piątek, 3 maja 2013

Dla takich chwil warto czytać książki, pisać o nich, recenzować je...

Będę się chwalić... bo dla takich chwil warto żyć... kiedy czytelnicy i autorzy książek wysyłają mi takie wiadomości cieszę się jak dziecko!!! 

Dzień dobry,
Bardzo spodobała mi się Pani recenzja, która dotyczy książki "Pocztówka
z Toronto".
Szczególnie dlatego, że... jestem jej autorem. :)
Dziękuję za ciepłe słowa i to, że w pełni zrozumiała Pani przesłanie
wypływające z tej pozycji. Specjalnie nie siliłem się, żeby napisać
"grubą i pouczającą powieść". Nie. Chciałem zamknąć w pigułce
ponadczasowe i uniwersalne problemy ludzi - śmierć, miłość, przyjaźń, ale
także pieniądze i wykluczenie społeczne. (...)
Pozdrawiam bardzo serdecznie
Dariusz Rekosz 
 
a tu recenzja książki, o której mowa... KLIK> 
Zapraszam też na stronę autora TUTAJ
Jest mi za każdym razem bardzo miło, gdy otrzymuję wiadomości od czytelników, którzy ufają moim opiniom, od pisarzy, którzy choć nie muszą, piszą mi o tym, że czytali moją recenzję, że nie zagubili w tym wszystkim samych siebie, nie zapomnieli, iż są ludźmi, takimi samymi jak ja :) Są i tacy, którym woda sodowa uderza do główki, ale nimi nie warto się przejmować, muszą być i tacy, by była równowaga w przyrodzie. Jestem naładowana pozytywną energią, mogę dalej recenzować i nie przejmować się pytaniami po co to robię, czy nie szkoda mi czasu, że książka to przeżytek... 
A Wy, dlaczego blogujecie? Jak to się zaczęło?

44 komentarze:

  1. To naprawdę miłe zostać docenionym szczególnie przez autora :) sprawdziłam to na swojej skórze, bo po recenzji książki "Axis Mundi" ja również dostałam sympatyczną wiadomość od Wiktora Trojana. Byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona!
    Ale znam również i drugą stronę medalu.
    Przyznaję, że mi jako autorce książki nie wpadło do głowy, żeby napisać coś blogerkom, które napisały fajne recenzje - może dlatego, że nie wiedziałam jeszcze nic o blogerskim świecie. Zapewniam, że nie pisanie do blogerów to nie tylko woda sodowa :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy mogę się dowiedzieć, jaki jest tytuł książki napisanej własnoręcznie?

      Usuń
    2. oj, zupełnie nie o to mi chodziło z wodą sodową... dziwne by było, gdyby każdy pisarz odzywał się do każdego recenzenta, mam na myśli zupełnie coś innego, o brak dystansu mi chodzi...

      Usuń
    3. Z tym dystansem jest różnie. Sama przechodziłam wahania nastroju od euforii po depresję i z powrotem np.: z powodu zdania, że moją książkę "można przeczytać, ale czy warto - nie znajduję powodów" - oczywiście cytat nie dosłowny, ale brzmienie dokładnie takie :) Po przeczytaniu tego bałam przeczytać jakąkolwiek recenzję, żeby nie znaleźć w niej czegoś gorszego. Dystans przyszedł z czasem. Teraz mogę bez palpitacji serca przeczytać, że coś jest niedopracowane, mało wiarygodne itp i wiem, że takie uwagi są wartościowe. Pozwalają uniknąć błędów w przypadku napisania kolejnej książki :)
      To, co napisałam to maleńki wycinek emocji, które towarzyszą autorowi książki. Możnaby o tym pisać i pisać bez końca. Poza tym każdy pewnie przeżywa to po swojemu :)

      Moja przygoda z blogowaniem zaczęła się właśnie od mojej książki, na której znalazłam logo portalu nakanapie.pl. Z ciekawości weszłam i wsiąkłam :) Zaczęłam tworzyć własną biblioteczkę i wtedy okazało się, że bardzo wielu przeczytanych książek po prostu nie pamiętam. Tak powstała myśl o blogu i w efekcie sam blog. Szkoda tylko, że nie zawsze mam czas na realizację swojego postanowienia, czyli zapisywania notatek o KAŻDEJ przeczytanej książce.
      No i na koniec, bo chyba za bardzo się rozpisałam -"Tajemnica błękitnego zamczyska" - to moja książka dla dzieci :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    4. bardzo, bardzo dziękuję za odpowiedź,a przede wszystkim za szczerość... mam nadzieję, że uda nam się jeszcze wiele razy "porozmawiać"
      pozdrawiam równie serdecznie i mam nadzieję, że uda mi się przeczytać tę książkę

      Usuń
    5. "porozmawiam" zawsze chętnie jeśli oczywiście czas pozwoli :) a książeczkę polecam, jeśli Twoje dzieci lubią historie ze szczyptą fantazji.

      Usuń
  2. Wow:D Dobrze, że się chwalisz! Wcale się nie dziwię:) I dziękuję kochana-paczka doszła wczoraj :):*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko, upierz ciuszki, bo one długo leżały :)

      Usuń
  3. Dlaczego piszę? Zainspirował mnie m.in. blog Prowincjonalnej Nauczycielki, który podczytywałam (wówczas było niewiele blogów o książkach w porównaniu z dzisiejszą inwazją, ale mała ilość stron szła w parze z wysoką jakością tekstów). Powiedziałam sobie: dlaczego ja również nie mam pisać? Zwłaszcza, że zawsze czytałam ogromna ilość książek (zwłaszcza na studiach - polonistyka :)), które po czasie rozmywały mi się w pamięci, a bohaterowie i wydarzenia mieszały się i zacierały granice między poszczególnymi pozycjami. Zapragnęłam mieć swój "notatnik", który porządkowałby przeczytane lektury, a gdy zaczęłam pisać, chciałam cieszyć się również swoimi czytelnikami, którzy dzieliliby ze mną pasję oraz doświadczenia i odczucia po lekturze.
    Do tej pory tylko jeden autor, a raczej autorka, ujawniła się na moim blogu, ale nie odnosząc się do treści recenzji, lecz zachęcając do sięgnięcia po kolejna książkę ;) Miałam również maila od autorki w związku z tym, iż wystawiłam na Allegro jej książkę z ceną wywoławczą 1 zł. Pani miała pretensje, że tak nisko cenię jej twórczość. Tego nie lubię w polskich autorach, którzy często nie potrafią zdystansować się do siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to mi właśnie chodziło, to miałam na myśli pisząc o sodówie... nic innego! Znam blog, o którym piszesz, również lubię do niego zaglądać. Dziękuję za odpowiedź, moja ciekawość została zaspokojona :)

      Usuń
  4. Gratuluje :) Ja zaczęłam blogowac, zeby za jakis czas moc wejsc na swoja strone i zobaczyc jakie ksiazki przeczytalam i jakie mialam o nich zdanie kiedys. :) To taki głowny powod:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to bardzo dobry powód.

      Usuń
  5. Tak, jak "poczytajka" jestem po polonistyce i również miałam problem z "mieszaniem się" bohaterów itp. Wprawdzie nie jestem aż tak aktywną blogerką, ale mam satysfakcję, kiedy po jakimś czasie mogę wejść i przypomnieć sobie, co czytałam kilka miesięcy temu. Ps. fajna sprawa z tym mailem od autora. Ciekawą musiałaś mieć minę, jak go zobaczyłaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, minę miałam rozradowaną, cieszyłam się jak głupek :)

      Usuń
  6. Gratuluje!!!
    Ja zaczęłam blogować, głównie dlatego, żeby mieć coś w rodzaju książkowego pamiętnika, który otworzę na stare lata i zobaczę, do których pozycji warto wrócić ponownie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak... myślę, że to jest właśnie to... czytamy tak dużo, że zwyczajnie mamy prawo zapomnieć niektóre tytuły, a szkoda... w ten sposób możemy przypomnieć sobie, co czuliśmy, myśleliśmy, czytając je...

      Usuń
  7. Gratulacje, Aniu, przyjemne uczucie, prawda? :)
    Ja zaczęłam pisać z tego samego powodu, co poprzedniczki: czytam tyle książek, że gdy przy kolejnej mam wrażenie, że już gdzieś było coś podobnego, to nie mogę sobie przypomnieć, gdzie i jak to teraz znaleźć. Czasem też kłębią się we mnie najróżniejsze uczucia po lekturze i dobrze je przelać na papier, żeby ochłonąć. Poza tym chciałam się sprawdzić, a teraz mnie to tak pochłonęło, że już sobie bez pisania nie wyobrażam czytania;) A najfajniejsze są te kontakty, które się dzięki temu nawiązuje, z Tobą, Aniu, i Agą, mam takie wrażenie, że to nawet początki wirtualnej przyjaźni:) A przynajmniej bardzo bym chciała, żeby tak było.

    A wracając do wczoraj, pytałaś o poważny tytuł, dziś u mnie książka, która chyba jest w sam raz dla Ciebie, o ile jej jeszcze nie czytałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaraz biegnę zerknąć, bo jestem bardzo ciekawa... miło mi, że i Ty odnajdujesz w nas bratnią duszę, my z Agą myślimy podobnie :)

      Usuń
    2. A o którą Agę chodzi? bo wiecie jest nas dwie!;))

      Usuń
    3. o Ciebie moim zdaniem...

      Usuń
    4. O Ciebie, Aguś, o Ciebie:)

      Usuń

    5. Szkoda, że tez nie o mnie:(

      Usuń
    6. za siebie mogę powiedzieć, że i o Tobie :)

      Usuń
  8. Taka wiadomość zawsze cieszy :) ja trzy razy miałam przyjemność powymieniać wiadomości z autorami. Okazało się, że jeden pan pisarz mieszka blisko mnie i znamy te same tereny :) to była fajna niespodzianka :)
    do pisania bloga namówił mnie chłopak :) dobija mnie nudna i schematyczna praca, a blog daje mi jakąś odskocznię, mozliwość poznawania innych ludzi zafascynowanych czytaniem, odkrywania lektur, na które w innym przypadku nie zwróciłabym uwagi, porządkowania myśli :)
    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja także pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  9. Dlaczego zaczęłam blogować? Wszystko zaczęło się, gdy miałąm 14-15 lat. To właśnie wtedy powstał mój pierwszy blog, który opisywał moje życie. W liceum poszłam nieco inną ścieżką i zaczęłam tworzyć opowiadania o niemieckim zespole Tokio Hotel, choć wcale nie byłam fanką tego zespołu. Potem zaczęłam oceniać inne blogi wtedy własnie natrafiłam na pierwszy blog książkowy. Wtedy nie czytałam jeszcze zbyt wiele, jednak gdy poszłam na studia i zaczęłam dojeżdżać, coraz częściej miałam czas, by zagłębiać się w słowo pisane. Przed ukończeniem pierwszego semestru na matematyce, zrezygnowałam ze studiów i natchniona blogiem Samash, stworzyłam swoje miejsce w sieci, które towarzyszy mi już od ponad 3 lat. A dlaczego bloguje? głownie dla siebie, by spisywać swoje odczucia po przeczytanych książkach. To wiele dla mnie znaczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to piękna motywacja... jesteś tu już szmat czasu :)

      Usuń
  10. Dlaczego bloguję?

    Uwielbiam czytać i odkąd sięgam pamięcią zawsze czytałam. Jest to może w pewien sposób ucieczka przed ponurą rzeczywistością, która nas otacza, przed problemami życia codziennego. Zagłębiam się w treść książki i jestem w swoim świecie.
    W związku z tym, że przeczytałam w swoim życiu sporo pozycji, ale niestety po pewnym czasie ich treść gdzieś mi umyka, wiele zapominam postanowiłam to jakoś uwieczniać. I pomógł mi w tym mój starszy syn pokazując, że istnieje coś takiego jak blog. Gdzieś o uszy obijało mi się, że ludzie prowadzą różnego typu blogi, ale nie przypuszczałam, że jest tylu wielbicieli książek. W moim otoczeniu raczej jestem uznawana za dziwaczkę, bo czytam... Nigdy nie mogłam z nikim podzielić się wrażeniami po przeczytaniu jakiejś pozycji. Strach, smutek, radość tłumiłam w sobie. Wewnętrznie przeżywałam wszystko, nie ujawniając nikomu co myślę.
    Teraz jestem szczęśliwa, bo mogę pisać. Nie ukrywam jednak, że jest to dla mnie trudne. Nie mam takiego polotu jak niektórzy, wiele razy krępuję się, ale przede wszystkim nie poddaję się i z tego jestem dumna.
    Może choć kilku osobom pomogę czasem w wyborze jakiejś lektury, może ktoś czasem spojrzy, co ta Perzka tam nabazgrała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pięknie napisałaś o tym... widać, że czytanie jest Twoją pasją, Agnieszko...

      Usuń

    2. Dziękuję Aniu:) Tak, ogromną pasją, największą...

      Usuń
    3. i ja wiem coś na ten temat...

      Usuń

  11. Tak się Aniu przejęłam tym pisaniem, o tym dlaczego bloguję, że nie pogratulowałam Ci pięknej wiadomości jaką otrzymałaś od pana Dariusza. Gratuluję Aniu:) Jest się czym chwalić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, to już jakiś czas temu... ale dziękuję :)

      Usuń
  12. A mnie koleżanki z forum namówiły i tak oto szwendam się po tym naszym małym światku ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaczęłam przygodę z blogiem, bo miałam w ramach recenzji książki Katarzyny Michalak umieścić ową recwnzje na blogu i tak oto mam blog zanoedbany ostatnio o czym Anna mi przypomina ale tak jakoś wyszło co nie oznacza, że stałam się wtórną analfabetką;-) czytam teraz książki do pracy magisterskiej może je zacznę recenzować... Aniu gratuluje tego uznania od Autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Kasiu, najważniejsze, byś do nas kiedyś wróciła...

      Usuń
  14. Gratuluję Ci tego maila i radości z blogowania. Ja zaczęłam po prostu z chęci dzielenia się swoimi opiniami na temat przeczytanych książek. Nigdy nie robiłam masówki, z resztą to widać po częstotliwości wpisów, a mimo to nawiązałam wiele miłych kontaktów. I chyba właśnie one trzymają mnie najbardziej w blogosferze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak... ja także jestem zachwycona znajomościami, jakie udało mi się tutaj nawiązać :)

      Usuń