sobota, 9 sierpnia 2014

Siedem pytań do pisarza Karolina Kubilus

Zdjęcie: archiwum prywatne autorki.


Karolina Kubilus to autorka kilku pozycji: "Jak zjeść słonia?", "Serce nie słucha" czy "Zobaczyć tęczę". Od wielu, wielu lat związana z oświatą, ale też z "Gazetą Trzcianecką" i lokalną telewizją. Ma mnóstwo zainteresowań, między innymi uwielbia podróżować, fotografować, słuchać Beatlesów. Pierwsze próby literackie lądowały w szufladzie, wreszcie na rynku wydawniczym pojawiła się debiutancka powieść autorki, zatytułowana "Serce nie słucha".






Pytanie Nieidentycznej:
Jakie jest Pani najwcześniejsze wspomnienie związane z pisaniem? Czy ono w jakiś sposób zaważyło na tym, że została Pani pisarką?

Pierwszą „powieść” napisałam, będąc nastolatką. I oczywiście byłam z siebie bardzo dumna. Na szczęście zaginęła. Łatwość pisania miałam zawsze, ale to nie oznacza, że jest się od razu pisarzem. To zasługa moich polonistów. Chciałam być pisarką albo dziennikarką. Pokory nauczył mnie poznański poeta, z którym się spotkałam i któremu pokazałam próbki swojej twórczości. Powiedział mi o czymś bardzo ważnym. Talent to nie wszystko. Trzeba być uważnym obserwatorem, słuchać ludzi. Ważne jest doświadczenie. A ja chciałam wszystko od razu. Najwcześniejsze wspomnienie? Bardzo się go wstydzę. Ułożyłam wiersz z koszmarnym niepoprawnym rymem i w dodatku wyrecytowałam go na akademii. Nikt z nauczycieli, niestety, mnie nie powstrzymał. Ale były też miłe wspomnienia, np. publikacja mojego opowiadania w „Przyjaciółce” podpisana godłem „Piętnastolatka”, główna nagroda w konkursie na fraszkę o oszczędzaniu. Czy te próby zaważyły? Nie wiem. Myślę, że wielu nastolatków odczuwa potrzebę pisania, przelania na papier swoich myśli, uczuć… Ostatecznie zostałam nauczycielką. Pisarką wciąż się nie czuję.

Pytanie Karolci:
Zaintrygował mnie tytuł Pani powieści "Jak zjeść słonia", dlaczego akurat słoń? :-)

 Spodobało mi się powiedzonko „jak zjeść słonia” – oczywiście po kawałku (chociaż usłyszałam je na szkoleniu związanym z nadzorem pedagogicznym). Nawet z największym problemem możemy się uporać krok po kroku. I tak jest z główną bohaterką powieści, Alicją. Poza tym, słoń, jak wiadomo, przynosi szczęście.

Pytanie Miguela:
Co Pani czuje pisząc ostatnie strony swojej książki ? Jest to raczej żal, że to już koniec, że ta przygoda się kończy , czy może radość, że udało się napisać kolejną dobrą powieść? 

Myślę, że jedno i drugie. Radość i żal jednocześnie. Tylko nie zawsze mam pewność, czy książka jest dobra, czy się spodoba czytelnikom. I to jest to trzecie uczucie – niepewność.

Pytanie Grzegorza i Justyny R.:
Jak Pani wyobraża sobie swoje czytelniczki-kim są, jakie mają cechy i czy mają one coś wspólnego z Pani bohaterkami?

Moje powieści kieruję do kobiet w różnym wieku. I wiem, że sięgają po nie kobiety w różnym wieku. Czasem je sobie wyobrażam, gdy np. czytam recenzję w Internecie. Zastanawiam się, kim są, gdzie mieszkają. Ja mieszkam w miasteczku, gdzie wszyscy się znają, więc z większością moich czytelniczek mam kontakt. Spotykam się z nimi na wieczorach autorskich, nawet w sklepie czy na ulicy. Zdarza się, że zatrzymują mnie i pytają o bohaterów, kto jest kim, doszukują się podobieństw.


