„Czytelnik jest
najważniejszy. Pisząc, zawsze myślę o osobach, które będą czytały moją książkę.”
Kasia Bulicz-Kasprzak wywiad
Kasia Bulicz-Kasprzak ma za sobą jak dotąd jeden tytuł.
Zadebiutowała w roku 2012 za sprawą konkursu literackiego organizowanego przez
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, wygrała go. Nie dziwi to jednak, ponieważ już od pierwszych
stron powieści „Nie licząc kota, czyli kolejna historia miłosna”, po prostu
znakomicie bawimy się z tą lekturą. W związku z tym, że 14 sierpnia pojawi się
druga książka Kasi zatytułowana „Nalewka zapomnienia, czyli bajka dla nieco
starszych dziewczynek”, postanowiłam przybliżyć jej osobę szerszemu gronu
czytelników. Autorka zgodziła się odpowiedzieć na kilka moich pytań.
Kasiu, pierwsze pytanie, jakie ciśnie mi się na usta, to:
Dlaczego nie zadebiutowałaś wcześniej? Twoja książka „Nie licząc kota…” to
rewelacyjna powieść, jest zabawnie, ciekawie, inaczej, nie ma oklepanych
tematów, nudy, wymuszenia. Po prostu nie mogę doczekać się kolejnej książki! A
wracając do pytania, czy pisałaś od dziecka, czy ta pasja obudziła się w Tobie
dopiero niedawno? Jak to było z tym Twoim pisaniem? Zgłosiłaś się do konkursu
sama, czy ktoś ci to podpowiedział?
Książki były moją
pasją od zawsze. Czytam nałogowo. Książki to moje hobby. Interesuje mnie
historia literatury i badania literackie, sięgam po biografie pisarzy. Jednak
do momentu ogłoszenia konkursu przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia, nie myślałam
o pisaniu. To był taki moment zwrotny. Przeczytałam o konkursie i nagle
zapragnęłam napisać książkę. Pewnie dlatego, że byłam gotowa, wewnętrznie
dojrzałam do pisania. Jednak nie wiem, czy by mi się to udało, gdyby nie
wsparcie mojego męża i mamy. Wzmacniali mnie i bardzo pomogli organizacyjnie,
bo zabrałam się za pisanie dosłownie w ostatniej chwili i miałam mało czasu.
Teraz znacznie lepiej sobie wszystko planuję. Jestem poukładana i pracuję
regularnie.
Skąd pomysł na tytuły, i jeden, i drugi powoduje uśmiech na
twarzy, jest co prawda dosyć długi, ale też wesoły, zabawny?
Tytuł "Nie
licząc kota" powstał prawie na samym początku pisania. Jedną z moich
ulubionych książek jest "Trzech panów w łódce, nie licząc psa".
Postanowiłam nawiązać do tego tytułu, zresztą nie ja pierwsza, wcześniej
zrobiła tak Connie Willis. W drugiej części tytułu szczerze informuję
czytelnika, że jest to książka o miłości. I że nie jest pierwszą taką historią,
podobne już na pewno kiedyś czytał.
Z drugą książką
było trudniej. Tytuł powstał dopiero, kiedy powieść była już gotowa. Jedną z
moich ulubionych postaci w tej książce jest Pelagia Śliwowa - wiejska zielarka,
specjalizująca się w nalewkach. I tak powstał tytuł. Ponieważ "Nalewka
zapomnienia" nie jest w stu procentach powieścią realistyczną,
postanowiłam ją również opatrzyć podtytułem. Ta mieszanina rzeczywistości z
fantastyką i specyficzne zakończenie sprawiają, że nie można tej książki nazwać
inaczej, niż bajką.
Cieszę się, że
uznałaś tytuły za zabawne. Staram się, żeby w moich książkach były elementy
humorystyczne. Moja ukochana babcia potrafiła na świat patrzeć z przymrużeniem
oka i złe rzeczy obracać w żart. To pomogło jej przetrwać wiele trudnych chwil.
