środa, 8 lipca 2015

Zbigniew Zborowski Trzy odbicia w lustrze



Po zapoznaniu się z książką Justyny Wydry "Esesman i Żydówka" (tutaj link do recenzji: http://asymaka.blogspot.com/2015/04/esesman-i-zydowka-wojna-i-miosc-justyna.html ) marzyłam o równie ciekawej i pasjonującej historii osadzonej w czasie II wojny światowej. Zainteresowała mnie powieść Zbigniewa Zborowskiego i muszę przyznać, że nie zawiodłam się. Pomysł autora był intrygujący i zaskakująco dobry.

W dosyć obszernym tomisku poznajemy historię pewnej rodziny, a właściwie trzypokoleniową sagę, w której prym wiodą losy kobiet. Połączone są ze sobą nie tylko za sprawą więzów krwi, ale też z uwagi na mroczną tajemnicę. Fascynująca to była lektura i nie żałuję, że po nią sięgnęłam.

Zbigniew Zborowski to podróżnik, dziennikarz, mąż i ojciec dwóch synów. Jego wielką pasją jest  nurkowanie. Za sprawą tego niezwykłego hobby trafił do ładowni zatopionego wraku statku stratowanego przez radziecką łódź podwodną w 1945 roku. W tym miejscu wymyślił pierwszą scenę książki, o której mam zamiar szerzej Wam dzisiaj opowiedzieć.
Autor debiutował przed dwoma laty powieścią "Nowy drapieżnik".


Akcja "Trzech odbić w lustrze" rozpoczyna się tuż przed wybuchem II wojny światowej. Mamy upalne lato 1939 roku. Zdaniem Zosi nudne. Zajmuje się edukacją dwójki dzieci, młodszego rodzeństwa Adama Hrynkiewicza, który niebawem zawróci jej w głowie i odmieni jej życie o sto osiemdziesiąt stopni. Nic już nie będzie takie, jak było. Beztroska, bezpieczeństwo, marzenia... wszystko to straci na znaczeniu w obliczu wojennych i osobistych dramatów młodej panienki. Czy Zofia Czeplińska poradzi sobie w trudnej sytuacji, w jakiej się znajdzie? Nigdy nie należała do dziewczyn zamożnych, dlatego uważała, że wykształcenie jest dla niej jedyną szansą. Dążyła do celu i realizowała plany bardzo konsekwentnie, przynajmniej do momentu, w którym się zakochała. Zapomniała o wszystkim, tak była zauroczona Adamem. Zachowała się nieostrożnie, nierozważnie i oddała się chwili namiętności, za którą przyszło jej zapłacić wysoką cenę. Jakby tego było mało wielkimi krokami zbliżała się wojenna pożoga. Zosia nie zaznała już spokoju. Na szczęście spotkała na swojej drodze kogoś, kto zatroszczył się o nią i pomógł jej w najtrudniejszych dla niej momentach jej życia.
Mimo upływu wielu lat Zosia nie zapomniała o klątwie rzuconej przez niedoszłą teściową. Jej słowa zdawały się na zawsze przekreślać szczęście kobiet z rodziny Czeplińskiej.

"-Tfu!-splunęła na skuloną pod jej nogami Zosię. Między palcami jej pulchnej dłoni nadal tkwiły wyrwane z głowy dziewczyny włosy. Mocno zacisnęła je w pięści. 
-Nigdy szczęścia nie zaznasz!-syknęła zdyszanym głosem.-Ani w życiu, ani w miłości. I twoje bachory też. Tfu, tfu, tfu! Pluję na ciebie trzy razy. Będziesz cierpieć zawsze, kiedy pokochasz." [1]

Książka opowiada o wtargnięciu Sowietów do majątku ziemskiego na Wołyniu, o podróży Zosi do ogarniętej pożarem Warszawy, o tym, jak silną była kobietą, mimo wielu przeciwności losu i wielokrotnie zaglądającej jej w oczy śmierci. To nasza polska historia, wnikliwie i interesująco przedstawiona. Wraz z główną bohaterką przebędziemy drogę daleką, ciągnąć się ona będzie przez ponad siedemdziesiąt lat i dopiero na samym końcu poznamy odpowiedzi na dręczące nas pytania. Zakończenie zaskoczy nas, ale i zmusi do chwili zastanowienia, refleksji. Targać będą nami tak silne emocje, jakich być może nie spodziewalibyśmy się po sobie. To książka, o której nie możemy szybko zapomnieć.

Całość czyta się rewelacyjnie. Styl autora przekonujący, zmysł obserwacji głęboko rozwinięty. Szczegóły dopracowane, a postaci przedstawione realistycznie. Obrazy, jakie maluje przed czytelnikiem pisarz są prawdopodobne, zatrważające, nie sposób o nich zapomnieć i przejść nad tą tragiczną historią do porządku dziennego. Jak zachowalibyśmy się w podobnej sytuacji, czy udałoby nam się przetrwać?

Polecam zdecydowanie. To jedna z tych książek, które musicie przeczytać. Bohaterowie świetnie wykreowani, budzący w nas sympatię, współczucie, ale też wstręt i sprzeciw, w zależności od charakteru. Ciekawą i barwną, dowcipną postacią okazała się towarzyszka podróży Zosi, której spryt i pomysłowość wielokrotnie ratowały kobiety z opresji. Takich Apolć w czasach wojny nie brakowało. Silnych, charyzmatycznych, pewnych siebie.

[1] Zbigniew Zborowski "Trzy odbicia w lustrze", Wydawnictwo Zysk i Spółka, 2014, s. 44

poniedziałek, 6 lipca 2015

Dom złudzeń. Zosia. Iwona J. Walczak premiera: 14.07.2015




Najnowsza propozycja literacka Iwony Walczak to drugi tom „Domu złudzeń”, w którym poznamy historię Zosi. Pierwsza część opowiadała o losach Igi, która musiała spokornieć i złagodnieć, by przetrwać. Życie nie było dla niej ostatnimi czasy zbyt łaskawe, wcześniej kpiła sobie z niego i żyła z dnia na dzień, nie martwiąc się o jutro. Teraz niestety okazało się, jak ważna jest stabilizacja i odpowiedzialność za własne czyny. Nie można beztrosko wydawać pieniędzy, bo wreszcie zwyczajnie zabraknie środków. To właśnie spotkało Igę, a raczej jej męża, który zgadzał się na każdą jej zachciankę, fanaberię, spełniał nawet najbardziej wygórowane marzenia i żądania kobiety.


Zosia, którą mieliśmy przyjemność poznać w końcowych fragmentach pierwszego tomu „Domu złudzeń” zdaje się być osobą zupełnie inną niż Iga. Nie zależy jej na dobrach materialnych, stara się też pomagać bliźnim, jest społecznicą. Wprowadza się właśnie do domostwa, które musiała opuścić Iga. To Zosi bowiem udało się wygrać przetarg i to ona stała się właścicielką posiadłości. Ma zamiar zamieszkać na piętrze, parter przeznaczając na dom pracy twórczej, gdzie będą mogły spotykać się dzieci. Z Igą co prawda łączą ją więzy krwi, jednak nieporozumienia zdają się być silniejsze niż rodzinne koligacje.

Bardzo zależało mi na zapoznaniu się z drugim tomem „Domu złudzeń”, ponieważ autorka w tej właśnie części wielokrotnie wspomina bliskie mi  strony. Zawędrujemy do Drawska Pomorskiego, którego bardzo blisko mieszkam, do Świdwina, do którego dojeżdżają do pracy mirosławieccy żołnierze, do Czaplinka, Bornego Sulinowa, Poznania i Szczecina. Jednak pisarka nie ogranicza się tylko do terenów, które znam doskonale, za jej sprawą wędrujemy również do Mińska, Nowego Jorku, Berlina.

Zosia okazuje się być osobą sympatyczną, nieco zagubioną. Z wielką radością tworzy chór dziecięcy, przy okazji obserwując swoich podopiecznych i dowiadując się, w jakich kierunkach są utalentowani. Kajtek na przykład przepięknie śpiewa, ale zdaniem jego rodziców zajęcie to jest mało męskie. Lisa ślicznie rysuje i Zosia uważa, że powinna rozwijać swój talent. Oprócz śpiewu i malowania dzieci mogą także poczytać książki, kreatywnie i przyjemnie spędzić czas. Tytułowa bohaterka próbuje poznać lokalną społeczność, nawiązać z nią kontakt, zaprzyjaźnić się z ludźmi, którzy mieszkają tuż obok. Czy zostanie przez nich zaakceptowana?

Iga przebywa obecnie w Beaumont, ale nie znalazła tam jak dotąd bratniej duszy. Wszystkie rozterki przelewa na papier, pisząc listy do zmarłej przyjaciółki, Ewy. Pracowała w kwiaciarni i szczerze lubiła swoje zajęcie, ponieważ tutaj miała czas na rozmyślanie, w ciszy i spokoju wszystko mogła analizować i zastanawiać się nad wieloma sprawami. Nie do końca potrafiła porozumieć się z właścicielką kwiaciarni, Emily, i dlatego z chęcią przyjęła propozycję pracy przy organizacji wesel. Czy z tym fachem zwiąże swoją przyszłość?



Książka przestawia wspomnienia z dzieciństwa, dorastania i dorosłego życia Zosi. Dowiadujemy się również, jak wygląda teraźniejszość Igi. Bardzo podobało mi się w tej publikacji to, że jest autentyczna, mówi o prawdziwym życiu, w którym zdarzają się  smutne sytuacje i troski, przeplatające się z momentami szczęścia i zadowolenia. Tak właśnie wygląda nasza rzeczywistość, czasem jesteśmy radośni, innym razem ocieramy łzę, chce nam się krzyczeć i tupać, zachowywać mało elegancko i dostojnie. Jesteśmy tylko ludźmi, mamy prawo popełniać błędy, postępować nierozważnie. I o tym jest ta historia. O tym, że brakuje nam pieniędzy. Że nie zawsze się ze sobą zgadzamy, że napotykamy na swojej drodze problemy, ale i odnosimy niebywałe sukcesy. Jesteśmy dumni z naszych dzieci, przerażeni tym, jak szybko dorastają, usamodzielniają się, wyjeżdżają coraz dalej i dalej, by studiować na wymarzonej uczelni.

„Dom złudzeń – oby okazał się miejscem spełnionych marzeń, dla niej, dla córki, a także dla gromadki cudownych dzieci.
Tak, postanowiła, że zrobi wszystko, by tak się stało”.


„Dom złudzeń. Zosia” to historia niezwykła, wielowątkowa. Czytamy ją z wielkim zaciekawieniem i uważnie śledzimy losy jej licznych bohaterów. Napisana z prawdziwą starannością, momentami zadziwia nas i zaskakuje. Pokazuje, jak można sobie poradzić nawet w sytuacjach trudnych i dramatycznych. Czym powinniśmy kierować się w naszym życiu, nad czym popracować, by poczuć pełnię szczęścia. Autorka doskonale przedstawiła nam poszczególne relacje, zarówno damsko-męskie, jak też przyjacielskie i rodzicielskie. Postaci przez nią stworzone  są bardzo realistyczne. Emocje, jakie w nich buzują, odczucia i dylematy, przed jakimi stają, wszystko to komponuje się w idealną całość. Polecam.


Premiera: 14.07.2015

Książce patronuję medialnie, dlatego możecie spodziewać się spodziewać, że pojawi się w cyklu Dzień z książką. Autorka odpowie też na kilka Waszych pytań, do wygrania będą egzemplarze powieści. 



piątek, 3 lipca 2015

Uroczysko Magdalena Kordel Premiera wznowienia: 15.07.2015



Magdalena Kordel debiutowała publikacją "48 tygodni", z którą niestety jeszcze się nie zapoznałam. 
Pisarka wraz z mężem prowadzi własną agencję reklamowo-wydawniczą. Mają dwójkę dzieci, trzy psy i kota. Uwielbia podróżować, zwłaszcza po Dolnym Śląsku i Toskanii. Pracuje nad przewodnikiem po Sudetach, ponieważ pokocha te góry miłością od pierwszego wejrzenia. 
Autorka prowadzi od wielu już lat blog: http://magdalenakordel.blogspot.com/, na który serdecznie zapraszam. Od niedawna można Ją znaleźć też tutaj: http://magdalenakordel.pl/

"Uroczysko" to powieść wesoła, zabawna, tryskająca humorem z każdej niemalże strony. Optymistycznie nastawia do świata i otaczającej nas, nie zawsze usłanej różami, rzeczywistości. Pozwala nam na podładowanie akumulatorów, spędzenie czasu w sposób przyjemny i relaksujący.
 Mamy tu co prawda na samym  już wstępie dosyć trudną sytuację, jednak autorka opowiada o niej w sposób ciekawy i pozbawiony pesymistycznej nuty. Wierzymy zatem, że nic nie jest z góry przesądzone, a porażkę, jaka stała się udziałem bohaterki, może ona przekuć w zwycięstwo. 
Książka pozwala nam mieć nadzieję na to, że można wyjść cało z  każdej opresji, z każdej najtragiczniejszej nawet sytuacji, bo kobiety wbrew pozorom są silne i mądre, żaden kryzys nie może ich złamać. 
Pisarka wykreowała bardzo prawdziwe, barwne postaci. Z wielką sympatią przyglądamy się głównej bohaterce, porzuconej przez męża Majce, kibicujemy jej i trzymamy za nią kciuki. Mimo wszystko zawirowania losu wychodzą kobiecie na zdrowie, ponieważ wyjeżdża w Sudety, gdzie widoki na przyszłość, ale nie tylko te, są zachwycające. Możemy tu znaleźć wiele ciepła, ale też prawdziwych ludzi z sercem na dłoni, gotowych pomóc w każdej sytuacji. Polecam jak najbardziej.

To lektura idealna na gorące, letnie dni. Jeżeli nie stać nas na wyjazd, możemy odprężyć się i zrelaksować we własnym ogrodzie z tą właśnie książką w dłoni. Już widzę oczami wyobraźni drzewo, w cieniu którego wisi hamak, a na tym hamaku leżycie, oddając się dowcipnej i pasjonującej historii bez reszty. Zapominając o otaczającym i szarym świecie, o codziennych troskach i problemach, jakie Was otaczają. Chłodny wiaterek i przepyszna lemoniada w wysokiej szklance, ze sporą ilością lodu to Wasi jedyni towarzysze... Ech, rozmarzyłam się. To jest prawdziwy relaks! 
W Uroczysku możemy wspaniale spędzić wolny czas. To tutaj, z dala od zgiełku miasta możemy spotkać prawdziwych przyjaciół, zastanowić się nad tym, co ważne w naszym życiu. 
Książka ta pozwoli nam się przenieść gdzieś w Sudety, do pensjonatu w małym, urokliwym miasteczku, którego nazwa jest nam wszak doskonale znana z nowszych książek Magdaleny Kordel. W Malowniczem umiejscowiona jest przecież akcja niemalże wszystkich powieści autorki. To niewielkie, ukryte w górach miejsce pozwala nam pogodzić się z bolesną przeszłością i spojrzeć z optymizmem i nadzieją w przyszłość. Tutaj nic nie może nam się jawić w czarnych barwach. 

Majka otworzy tu pensjonat, do którego trafiać będą postaci nietuzinkowe, zadurzone po uszy w niej lub w jej dorastającej córce. Kobieta nikomu nie odmówi miejsca przy stole, choć trafić do jej serca nie będzie już tak łatwo. Tryska energią, zaraża optymizmem, jest rozgadana i otwarta na innych, dlatego ludzie cenią jej towarzystwo i poczucie humoru. Ma dobre serce, kocha zwierzęta, psy, koty, a nawet jedną krowę... 

Mimo przeciwności losu nie poddaje się, a to i nam, czytelnikom, dodaje otuchy. Utożsamiamy się z nią, wiemy, że nie tylko my mamy kłopoty z nastoletnią córką czy brakiem pieniędzy. Całość czyta się błyskawicznie, mamy ochotę na więcej! 

A dobra wiadomość jest taka, że jeszcze w lipcu wznowienie kolejnych książek Magdaleny Kordel: 





Premiera wznowienia "Uroczyska": 15.07.2015 

czwartek, 2 lipca 2015

Fragment mojej książeczki dla dzieci.

"Inne mamy przysypiały lub wierciły się na tych malutkich krzesełkach, ale nie moja. Siedziała i słuchała tego, co mówiła ta mądra pani w okularach. Dobrze, że nie wyjęła jeszcze notesu i nie zaczęła zapisywać jej złotych myśli. Bo moja mama pisze. Od rana do nocy. O każdej porze dnia. Zawsze, kiedy tylko poczuje, że musi. Kiedyś nawet przyglądałam się jej, myśląc, że może tworzy coś interesującego. Robiła dziwne miny do ekranu monitora. Najpierw się uśmiechała, innym razem marszczyła czoło. Pisała, by po chwili wszystko wykasować. Czy naprawdę jej się to podobało?"
Fragment mojej książeczki dla dzieci.



Zakręceni Emma Chase



Po zapoznaniu się z częścią pierwszą: http://asymaka.blogspot.com/2015/03/emma-chase-seria-tangled-zaplatani.html, z wielką niecierpliwością oczekiwałam tomu drugiego. I wreszcie doczekałam się. Zabrałam za czytanie.

Pierwszy rozdział był dla mnie szokiem. Zaczęłam martwić się, czy dotrwam do jego końca i czy dam radę przeczytać całość. Zastanawiałam się wręcz, dlaczego tak bardzo polubiłam poprzedni tom, skoro jest to historia dosyć kontrowersyjnie napisana, ale prawdę mówiąc taki jest właśnie jej urok. Przyciąga nas do siebie i odpycha jednocześnie. Musimy się z nią oswoić i przyzwyczaić do niej, zwłaszcza, gdy nie przepadamy za szczerością i prawdziwą namiętnością w powieściach. A seria Tangled taka jest. Na pewno wzbudza emocje, a o to przecież w gruncie rzeczy chodzi w każdej publikacji.

Miłość naszej charyzmatycznej pary trwa. Są razem od ponad dwóch lat i jak do tej pory nie znudzili się sobie, a i w ich sypialni nie ma mowy o znużeniu. Kochają się i pragną. Chodzą do pracy, spotykają się z przyjaciółmi, ale nie planują i nie rozmawiają o wspólnej przyszłości. Jak wiemy z poprzedniej części, Drew nigdy nie należał do mężczyzn oddanych jednej kobiecie, zatem musimy go pochwalić, bo tym razem radzi sobie rewelacyjnie. Tkwi przy boku Kate wytrwale i wcale nie musimy obawiać się, że zrobi coś głupiego.

"Myślę, że właśnie takie jest życie. 
Uważacie, że macie je pod kontrolą. Sądzicie, że podążacie dokładnie wytyczoną ścieżką. Pewnego dnia idziecie nią, i bam! Wpada na was od tyłu ciężarówka. 
Nie widziałyście, że nadjeżdża. 
Ludzie też tacy są. Nieprzewidywalni. 
Bez względu na to, jak dobrze kogoś znacie, jak mocno wierzycie w jego uczucia i reakcje, i tak potrafi was zaskoczyć. I to w najbardziej destrukcyjny sposób." [1]


Niestety pamiętamy też, jak porywczy jest Drew i że działa pod wpływem emocji. Zanim pomyśli, już przechodzi do działania, ataku, popełnia błąd za błędem, pogrążając siebie i innych, raniąc... no właśnie, raniąc Kate. A już myślałyście, że stał się prawym obywatelem, odpowiedzialnym facetem, zakochanym po uszy w swojej kobiecie? Klapki na oczach tego mężczyzny? Dozgonna miłość? Wspólne planowanie przyszłości?
Sorry, to nie ta opowieść.
Naiwność warto zostawić za drzwiami, nim zapukamy do bram "Zaplątanych".

"Zawsze. Nigdy. To takie wielkie słowa. Takie ostateczne. 
I tak puste. 
Tak naprawdę nie mamy ich na myśli. To tylko słowa, które wypowiadamy, czekając na jakąś reakcję. Błagając o odpowiedź" [2]


Tym razem większość historii opowie nam Kate. To dzięki niej dowiemy się, dlaczego rozstała się z mężczyzną, który wydawał się być dla niej stworzony. Nie mamy jej czego zazdrościć, bo przed nią ogromne wyzwanie. Będzie musiała diametralnie zmienić swoje życie, dokonać trudnych wyborów, ponieść konsekwencje swoich czynów. Wraca do matki. Tutaj na nowo próbuje poukładać swoje życie. Tylko czy bez niego jest to w ogóle możliwe?

Dowcipna, barwna, ciętym językiem napisana historia dwojga ludzi, którzy zakochali się w sobie, ale nie potrafili udźwignąć odpowiedzialności za związek. Bo dobra zabawa to jedno, ale szacunek i zaufanie to drugie, równie ważne zadanie postawione przed tymi, którzy zamierzają być razem.
Polecam zdecydowanie. Doskonale się bawiłam z tą specyficzną i nietuzinkową lekturą. Jest pełna magnetyzmu, przyciąga nas do siebie i nie możemy się od niej oderwać. Znowu zarwałam noc! I czekam niecierpliwie na kolejny tom. Tym razem zapoznamy się z historią przyjaciół Kate i Drew.


[1] Emma Chase, "Zakręceni", Wydawnictwo Filia, 2015, s. 60
[2] Tamże, s. 99


środa, 1 lipca 2015

Alek Rogoziński Ukochany z piekła rodem.



Ostatnio mam coraz mniej czasu i z tego powodu staram się ograniczać ilość książek, jakie recenzuję. Po debiutancką powieść Alka Rogozińskiego nie sięgnęłabym, gdybym nie miała okazji poznać go na tegorocznych Targach Książki w Warszawie. Okazał się osobą ciekawą, zabawną i nietuzinkową, z tego też powodu nabrałam przekonania, iż stworzona przez niego historia nie może być nudna i sztampowa. Jakby tego było mało, Natasza Socha poleciła mi ją, mówiąc, że na pewno będę się świetnie bawić. I bardzo dobrze, że wreszcie zainteresowałam się tak niebanalną lekturą, bo inaczej koło nosa przeszłaby mi arcyzabawna i interesująca publikacja.

Czyta się ją rewelacyjnie, lekki styl autora powoduje, że przez powieść się płynie, nic nam nie "zgrzyta" i nie denerwuje nas. Właściwie czułam się, jakbym czytała kryminał Joanny Chmielewskiej, a muszę przyznać, że bardzo mi brakowało w ostatnich miesiącach Jej książek.

Alek Rogoziński pracuje jako dziennikarz, od wielu lat związany z mediami, przez ostatnich osiem współtworzy magazyn "Party". Uwielbia podróżować, lecz równie mocno kocha muzykę. W Warszawie mieszka od urodzenia, ale chętnie wraca do Paryża, Berlina czy Londynu. Marzy o okrążeniu całego świata, by wreszcie kiedyś, w dalekiej przyszłości, osiąść  na stałe na jednej z wysp Morza Śródziemnego. Tam mógłby oddać się swojej kolejnej pasji-pisaniu książek. "Ukochany z piekła rodem" to jego debiutancka powieść. Obecnie kończy pracę nad kolejną, zatytułowaną "Morderstwo na Korfu".

To historia, w której autor odsłania ludzkie słabości. Pokazuje nam, bez upiększania i koloryzowania świat, jaki otacza nieprzeciętnych "zjadaczy chleba", ludzi sławnych i zmanierowanych. Dowiadujemy się dzięki niemu, jak naprawdę wygląda ta barwna zdawałoby się i idealna według przeciętnego Kowalskiego rzeczywistość osób znajdujących się na świeczniku. Czy faktycznie chcielibyśmy znaleźć się na ich miejscu? Być bezwzględni, pozbawieni skrupułów, wredni? W tym świecie nie ma miejsca na sentymenty, tutaj się knuje, plecie z mozołem sieć intryg, szuka drogi na sam szczyt, tracąc po drodze osobowość, inteligencję, wspomnienia i szacunek do samego siebie.

Joanna, znana pisarka nie należy do osób idealnych i choć początkowo nie budzi naszej sympatii, szybko zapominamy, jak bardzo jest rozkapryszona i rozpuszczona przez współpracowników, czytelników, czy kogo tam jeszcze. Atrakcyjna, inteligentna i popularna podoba się mężczyznom, jest dla nich nie lada kąskiem. Nadal wierzy w miłość doskonałą, jaka zdarza się wyłącznie na kartach jej romansów. Z uporem maniaka i naiwnie, ma nadzieję, że ostatni książę z bajki przybędzie na rumaku właśnie do niej. I że pokocha ją z wzajemnością, po czym będą żyli długo i szczęśliwie. Takiego właśnie mężczyznę dostrzega w młodszym od siebie i szalenie tajemniczym Konradzie. Nie wie o nim prawie nic, jednak związuje się z nim. Wkrótce fotograf zostaje znaleziony martwy w jej własnym domu. Bestsellerowa autorka postanawia znaleźć mordercę ukochanego, a w śledztwo wciąga swoją menadżerkę Betty, gdyż samodzielnie nie ma zamiaru rozwikłać tej zagadki.

W gruncie rzeczy jest to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym, ale nie do końca pasuje do tego gatunku. Wciąga, ciekawi, bawi nas, jest romans, jest trup... Cóż więcej nam potrzeba?
Dobrej zabawy życzyć nie muszę, bo jest zagwarantowana. Znajdziemy tu doskonale wykreowanych, wyrazistych bohaterów, trafne spostrzeżenia i dowcipne dialogi. Polecam i z niecierpliwością czekam na kolejną propozycję literacką autora.
Jedyny mankament to nie do końca dopracowana redakcja i korekta książki, ale jestem pewna, iż przy następnej wszystko będzie dopięte na ostatni guzik.

Siedem pytań do pisarza. Aleksandra Seghi.



Aleksandra Seghi publikuje na łamach magazynu "La Rivista", jest współredaktorem portalu informacyjnego: http://polacywewloszech.com/, z wykształcenia filolog włoski. Na stałe mieszka w Toskanii i prowadzi tam kursy kulinarne, bo gotowanie jest jej wielką pasją. Spod jej pióra wyszły już takie publikacje, jak: "Smaki Toskanii", "Domowa kuchnia włoska" czy "Zielona Toskania".
Dzisiaj premierę ma najnowsza książka autorki-"Miasta widma w Toskanii. Przewodnik, historia, tradycja, ludzie", dlatego też postanowiłam przeznaczyć dla Was jeden z nadesłanych mi przez pisarkę egzemplarzy.
Zapraszam na blog zawsze uśmiechniętej i radosnej Aleksandry: http://aleksandraseghi.com/.


Tutaj moja recenzja "Zielonej Toskanii":  http://asymaka.blogspot.com/2014/07/zielona-toskania-aleksandra-seghi.html
I "Słodkich pieczonych kasztanów": http://asymaka.blogspot.com/2014/08/sodkie-pieczone-kasztany-toskanskie.html
I wywiad z autorką: http://asymaka.blogspot.com/2014/06/aleksandra-seghi-wywiad.html

SIEDEM PYTAŃ DO PISARZA:

Zabawa zaczyna się dzisiaj, 1 lipca i potrwa do 8 lipca, do godziny 23:30. 
Każdy z czytelników Pisaninki może zadać autorce jedno pytanie. Im ciekawsze i mniej banalne, tym lepiej. Pytania proszę zadawać w komentarzach pod tym postem, nie zapominając o pozostawieniu adresu e-mail, bym mogła skontaktować się ze zwycięzcą.



Spośród wszystkich pytań zostanie wybranych SIEDEM, na które autorka odpowie w osobnym poście, w formie wywiadu. Osoba, która zada najbardziej interesujące pytanie, zostanie nagrodzona egzemplarzem powieści.
Nagrodę ufundowała Autorka.