piątek, 31 maja 2013

"Lilka i spółka" Magdalena Witkiewicz



Wiem, że to jest książeczka dla młodszego czytelnika, do niego skierowana, z myślą o dzieciach pisana, dla dzieci przeznaczona, ale nie zmienia to faktu, iż jest to najlepsza moim zdaniem powieść Magdaleny Witkiewicz. Czytałam już wszystkie, więc pojęcie na ten temat jakoweś mam :) Naturalnie podkreślam, że to moja całkowicie subiektywna opinia. Podobała mi się trudna tematyka poruszona w  "Opowieści niewiernej", do recenzji zapraszam tutaj klik>, świetnie bawiłam się z "Balladą o ciotce Matyldzie", KLIK do recenzji >, miło spędziłam czas ze "Szkołą żon", tu moja opinia, ale to "Lilka i spółka" powaliła mnie na kolana. Śmiałam się do bólu brzucha, ocierałam łzy, spowodowane wesołością, po prostu przypadła mi do gustu jak mało która książka. Czytelnik młodszy w moim domu,w  osobie Małgosi, lat 11,5 również uznał ten tytuł  za zabawny, godny uwagi i polecenia innym, choć muszę ze smutkiem przyznać, że czytanie to raczej niezbyt modne hobby wśród rówieśników mojego najstarszego dziecka. Ubolewam nad tym bardzo, ale cóż więcej mogę począć ? Skoro nawet dorośli uważają książkę za stratę czasu, a kiedy chcę porozmawiać o słowie pisanym muszę uruchomić komputer, to dlaczego dziwię się dzieciom?

Wracając do "Lilki i spółki", jej nakład już się wyczerpał, ale nie martwcie się, na pewno będzie dodruk. Nas spotkał wielki zaszczyt, ponieważ mamy egzemplarz z autografem, moja Zuza chodzi z książeczką dumna jak paw i wie, że tam, w środku, na pierwszej stronie jest słoneczko narysowane i coś napisane.... specjalnie dla niej i jej rodzeństwa. Nawet własnej cioci nie chciała dać do rąk, by mogła obejrzeć ten jej skarb. Wyglądało to przekomicznie, niecała trzylatka z książeczką pod pachą. Teraz zresztą nie jest inaczej, chciałam tylko zerknąć, by poszukać śmiesznego cytatu, który przekonałby i Was do sięgnięcia po ten tytuł, ale nie mam szans w walce z Zuzą. Dam sobie zatem spokój :)

Na czym polega fenomen tej książki? Autorka wnikliwie obserwuje swoje pociechy,  najbliższe otoczenie, ma masę pomysłów i wybujałą wyobraźnię. Do tego niesamowita dawka poczucia humoru i recepta na rewelacyjną powiastkę dla młodszego czytelnika gotowa!

Poznajemy dzieci, w tym naszą narratorkę Liliannę, nie mylić z Lilaną, w żadnym wypadku!!! Ma ona 8 lat, jest bardzo rezolutną i mądrą młodą damą, powiedzmy... Na pewno jest szczera, i na sto procent nie można się z nią nudzić. Wakacyjne plany rodzeństwa krzyżuje drobna niedogodność, noga starszej siostry Wiki. Dzieci miały jechać do swojego ukochanego miejsca, do ciotki Franki, a zostaną wysłani do innej ciotki, Jadźki, co
 "Ma pypeć na nosie i każe pić syrop z cebuli i pokrzywy. Poza tym ma czarny zeszyt z różnymi przepisami. Założyłam się kiedyś z siostrą, że ciotka Jadźka jest czarownicą..."*

I co o tym wszystkim myślicie? Czy wakacje tych trzech urwisów naprawdę będą do niczego? Czy będzie nudno, deszczowo, nieprzyjemnie, bez słodyczy, bez telewizji? A może czekają ich niesamowite przygody, a to, co wydaje się być takie straszne, potworne, nagle okaże się wspaniałe, pełne możliwości?

Mądra, zabawna, świetnie skrojona, szyta na miarę każdej Hello Kitty, czy innej Monster High, a nawet Supermana, Batmana, i tak dalej... powieść dla młodego czytelnika. Niby ze mnie jest trochę starszy i w szaty dziecięcych bohaterów się na pewno nie zmieszczę, ale na to zawsze można przymknąć oko. Gwarantuję szaloną, znakomitą zabawę, a wątek kryminalny jest po prostu the best!

Jedno mnie tylko zastanawia, czy dzieci Magdaleny Witkiewicz są takie na co dzień, czy dają jej choć odrobinę wytchnienia? Czy ten prawdziwy Mateusz tak samo jak książkowy Matewka sprzedałby nawet siostrę za coś pysznego, co można skonsumować?

Wiecie co, ja chyba przeczytam "Lilkę i spółkę" jeszcze raz, bo znowu mi się buzia śmieje, na samo wspomnienie!

Zapraszam na blog pisarki, możecie podzielić się z nią swoimi spostrzeżeniami z przeczytanych jej książek, przeczytać fragmenty jej powieści, ale też poczytać o jej życiu... KLIK DO BLOGA >.

* cytat  z książki







10 komentarzy:

  1. Ja tam się Twojej Zuzi nie dziwię, wie dziewczynka, co dobre;)) Też jestem starszy czytelnik, a nogami przebieram, kiedy się pojawi w bibliotece;) Talent do tworzenia dziecięcych postaci Autorka ujawniła już w Milaczku, to co dopiero mówić o książeczce skierowanej bezpośrednio do dzieci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paula, gratuluję Bezdomnej, a "Lilka i spółka" naprawdę jest świetna :)

      Usuń
    2. Dziękuję, Aniu:) Mam nadzieję, że sama się o tym w najbliższym czasie przekonam;)

      Usuń
  2. Już nie mogę się doczekać kiedy kupię "Lilę i spółkę" :))
    Zuzia szczęściara, wie,że nabytek jest cenny to go strzeże!;) Mądra dziewczynka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. he he, nawet mi dotknąć nie da :) jak zapamiętała, że to jej i dla niej :)

      Usuń

  3. Ach, kolejna świetna książka napisana przez panią Magdę. Cóż z tego, że przeznaczona dla młodszego czytelnika, kiedy ja "stara" miałabym ochotę ja przeczytać:)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz... wcale mnie to nie dziwi...

      Usuń
  4. Kurcze, a moja młoda taka oporna do książek, chociaż Magiczne Drzewo ją wciągnęło i przeszła przez wszystkie cztery tomy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaje mi się, że Lilka by ja wciągnęła :)

      Usuń