Staram się mieć do siebie taki dystans, jaki ona miała.
O czym opowiada Twoja nowa powieść? Czy podobnie, jak w
pierwszej książce, poznamy kobietę z problemami, z demonami przeszłości?
W obu książkach
podejmuję temat przeszłości, która ma wpływ na człowieka. Bohaterka "Nie
licząc kota" miała trudną młodość - rodzice zostawili ją pod opieką ciotki
i wyjechali za chlebem. Dlatego Asia boi się, że ukochany też ją zostawi.
Podróż do przeszłości pozwala jej uporać się z tym i inaczej spojrzeć na
siebie. Książką "Nie licząc kota" chciałam wyrazić swoje przekonanie,
że każdy ma prawo do miłości.
Doświadczenia
życiowe Jagi są jeszcze bardziej traumatyczne. Dlatego zamyka się ona na
uczucia. "Nalewka zapomnienia" mówi, że samotność i szczęście to
sprawa osobistego wyboru człowieka. Jeśli się otworzymy, zawsze znajdzie się
ktoś, kto zechce się z nami zaprzyjaźnić.
Lubisz bohaterów, których stworzyłaś? Żyjesz ich życiem
podczas pisania? Przywiązujesz się do nich? Którą postać darzysz szczególnym
sentymentem?
Tu jest trochę
tak, jak w życiu - jednych ludzi lubimy, innych nie. To, jakim ktoś jest
człowiekiem w dużym stopniu zależy od tego, co przeżył i ja się właśnie do tych
życiowych doświadczeń odnoszę. Dla mnie za każdą osobą stoi jej opowieść.
Angażuję się w
swoje książki i kiedy piszę jakąś historię, jej bohaterowie stają się dla mnie
bardzo ważni. Dużo o nich myślę.
Obie książki
powstały w narracji pierwszoosobowej. To poważne wyzwanie, bo trzeba uważać,
żeby nie przekroczyć granicy, która dzieli bohatera od autora. Dlatego staram
się dopracować najdrobniejsze szczegóły, nawet takie, których nie ma w
powieści. Zastanawiam się na przykład, jaka pastę do zębów wybrałaby Joasia z
"Nie licząc kota", a jaką Jaga z "Nalewki zapomnienia".
Lubię swoich
bohaterów. Wydaje mi się, że jest to warunek konieczny do tego, żeby polubili
ich również czytelnicy. Oczywiście jedni są mi bardzo bliscy, inni mniej.
Bardzo lubię Dorotę z "Nie licząc kota" i Śliwową z "Nalewki
zapomnienia".
Ciekawym
doświadczeniem była dla mnie rozmowa z czytelniczką, która wychwalała
postać, za którą ja nie przepadam.
Bardzo mnie to ucieszyło, bo oznaczało, że stworzyłam postać, której nie da się
jednoznacznie zinterpretować.
Czy lubisz kontakt z czytelnikiem? Słuchasz tego, co ma do
powiedzenia?
Czytelnik jest
najważniejszy. Pisząc, zawsze myślę o osobach, które będą czytały moją książkę.
Kiedy pisałam "Nie licząc kota" przez cały czas wyobrażałam sobie
młode kobiety, siedzące w kawiarnianym ogródku i rozmawiające o mojej powieści.
Zastanawiałam się, co mają do powiedzenia.
Prawdziwi
czytelnicy okazali się dużo fajniejsi, niż wymyśleni. Nie spodziewałam się
takiej serdeczności i życzliwości. To było zachętą do dalszej pracy, nadało jej
sens.
Sama też jestem
czytelnikiem. Lubię czytać książki, których autorzy mnie szanują. Dlatego z
dużym szacunkiem traktuję swoich czytelników. Nie chodzi tu o to, by schlebiać
gustom, żeby się podobać. Nie ma szans, żeby moje książki spodobały się
wszystkim. Książka to specyficzna rozmowa, w której czytelnik i autor są
równoprawnymi partnerami. Każdy z nich ma prawo do własnych sądów i opinii.
Książka to przestrzeń, w której przemyślenia jednego i drugiego się spotykają i
każdy wychodzi z tego spotkania bogatszy.
A co z krytyką? Pojawiła się jakaś w ogóle? Co myślisz na
ten temat, może być ona budująca, czy raczej niszczy początkującego pisarza?
To, w jaki sposób
krytyka wpływa na człowieka, zależy od jego charakteru. Dla mnie jest bardzo
ważna. Wiedzą to moi najbliżsi i to od nich usłyszałam najwięcej uwag. Krytyka
pozwala dostrzec własne błędy, wyciągnąć wnioski. To jest pewna wartość, na
której można coś budować, czegoś się uczyć. Jest równie ważna jak pochwały,
które wpływają stymulująco i bardzo wzmacniają. "Nie licząc kota"
miało bardzo dużo dobrych recenzji i jestem za nie z całego serca wdzięczna.
Kiedy mam chwilę zwątpienia wracam do tych opinii. Czytam je, analizuję. To
jest dla mnie zawsze potężna dawka pozytywnej energii.
Jaka jest Twoja ulubiona pozycja literacka? Lubisz
polskich, czy może zagranicznych autorów?
Ulubionych książek
mam wiele. Wśród tych najważniejszych są: "Onitsza", "Przeminęło
z wiatrem", "Autostopem przez galaktykę", "Ulica Czarnych
ptaków", "Wodnikowe Wzgórze", "Porwanie Jane E." czy
"Wszystko jest iluminacją".
Najważniejsi dla mnie pisarze to Janusz A. Zajdel, Tomasz Pacyński,
Thomas Berger, Iris Murdoch, Margaret Atwood, Esther Vilar. Od lat wracam do
dramatów Shakespeare'a.
Nie kategoryzuję
autorów na polskich i obcych. Kryterium jest dla mnie to, czy autor ma mi coś
do powiedzenia, czy nie. Inna sprawa, że polska literatura jest dla mnie
szczególnie ważna, bo to właśnie ona podejmuje tematy z naszego podwórka i mówi
o nich w naszym ojczystym języku. Czytam książki polskich pisarzy współczesnych
chętnie i w dużych ilościach. Otwarcie przyznaję, że jestem wielbicielką
polskiej fantastyki, ale nie stronię od kryminału i obyczajówki.
Jak wygląda środowisko pisarzy „od kuchni”, czy jeden
pisarz może przyjaźnić się z drugim?
Pisarze, których
poznałam, to serdeczni, mili ludzie. Zawsze mają coś ciekawego do powiedzenia.
Pisarze nie tylko mogą się przyjaźnić, ale to robią. Ja jestem szczególnie
blisko z Iwoną Grodzką-Górnik, autorką "W niebie na agrafce". Często
do siebie dzwonimy, spotykamy się. Rozmawiamy o dzieciach, mężach i gotowaniu,
czasem o pisaniu. Iwonka to urocza osoba, bardzo miła, wrażliwa, serdeczna. Z
niecierpliwością czekam na jej kolejną książkę.
Wiele
serdeczności okazały mi też inne osoby, zajmujące się pisaniem. Wszystkim
jestem bardzo wdzięczna i wszystkim serdecznie dziękuję.
Przy okazji pytania
o środowisko poruszę inną kwestię. Stan czytelnictwa w Polsce jest zasmucający.
My pisarze to widzimy i walka z tym stanem rzeczy bardzo nas jednoczy, tu nie
może być mowy o osobistych sympatiach, czy antypatiach. Bardzo podoba mi się
zaangażowanie blogerów w popularyzację czytania. Bo przecież książki są częścią
naszej historii i naszej tożsamości.
Kasiu, jaka jesteś prywatnie?
To pytanie
powinno być skierowane do moich bliskich.
