środa, 31 lipca 2013

„Zosia z ulicy Kociej na wakacjach” Agnieszka Tyszka



Upalne lato szalonej rodzinki.


„Zosia z ulicy Kociej na wakacjach” to trzecia część serii o tej niebanalnej, mądrej dziewczynce, ale pomimo, iż nie czytałam pierwszego i drugiego tomu doskonale odnalazłam się w rzeczywistości wykreowanej przez autorkę tej książki w kolejnym tomie. Właściwie oderwać się od niej nie mogłam, od pierwszej strony było zabawnie, wesoło, po prostu zachwycająco. Bawiłam się wraz z Zosią świetnie, było ciekawie, zabawnie, zupełnie niespodziewanie.

Młodszy czytelnik, do którego ta książeczka o letnich perypetiach zadziwiającej rodzinki jest skierowana, na pewno nie będzie ziewał, nudził się, czy odkładał jej, by nigdy nie dokończyć, nie zostanie rzucona w kąt i przykryta grubą warstwą kurzu, o nie! Pochłonie go ona bez reszty. Zresztą nie tylko dzieci będą się z nią świetnie bawić, sama z zainteresowaniem wczytywałam się w kolejne przygody pomysłowej Zosi. Szalenie podobały mi się używane przez nią skróty, typu NIH czyli Najwyższa Izba Higieny, jak dzieci nazywają swoją mamę, z uwagi na to, że wszystko wokół niej musi być zawsze sterylne, czyste, uporządkowane. Jak w tym idealnym świecie, zaplanowanym i dopiętym na ostatni guzik ma zaistnieć choroba zwana ospą wietrzną? Niestety ona nie wybiera i psuje wszelkie plany i marzenia rodzicielki. Wakacje stają pod znakiem zapytania, nie wiadomo, czy uda się wyjechać i z kim, wszystko zdaje się stawać na głowie!

Jak wiecie, wszyscy mogą planować, marzyć, mają do tego prawo, ale czy ich plany zostaną zrealizowane, jest to już zupełnie inna sprawa. Mama Zosi ma zamiar wyjechać na wakacje, niestety wspomniana wyżej ospa wietrzna te plany krzyżuje. Choroba jak to choroba powoduje zamieszanie, nerwy, spory, kłopoty. Mama jest święcie przekonana, że ospę w dzieciństwie przechodziła, ale jej siostra chyba wie lepiej… Nawet na pewno, jak się możemy po krótkim czasie przekonać. Co prawda nie jest to powód do radości, ale warto byłoby pogodzić się z Maliną, szczególnie, że tylko ona może zabrać dzieci NIH na planowany odpoczynek.

Ta książka naprawdę potrafi rozbawić, zachwycić, zadziwić, nauczyć czegoś nowego. Mamy tu moc atrakcji, ciekawie opisane sytuacje i zabawne przygody, wszystko rewelacyjnie ze sobą współgra i powoduje, że tęsknimy za czasem beztroski, że zazdrościmy dzieciom takiej wesołej towarzyszki, która pomimo, iż jest dorosła doskonale pamięta, jak to jest być dzieckiem, co się wtedy myśli, co czuje, o czym marzy.

Warto sięgnąć po ten tytuł, ale również zapoznać się z dwoma poprzednimi z tej samej serii, ponieważ Zosia i jej rodzinka naprawdę jest sympatyczna, nieczęsto spotykana, można się z nimi świetnie bawić, wypocząć, cieszyć się latem, które przecież trwa! 



„Zosia z ulicy Kociej na wakacjach.”
Agnieszka Tyszka, Nasza Księgarnia, 2013


Za ten tytuł bardzo dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia i Sztukater

6 komentarzy:

  1. O, coś dla mojego rodzeństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, dzisiaj ostatni dzień konkursu na moim blogu, w którym można wygrać dla dzieci Koalicje szpiegów Agnieszki Stelmaszyk, zachęcam do zabawy!

      Usuń
  2. Czytałam inne pozycje autorki, ale Zosi jeszcze nie znam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja nie znam innych, ale styl pisarki bardzo mi odpowiada :)

      Usuń
  3. Nie słyszałam o Zosi, ale chętnie sięgnę po tę lub pierwsze części :)

    OdpowiedzUsuń