piątek, 9 października 2015

Siódme urodziny Pisaninki.

Różnie to bywało. Czasem miałam dość, kiedy indziej skakałam pod sufit z radości.
Przekonałam się, że dobro powraca ze zdwojoną siłą.
To już SIEDEM lat prowadzę Pisaninkę?
Szmat czasu... Tyle się podczas tych lat wydarzyło.

Nabrałam pewności siebie, zrozumiałam, że moje pisanie podoba się Wam, że chcecie czytać to, co piszę. Zaczęłam pracę w lokalnych mediach, o czym nigdy wcześniej nie mogłabym nawet marzyć. I jeszcze jedno spełnione marzenie, uśpione na wiele, wiele lat...
Udało mi się wydać moją debiutancką powieść. Przyjęliście ją z wielką sympatią, a ja z tak ogromną obawą i strachem czekałam na Wasze oceny. Słucham uważnie wskazówek, jak chociażby wczoraj Marty, dzięki której wiem, czego w "Życiu z drugiej ręki" zabrakło. Emocje buzują, bo Anita nie należy do bohaterek, obok których można przejść obojętnie, a mnie to bardzo, bardzo cieszy. Bo nie jest to postać papierowa, a to dla autora bardzo ważne.
Mam nadzieję, że z każdą kolejną książką będzie coraz lepiej. Lepiej będę pisać, a Wam lepiej będzie się czytać to, co napiszę. Pierwsze moje notki z recenzjami też nie należały do najlepszych, ale w życiu chodzi o to, by się rozwijać, w moim przypadku: by pisać coraz lepiej.
Są też tacy, którzy mojej książki nie czytali, ale i tak w sieci publikują na jej temat opinie. Nie świadczy to jednak o mnie, a o Was. Tyle w tym temacie.
Jeżeli chodzi o blogerów, znam ten światek nie od dziś. I niebawem opowiem o tym publicznie, ale to jeszcze nie teraz. Cierpliwości... Zresztą o jednej z Was wspomniałam w "Życiu z drugiej ręki". Wtedy, w 2012 czy 2013 roku darzyłam ją wielką sympatią. Tekstu w książce nie zmieniałam, bo wtedy naprawdę wierzyłam w to, że łączy nas coś wyjątkowego. Pomyliłam się, nie pierwszy i nie ostatni raz. Niestety przyjaźń szybko się skończyła. Spojrzała na mnie na Warszawskich Targach Książki w 2014 roku z taką nienawiścią, że nigdy tego spojrzenia nie zapomnę. Tak, wiem, nie wszyscy mogą mnie lubić. Nie ma takiego człowieka, który dogodziłby wszystkim, ale to i tak boli.

Nie będę psuć sobie i swoim czytelnikom tego pięknego dnia. Ciężko pracowałam na to wszystko.
Dziękuję tym, którzy chętnie zaglądają na moją stronę i zostawiają komentarze.



Zapomniałabym. Takie wiersze piszą moi czytelnicy:

Dziękuję pięknie Ani za ten wiersz Emotikon heart
"Blogerów i blogów ciągle przybywa,
ktoś nowy sympatię naszą zdobywa,
lecz nikt temu chyba dziś nie zaprzeczy,
że PISANINKA najlepsza jest w sieci!
Każdą recenzją potrafi zachęcić
i biznes lokalnych wydawnictw rozkręcić.
Każdą ciekawą książkę dostrzeże,
opinie w cudne słowa ubierze.
Rozbudza radość i pasję czytania,
głód nowych książek wciąż poznawania.
Dzięki Ci, Boże, za Pisaninkę!
Obdarz łaskami Jej całą Rodzinkę.
Bądź z nami zawsze, Aniu Kochana!
Ciesz opiniami nas już od rana.
Rozwijaj się stale, robiąc, co kochasz,
całą swą pasję nam wszystkim pokaż!
I może to mało, lecz dla mnie tak wiele
być chociaż w sieci Twym Przyjacielem.
Bo nawet nie wiesz, jak wiele dobrego
robisz codziennie tu dla każdego!"

13 komentarzy:

  1. 7 lat? Jestem pod wrażeniem, gratulacje i życzę kolejnych lat w blogosferze;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ania ale jak to 7 lat, gdy posty są od 2013? Miałam ochotę poczytać Twoje początki, ale nie widzę postów sprzed siedmiu lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszą Pisaninkę zaczęłam pisać siedem lat temu. Wpisy dotyczyły mojej rodziny, książek w niewielkim stopniu i nikt oprócz mojego męża nie wiedział, że prowadzę blog. Z osobami, które poznały mnie wtedy wirtualnie mam nadal kontakt, ale jeszcze nie spotkałyśmy się w realu.

      Usuń
    2. tam już nie ma moich prywatnych wpisów, zostało tylko kilka książkowych

      Usuń
    3. adres jest na dole, w innych blogujących

      Usuń
  3. Sto lat! Sto lat! Jestem pod wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiedziałam, ze aż tyle lat prowadzisz bloga! Dużo książek do czytania i... napisania ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje, Kochana :D
    I nie smutaskuj już. W sieci jak w życiu. Czasem jesteśmy kochani i cenieni, a czasem gromy lecą ku nam, a niestety nie raz słyszałam, że gromy w sieci lecą tym bardziej, im bardziej się wybijasz. Tak więc - to kolejny powód do radości, a nie smutaskowania.
    Nie czytałam jeszcze Twojej książki, ale jeśli trafi się okazja - chętnie to zrobię.
    Pozdrawiam i dużo dobrej enerii ślę, bo ten post jednak jakiś taki niewesoły. Olej sceptyków i zazdrośników i rób swoje. :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie nadrabiam zaległości w czytaniu moich ulubionych blogów czytelniczych. Niestety, nadszedł październik, a wraz z nim rozpoczął się rok akademicki. A to z kolei oznacza mniej czasu na czytanie... Dobrze, że są jeszcze weekendy. :)
    "Pisaninkę" odwiedzam regularnie od stycznia, czyli od ponad dziewięciu miesięcy, a istnieje już od siedmiu lat! Tyle mnie ominęło... Szkoda. Jednak wiem, że jeszcze wiele dobrego przede mną. :) Życzę kolejnych siedmiu lat, wypełnionych szczęściem, radością i pomyślnością. Wszystkiego dobrego - wielu patronatów, mnóstwa recenzji, masę wiernych czytelników, wciąż zwiększającej się liczby wyświetleń bloga i... wydania kolejnych książek. :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń