niedziela, 3 listopada 2013

Igły. Polskie agentki, które zmieniły historię. Marek Łuszczyna

Marek Łuszczyna jest reporterem i dziennikarzem, ma na swoim koncie współpracę z "Dużym Formatem", "Bluszczem", "Życiem Warszawy", czy "Chimerą". Urodził się w Warszawie przed 33 laty.

Książka zaciekawiła mnie bardzo, oczywiście ze względu na tematykę. Kobiety, które stały się agentkami tak wiele zrobiły dla naszego kraju. Czy nie byłoby dobrze przybliżyć sobie sylwetki tych pań, pamiętać o nich, poznać je? Ta lektura wciągnęła mnie już od pierwszych stron, z wielkim zainteresowaniem, fascynacją i podziwem przerzucałam kolejne karty. Każda z opisanych tu kobiet była niezwykła, zachowywała się niesztampowo, mądrze, sprytnie. Były to osoby silne, odważne, piękne, kochające całym sercem.

Halina Szwarc, przedstawiona jako pierwsza, była lekarzem pracującym w Wojewódzkiej Przychodni Specjalistycznej w Poznaniu, takim z powołania, oddanym pacjentom, życzliwym i sympatycznym. Spisywała swoje wspomnienia, dzięki którym możemy i my poznać jej wojenne losy, trwało to przez 50 lat. Pod przykrywką, bo często mówiono o niej:
"Jesteś niemiecka dziwka i żaden Polak ci tego nie zapomni!"*
udało jej się wielokrotnie zdobywać tajne informacje, z pierwszej ręki, tuż pod okiem niemieckiej "szychy", który to człowiek ufał jej i nigdy nie podejrzewał o szpiegostwo.

Benita von Falkenhayn zostaje zwerbowana przez Jerzego Sosnowskiego,  z którym ma romans. To ona buduje siatkę szpiegowską, jest inteligentna, doskonale rozpoznaje słabości ludzkie, jeden człowiek jest uzależniony, inny chciwy, jeszcze inny nudzi się, różne powody stają się zaczątkiem współpracy z agentką. Mogłaby bardzo pomóc polskiemu wywiadowi, niestety nie jest jej to dane.
"Nazywam się Benita von Falkenhayn i wszystko, o co jestem oskarżona, zrobiłam z miłości do mężczyzny."*
Nie zdradzi naszej ojczyzny, nie powie ani słowa, choć wie, że czeka ją śmierć.

Halina Szymańska to matka trójki dzieci, żona attache wojskowego RP w Berlinie, ma znajomości i głowę na karku, do tego niezawodną pamięć. Kiedy wybucha wojna po prostu musi sobie radzić, na męża nie może liczyć, a przecież nie jest sama. Rozwodzi się, samotnie wychowuje dzieci, niebawem poślubia generała Kazimierza Wiśniewskiego. Zaledwie trzy lata temu brytyjski historyk ujawnił prawdę o niej, wskazał "na głęboko zakonspirowanego w Szwajcarii szpiega przekazującego Brytyjczykom informacje wprost z Naczelnego Dowództwa Wermachtu"*. 


Klementyna Mańkowska jest hrabiną, ale to nie przeszkadza jej dołączyć do "Muszkieterów". Zna francuski i niemiecki, nie okazuje emocji, w momencie niebezpieczeństwa wpada na genialne wprost pomysły. Jest bezczelna, ale nie uważa, że wszyscy Niemcy są źli.
"Do końca życia jest przekonana o tym, że drugą wojnę światową rozpętało kilku szaleńców, którzy wciągnęli w nią przyzwoity naród niemiecki."*

Anna Morgensen jest wysoką blondynką, która stara się uratować jak najwięcej duńskich Żydów przed zagładą. Urodziła się w Polsce, pod Krakowem. Idealistyczny stosunek do świata wpoił jej ojciec, Knud Peder. W 1936 roku cała rodzina wraca do Danii. Anna zakochuje się w fotografii. Jak dalej potoczą się jej losy?

Elżbieta Zawadzka. "Dla wielu - pomnik. Zwłaszcza w swoim rodzinnym Toruniu."* Patriotka, kocha ojczyznę i potrafi dla niej poświęcić wszystko. Choć nie zawsze była Polką, nauczyła się tego.


Władysława Macieszyna pochodzi "z ziemiańskiej rodziny Strzednickich, wychuchana, przygotowana do pełnienia obowiązków żony i matki"*. Jej małżeństwo kończy się jednak w noc poślubną, kiedy okazuje się, że mąż odznacza się "zwierzęcą brutalnością".*
"Strzednicka ma wrodzony instynkt agenta - powie kilka lat później Józef Piłsudski. - Dlatego właśnie, że piękna, mądra, z zimną głową i gorącym, rozważnym sercem."*
Losy tej kobiety najbardziej mnie poruszyły, ponieważ nie ma swojego mieszkania, musi tułać się po znajomych, licząc na ich dobre serce. Nie ma też z czego żyć, a renta inwalidzka, choć cieszy, bo wreszcie ma swoje pieniądze, starcza na biologiczne zaledwie przetrwanie.
"Władysława ze Strzednickich Macieszyna, senator II RP, żołnierz Legionów Polskich i antyhitlerowskiej konspiracji umiera w 1967 roku. Schorowana, owinięta w dwa koce w maleńkiej warszawskiej kawalerce."*
Czy tak powinna skończyć ta cudowna, odważna kobieta? Smutne to i przykre.
Po śmierci  prezydent Lech Kaczyński odznacza ją Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Malwina Gertler w aktach opisana jest tak: "przesłuchiwana ocieka seksem". Jak podsumuje swoje pełne ryzyka życie, czas, gdy była więziona za niewinność?

Maria Sapieżyna przez 50 lat na emigracji czuła się obco, tęskniła za Polską.
"Mam 87 lat i wreszcie jestem szczęśliwa."*- mówi po powrocie do kraju.

Krystynę Skarbek autor książki zostawił na sam koniec. Jest doskonale wyszkolonym szpiegiem, potrafi strzelać, wysadzać, uciekać. Ginie od ciosu prosto w serce, mówiąc po polsku: "Przepraszam"*. Dlaczego wywiad brytyjski porzucił po wojnie "zdolnego, ambitnego, świetnie wyszkolonego szpiega"*?

Każda z tych historii ma w sobie wielką dawkę tajemnicy, być może prawdy na temat tych kobiet nie poznamy nigdy do końca? Niektóre z nich były Polkami, inne pokochały nasz kraj całym sercem i poświęciły dla niego wszystko, łącznie z życiem. Jedne były wykształcone, miały rodziny, pochodziły z arystokracji, inne były samotne, twarde, bez skrupułów i sentymentów. Łączył je czas, w którym przyszło im żyć, okropny czas II wojny światowej, to od nich zależało czasem tak wiele, od tego, czy uda im się zdobyć informacje, przekazać je komu trzeba. Dlaczego stały się agentkami? Jedne kochały Polskę, inne zaślepione były miłością do mężczyzny, jeszcze inne czuły po prostu taką potrzebę lub stały się szpiegami przed przypadek. Nie myślały o zasługach, pochwałach czy nagrodach, nie wiedziały, czy doczekają w ogóle zakończenia wojny, czy przeżyją ten trudny okres. Jedne kochane, popularne do dzisiejszego dnia, inne umierały samotnie, zapomniane...

Warto przeczytać tę książkę, to kawał dobrej literatury i historii. Pasjonująca, ciekawie napisana, a przede wszystkim prawdziwa, one żyły naprawdę. I naprawdę poświęciły się dla naszego kraju, gdyby nie one może nie byłoby dzisiaj Polski? Autor niczego nie udaje, opowiada o losach tych kobiet w sposób interesujący, fascynujący, nie owija w bawełnę, szokuje i zmusza do zastanowienia. Co działo się z nimi po wojnie, czy zostały docenione, czy pamięta się o nich dziś?
Polecam całym sercem.

 *wszystkie cytaty pochodzą z książki

Igły. Polskie agentki, które zmieniły historię. PWN 2013




7 komentarzy:

  1. Zainteresowałaś mnie tą książką. Nie słyszałam o niej wcześniej, a tematyka jest naprawdę ciekawa. Jeśli tylko będę miała okazję, chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy, że zachęciłam Cię do rozejrzenia się za nią :)

      Usuń
  2. Na książkę natykam się w czasie zakupów w Empiku. Coś mnie do niej ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie ciekawi mnie ta książka, ze względu na moje zainteresowania historią. A takie kobiety- podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. To nie do końca moja tematyka, ale już wiem komu ją sprezentuje i kogo ona zachwyci, a poza tym świetna recenzja! Pozdrawiam ciepło i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń