuje i miejsca na nudę nie ma!
Agnieszka Tyszka jest nie tylko autorką książek dla dzieci i młodzieży, tworzy też słuchowiska radiowe, a z każdego jej słowa, jakie możemy przeczytać na blogu: http://www.agnieszkatyszka.com/
czuć ciepło, radość z pisania, pasję i miłość do tego, co tworzy. Widać, że wykonywany zawód jest dla niej wielką frajdą i przyjemnością.
"Mejle na miotle" to opowieść o licealistce Amandzie, która uwielbia dobrą zabawę i taniec. Nie znosi się za to uczyć, szczególną awersją pała do lekcji historii. Ojciec dziewczyny na wieść o poprawce jest bardzo zawiedziony:
"Poprawka z historii?!!! (...) To chyba jakieś nieporozumienie... w naszej rodzinie nie zdarzały się takie rzeczy! Ja rozumiem, żeby matematyka... Fizyka czy chemia... Ale historia???"*
Amanda sama przed sobą również przyznaje, że to dziwne, ponieważ w tej rodzinie talenty humanistyczne przejawiają się w ten czy inny sposób. Cóż jednak poradzić, skoro jej historia nie leży? Poprawka, poprawką, ale zakaz ojca:
"Koniec z flamenco! Za karę nie tańczysz!"*
to dla naszej bohaterki zbyt wiele. Wpada na genialny pomysł, żeby poprosić o pomoc swoją przyjaciółkę Kornelię, która z historią nie ma żadnych problemów. Co z tego wyniknie? Czy Amanda zacznie wierzyć w czarownice? I kto wysyła do niej mejle?
Wiele tajemniczych osób i sytuacji, ale też ciekawa fabuła, magiczna można by rzec oprawa, czary, miłość, problemy związane ze szkołą, nieporozumienia między rodzicami a dziećmi, wszystko to i o wiele więcej znajdziemy w tej historii. To lektura idealna zarówno dla młodszych miłośników literatury, jak i dla tych nieco starszych, jak ja. Świetna zabawa gwarantowana!
Jeżeli interesują Was tematy związane z prześladowaniem czarownic w Europie lub też macie nadzieję na spotkanie z czarownicą, to książka właśnie dla Was.
Amanda wyjeżdża do nudnej jej zdaniem ciotki Sydonii, która mieszka w otoczeniu wypłowiałych, żółtawych ścian. Perspektywa wakacji w takim miejscu wydaje się naszej bohaterce niezbyt interesująca. Rodzice i ciotka zachowują się sztucznie. Tutaj autorka moim zdaniem oddała rewelacyjnie obraz spotkań rodzinnych. Nikt nie wie, co mówić, jak się zachować, wszyscy są skrępowani, nienaturalni. Do tego relacje między rodzicami dziewczyny również dalekie są od doskonałości, na co zwraca nam uwagę pisarka. Jest to lekka i zabawna opowieść, jednak jeżeli rozejrzeć się bardziej, zagłębić w nią, możemy dostrzec wiele niewygodnych i smutnych prawd, które czasem tak trudno sobie uświadomić.
Jeśli jesteście ciekawi, kim była Sydonia von Black, jak rozwinie się wakacyjna znajomość z Ernestem, jakie szalone pomysły przyjdą do głowy naszym bohaterkom, a przede wszystkim, czy Amanda podoła zadaniu i weźmie się do pracy, by zaliczyć historię, to sięgnijcie po "Mejle na miotle"! Naprawdę polecam!
* wszystkie cytaty pochodzą z książki
"Mejle na miotle" Agnieszka Tyszka, Akapit Press, 2013
"Mejle na miotle" są więc moim trzecim spotkaniem z twórczością autorki. Mogę z czystym sumieniem polecać jej opowieści, ponieważ są zabawne, interesujące, pomysłów w nich nie brakuje i miejsca na nudę nie ma!
Agnieszka Tyszka jest nie tylko autorką książek dla dzieci i młodzieży, tworzy też słuchowiska radiowe, a z każdego jej słowa, jakie możemy przeczytać na blogu: http://www.agnieszkatyszka.com/
czuć ciepło, radość z pisania, pasję i miłość do tego, co tworzy. Widać, że wykonywany zawód jest dla niej wielką frajdą i przyjemnością.
"Mejle na miotle" to opowieść o licealistce Amandzie, która uwielbia dobrą zabawę i taniec. Nie znosi się za to uczyć, szczególną awersją pała do lekcji historii. Ojciec dziewczyny na wieść o poprawce jest bardzo zawiedziony:
"Poprawka z historii?!!! (...) To chyba jakieś nieporozumienie... w naszej rodzinie nie zdarzały się takie rzeczy! Ja rozumiem, żeby matematyka... Fizyka czy chemia... Ale historia???"*
Amanda sama przed sobą również przyznaje, że to dziwne, ponieważ w tej rodzinie talenty humanistyczne przejawiają się w ten czy inny sposób. Cóż jednak poradzić, skoro jej historia nie leży? Poprawka, poprawką, ale zakaz ojca:
"Koniec z flamenco! Za karę nie tańczysz!"*
to dla naszej bohaterki zbyt wiele. Wpada na genialny pomysł, żeby poprosić o pomoc swoją przyjaciółkę Kornelię, która z historią nie ma żadnych problemów. Co z tego wyniknie? Czy Amanda zacznie wierzyć w czarownice? I kto wysyła do niej mejle?
Wiele tajemniczych osób i sytuacji, ale też ciekawa fabuła, magiczna można by rzec oprawa, czary, miłość, problemy związane ze szkołą, nieporozumienia między rodzicami a dziećmi, wszystko to i o wiele więcej znajdziemy w tej historii. To lektura idealna zarówno dla młodszych miłośników literatury, jak i dla tych nieco starszych, jak ja. Świetna zabawa gwarantowana!
Jeżeli interesują Was tematy związane z prześladowaniem czarownic w Europie lub też macie nadzieję na spotkanie z czarownicą, to książka właśnie dla Was.
Amanda wyjeżdża do nudnej jej zdaniem ciotki Sydonii, która mieszka w otoczeniu wypłowiałych, żółtawych ścian. Perspektywa wakacji w takim miejscu wydaje się naszej bohaterce niezbyt interesująca. Rodzice i ciotka zachowują się sztucznie. Tutaj autorka moim zdaniem oddała rewelacyjnie obraz spotkań rodzinnych. Nikt nie wie, co mówić, jak się zachować, wszyscy są skrępowani, nienaturalni. Do tego relacje między rodzicami dziewczyny również dalekie są od doskonałości, na co zwraca nam uwagę pisarka. Jest to lekka i zabawna opowieść, jednak jeżeli rozejrzeć się bardziej, zagłębić w nią, możemy dostrzec wiele niewygodnych i smutnych prawd, które czasem tak trudno sobie uświadomić.
Jeśli jesteście ciekawi, kim była Sydonia von Black, jak rozwinie się wakacyjna znajomość z Ernestem, jakie szalone pomysły przyjdą do głowy naszym bohaterkom, a przede wszystkim, czy Amanda podoła zadaniu i weźmie się do pracy, by zaliczyć historię, to sięgnijcie po "Mejle na miotle"! Naprawdę polecam!
* wszystkie cytaty pochodzą z książki
"Mejle na miotle" Agnieszka Tyszka, Akapit Press, 2013
sobota, 18 stycznia 2014
Florystka Katarzyna Bonda
Nazwisko Katarzyny Bondy nie było mi wcześniej znane. To za sprawą Magdaleny Witkiewicz, także pisarki, sięgnęłam po powieść kryminalną zatytułowaną "Florystka". Co prawda Magdalena polecała mi inną książkę ("Polskie morderczynie"), ale ten tytuł zainteresował mnie bardziej, poza tym kryminał jest chyba mniej trudny na początek.
Bonda zadebiutowała w roku 2007 "Sprawą Niny Frank", poza tworzeniem powieści zajmuje się też pisaniem scenariuszy filmowych. Do każdej tworzonej historii podchodzi bardzo profesjonalnie, przygotowuje się do tematu, zbiera dokumentację, co naprawdę można dostrzec we "Florystce". Nie jest to książka potraktowana lekko i byle jak.
Nie wiedziałam, czego się spodziewać po tym kryminale, jednak pytanie postawione na okładce powieści zaintrygowało mnie i zachęciło do sięgnięcia po nią.
"Co może zrobić matka, by odzyskać swoje dziecko?"
Hubert Meyer znany jest już zapewne czytelnikom powieści Katarzyny Bondy, ale dla mnie było to pierwsze spotkanie z tym bohaterem. Mężczyzna zajmuje się profilowaniem nieznanych sprawców przestępstw, a może trafniej byłoby napisać, że zajmował się. W momencie, w którym go poznaję sam nie wie, co dalej zrobić z własnym życiem. Popełnił błąd, którego jego zdaniem nigdy nie powinien był popełnić, nie potrafi wybaczyć samemu sobie i żyć dalej tak, jak dotychczas. Gdyby nie prośba o pomoc w sprawie zaginięcia dziecka, nie wiadomo, jak potoczyłyby się jego losy. Czy przypadkiem nie poddałby się melancholii i nie uległby całkowitego zgorzknieniu? Sprawa, którą zajmie się Meyer do prostych należeć nie będzie, zwłaszcza, gdy zostanie połączona ze śmiercią chłopca, którego matką jest... nasza tytułowa florystka. Czy ta kobieta ma cokolwiek wspólnego z tym ostatnim zaginięciem? Czy mamy prawo ją podejrzewać? Jest przecież ofiarą, jej dziecko, jedenastoletni synek nie żyje, a ona dalej nie potrafi sobie z tym poradzić!
Świetna historia. Hubert Meyer to postać, która ma mnóstwo wad, lecz nie da się nie czuć do niego sympatii. Ten detektyw i psycholog jako jeden z nielicznych zna się na swojej "robocie". Nie jest idealny, ale właśnie dlatego tak prawdziwy, interesujący i intrygujący.
Powieść kryminalna, którą będę polecać wszystkim. Dzięki niej przypomniałam sobie, jak bardzo wciągające potrafią być lektury tego typu, za co tak bardzo niegdyś wielbiłam ten gatunek. Rewelacyjnie stworzone postaci, skrupulatnie i pomysłowo skonstruowana intryga, niesamowita fabuła. Ciekawość zżerała mnie i chłonęłam treść książki całą sobą. Wzruszała, fascynowała, irytowała, budziła we mnie całą gamę emocji. Zastanawiałam się wielokrotnie, dlaczego ludzie zachowują się w tak irracjonalny sposób? Autorka odpowiedziała na moje pytania, nie zostawiła mnie w niedosycie. Psychologiczne studium charakteru i budowanie napięcia udały jej się po mistrzowsku. Smutne i traumatyczne przeżycia, błędy popełniane przez te czy inne osoby, wspomnienia z dzieciństwa, z którymi nie potrafimy sobie poradzić, wszystko to odciska na nas swe piętno i nie pozwala nam żyć normalnie, chociaż się staramy.
"Florystka" to powieść kryminalna, której nie można przeoczyć i o której nie da się szybko zapomnieć, przejść nad nią do porządku dziennego. Naprawdę polecam.
"Florystka" Katarzyna Bonda, Videograf, 2012
piątek, 17 stycznia 2014
Andrea Camilleri Kryjówka
"Kryjówka" kryminałem nie jest. To książka specyficzna. Trudna do zrozumienia i do zaakceptowania postać Arianny budzi sprzeczne emocje w czytelniku, ale pozwala na uruchomienie mózgu przy czytaniu, ponieważ autor nie daje nam gotowych odpowiedzi, nie mówi o niczym wprost, jednoznacznie. Takie powieści są raczej niedoceniane, nad czym niestety ubolewam. Kontrowersyjna bohaterka to zagubiona 33-latka, piękna, pełna sprzeczności i tajemnic. Poznajemy jej sekret powoli, jej mąż również nie domyśla się, jaka naprawdę jest jego ukochana. Jest od niej wiele lat starszy, kocha ją całym sercem, ale nie może dać jej tego, czego potrzebuje młoda, dojrzała i zmysłowa kobieta. Wpada na genialny jego zdaniem pomysł. Żona spotyka się co czwartek z innym nieznajomym mężczyzną, jednak nie może mieć z nim do czynienia więcej niż dwa razy, bo wtedy mogłaby się zakochać i pomyśleć o opuszczeniu męża na przykład...
Dziwna sytuacja, nieprawdaż? Więcej nie zdradzę, ale mogę Was zapewnić, że to nie wszystko. Tajemnice Arianny są dużo bardziej bulwersujące niż jakiekolwiek pomysły jej męża.
"Kryjówka" jest króciutką opowieścią psychologiczną o życiu nieszczęśliwej kobiety. Stopniowo poznajemy historię jej dramatycznego, pełnego biedy dzieciństwa. Każda jej zachcianka jest teraz natychmiast spełniania, pławi się w luksusach, a gdy coś idzie nie po jej myśli nie cofnie się przed niczym, by naprostować to, co się jej zdaniem wykoleiło.
"Kryjówka" szokuje, nie tylko chwilami namiętności bez jakichkolwiek uczuć, bez zahamowań. Arianna spełnia swoje pragnienia na tym polu bez jakichkolwiek obiekcji, niczego się nie wstydzi, nic jej nie krępuje i nie jest w stanie ograniczyć. Dostaje wszystko to, czego chce. A jednak nie jest szczęśliwa ani spełniona.
Jej psychika jest dużo bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać. Mnie zaciekawiła i zaintrygowała ta książka. Myślałam o niej bardzo długo, nie mogłam o niej szybko zapomnieć.
Jeżeli macie dosyć słodkich, cukierkowych powiastek, ta historia jest dla Was. Jest zupełnie inna, zaskakująca, zadziwiająca, budząca wiele emocji, bynajmniej nie pozytywnych. Polecam, choć nie do końca to moje klimaty.
Andrea Camilleri Kryjówka, Wydawnictwo Literackie, 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)

.jpg)







.jpg)


