wtorek, 14 lipca 2015

"Dom złudzeń. Zosia." Iwona J. Walczak. Dzień z książką. Fragment czwarty.

"Dom złudzeń. Zosia." Iwona J. Walczak. Dzień z książką. 




Fragment czwarty. 
"Przestąpiła próg. Zatrzymała się na parterze. Obeszła wielkie i puste pokoje. Wszystko było w znakomitym stanie. no, ściany wymagały jedynie farby. Klatka schodowa-elegancka. Na strychu Zosia wzięła głęboki oddech. Otworzyła drzwi. Kremowe ściany też wymagały pomalowania, kamień na kominku-umycia i zaimpregnowania, a ciemna szafka na buty przy wejściu nie pasowała do lekkości, jaką Zosia chciała nadać pomieszczeniom. Nie lubiła ciemnych mebli, firanek na oknach i fioletowych kwiatów w doniczkach i wazonach. Lubiła wszystkie odcienie żółtego, błękit, róż, pastelową zieleń, ecru. W takich kolorach widziała zarówno dom, jak i pracownię dla dzieci na parterze. "Dom kojarzyć się musi z ciepłem, wypoczynkiem, a miejsce pracy z radością tworzenia"-pomyślała. Mieszkanie w Drawsku Pomorskim też było słoneczne i jasne. Zorientowała się, że nie będzie musiała nic zmieniać w łazience. Była zielono-żółta. Myjąc twarz, przeglądała się w lustrze. W jej oczach widać było radość, a zmęczenie po przemyciu twarzy natychmiast ustąpiło. 
Musiała to przyznać. Iga zostawiła dom w nienagannym stanie, było czysto, sterylnie, ale nie zostało po niej nic, co mogłoby określić jej prawdziwy charakter. Brązowa szafka, jedyny mebel, być może świadczyła o smutku i przemyśleniach, jakie Igę dręczyły, na pewno nie o przebojowości, z jakiej słynęła i jaką Zosia dostrzegła w niej podczas krótkiego i burzliwego spotkania. Jedynie nad kominkiem nieco osmolona okładzina z kamienia dowodziła, że poprzednia mieszkanka domu była ciepłolubna."

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza