piątek, 3 lipca 2015
Uroczysko Magdalena Kordel Premiera wznowienia: 15.07.2015
Magdalena Kordel debiutowała publikacją "48 tygodni", z którą niestety jeszcze się nie zapoznałam.
Pisarka wraz z mężem prowadzi własną agencję reklamowo-wydawniczą. Mają dwójkę dzieci, trzy psy i kota. Uwielbia podróżować, zwłaszcza po Dolnym Śląsku i Toskanii. Pracuje nad przewodnikiem po Sudetach, ponieważ pokocha te góry miłością od pierwszego wejrzenia.
Autorka prowadzi od wielu już lat blog: http://magdalenakordel.blogspot.com/, na który serdecznie zapraszam. Od niedawna można Ją znaleźć też tutaj: http://magdalenakordel.pl/.
"Uroczysko" to powieść wesoła, zabawna, tryskająca humorem z każdej niemalże strony. Optymistycznie nastawia do świata i otaczającej nas, nie zawsze usłanej różami, rzeczywistości. Pozwala nam na podładowanie akumulatorów, spędzenie czasu w sposób przyjemny i relaksujący.
Mamy tu co prawda na samym już wstępie dosyć trudną sytuację, jednak autorka opowiada o niej w sposób ciekawy i pozbawiony pesymistycznej nuty. Wierzymy zatem, że nic nie jest z góry przesądzone, a porażkę, jaka stała się udziałem bohaterki, może ona przekuć w zwycięstwo.
Książka pozwala nam mieć nadzieję na to, że można wyjść cało z każdej opresji, z każdej najtragiczniejszej nawet sytuacji, bo kobiety wbrew pozorom są silne i mądre, żaden kryzys nie może ich złamać.
Pisarka wykreowała bardzo prawdziwe, barwne postaci. Z wielką sympatią przyglądamy się głównej bohaterce, porzuconej przez męża Majce, kibicujemy jej i trzymamy za nią kciuki. Mimo wszystko zawirowania losu wychodzą kobiecie na zdrowie, ponieważ wyjeżdża w Sudety, gdzie widoki na przyszłość, ale nie tylko te, są zachwycające. Możemy tu znaleźć wiele ciepła, ale też prawdziwych ludzi z sercem na dłoni, gotowych pomóc w każdej sytuacji. Polecam jak najbardziej.
To lektura idealna na gorące, letnie dni. Jeżeli nie stać nas na wyjazd, możemy odprężyć się i zrelaksować we własnym ogrodzie z tą właśnie książką w dłoni. Już widzę oczami wyobraźni drzewo, w cieniu którego wisi hamak, a na tym hamaku leżycie, oddając się dowcipnej i pasjonującej historii bez reszty. Zapominając o otaczającym i szarym świecie, o codziennych troskach i problemach, jakie Was otaczają. Chłodny wiaterek i przepyszna lemoniada w wysokiej szklance, ze sporą ilością lodu to Wasi jedyni towarzysze... Ech, rozmarzyłam się. To jest prawdziwy relaks!
W Uroczysku możemy wspaniale spędzić wolny czas. To tutaj, z dala od zgiełku miasta możemy spotkać prawdziwych przyjaciół, zastanowić się nad tym, co ważne w naszym życiu.
Książka ta pozwoli nam się przenieść gdzieś w Sudety, do pensjonatu w małym, urokliwym miasteczku, którego nazwa jest nam wszak doskonale znana z nowszych książek Magdaleny Kordel. W Malowniczem umiejscowiona jest przecież akcja niemalże wszystkich powieści autorki. To niewielkie, ukryte w górach miejsce pozwala nam pogodzić się z bolesną przeszłością i spojrzeć z optymizmem i nadzieją w przyszłość. Tutaj nic nie może nam się jawić w czarnych barwach.
Majka otworzy tu pensjonat, do którego trafiać będą postaci nietuzinkowe, zadurzone po uszy w niej lub w jej dorastającej córce. Kobieta nikomu nie odmówi miejsca przy stole, choć trafić do jej serca nie będzie już tak łatwo. Tryska energią, zaraża optymizmem, jest rozgadana i otwarta na innych, dlatego ludzie cenią jej towarzystwo i poczucie humoru. Ma dobre serce, kocha zwierzęta, psy, koty, a nawet jedną krowę...
Mimo przeciwności losu nie poddaje się, a to i nam, czytelnikom, dodaje otuchy. Utożsamiamy się z nią, wiemy, że nie tylko my mamy kłopoty z nastoletnią córką czy brakiem pieniędzy. Całość czyta się błyskawicznie, mamy ochotę na więcej!
A dobra wiadomość jest taka, że jeszcze w lipcu wznowienie kolejnych książek Magdaleny Kordel:
Premiera wznowienia "Uroczyska": 15.07.2015
czwartek, 2 lipca 2015
Fragment mojej książeczki dla dzieci.
"Inne mamy przysypiały lub wierciły się na tych malutkich krzesełkach, ale nie moja. Siedziała i słuchała tego, co mówiła ta mądra pani w okularach. Dobrze, że nie wyjęła jeszcze notesu i nie zaczęła zapisywać jej złotych myśli. Bo moja mama pisze. Od rana do nocy. O każdej porze dnia. Zawsze, kiedy tylko poczuje, że musi. Kiedyś nawet przyglądałam się jej, myśląc, że może tworzy coś interesującego. Robiła dziwne miny do ekranu monitora. Najpierw się uśmiechała, innym razem marszczyła czoło. Pisała, by po chwili wszystko wykasować. Czy naprawdę jej się to podobało?"
Fragment mojej książeczki dla dzieci.
Fragment mojej książeczki dla dzieci.
Zakręceni Emma Chase
Po zapoznaniu się z częścią pierwszą: http://asymaka.blogspot.com/2015/03/emma-chase-seria-tangled-zaplatani.html, z wielką niecierpliwością oczekiwałam tomu drugiego. I wreszcie doczekałam się. Zabrałam za czytanie.
Pierwszy rozdział był dla mnie szokiem. Zaczęłam martwić się, czy dotrwam do jego końca i czy dam radę przeczytać całość. Zastanawiałam się wręcz, dlaczego tak bardzo polubiłam poprzedni tom, skoro jest to historia dosyć kontrowersyjnie napisana, ale prawdę mówiąc taki jest właśnie jej urok. Przyciąga nas do siebie i odpycha jednocześnie. Musimy się z nią oswoić i przyzwyczaić do niej, zwłaszcza, gdy nie przepadamy za szczerością i prawdziwą namiętnością w powieściach. A seria Tangled taka jest. Na pewno wzbudza emocje, a o to przecież w gruncie rzeczy chodzi w każdej publikacji.
Miłość naszej charyzmatycznej pary trwa. Są razem od ponad dwóch lat i jak do tej pory nie znudzili się sobie, a i w ich sypialni nie ma mowy o znużeniu. Kochają się i pragną. Chodzą do pracy, spotykają się z przyjaciółmi, ale nie planują i nie rozmawiają o wspólnej przyszłości. Jak wiemy z poprzedniej części, Drew nigdy nie należał do mężczyzn oddanych jednej kobiecie, zatem musimy go pochwalić, bo tym razem radzi sobie rewelacyjnie. Tkwi przy boku Kate wytrwale i wcale nie musimy obawiać się, że zrobi coś głupiego.
"Myślę, że właśnie takie jest życie.
Uważacie, że macie je pod kontrolą. Sądzicie, że podążacie dokładnie wytyczoną ścieżką. Pewnego dnia idziecie nią, i bam! Wpada na was od tyłu ciężarówka.
Nie widziałyście, że nadjeżdża.
Ludzie też tacy są. Nieprzewidywalni.
Bez względu na to, jak dobrze kogoś znacie, jak mocno wierzycie w jego uczucia i reakcje, i tak potrafi was zaskoczyć. I to w najbardziej destrukcyjny sposób." [1]
Niestety pamiętamy też, jak porywczy jest Drew i że działa pod wpływem emocji. Zanim pomyśli, już przechodzi do działania, ataku, popełnia błąd za błędem, pogrążając siebie i innych, raniąc... no właśnie, raniąc Kate. A już myślałyście, że stał się prawym obywatelem, odpowiedzialnym facetem, zakochanym po uszy w swojej kobiecie? Klapki na oczach tego mężczyzny? Dozgonna miłość? Wspólne planowanie przyszłości?
Sorry, to nie ta opowieść.
Naiwność warto zostawić za drzwiami, nim zapukamy do bram "Zaplątanych".
"Zawsze. Nigdy. To takie wielkie słowa. Takie ostateczne.
I tak puste.
Tak naprawdę nie mamy ich na myśli. To tylko słowa, które wypowiadamy, czekając na jakąś reakcję. Błagając o odpowiedź" [2]
Tym razem większość historii opowie nam Kate. To dzięki niej dowiemy się, dlaczego rozstała się z mężczyzną, który wydawał się być dla niej stworzony. Nie mamy jej czego zazdrościć, bo przed nią ogromne wyzwanie. Będzie musiała diametralnie zmienić swoje życie, dokonać trudnych wyborów, ponieść konsekwencje swoich czynów. Wraca do matki. Tutaj na nowo próbuje poukładać swoje życie. Tylko czy bez niego jest to w ogóle możliwe?
Dowcipna, barwna, ciętym językiem napisana historia dwojga ludzi, którzy zakochali się w sobie, ale nie potrafili udźwignąć odpowiedzialności za związek. Bo dobra zabawa to jedno, ale szacunek i zaufanie to drugie, równie ważne zadanie postawione przed tymi, którzy zamierzają być razem.
Polecam zdecydowanie. Doskonale się bawiłam z tą specyficzną i nietuzinkową lekturą. Jest pełna magnetyzmu, przyciąga nas do siebie i nie możemy się od niej oderwać. Znowu zarwałam noc! I czekam niecierpliwie na kolejny tom. Tym razem zapoznamy się z historią przyjaciół Kate i Drew.
[1] Emma Chase, "Zakręceni", Wydawnictwo Filia, 2015, s. 60
[2] Tamże, s. 99
środa, 1 lipca 2015
Alek Rogoziński Ukochany z piekła rodem.
Ostatnio mam coraz mniej czasu i z tego powodu staram się ograniczać ilość książek, jakie recenzuję. Po debiutancką powieść Alka Rogozińskiego nie sięgnęłabym, gdybym nie miała okazji poznać go na tegorocznych Targach Książki w Warszawie. Okazał się osobą ciekawą, zabawną i nietuzinkową, z tego też powodu nabrałam przekonania, iż stworzona przez niego historia nie może być nudna i sztampowa. Jakby tego było mało, Natasza Socha poleciła mi ją, mówiąc, że na pewno będę się świetnie bawić. I bardzo dobrze, że wreszcie zainteresowałam się tak niebanalną lekturą, bo inaczej koło nosa przeszłaby mi arcyzabawna i interesująca publikacja.
Czyta się ją rewelacyjnie, lekki styl autora powoduje, że przez powieść się płynie, nic nam nie "zgrzyta" i nie denerwuje nas. Właściwie czułam się, jakbym czytała kryminał Joanny Chmielewskiej, a muszę przyznać, że bardzo mi brakowało w ostatnich miesiącach Jej książek.
Alek Rogoziński pracuje jako dziennikarz, od wielu lat związany z mediami, przez ostatnich osiem współtworzy magazyn "Party". Uwielbia podróżować, lecz równie mocno kocha muzykę. W Warszawie mieszka od urodzenia, ale chętnie wraca do Paryża, Berlina czy Londynu. Marzy o okrążeniu całego świata, by wreszcie kiedyś, w dalekiej przyszłości, osiąść na stałe na jednej z wysp Morza Śródziemnego. Tam mógłby oddać się swojej kolejnej pasji-pisaniu książek. "Ukochany z piekła rodem" to jego debiutancka powieść. Obecnie kończy pracę nad kolejną, zatytułowaną "Morderstwo na Korfu".
