środa, 22 maja 2013

Wywiad z Magdaleną Witkiewicz.

Magdalena Witkiewicz: pisarka wszechstronna.
Jej pierwsza powieść erotyczna napisana jest pięknym językiem miłości!!!

Jest pisarką niezwykłą. Potrafi pięknie i ze smakiem pisać o miłości, o namiętności, wyzwalając w kobietach uśpione emocje. Doskonale odnajduje się w literaturze dziecięcej, tworzy zabawne wierszyki, jak też prozę dla młodego czytelnika z wątkiem kryminalnym. Jest autorką wszechstronną. Jej książki dla dorosłych znalazły wielu zachwyconych odbiorców, pomimo nie zawsze łatwej tematyki. Nazywana jest specjalistką od szczęśliwych zakończeń. 

 

- Jak zaczęła się Twoja przygoda z pisaniem?
 A wieszałam te malutkie skarpetki mojej córki i wymyślałam różne historie. Gdy Lila już spała, siadałam do komputera i coś stukałam… Wysłałam mojej mamie fragment i była zaskoczona, że ja tak umiem pisać. A potem się okazało, że wydawcom również się podoba. To bardzo fajne uczucie.

-Czy zmieniło się coś w Twoim życiu, odkąd zaczęłaś pisać?
Zmieniło się! Mam dużo mniej czasu. A w zasadzie nie mam go wcale. Poznaję wielu fantastycznych ludzi, dostaję sporo maili. Życie jest na pewno bogatsze o różnorakie wrażenia.
-Skąd osoba będąca matką, żoną, współwłaścicielką firmy marketingowej, pisarką i do tego kobietą piszącą blog czerpie energię i jak udaje jej się rozciągnąć dobę, by wystarczyło jej czasu na wszystkie obowiązki?
Właśnie chyba mi się ostatnio nie udaje. Nie mam energii, a życie pędzi, jakby było karuzelą. Trzeba mieć niezłą kondycję, by dotrzymać rytmu. Chyba trzeba nieco zwolnić… Tylko z czego zrezygnować? Mało śpię. Chyba za mało
-A pomysły? Szczególnie ciekawi mnie najnowsza Twoja książka „Szkoła żon”, której premiera już 17 kwietnia? O czym jest ten tytuł?
Szkoła żon jest – jak wszystkie moje książki – o kobietach. O zwyczajnych kobietach, takich jak wiele, o ich problemach. I o tym, że zabierając te problemy znalazły się w Szkole żon. Myślały, że ta szkoła nauczy je, jak być idealnymi partnerkami dla swoich mężczyzn… Myliły się. Ta szkoła uczy, jak pokochać siebie…
-Jak Ci się udaje stworzyć tak wyrazistych bohaterów, prawdziwych, żywych? Musisz być doskonałą obserwatorką otaczającego Cię świata. Emocje w Twoich powieściach są szczere, takie „życiowe”...
Każdy pisarz musi być obserwatorem. Takim zbieraczem ludzkich gestów, słów, historii. Ważne, by wszystko zapamiętał i potem dodał coś zupełnie wymyślonego, zamieszał w garnuszku i… gotowe. Każda pisarka to taka czarownica, która gotuje eliksir… 
-Ta książka jest zupełnie inna od pozostałych Twoich pozycji literackich, czy nie obawiasz się, jak przyjmą ją Twoi czytelnicy?
Oczywiście, że się obawiam. Ale lubię podejmować wyzwania, a sceny erotyczne są bardzo trudnym wyzwaniem. Bo trzeba opisać seks, by nie było śmiesznie, by nie było wulgarnie i by było zmysłowo. Przynajmniej takie było moje założenie. A czy się udało? Czytelnicy ocenią.
-Jak myślisz, czym różni się Twoja erotyka od innych tego typu książek?
W książkach erotycznych, które miałam okazję do tej pory poznać, mamy do czynienia cały czas z podobnym schematem. Jest biedne niewinne dziewczę, które poznaje bogatego, silnego i przystojnego maczo i z nim uprawia seks w różnych konstelacjach. I jeszcze najlepiej to dziewczę jest przez maczo wykorzystywane i z lekka upodlane. U mnie są normalne kobiety, które mają swoje potrzeby i chcą być szczęśliwe. Nie są niczyją zabawką do sprawdzania rozkoszy. Są partnerem (a raczej partnerką, równorzędną) mężczyzny, którego darzą uczuciem i ich potrzeby są dla nich tak samo ważne.
-Ukazałaś w tej powieści zupełnie inne oblicze kobiety. Pokazałaś, że ma ona prawa, nie tylko obowiązki, że może być szczęśliwa, kochana?
O właśnie o tym mówiłam. Staram się właśnie to pokazać czytelniczkom.
-Czego uczy nas „Szkoła żon”?
A to już odsyłam do lektury.
-Moje zdanie na temat erotyki znasz, a Ty, czy lubisz czytać o seksie? Czy musi się on wiązać z uczuciem, czy podobnie jak w „Opowieści niewiernej” kobieta może czerpać przyjemność z seksu bez miłości?
Czasem lubię czytać o seksie, ale co za dużo, to nie zdrowo. Niektóre rzeczy mi się podobają, inne nie. Wolę, gdy wiąże się z uczuciem. Ale w Opowieści niewiernej też był pewien rodzaj uczucia – zauroczenie, fascynacja… Nie lubię czytać o seksie instrumentalnym, tylko zaspokajaniu uczuć „tam na dole”. W głowie, w sercu również musi się coś dziać.
-Czy powstanie kontynuacja „Szkoły żon”, mamy tu przecież wątki, które można rozwinąć? Ciekawą postacią jest Marta, i Michalina, i Julia, i Jadwiga, i Ewelina.
Zobaczymy. Na pewno byłoby o czym pisać.
-Marta ma problem z nadwagą, myślisz, że wiele czytelniczek boryka się z podobnym?
Niestety tak. Łącznie z autorką.:)
-A Jadwiga, czy panie będą pisać do Ciebie: „Pani Magdo, to książka o mnie, jestem jak Jadwiga”?
Myślę, że tak. Te postacie są tak różnorodne, że każda kobieta znajdzie w nich cząstkę siebie…
-I jeszcze zaślepiona miłością Michalina, czy istnieją takie kobiety? I dlaczego idealizują swoich partnerów?
Myślę, że są. Tylko w tym momencie one same nie zdają sobie z tego sprawy. To otoczenie to widzi, a one na swój sposób są szczęśliwe. Do czasu szczęśliwe. Potem prawda bardzo boli.
-Za czym tęsknią kobiety? Czego Twoim zdaniem potrzebują, czego im brakuje w codziennym życiu?
Brakuje takich zwykłych, drobnych, miłych gestów. Wciąż nie umiemy o coś prosić, nie umiemy dziękować. Nie pamiętamy, że życie składa się z wielu drobnych, ulotnych chwil i każda taka chwila powinna być wyjątkowa.
-To Twoja szósta książka, słyszałam jednak, że nie czujesz się jeszcze pisarką, czy to prawda?
Już powoli zaczynam się czuć;)
-Lubisz swoich bohaterów? Któregoś szczególnie? Która postać „Szkoły żon” może najbardziej spodobać się czytelnikom?
Hmmm. Najbardziej wyrazista chyba jest Michalina i Jadwiga. Chyba je najbardziej lubię. I podejrzewam, że czytelniczki także je najbardziej polubią.
-Początkowo ta powieść miała być inna… czy możesz zdradzić nam, co zmieniłaś?
Najpierw miałam pisać pod pseudonimem i… Nie umiałam. W ogóle mi nie szło. Chciałam tę książkę napisać tak, by była to naprawdę szkoła dla dobrych żon. No, ale mi nie wyszło. I dobrze!
-Czy Ty, gdyby to nie była Twoja książka, zainteresowałabyś się tym tytułem, widząc go na półce księgarni?
Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, bo obecnie mam do niej stosunek emocjonalny. Ale mam nadzieję, że czytelniczki będą zainteresowane.
-Życzę Ci, by „Szkoła żon” została odebrana właściwie, by ludzie zrozumieli, co chciałaś przekazać im tą lekturą, dostrzegli w niej to, na co chciałaś zwrócić ich uwagę…
Dziękuję bardzo. Ja też bym sobie życzyła, by przy niej po prostu mile spędzili czas. I by pod wpływem emocji niejedna żona się czulej przytuliła wieczorem do męża.:)
-Czy w Twojej głowie są już pomysły na kolejne powieści?
Oj kilka! Teraz piszę powieść o… No jak zawsze o miłości. Będzie na jesieni!
-Czy denerwujesz się przed premierą kolejnych tytułów tak samo, jak przy debiucie? A może wcale nie masz tremy?
Bardzo się denerwuję. Wypuszczam w świat swoje dziecko, które każdy będzie mógł ocenić. 
 -O czym marzysz?
Marzę o szczęściu. A na to się składa zdrowie mojej rodziny i ich miłość. To najważniejsze.
-Tego Ci życzę z całego serca. Dziękuję za rozmowę :)
A już niebawem, bo jesienią kolejna fascynująca opowieść napisana przez Magdalenę Witkiewicz, ta sama, o której pisarka wspomniała w wywiadzie. Już nie mogę się doczekać, a Wy? 

18 komentarzy:

  1. Rewelacyjny wywiad!!! Jestem zachwycona. I marzę teraz o tym, żeby przeczytać ,,Zamek z piasku'' a tu do jesieni jeszcze tyle czasu....... :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, zleci nam, zobaczysz... książka zapowiada się cudownie!!!

      Usuń
  2. Wywiady z tą autorką mogłabym czytać na okrągło :-) Już nie mogę się doczekać nowej książki :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. SUPER wywiad! Gratuluję! "Szkoła żon" jeszcze przede mną, ale mam ją w planach w najbliższym czasie. Czekam również na "Zamek z piasku " :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam Szkołę jak najbardziej :)

      Usuń
  4. Chciałabym kiedyś poznać Magdę osobiście, musi być strasznie miłą i sympatyczną osobą. wywiad superowy, masz talent dziewczyno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Kasiu, bardzo mi miło, zgadzam się co do Magdy :)

      Usuń
  5. Ja też nie mogę się doczekać kolejnej książki:) wywiad oczywiście wspaniały:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bez prywaty, jako studentka filologii mówię: świetnywywiad! Gratuluję ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastycznie się czyta! I Ciebie Aniu i wypowiedzi Pani Magdaleny. Nie jest to jakiś kolejny sztywny wywiad w formie pytanie-odpowiedź i kolejne pytanie z zupełnie innej beczki. Czyta się jak rozmowę dwóch fajnych Babeczek:)
    Brawo!
    Ściskam Cię cieplutko i czekam na kolejne wywiady***

    OdpowiedzUsuń
  8. niedługo rozmowa z Aga Lingas-Łoniewską, ale wiesz... i Ciebie to nie ominie moja droga...

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny wywiad, ja na Panią Magdę prawie wlazłam na Targach książki i jej nie poznałam, do dziś nie mogę tego przeboleć

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo, bardzo fajny wywiad :) gratuluję :) I, szczerze powiedziawszy, nie mogę doczekać się Zamku z piasku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja teżżżżżżżżżżżżżżżżżżż :)

      Usuń