poniedziałek, 18 listopada 2013

Zapowiedź: Ślad na piasku Andrea Camilleri



Pewnego ranka po przebudzeniu komisarz Montalbano odkrywa zbrodnię popełnioną praktycznie na progu jego domu: na plaży znajduje ciało zmasakrowanego konia czystej krwi, które znika w tajemniczy sposób, zanim policja zdoła przedsięwziąć jakieś kroki. Pozostaje po nim tylko ślad na piasku. Niedługo potem odnalezione zostaje także ciało stróża stajni, z której skradziono konia. Prowadząc śledztwo, komisarz zmuszony będzie wkroczyć niechętnie w pełen blichtru świat arystokracji, posiadaczy ziemskich i snobistycznych milionerów, gdy tymczasem w Marinelli nieznani sprawcy włamują się kilkakrotnie do jego domu: niczego nie kradną, ale zdają się czegoś bardzo uporczywie szukać: ale czego właściwie? Tego nie wie nawet sam Montalbano...




Andrea Camilleri (ur. 6 września 1925 roku w Porto Empedocle na Sycylii) mieszka w Rzymie; jest nie tylko pisarzem, lecz także reżyserem teatralnym, telewizyjnym i radiowym. Na początku lat 40. debiutował jako poeta. Pierwszą powieść, Il corso delle cose (1978), opublikował w wieku 53 lat. Sławę przyniósł mu jednak dopiero Kształt wody (1994), który zapoczątkował cykl kryminalny o śledztwach komisarza Montalbano z wyimaginowanego, lecz jakże prawdziwego miasteczka o nazwie Vigàta. Wraz z pojawianiem się kolejnych tytułów: Pies z terakoty (1996), Złodziej kanapek (1996), Głos skrzypiec (1998), Wycieczka do Tindari (2000) popularność Camilleriego w całych Włoszech rosła, osiągając rangę fenomenu czytelniczego. Wszystkie dotychczas tłumaczone na polski pozycje cyklu „montalbanowskiego”, jak również powieści Zniknięcie Patò (2000),  Piwowar z Preston (2008), Kolor słońca (2007), Pensjonat „Ewa” (2006), Szary kostium (2008) ukazały się nakładem Noir sur Blanc.


Fragment książki:

Wrócili do domu. Fazio poszedł nastawić kawę, a Montalbano zadzwonił do urzędu gminy, żeby zawiadomić, że na plaży w Marinelli leży ścierwo konia.
      To pański koń?
-Nie.
      Rozmawiajmy jasno, szanowny panie.
      Bo co, jak mówię? Ciemno?
      Nie, tylko niektórzy twierdzą, że padłe zwierzę nie należy do nich, bo nie chcą uiścić opłaty za jego usunięcie.
      Już powiedziałem, że to nie mój koń.
      Niech będzie. Wie pan, do kogo należy?
      Nie.
—Niech będzie. Wie pan, dlaczego padł?
Montalbano szybko rozważył możliwości i postanowił nic nie mówić urzędnikowi.
      Nie wiem, zobaczyłem martwe zwierzę przez okno.
      To znaczy nie był pan obecny przy jego śmierci.
      Naturalnie.
      Niech będzie — powiedział urzędnik.
I zaczął nucić arię „Tu che a Dio spiegasti Tali” z Łucji z Lammermooru.
Żałobna pieśń dla konia? Wkład urzędu gminy w obrzędy pogrzebowe?
      No więc? — spytał Montalbano.
      Zastanawiam się — odpowiedział urzędnik.
      Nad czym się tu zastanawiać?
      Do kogo należy usunięcie ciała konia.
      Nie do was?
      Do nas, jeśli sprawa podpada pod artykuł jedenasty, ale jeśli jest to artykuł dwudziesty trzeci, powinno się tym zająć regionalne biuro higieny.
      Proszę posłuchać, skoro do tej pory wierzył pan w to, co mówię, to proszę uwierzyć i teraz. Daję panu słowo, że jeśli nie wywieziecie martwego konia w ciągu kwadransa, ja...
      A kim pan jest, przepraszam?

      Komisarz Montalbano.
Urzędnik natychmiast zmienił ton.
      To na pewno artykuł jedenasty, panie komisarzu.
Montalbano poczuł chętkę, by się trochę podroczyć.
      Czyli usunięcie ciała to wasza sprawa?
      Oczywiście.
      Na pewno?
Urzędnik się zaniepokoił.
      Dlaczego pan pyta, skoro...

      Nie chciałbym, żeby ci z regionalnego biura higieny się obrazili. Wie pan, jak to jest z tym zakresem kompetencji. .. mówię to w trosce o pana, nie chciałbym, żeby...
      Proszę się nie martwić, panie komisarzu. To artykuł jedenasty. Za pół godziny ktoś się tam zjawi, niech pan będzie spokojny. Wyrazy szacunku.
Wypili kawę w kuchni, w oczekiwaniu na powrót Galia i Galluzza. Potem komisarz wziął prysznic, ogolił się i zmienił koszulę i spodnie, które zdążyły się już pobrudzić. Kiedy wrócił do jadalni, zobaczył, że Fazio stoi na w¬randzie i rozmawia z dwoma facetami w skafandrach, wyglądającymi jak astronauci, którzy właśnie wyszli ze statku kosmicznego.


 Jestem zainteresowana tą powieścią, a Wy?



3 komentarze:

  1. Po fragmencie zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też jestem zainteresowana, jak najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam jedną tego autora, ta też mogłaby mi się spodobać;)

    OdpowiedzUsuń