Staram się być
dobrym człowiekiem. Ważne są dla mnie małe dobre uczynki. Ludziom się często
wydaje, że coś dobrego musi być spektakularne. Tymczasem wystarczy na przykład
podarować książkę bibliotece. Wierzę, że takie małe dobro posłane w świat
powróci do mnie, kiedy będę go potrzebowała.
Czym zajmujesz się poza pisaniem? Czytałam na Twojej
stronie internetowej: http://pisarkapotencjalna.pl
o tym, że biegasz? Skąd pomysł na tak
aktywne spędzanie czasu?
Poza pisaniem
zajmuje się domem. Dbam o rodzinę. Dużo czytam. Od pięciu lat biegam. To nie
był pomysł, to był przypadek. Mój synek zrobił na zajęciach plastycznych medal,
który był nagrodą w wyścigach samochodzików. To była wtedy jego ulubiona
zabawa. Kiedy medal się zniszczył, poprosił mnie o prawdziwy. Ponieważ jestem
dobrą matką, postanowiłam taki zdobyć i wystartowałam w biegu. To był maraton.
Pokonałam go bardziej wysiłkiem woli niż siłą mięśni. Było warto, ponieważ nie
tylko zdobyłam medal, ale też przekonałam się do biegania. Jest ono dla mnie
bardzo ważne. Mam wtedy czas na poukładanie swoich myśli, wewnętrzne
uspokojenie. Najlepsze pomysły przychodzą mi do głowy właśnie podczas biegania.
Regularne treningi wprowadziły w moje życie porządek. Nauczyłam się
systematyczności. Łatwiej mi też poradzić sobie ze stresami, jakie przynosi
życie. Zachęcam wszystkich do regularnego uprawiania jakiegoś sportu.
Masz wybujałą wyobraźnię, czy przeszkadza Ci to w życiu
codziennym?
Nie. Moim zdaniem
wyobraźnia pomaga, zwłaszcza w trudnych chwilach. Zawsze, kiedy jest mi źle,
uciekam w świat książek. Sięgam po ulubioną historię i staram się oderwać od
rzeczywistości, odprężyć się. Dzięki czytaniu nabieram dystansu do siebie i
świata. Pisanie również ma moc terapeutyczną. Dlatego zachęcam wszystkich do
sięgania po pióra i pisania.
O czym marzysz?
O niczym
osobistym. Mam takie uniwersalne pragnienie spokoju, stabilizacji,
bezpieczeństwa.
Dziękuję za rozmowę.
KONKURS
W związku z tym, że za dwa dni, 14 sierpnia, we wtorek jest premiera drugiej powieści Kasi zatytułowanej "Nalewka zapomnienia czyli bajka dla nieco starszych dziewczynek" zapraszam do udziału w zabawie. Konkurs rozpoczyna się dzisiaj, 11 sierpnia i potrwa do 18 sierpnia, do godziny 24:00. W zabawie mogą brać udział wszyscy, którzy mieszkają na terenie Polski.
Organizatorem konkursu jestem ja, nagrodę ufundowało wydawnictwo Nasza Księgarnia.
W ciągu trzech dni pojawią się wyniki, ale raczej prędzej niż później, do 21 sierpnia na pewno.
Pytanie, na które odpowiedź należy zostawić pod tym postem to: Jaką książkę lubisz najbardziej?
Czekam na Wasze komentarze, pod tym postem, poproszę też o
pozostawienie adresu e-mailowego, ponieważ tylko w ten sposób będę mogła
skontaktować się ze zwycięzcą konkursu. Można polubić moją stronę na
facebooku, jak też dodać mój blog do obserwowanych, nie jest to wymóg,
ale będzie mi bardzo miło :) Dziękuję za uwagę i pozdrawiam serdecznie!
Zapraszam też do mojej recenzji pierwszej książki Kasi:
http://asymaka.blogspot.com/2013/08/nie-liczac-kota-czyli-kolejna-historia.html.