poniedziałek, 14 września 2015

Katarzyna Enerlich Kwiat Diabelskiej Góry



Miałam przyjemność czytać już kilka książek napisanych przez Katarzynę Enerlich, ale moim zdaniem na tle innych wyróżniają się zdecydowanie: "Czas w dom zaklęty", "Kiedyś przy
Błękitnym Księżycu" i "Kwiat Diabelskiej Góry", o których chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć. Ostatni ze wspomnianych przeze mnie tytułów czytałam podczas pobytu z rodziną nad morzem w połowie sierpnia. Była to w zasadzie jedyna powieść, po jaką sięgnęłam w owym czasie. Wciągnęła mnie i zaciekawiła, zaintrygowała.
Katarzyna Enerlich mieszka na Mazurach, które kocha całym sercem. Korzenie jej rodu sięgają Prus Wschodnich, zapewne dlatego darzy właśnie tamte okolice tak dużym sentymentem. Uwielbia odkrywać zagadki, zgłębiać tajemnice tej ziemi, rozmawiać z ludźmi, którzy pamiętają dawne lata, wspominają je, pokazują stare fotografie i dokumenty z tamtego okresu.

Książka opiera się na kilku faktach. Autorka umiejętnie wplotła w fabułę postaci i wydarzenia fikcyjne, które choć są prawdopodobne, nigdy nie miały miejsca. Puściła wodze fantazji, wciągając szybko i bez jakiegokolwiek problemu czytelnika w swoją opowieść. Czujemy się, zagłębiając w lekturze, jakbyśmy siedzieli tuż obok pisarki, a ona krok po kroku odsłania przed nami zawiłości losów Ingi, kobiety dojrzałej. Co prawda urodziła się ona w Polsce, w Pustnikach, pozornie nudnej i mało atrakcyjnej wsi, ale od wielu, wielu już lat mieszka w Niemczech. Wyjechała z kraju wraz z matką, która, jak się zdawało, nigdy nie chciała tam wrócić. Rosemarie jednak coraz częściej myśli o tamtym stronach, wspomina mazurską ziemię. Po przeczytaniu artykułu z rozmową z dawną gospodynią dworu, w którym i ona pracowała, nabiera przekonania, że powinna pojechać na ziemię, w której przeżyła tyle lat.
To przepiękna opowieść o niełatwej miłości, napisana w sposób niezwykle obrazowy. Katarzyna Enerlich doskonale ubrała w słowa to, co przekazują sobie z pokolenia na pokolenie mieszkańcy Mazur. Stworzyła niebywale klimatyczną historię na podstawie pewnego przedwojennego uczucia i kontrowersyjnego ślubu, o którym pomimo upływu lat nikt z nich nie potrafi zapomnieć. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam.

8 komentarzy:

  1. To jednak nie moja bajka :) Ale fajnie, że Ci się podobało!

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie spotkałam się z negatywną recenzją książek tej autorki. Czuję, że przypadłyby mi do gustu, tak jak Tobie. Ale jakoś wciąż brakuje mi okazji, aby po nie sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta, jakbyś kiedyś miała okazję, to Czas w dom zaklęty polecam szczególnie.

      Usuń
    2. Wezmę to pod uwagę :) A mogę czytać bez znajomości innych książek autorki?

      Usuń
    3. Tak. Jedyne książki pisarki, które się ze sobą łączą, to seria Prowincji.

      Usuń
    4. Popieram. Czytałam tylko "czas w dom zaklęty" i jest super!

      Usuń
  3. Akurat czytam Prowincję ... Pewnie sięgnę po inne pozycje :)

    OdpowiedzUsuń