czwartek, 20 czerwca 2013

Katarzyna Grochola "Trochę większy poniedziałek"



 Jak zawsze ciepła, zabawna, szczera... po prostu Katarzyna Grochola!

Katarzyna Grochola od samego początku, od powieści "Nigdy w życiu" jest dla mnie najlepszą polską pisarką, ponieważ potrafi mnie rozśmieszyć do łez, za pomocą prawdziwych, szczerych i niewymuszonych słów. W sposób przystępny i umiejętny ukazuje nam wady i zalety nas samych, a jeżeli przy okazji mogę zapomnieć o smutkach i kłopotach dnia codziennego to nic więcej nie potrzebuję w danym momencie do szczęścia. Czasami czytuję książki trudne, poruszające tematy naprawdę przytłaczające, dołujące, więc dla odmiany mogę zachwycić się również historiami osób takich jak Judyta. Po prostu kobiet, z krwi i kości, prawdziwych, wyglądających normalnie, myślących o tym, co dzieje się w ich życiu, jednak podchodzących do wszystkiego z dużą dawką optymizmu i poczucia humoru.


"Trochę większy poniedziałek" był mi bardzo potrzebny, szczególnie w ostatnim czasie. Jestem tak przemęczona, zakręcona, zajęta, zapominająca o tym i owym, że spotkanie z panią Grocholą było właśnie tym, czego potrzebowałam. I przy okazji przypomniałam sobie, dlaczego tak bardzo lubię każdą jej powieść, zresztą nie tylko ja.

W tym tytule mamy zebranych mnóstwo felietonów, krótkich form pisanych przez autorkę w ciągu kilku lat jej życia. To tutaj możemy znaleźć nawiązania i pomysły wykorzystane w jej książkach, ciekawe, zabawne teksty doskonałego obserwatora otaczającego go świata i ludzi, których można spotkać w miejscach zupełnie zwyczajnych, mało interesujących, wydawałoby się, a jednak wartych zauważenia. Wystarczy tylko zwracać uwagę, myśleć, zastanawiać się, czego zazwyczaj nie robimy, zbyt zajęci, zbyt się spieszący, zbyt sfrustrowani, zbyt nerwowi, zbyt spóźnieni. Nie przyglądamy się, nie słuchamy, nie wiemy, jak piękny, bajecznie kolorowy może być ten nasz świat, jeżeli tylko spojrzymy na niego z odpowiedniej strony. Jak wiele wniosków moglibyśmy wyciągnąć, nie popełniać tych samych wciąż od nowa błędów, gdybyśmy przystanęli choć na sekundę, na chwilę i rozejrzeli się. Może to u nas, na naszym podwórku warto byłoby wypocząć, zamiast katować się podróżą zagraniczną, bo wakacje to tylko w Egipcie? Portfel pusty, my umęczeni, musimy teraz odpocząć po wycieczce, po urlopie.

Czym jest tytułowy "Trochę większy poniedziałek" ? Dla mnie zupełne zaskoczenie, nigdy bym o tym nie pomyślała, nie porównała tego, nie zastanowiła się nad tym, a przecież to takie proste, oczywiste, ile w tym racji...

Poznajemy tu być może trochę inną Katarzynę Grocholę, bo myśleliśmy, że to będzie powieść, współczesna, o kobiecie porzuconej, aczkolwiek radzącej sobie znakomicie, a przecież podobno wszyscy mamy tego dosyć, zachwytu nad przyrodą, naturą, prowincją, zadu*iem.

Początkowe zaskoczenie formą tej książki, szybko zastąpiłam po prostu uśmiechem, bo to taka sama jak zawsze Grochola, dowcipna, skora do refleksji, wytykająca sobie i nam pewne wady, do których czasem trudno się przyznać. Dobrze jest jednak je dostrzec, śmiać się z samych siebie i doceniać to, co się ma. Sama mam bardzo dużo, zazdroszczę jednak autorce felietonów tej cudownej przyjaciółki od chustki, przy tej historii autentycznie się wzruszyłam i popłakałam, ponieważ tęsknię za prawdziwą rozmową z dobrym, sympatycznym człowiekiem, któremu mogłabym zaufać, pobiec do niego w środku nocy, jak Judyta do Uli, i nic innego nie byłoby ważne, tylko ja i ona - moja przyjaciółka. Osoba, której mogłabym powiedzieć wszystko, ufać bezgranicznie, która rozumiałaby mnie i której ja również mogłabym pomóc, doradzić, pomilczeć wraz z nią. 

"Trochę większy poniedziałek" polecam całym sercem, ponieważ jest tu ciepło, szczerze, sympatycznie i oczywiście to... GROCHOLA! A moim zdaniem jest to najlepsza rekomendacja i niczego więcej dodawać nie muszę.

"Myślę także o tym, jak trudno jest zauważyć cudzy ból i cudzą rozpacz, jeśli się człowiek zasklepi w swoim bólu i swojej rozpaczy. Myślę o tym, jak łatwo jest nie widzieć cudzych łez." *

* fragment pochodzi z książki "Trochę większy poniedziałek"

"Trochę większy poniedziałek" Katarzyna Grochola, Wydawnictwo Literackie, 2013


16 komentarzy:

  1. A mnie się bardzo podoba Twój tekst, Aniu. Ja bardzo lubię takie recenzje, w których jest dużo przemyśleń piszącego, może wspomnień, tego, o czym myśli, co go dotyka. To daje możliwość lepszego poznania się:)
    A tak w ogóle to jeżeli książka jest zbiorem felietonów, to jak pisać o treści, żeby jej nie zdradzić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Ci bardzo, to samo chciałam napisać :)

      Usuń
  2. Grochola jest wspaniała:) nikt tak jak Ona nie potrafi zasilić człowieka mega dawką humoru:))
    Widać,że bardzo Ci się podobała, no ale dziwić się nie trzeba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, podobała mi się i przypomniała, że warto poczytać w wolnym czasie o Judycie, w ramach odprężenia i przypomnienia :)

      Usuń
    2. Oj widzę,że burzowa aura na niektórych wpływa bardzo niekorzystnie :)
      Drodzy czytelnicy bloga, tutaj się pisze subiektywne opinie, kto ma zrozumieć ten zrozumie:) nie trzeba uparcie prawić złośliwości :)
      Poza tym książka jest zbiorem felietonów.. :)

      Usuń
    3. na mnie też wpływa niekorzystnie, Aguś, a przed dodaniem komentarza dodałam już dawno temu, że :

      podziel się ze mną swoim zdaniem, zawsze miło jest podyskutować na temat książki, ale proszę, zachowuj się kulturalnie, bo komentarze obraźliwe i zniesławiające będę usuwać :)

      Usuń
  3. Muszę kiedyś sięgnąć po Grocholę. Zawsze ją jakoś odkładałam na potem i potem. Czas poczytać na już :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Już dawno nie czytałam nic Pani Katarzyny, dlatego z chęcią sięgnę po tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ostatnio Houston, mamy problem...

      Usuń
  5. Wstyd się przyznać, ale nie czytałam jeszcze nic tej autorki, jej książki ciągle przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Melanio, nie jest to na pewno powód do wstydu, ale warto spróbować, by się przekonać, czy takie książki mogą Ci się spodobać :)

      Usuń
  6. Też nie czytałam nic Grocholi, ale jakoś mi nie jest wstyd :) Szczerze mówiąc jakoś się nie mogę przekonać do tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie uważam tego za powód do wstydu, każdy z nas lubi czytać coś innego i ma do tego prawo...

      Usuń
  7. Przyznam, że jeszcze nie miałam okazji czytać książek Grocholi, chyba zrobiłam błąd, że najpierw oglądałam ekranizacje, które nie przekonały mnie od poznania pierwowzorów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, chyba tak... w filmach wszystko jest inaczej

      Usuń