wtorek, 16 kwietnia 2013

Grzegorz Kasdepke Kto zamawiał koszmarną przygodę?

Pisałam ostatnimi czasy o serii CZYTAM SOBIE, skierowanej do dzieci, które zaczynają naukę czytania. Mamy tu trzy poziomy: w pierwszym składamy słowa, w drugim składamy zdania, a w trzecim połykamy strony! Pomysł świetny i cieszę się, że wymyślono takie książeczki, szczególnie dlatego, iż teksty napisane są przez znanych i lubianych autorów.

Książek Grzegorza Kasdepke czytałam wraz z moją 11-letnią Groszek mnóstwo, wiele tytułów za nami i wszystkie nam się tak samo podobały, żaden nas nie rozczarował. Jeden mamy w domu, nasz własny, a inne były w biblioteki.
Z okładki odczytuję, że pisarz tworzy dla młodego czytelnika już ponad dwadzieścia lat, nawet on nie potrafi policzyć, ile ma na swoim koncie książek. W przybliżeniu mowa jest o trzydziestu, moim zdaniem piękny wynik i na pewno wszystkich nie znam.

"Kto zamawiał koszmarną przygodę" napisana została dzięki wielkiej wyobraźni autora, który będąc dzieckiem marzył o potwornych przygodach, strasznych, a jednocześnie zawsze kończących się dobrze. Jego zdaniem powinny być to historie bezpieczne, pobudzające wyobraźnię, ale nie przekraczające pewnych granic. I tak wpadł na pomysł firmy, w której można byłoby zamawiać na telefon koszmarną przygodę, którą jeżeli wyda nam się zbyt przerażająca, będziemy mogli w każdej chwili przerwać... Kurier przynosiłby nam do domu zamówioną w paczce opowieść, a my moglibyśmy ją otworzyć i doskonale się bawić! Ależ ten Kasdepke ma pomysły! Coś mi się zdaje, że pomimo dojrzałego wieku w środku nadal jest małym chłopcem i nikt i nic tego nie zmieni! Oto jego wielka tajemnica i klucz do bestsellerowych powieści dla dzieci!
Jeżeli chodzi o treść bardzo podoba mi się to, że możemy tu spotkać trudniejsze wyrazy, których młody czytelnik nie zna, ale dzięki tej książeczce właśnie może je poznać, oswoić się z nimi, zrozumieć ich znaczenie. Słowa, które mogą sprawić kłopot są oznaczone gwiazdką, a ich wyjaśnienie  jest w słowniczku. Zabawne ilustracje na pewno przyciągną uwagę, jest śmiesznie, dowcipnie, mądrze. Czcionka jest na tyle duża, że spokojnie dziecko da sobie radę z tym tekstem, ale raczej takie, które już faktycznie czyta płynnie. Na końcu jak zawsze dyplom, a także kolorowe naklejki. Wyrazów w tekście jest od 2500 do 2800, wykorzystano każdą głoskę, a zdania są dłuższe i złożone. Opowieść ciekawa, mój synek słuchał do samego końca z wielkim zainteresowaniem. Polecam.
KLIK do recenzji poziom 1 serii CZYTAM SOBIE
KLIK do recenzji poziom 2 serii CZYTAM SOBIE

6 komentarzy:

  1. Taką dziecięcą straszną to ja sama bym z chęcią przeczytała:) na tyle mojej odwagi to powinno wystarczyć;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tego autora "Kocha lubi szanuje ..." Autor wspaniale uczy.

    OdpowiedzUsuń

  3. Mężczyźni w rzeczywistości to mali chłopcy. Dobrze jak ta chłopięcość przekłada się na tak pozytywne pomysły, jak u pana Grzegorza. Niestety u wielu z nich nie ma to tak pozytywnego oddźwięku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trafiłaś w sedno, Agnieszko, pozdrawiam :)

      Usuń