Pytanie Tomasza B.:
Jak bardzo Pani przeszłe życie wpisuje się na karty książek, czy wydarzenia, jakie Panią do tej pory spotkały, często stają się inspiracją dla losów bohaterów, a jeśli tak, to jakie?

Moich przeżyć tam jest bardzo mało, raczej przeżycia innych ludzi, nawet obcych, zasłyszane lub opowiedziane, okraszone oczywiście moją wyobraźnią. Co nie znaczy, że nie korzystam z doświadczenia. Jestem nauczycielką z wykształcenia, dyrektorem z wyboru, więc łatwo było mi umieścić akcję w szkole. Ale już opisane wydarzenia nie pochodzą z mojej szkoły. Czytelnicy pytali mnie, czy jestem pierwowzorem Anity, czy raczej jej zwierzchniczki, dyrektorki. A tak naprawdę nie ma mnie ani w jednej, ani w drugiej postaci. Ktoś z czytelników zarzucił mi, że w powieści jest za dużo szkoły, że nie wszystkich to interesuje. Dlatego już druga moja powieść nie ma nic wspólnego ze szkołą. Bohater drugiej powieści słucha Beatlesów (jak ja) i chce zabrać Alicję do Liverpoolu, kolebki  legendarnego zespołu. To były moje marzenia, zresztą zrealizowane. Pewnie w każdej książce coś by się znalazło, np. lęk Anity po odebraniu telefonu z Poradni K. o wyniku cytologii przeżyłam sama. Ale tak naprawdę jest to tylko kilka kamyków mozaiki. Pozostałe to przeżycia innych ludzi.



Pytanie Iwony K.:
Którą książkę uważa Pani za swój największy sukces i dlaczego?

Zależy co rozumieć przez sukces. W pewnym sensie każdą. W jakimś stopniu pierwsza, właśnie dlatego, że była pierwsza. Ale i druga, którą lubię za Beatlesów, Liverpool i Kacpra, bo usłyszałam na jej temat wiele ciepłych słów. Z kolei sukces czytelniczy, przynajmniej w Trzciance, odniosła trzecia książka, „Zobaczyć tęczę”, ponieważ w rankingu na największą ilość wypożyczeń znalazła się na zaszczytnym drugim miejscu. Przegrałam tylko z Danutą Wałęsową. Dlatego trudno mi mówić o największym sukcesie. Może ten największy dopiero będzie?

Pytanie Bąblowej Mamy:
W każdej książce muszą być zarówno postacie negatywne, jak i pozytywne - wiadomo. Ale czy zdarza się tak, że tworząc jakąś postać polubi ją Pani za bardzo - bądź odwrotnie - nagle zaczyna Panią denerwować i odbija się to na całej książce? Przez np. skojarzenie z kimś rzeczywistym, z jakimś wydarzeniem i nagle losy owej postaci podążają zupełnie innymi torami...?

Tak, niektóre moje bohaterki  lubię bardziej, inne mniej, ale zawsze zżywam się z nimi. Gdy piszę, goszczę w ich świecie. Książka to mój świat, mój azyl. To jest dokładnie tak, jak w życiu. Jednych lubimy bardziej, innych mniej. Lubię Paulinę, małego Kacpra. Negatywni bohaterowie też muszą być. Ale nie zawsze pozostają negatywnymi do końca. Czasem mnie denerwują, fakt, ale świadomość, że ich losy tak naprawdę zależą ode mnie, pozwala to znieść.



 Egzemplarz "Szczęścia w kolorze burgunda" trafi do Miguela. Gratuluję i wszystkim dziękuję za fantastyczne pytania. 



Przypominam o trwających na moim blogu konkursach. 




3 komentarze: