piątek, 19 czerwca 2015

Lipiec rekordowym miesiącem.

Chciałam Wam powiedzieć, że lipiec będzie rekordowym dla mnie miesiącem, jeżeli chodzi o patronaty medialne. Jeden patronat najprawdopodobniej stracę, ale nie jest to wina ani moja, ani wydawnictwa, ani tym bardziej autora, a raczej durnych przepisów, ale nie warto się tym, na co nie ma się wpływu, przejmować. Sierpień też zapowiada się pracowicie. 
W każdym razie chciałam podziękować wszystkim życzliwym duszyczkom, wydawnictwom i autorom w szczególności, bo to Wy obdarzacie mnie zaufaniem i walczycie o moje logo jak lwy i lwice Emotikon wink Ktoś niedawno powiedział mi, chcąc mnie obrazić, że jestem nadwrażliwa i zbyt emocjonalna, ale ja nie uważam tego mimo wszystko za wadę, bo lepiej być dobrym człowiekiem, mieć serce. Sądzę, że brak empatii i chłód emocjonalny jest dużo gorszą cechą. Dzięki temu jaka jestem, mam wokół tyle życzliwych osób. Rozgadałam się, a to wszystko przez szalenie emocjonującą powieść, jaką miałam okazję dzisiaj czytać.

Właśnie przed chwilą otrzymałam kolejny lipcowy patronat. 
Gdybym w takim tempie otrzymywała propozycje pracy, byłabym szczęśliwa. 

Stary Noe Zuzanna Orlińska




Zuzanna Orlińska to autorka między innymi "Matki Polka" i "Cierpień sięciolatka". Jest absolwentką Wydziału Grafiki warszawskiej ASP. Zajmuje się nie tylko pisaniem, ale też ilustrowaniem książek, podręczników i czasopism. Otrzymała wiele wyróżnień i nagród literackich. Jest mamą dwóch chłopców: Szymona i Julka. Poza rysowaniem i pisaniem, chętnie czyta.

"Stary Noe" ukazał się na rynku wydawniczym w maju nakładem wydawnictwa Literatura. Miałam przyjemność patronować tej książeczce medialnie.




Była też do wygrania u mnie na blogu i na FP bloga. 
To opowieść, którą zna każdy z nas, ale uważam, że autorka na tyle ciekawie i w sposób idealny dla młodego czytelnika przedstawiła nam tę historię, iż warto zapoznać się z nią po raz wtóry. Jej współczesna interpretacja, niebanalne ilustracje i fakt, iż w kinach pojawił się zabawny film animowany powiązany z nią tematycznie, może stanowić o tym, że dzieci chętnie sięgną po ową publikację. 

Noe w chwili potopu miał już sześćset lat, kierował się mądrością i chęcią ocalenia każdego gatunku. Gdy Pan Bóg nakazał mu wybudować statek, nie wahał się ani minuty, nie zwątpił w słuszność Jego decyzji. Wiedział, że to jedyny sposób, by ludzie i zwierzęta mogły przetrwać, a zła należało się pozbyć za wszelką cenę. Na arkę mogły dostać się stworzenia wszelakie: i te chodzące, i pełzające, i biegające, i latające. Jakimi jednak kierował się Noe kryteriami? Na jakiej podstawie jednych skreślał z listy, a innych na nią wpisywał? Trudne to pytania i pozostaną dla nas zagadką... 

Dopiero na samym końcu na statku pojawił się sam Noe, jego żona, trzech jego synów i ich małżonki. 

Wówczas to zaczął padać deszcz. Najpierw była to mżawka, później siarczysta ulewa, która trwała i trwała bez jakiejkolwiek przerwy. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że to doprawdy dziwne i zaskakujące. Wcześniejsze niedowierzanie zamieniło się w pewność, że to najprawdziwszy potop. Pan Bóg i Noe mieli rację. Po trzydziestu dniach deszcz nie padał już tak intensywnie. 



Niestety poza wodą niczego nie można było dostrzec ze statku Noego. A jednak budowniczy Arki zauważył stromy dach wysokiej wieży w oddali i wczepionego w dachówki przeraźliwie chudego chłopczyka. Co wydarzyło się później? Myślę, że warto przekonać się o tym samemu. 


To piękna, poruszająca opowieść biblijna, dzięki której autorka przybliżyła w sposób przystępny i zrozumiały dla dziecka często niełatwe w odbiorze historie. Ileż to razy my, rodzice, staramy się wytłumaczyć naszym pociechom zawiłości świata, szukamy odpowiedzi na zadawane przez nie trudne i skomplikowane często pytania. Serce czy rozum? Sami często nie wiemy, czym powinniśmy się w naszym życiu kierować. Przesłanie tej jakże pouczającej i mądrze napisanej książeczki staje się jasne z każdą kolejną stroną coraz bardziej. Zaczynamy zastanawiać się nad sensem istnienia, nad tym, co znaczy być ludzkim, wrażliwym, pełnym empatii i czy to może przynosić jakiekolwiek korzyści? Może faktycznie warto widzieć tylko i wyłącznie czubek własnego nosa, nie rozglądać się wokół i nie pomagać, postępować egoistycznie i samolubnie? 

"Stary Noe" daje nadzieję, podnosi nas na duchu. To opowieść skierowana do dzieci, ale i my, dorośli, wiele moglibyśmy się z niej nauczyć. Polecam z całego serca i powtarzam po raz kolejny, że jestem dumna, iż moje logo znalazło się na okładce tej wartościowej i szalenie zaskakującej publikacji. 

środa, 17 czerwca 2015

Siedem pytań do... Wanda Szymanowska.




Zawodowo zajmuje się nauczaniem języka polskiego w prowincjonalnej szkole gdzieś w Wielkopolsce. Praca jest spełnieniem Jej marzeń i nie wyobraża sobie, by mogła parać się inną profesją. Uwielbia czytać książki, słuchać muzyki, jest wrażliwa na sztukę w każdej postaci. Uważa, że realizować pragnienia można w każdym wieku. Jej debiutancka powieść to "Zielone kalosze", które przeczytałam z prawdziwą przyjemnością. 
Recenzja tutaj: http://asymaka.blogspot.com/2014/10/zielone-kalosze-wanda-szymanowska.html

Druga z kolei książka Wandy Szymanowskiej to "Lardżelka", której egzemplarz będzie można wygrać w poniższym konkursie.

SIEDEM PYTAŃ DO PISARZA.


1. Zabawa zaczyna się dzisiaj, 17 czerwca i potrwa do kolejnej środy, do 24 czerwca, do godziny 23:00.
2. Każdy z czytelników Pisaninki może zadać autorce jedno pytanie. Im ciekawsze i mniej banalne, tym lepiej. Pytania proszę zadawać w komentarzach pod tym postem, nie zapominając o pozostawieniu adresu e-mail, bym mogła skontaktować się ze zwycięzcą.
3. Spośród wszystkich pytań zostanie wybranych SIEDEM, na które autorka odpowie w osobnym poście, w formie wywiadu. Osoba, która zada najbardziej interesujące pytanie, zostanie nagrodzona egzemplarzem powieści.
4. Nagrodę ufundowała Wanda Szymanowska. Warto polubić stronę "Zielonych kaloszy": https://www.facebook.com/pages/Zielone-kalosze/308809395950696?pnref=story



wtorek, 16 czerwca 2015

Dzień z książką. "Powiedz, że mnie kochasz, mamo" Grażyna Mączkowska. Fragment trzeci.

Dzień z książką.
"Powiedz, że mnie kochasz, mamo"
Grażyna Mączkowska.
Fragment trzeci.
"Ostatni list od Ciebie wzruszył mnie do tego stopnia, że chcę Cię przytulić, ukołysać... Nie jesteś nikim, Gabi! Jesteś wspaniałą kobietą. Masz rodzinę, fajnego męża, dzieci, z których jesteś dumna, i żyjesz tak, jak sobie wymarzyłaś. Twoje życie jest wartościowe, nie ma w nim nic z tamtych lat. Tylko pamięć pozostała, bo tak nas skonstruowała natura, a liczy się tu i teraz.
Wiesz, jak wiele osób chciałoby zamienić się z Tobą na życie? Na życie, które wiedziesz. Wiem, jestem tego pewna, bo wkoło tyle samotności, biedy, ludzkich tragedii. Spójrz na rzeczy inaczej. Nie uważasz, że masz wszystko? Wszystko, co najważniejsze w życiu. Osobę, która Cię kocha już trzydzieści lat, dzieci w szczęśliwych związkach, słodkie wnusie, Oliwię i Nelkę, i... mnie Emotikon smile
Masz własny dom i całkiem spory kawałek kuli ziemskiej na własność, że o niebie nie wspomnę. Sprawne ręce i nogi, wzrok i słuch. Gabi, to jest właśnie pełnia szczęścia! Znany grunt, znana codzienność, dwuosobowy tłok w łóżku. I Twoja bogata osobowość. Jesteś farciarą, moja Gabi! Posyłam całusy wraz z leśnym powiewem wiatru. Pa."



Dzień z książką. "Powiedz, że mnie kochasz, mamo" Grażyna Mączkowska. Fragment drugi.

Dzień z książką.
"Powiedz, że mnie kochasz, mamo"
Grażyna Mączkowska.
Fragment drugi.
"Jest późne lato. Gorące. Jeszcze eksponuje swoje kolory, chociaż czuć, że jesień jest tuż za płotem. I to ona za chwilę przejmie paletę barw. Siedzimy z Gabrysią na tarasie mojego domu w lesie i wspominamy lata naszej znajomości, która przerodziła się w przyjaźń. Wpadła do mnie na degustację nalewki aroniowej rocznik 2013.
Wiele osób uważa, że wszystko, co nas w życiu spotyka, jest z góry zaaranżowane, zapisane, a my, czy tego chcemy, czy nie, żyjemy według tego scenariusza. I wszystko ma jakiś cel. Cel wytyczony oczywiście nie przez nas. Ja nie należę do tej grupy. Niestety, Gabi tak.
Sączymy więc sobie moją naleweczkę z maleńkich kieliszków, lica wystawiamy do ostatnich promieni letniego słońca i rozmawiamy o sprawach nazywanych przez moją przyjaciółkę tematami z wyższej półki.
-Jeśli wszystko ma jakiś cel, to po cholerę mieszkam w lesie już dziewiąty rok? Dostrzegasz w tym jakiś sens? Kiedy mieliśmy konie, to owszem, ale teraz?-pytam ją.
-Po to, kochana, żebyśmy się poznały i żebyś napisała list do mojej matki-odpowiada Gabi."


Dzień z książką. Fragment pierwszy. Powiedz, że mnie kochasz, mamo Grażyna Mączkowska





Dzień z książką.
"Powiedz, że mnie kochasz, mamo"
Grażyna Mączkowska.
Fragment pierwszy.
"Sto lat. Wiek. Mam za sobą jego połowę. Druga przywitała mnie pięknym słowem: 'córuniu'. Tak nazwał mnie pewnego dnia starszy pan, obcy człowiek. Ojciec innych dorosłych córek i synów. Na dźwięk tego słowa inaczej zabiło moje serce... Najpierw z niedowierzania, potem z radości i błogości, jakie poczułam. Zakochani mają motyle w brzuchu, ja miałam je wtedy w sercu. Niezliczoną ilość razy słyszałam to słowo, lecz nigdy nie było ono skierowane do mnie.
-Moja córka tam jest.
-Córki nie ma.
-To dla córki?
-Gabriela to nasza córka.
Oto zdania o mnie, wypowiadane do innych. A ja byłabym szczęśliwa, gdyby dwa proste słowa 'moja córko' były skierowane do mnie."
Już chyba wiecie, dlaczego uważam "Powiedz, że mnie kochasz, mamo" za wyjątkową powieść. To zaledwie początek tej historii, a ja mam ochotę przytulić jej bohaterkę, pocieszyć, zapłakać wraz z nią nad tym, co jej się przytrafiło w życiu... taka matka... brak słów.

Wyniki. Siedem pytań do pisarza. Gabriela Gargaś. Wywiad.





"A może chodzi o samą naturę przyjaźni i intymnego związku. Tworząc z kimś związek, masz świadomość, że to może się skończyć. Możecie się od siebie oddalić, spotkać kogoś innego albo po prostu się odkochać. Jednak przyjaźń nie jest grą o wszystko albo nic i dlatego zakładasz, że będzie trwała wiecznie, zwłaszcza jeśli to stara przyjaźń. Traktujesz jej trwałość jako coś oczywistego i może właśnie to stanowi o jej wartości" (Emily Giffin "Coś pożyczonego"). Jaka i gdzie jest, wg Pani, granica między przyjaźnią i miłością? Czy możliwa jest przyjaźń między kobietą i mężczyzną?
Pozdrawiam
szczęśliwa mama


Granica między przyjaźnią a miłością jest bardzo płynna.  Przyjaciela też się przecież kocha. Jest to inna miłość niż do partnera, męża czy kochanka. Mniej zaborcza, ale też miłość. Platoniczna miłość. Zarówno o przyjaźń jak i o miłość należy dbać. Czy tę starą czy też nową. W życiu nie ma nic na pewno, ani nic na zawsze.
Czy istnieje przyjaźń damsko- męska? Myślę, że tak, ale istnieje duże ryzyko, że któraś ze stron się zaangażuje. Gdy człowiek z kimś się przyjaźni nie patrzy na przyjaciela pod względem płci. Są jednak ludzie, dla których odmienna płeć jest przeszkodą, którą trudno obejść, dlatego nie potrafią zbudować relacji opartej jedynie na przyjaźni.
Mężczyzna czy kobieta mogą się przyjaźnić, spotykać się, rozmawiać ze sobą, czuć ze sobą bliskość i nie muszą mieć żadnej potrzeby związanej z rozwojem sytuacji w kierunku fizycznej bliskości.


Dzień Dobry
Przeczytałam, że Pani mottem życiowym jest przesłanie Phila Bosmansa, które nam przypomina, iż "Sztuka życia to cieszyć się małym szczęściem".
Ten niezwykły zakonnik jednak mówi także, iż to "szczęście jest czymś, co przychodzi pod wieloma postaciami, więc któż je może rozpoznać..."
Jaki jest Pani recepta na to, by nie przeoczyć tych ulotnych, ale jakże cennych promieni szczęścia w codzienności? Jak je rozpoznać, uchwycić, celebrować?
Jak Pani pielęgnuje swoje "małe szczęścia"?
pozdrawiam słonecznie
Kasia



Mam dni, kiedy potrafię się cieszyć z drobnostek, dostrzegać „moje małe szczęścia”, jakie spotykają mnie każdego dnia. Od czasu do czasu są takie leniwe poranki, kiedy czas zwalnia. Popijam kawę i patrzę przez okno na otaczający mnie świat. Uśmiecham się do siebie.
Są też dni, kiedy żyję szybko, gdzieś biegnę, spieszę się i wtedy te piękne chwile gdzieś mi uciekają, nie zwracam na nie uwagi, a szkoda… Czasami wyczekuję jakiegoś przełomu w swoim życiu, dużej zmiany, a tak naprawdę, to te „małe szczęścia” dają mi tyle radości.
Im jestem starsza, dojrzalsza tym bardziej doceniam to, co mam, tym bardziej cieszę się z drobnostek.
 Moje szczęście to rodzina, to uśmiech dziecka, wędrówka plażą, kubek kawy zrobiony o świcie, zapach bzu. To chwile spędzone z samym sobą, rozmowa z przyjacielem, dłoń mamy zaciśnięta na mojej dłoni, trzepot moty­lich skrzydeł, rosa o poranku, drożdżowe ciasto babci… Moje pasje, dzięki którym spełniam swe marzenia. To przyjaciele, bez których moje życie nie byłoby takie fajne.


Szukając informacji na temat Pani najnowszej książki trafiłam na piękne słowa: "Poruszająca opowieść o tym, jak trudną sztuką czasem jest przyjęcie tego, co otrzymujemy od życia". Czy Pani też miała kiedyś trudność z pogodzeniem się z istniejącym stanem rzeczy, a historie tych pięciu kobiet są tak jakby sposobem na walkę z tymi problemami?
Asia 



Oczywiście, że niekiedy miałam trudności z pogodzeniem się z tym, co mnie spotkało.  Ponoć wszystko dzieje się po coś i we właściwym czasie.  Tylko czasami, kiedy spotyka nas krzywda, kiedy bliska osoba odchodzi, kiedy spada na nas nieszczęście trudno nam sobie wytłumaczyć, że te wszystkie rzeczy faktycznie przydarzają się nam z jakiegoś powodu, że dzięki nim staniemy się innymi ludźmi, czasem silniejszymi, czasem dojrzalszymi. Problemy, które spotykają moje bohaterki, mogły się przydarzyć każdej z nas. Każda z nas inaczej reaguje na to, co zsyła nam los. Czasami bardzo trudno jest nam odnaleźć siebie. W cierpieniu a czasem cierpiętnictwie łatwo jest nam zatracić swoje „Ja”. Moje bohaterki wyruszają w podróż, by pogodzić się z tym, z czym do tej pory nie mogły się uporać. Życie jest z jednej strony cholernie nadzwyczajne, z drugiej cholernie niesprawiedliwe, ale daje nam szansę!





Pani Gabrielo, przeczytałam świetny wywiad, jaki udzieliła Pani Ani (bodajże na stronie Empiku). Stąd wiem, że pani postaci literackie to przede wszystkim kobiety. Czy nie ma Pani ochoty na napisanie powieści z perspektywy faceta, jakiejś historii widzianej jego oczyma, w której jest bohaterem? Jeśli tak? Jaka to mogłaby być tematyka? W czym upatrywałaby Pani trudność stworzenia takiej kreacji?
Pozdrawiam

Iwona067@gmail.com


Pani Iwono, oczywiście, że chciałabym napisać powieść z punktu widzenia mężczyzny. Już kilka razy się nad tym zastanawiałam, nawet próbowałam, ale…. Chcieć a móc to jednak różnica J  Myślę, że facet,  którego bym stworzyła, byłby lekko rozchwiany emocjonalnie, nadwrażliwy, zbyt „ciapowaty”, neurotyczny. Chyba jednak bardziej rozumiem kobiety.  Pewniej się czuję opisując emocje i przeżycia kobiet J


Czy myślała Pani kiedyś o tym, że jutra może nie być?Pozdrawiam,
kudlata@onet.pl


Tak, zastanawiałam się nad tym. Każdy z nas na pewno się nad tym zastanawiał. „Co by było, gdyby jutra miało nie być?”- Taka myśl, daje nam kopa, do działania, do zmian, do mocniejszego kochania, mocniejszego przeżywania obecnej chwili. Bo jeśli faktycznie jutra ma nie być, to żyjmy dziś. Tak prawdziwie, tak jakbyśmy chcieli. Kochajmy, cieszmy się z tego, co mamy.


Czy po zakończeniu książki wraca Pani do jej bohaterów ?
ewaudala77@op.pl


 Jeszcze przez jakiś czas myślę o nich. Przez kilka miesięcy, kiedy piszę książkę żyję życiem moich bohaterów. Każdą z wykreowanych przeze mnie bohaterek na swój sposób lubię. W każdej z bohaterek jest jakaś mała cząstka mnie. Czasami ich wybory czy zachowanie mnie irytują, ale wciąż są mi bliskie.
Moje bohaterki są wrażliwymi, często niezrealizowanymi kobietami. Każda inaczej żyje swoje życie, walczy o siebie i swoje marzenia. Są do bólu prawdziwe, a przy tym niepozbawione autoironii i poczucia humoru.
Bywa też tak, że kiedy postawię ostatnią kropkę, mam ochotę uciec jak najdalej od całej opisanej historii i bohaterów. Zapomnieć o nich na chwilę. :-)


Witam,
Z którą z kobiet utożsamia się Pani najbardziej z książki "Droga do domu"?
Pozdrawiam
Dagmara Janik



Ze wszystkimi bohaterkami moich książek coś mnie łączy. Każda z bohaterek: „Drogi do domu” ma coś ze mnie.
Przypominam trochę Majkę, jestem taką dziewczyną z sąsiedztwa, która wie, czego chce. Jestem wrażliwa jak Ewa, uparta jak Zosia. A jeśli kocham to mocno jak Alicja. Popełniam błędy, mam chwile słabości podobnie jak bohaterki mojej najnowszej powieści. Mimo to, wierzę w kobiecą siłę, która rodzi się ze słabości i upadków.


Bardzo dziękuję za wszystkie pytania. Było mi niezmiernie miło je czytać i zastanawiać się nad odpowiedziami. 
Jak zwykle było mi trudno wyłonić zwyciężczynię.  Zdecydowałam jednak, że książka trafi do Iwona067@gmail.com
 Pozdrawiam ciepło
 Gabriela Gargaś