To historia, w której autor odsłania ludzkie słabości. Pokazuje nam, bez upiększania i koloryzowania świat, jaki otacza nieprzeciętnych "zjadaczy chleba", ludzi sławnych i zmanierowanych. Dowiadujemy się dzięki niemu, jak naprawdę wygląda ta barwna zdawałoby się i idealna według przeciętnego Kowalskiego rzeczywistość osób znajdujących się na świeczniku. Czy faktycznie chcielibyśmy znaleźć się na ich miejscu? Być bezwzględni, pozbawieni skrupułów, wredni? W tym świecie nie ma miejsca na sentymenty, tutaj się knuje, plecie z mozołem sieć intryg, szuka drogi na sam szczyt, tracąc po drodze osobowość, inteligencję, wspomnienia i szacunek do samego siebie.
Joanna, znana pisarka nie należy do osób idealnych i choć początkowo nie budzi naszej sympatii, szybko zapominamy, jak bardzo jest rozkapryszona i rozpuszczona przez współpracowników, czytelników, czy kogo tam jeszcze. Atrakcyjna, inteligentna i popularna podoba się mężczyznom, jest dla nich nie lada kąskiem. Nadal wierzy w miłość doskonałą, jaka zdarza się wyłącznie na kartach jej romansów. Z uporem maniaka i naiwnie, ma nadzieję, że ostatni książę z bajki przybędzie na rumaku właśnie do niej. I że pokocha ją z wzajemnością, po czym będą żyli długo i szczęśliwie. Takiego właśnie mężczyznę dostrzega w młodszym od siebie i szalenie tajemniczym Konradzie. Nie wie o nim prawie nic, jednak związuje się z nim. Wkrótce fotograf zostaje znaleziony martwy w jej własnym domu. Bestsellerowa autorka postanawia znaleźć mordercę ukochanego, a w śledztwo wciąga swoją menadżerkę Betty, gdyż samodzielnie nie ma zamiaru rozwikłać tej zagadki.
W gruncie rzeczy jest to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym, ale nie do końca pasuje do tego gatunku. Wciąga, ciekawi, bawi nas, jest romans, jest trup... Cóż więcej nam potrzeba?
Dobrej zabawy życzyć nie muszę, bo jest zagwarantowana. Znajdziemy tu doskonale wykreowanych, wyrazistych bohaterów, trafne spostrzeżenia i dowcipne dialogi. Polecam i z niecierpliwością czekam na kolejną propozycję literacką autora.
Jedyny mankament to nie do końca dopracowana redakcja i korekta książki, ale jestem pewna, iż przy następnej wszystko będzie dopięte na ostatni guzik.
Siedem pytań do pisarza. Aleksandra Seghi.
Aleksandra Seghi publikuje na łamach magazynu "La Rivista", jest współredaktorem portalu informacyjnego: http://polacywewloszech.com/, z wykształcenia filolog włoski. Na stałe mieszka w Toskanii i prowadzi tam kursy kulinarne, bo gotowanie jest jej wielką pasją. Spod jej pióra wyszły już takie publikacje, jak: "Smaki Toskanii", "Domowa kuchnia włoska" czy "Zielona Toskania".
Dzisiaj premierę ma najnowsza książka autorki-"Miasta widma w Toskanii. Przewodnik, historia, tradycja, ludzie", dlatego też postanowiłam przeznaczyć dla Was jeden z nadesłanych mi przez pisarkę egzemplarzy.
Zapraszam na blog zawsze uśmiechniętej i radosnej Aleksandry: http://aleksandraseghi.com/.
Tutaj moja recenzja "Zielonej Toskanii": http://asymaka.blogspot.com/2014/07/zielona-toskania-aleksandra-seghi.html
I "Słodkich pieczonych kasztanów": http://asymaka.blogspot.com/2014/08/sodkie-pieczone-kasztany-toskanskie.html
I wywiad z autorką: http://asymaka.blogspot.com/2014/06/aleksandra-seghi-wywiad.html
SIEDEM PYTAŃ DO PISARZA:
Zabawa zaczyna się dzisiaj, 1 lipca i potrwa do 8 lipca, do godziny 23:30.
Każdy z czytelników Pisaninki może zadać autorce jedno pytanie. Im ciekawsze i mniej banalne, tym lepiej. Pytania proszę zadawać w komentarzach pod tym postem, nie zapominając o pozostawieniu adresu e-mail, bym mogła skontaktować się ze zwycięzcą.
Spośród wszystkich pytań zostanie wybranych SIEDEM, na które autorka odpowie w osobnym poście, w formie wywiadu. Osoba, która zada najbardziej interesujące pytanie, zostanie nagrodzona egzemplarzem powieści.
Nagrodę ufundowała Autorka.
wtorek, 30 czerwca 2015
Dzień z książką. Katedrale. Joanna Kubica. Fragment piąty, ostatni.
Dzień z książką.
Katedrale. Joanna Kubica.
Fragment piąty, ostatni.
Katedrale. Joanna Kubica.
Fragment piąty, ostatni.
"Wierzyła, że zrobiła wszystko, aby ukochany syn nie miał z tą sprawą nic wspólnego, lecz on i tak zawsze postępował po swojemu, nie zważając ani na grożące mu niebezpieczeństwo, ani możliwe konsekwencje. Przed tym nie mogła go już ochronić.
Drzwi wejściowe skrzypnęły, gdy ktoś pospiesznie wkroczył do domu.
-Mamo!-z holu dobiegł zrozpaczony krzyk Piotra.
Przygotowała się do tej rozmowy. Jej głos musi brzmieć rzeczowo, a zarazem łagodnie.
-Co się stało, kochanie?
-Karolina nie wróciła do domu. Nikt jej nie widział od wypadku przed katedrą-Piotr wparował jak burza do salonu i nieprzytomnym wzrokiem rozejrzał się po pokoju.-Nie przyszła tutaj?
-Oczywiście, że nie. Karolina nie zjawia się w naszym domu bez uprzedzenia-w jej głosie dało się odczuć lekka naganę i zdziwienie, jakby pytał o coś zupełnie oczywistego.
-Nigdy jej nie lubiłaś!-zdenerwował się chłopak.
Chmielnicka spojrzała na syna z wyrzutem.
-To prawda, że nie budziła we mnie szczególnej sympatii, ale... Co to ma do rzeczy?
-Nie wiem... Ja...-Piotr spojrzał na matkę błagalnym wzrokiem.-Wiem, że coś jej się stało. Coś złego. I myślę, że ma to związek z tym zmarłym mężczyzną.
-Dlaczego tak uważasz?-spytała ostro Chmielnicka.
-Karolina nie powiedziała strażnikom wszystkiego. Zanim umarł zdradził jej... przekazał swoje ostatnie słowa.
Niech ją szlag, ta prostaczka czegoś się dowiedziała i oczywiście wszystko przekazała Piotrowi. A on nie powinien niczego wiedzieć, aby nie znaleźć się na celowniku wroga.
-Zapomnij o tym! Nawet nie wyobrażasz sobie, co ci grozi!
-Ty też coś wiesz!-na Piotra twarzy odmalowało się zdumienie.-Chcę poznać prawdę. Całą prawdę, a nie to, co uważasz za stosowne."
Drzwi wejściowe skrzypnęły, gdy ktoś pospiesznie wkroczył do domu.
-Mamo!-z holu dobiegł zrozpaczony krzyk Piotra.
Przygotowała się do tej rozmowy. Jej głos musi brzmieć rzeczowo, a zarazem łagodnie.
-Co się stało, kochanie?
-Karolina nie wróciła do domu. Nikt jej nie widział od wypadku przed katedrą-Piotr wparował jak burza do salonu i nieprzytomnym wzrokiem rozejrzał się po pokoju.-Nie przyszła tutaj?
-Oczywiście, że nie. Karolina nie zjawia się w naszym domu bez uprzedzenia-w jej głosie dało się odczuć lekka naganę i zdziwienie, jakby pytał o coś zupełnie oczywistego.
-Nigdy jej nie lubiłaś!-zdenerwował się chłopak.
Chmielnicka spojrzała na syna z wyrzutem.
-To prawda, że nie budziła we mnie szczególnej sympatii, ale... Co to ma do rzeczy?
-Nie wiem... Ja...-Piotr spojrzał na matkę błagalnym wzrokiem.-Wiem, że coś jej się stało. Coś złego. I myślę, że ma to związek z tym zmarłym mężczyzną.
-Dlaczego tak uważasz?-spytała ostro Chmielnicka.
-Karolina nie powiedziała strażnikom wszystkiego. Zanim umarł zdradził jej... przekazał swoje ostatnie słowa.
Niech ją szlag, ta prostaczka czegoś się dowiedziała i oczywiście wszystko przekazała Piotrowi. A on nie powinien niczego wiedzieć, aby nie znaleźć się na celowniku wroga.
-Zapomnij o tym! Nawet nie wyobrażasz sobie, co ci grozi!
-Ty też coś wiesz!-na Piotra twarzy odmalowało się zdumienie.-Chcę poznać prawdę. Całą prawdę, a nie to, co uważasz za stosowne."
Dzień z książką. Katedrale. Joanna Kubica. Fragment czwarty.
Dzień z książką.
Katedrale. Joanna Kubica.
Fragment czwarty.
Katedrale. Joanna Kubica.
Fragment czwarty.
"Karolina leżała na czymś twardym i chłodnym, twarzą do ziemi, kompletnie przemoczona i wyczerpana. Wciąż czuła ból w klatce piersiowej i niedosłyszała na jedno ucho. Nie miała siły, aby wstać, uciekać ani walczyć-właściwie było jej w tym momencie wszystko jedno, potrzebowała tylko odrobiny spokoju. Jeszcze niedawno marzyła o wielkich przygodach, odkrywaniu tajemnic i poznawaniu ukrytych prawd. Jakich, do cholery, prawd?, myślała teraz. Jedyną niepodważalną prawdą był fakt, że wszyscy, którzy wtykają nos w nie swoje sprawy, marnie kończą. Była tego najlepszym przykładem.
Nie może tak leżeć całą noc, oni mogą tu w każdej chwili wrócić. Dygocząc z zimna i strachu, wstała i trochę nieprzytomnie rozejrzała się po okolicy. Ku własnemu zdumieniu odkryła, że leży obok pomnika Najświętszej Maryi Panny przed wrocławską katedrą. Czyżby się teleportowała? I to ma być ta wielka tajemnica, której omal nie przypłaciła życiem? Z tego, co pamiętała z seminarium profesor Zielińskiej, jest kilka różnych metod teleportacji, żadna z nich nie przypominała jednak sposobu, w jaki się tutaj znalazła."
Nie może tak leżeć całą noc, oni mogą tu w każdej chwili wrócić. Dygocząc z zimna i strachu, wstała i trochę nieprzytomnie rozejrzała się po okolicy. Ku własnemu zdumieniu odkryła, że leży obok pomnika Najświętszej Maryi Panny przed wrocławską katedrą. Czyżby się teleportowała? I to ma być ta wielka tajemnica, której omal nie przypłaciła życiem? Z tego, co pamiętała z seminarium profesor Zielińskiej, jest kilka różnych metod teleportacji, żadna z nich nie przypominała jednak sposobu, w jaki się tutaj znalazła."
Subskrybuj:
Posty (Atom)






