piątek, 8 listopada 2013

Śmierć detektywa Rhys Bowen

To moje drugie spotkanie z niesamowicie odważną Molly Murphy! W jej czasach przez myśl nie przechodziło ludziom, że kobieta może być detektywem! A jednak ona marzyła o tym i dopięła swego, wbrew wszystkim i wszystkiemu!
Tutaj moja recenzja części pierwszej: http://asymaka.blogspot.com/2013/04/rhys-bowen-prawo-panny-murphy.html.

Molly Murphy emigruje do Nowego Jorku między innymi dlatego, by zrealizować swoje marzenia. Nie chce, jak inne młode kobiety bogato wyjść za mąż i wychowywać dzieci. Dla niej sprawą priorytetową jest osiągnięcie czegoś w życiu, fascynuje ją zawód detektywa i zrobi wszystko, co w jej mocy, by to zajęcie wykonywać na co dzień. Pierwsze miesiące pobytu z dala od domu nie są pasmem sukcesów, próbuje pracować jako guwernantka, niestety nie ma  do tego kwalifikacji i referencji, na sprzątaczkę również się nie nadaje, ani na pomoc domową. Pracę na targu rybnym wspomina ze wstrętem, ponieważ był taki dzień, że nieomal utonęłaby w rybich wnętrznościach. Dlaczego zatem ma nie spróbować w profesji, który ją interesuje? Poznaje zawodowego detektywa, człowieka, który zna się na swoim fachu jak nikt, a jednak... jednak ktoś go morduje. Nasza bohaterka, pomocnica Rileya, teraz już denata, będzie szukać na własną rękę mordercy swego pracodawcy. Czy uda jej się rozwiązać tę zagadkę, czy jej samej dane będzie wyjść cało z opresji? Czy odkryje, kto za tym stoi?

Moim zdaniem "Śmierć detektywa" jest tak samo dobra, jeżeli nie lepsza od "Prawa panny Murphy". Świetnie naszkicowani bohaterowie, z prawdopodobnymi problemami. Szybko się czyta, momentalnie przeniosłam się w 1901 rok, bez żadnego kłopotu. I jeszcze ten wątek historyczny, idealnie wpleciony przez autorkę w fikcyjną fabułę. Rhys Bowen sama w posłowiu pisze, że pokusiła się "o parę domysłów i spróbowała znaleźć motywy(...) postępowania"* człowieka, który...

O tym, co zrobił musicie przeczytać sami. Ja tego zdradzać nie mam zamiaru!
Ze swojej strony polecam jak najbardziej, bo to rewelacyjna powieść kryminalna, do tego te rozterki sercowe doskonale oddające realizm tamtych czasów. Jestem zachwycona, zaskoczona i nie mogę się doczekać kolejnych historii związanych z tą nietuzinkową postacią, zwłaszcza, że autorka nie odsłoniła przed nami wszystkich kart, pozostawiła nas w niedosycie i z domysłami!
Molly Murphy nie przejmuje się opinią innych, wie, czego chce i dąży do osiągnięcia tego celu, jest silną i twardą kobietą, choć jednocześnie nie ukrywa swoich obaw, dzięki czemu staje się bohaterką z krwi i kości, przedstawioną realistycznie i naprawdę ciekawie. Ma problemy z mieszkaniem, z brakiem pracy, czuje się odpowiedzialna za dwoje dzieci powierzonych jej opiece w czasie podróży do Stanów, nie układa jej się z osobą, na której tak bardzo jej zależy, a jednak jest pełna pasji i zapału, podąża raz obraną drogą, nie schodzi z niej i nie kluczy krętymi ścieżkami. Świetnie skonstruowana postać.

Książkę czyta się niebywale szybko, z wielkim zainteresowaniem. Kibicujemy Molly od pewnego momentu, bo na początku trochę nas ona rozczarowuje, ale to zamierzony zdaje się wybieg autorki. Jest trochę nudnawo, zwodzi nas Bowen na manowce, by za chwilę zaskoczyć nas i zaintrygować. Pełna emocji i napięć powieść warta uwagi. Polecam!


*cytat pochodzi z książki
Śmierć detektywa Rhys Bowen Noir Sur Blanc, 2013




3 komentarze:

  1. Zainteresowałaś mnie, ale w na razie mam ochotę na trochę inną tematykę, ale będę miała ten tytuł na uwadze. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wpadam i pozdrawiam:):) Nadrabiam zaległości hehehe miłego wieczoru:)

    OdpowiedzUsuń