poniedziałek, 23 czerwca 2014

Emma chce grać jazz! Przemysław Wechterowicz



Książeczka bardzo kolorowa, barwna i przykuwająca uwagę, ale chyba nie do końca mnie do siebie przekonała. Moje dzieci szczerze mówiąc też nie zainteresowały się nią na tyle, bym mogła doczytać im opowieść o małpce do końca. Zakończenie poznałam już sama, w czasie, gdy moje dzieci poszły się bawić.

Grafika dosyć ciekawa, zmiana rozmiaru czcionki zachęcała do zapoznania się z lekturą, ale sama treść nie wzbudziła w moich dzieciach wielkich emocji, jak też nadmiar kolorów.
 
Małpka Emma wraca pewnego dnia ze szkoły do domu zasmucona. Mama szybko zauważa jej niewesoły nastrój i od progu pyta o powód rozżalenia. Zwierzątko przyznaje, że nie ma pojęcia, kim chciałoby zostać w przyszłości!
 
Na pewno jest to książeczka, dzięki której i my możemy rozpocząć rozmowę z naszym dzieckiem na temat tego, co chciałoby robić, jak dorośnie. W jakim zawodzie chciałoby się realizować? Nasza pociecha, podobnie jak małpka Emma zacznie rozmyślać i marzyć, zastanawiać się, jakie zajęcie dawałoby jej radość, szczęście, spełnienie?
Według mnie zbyt wiele dzieje się w tej opowieści. Zbyt dużo rzeczy przykuwa uwagę dziecka, trudno jest mu się skupić i odnaleźć. Zbyt wiele bodźców i informacji możemy tutaj znaleźć.
Małpka, jak mówi sam tytuł, wreszcie znajduje upragniony cel w życiu, postanawia grać jazz! Jej rodzice nie są zachwyceni pomysłem córeczki, martwią się o jej edukację. Dziwna jest to opowieść, brakuje mi w niej planu, wszystko jest chaotyczne i nie tworzy jednolitej całości. Autor przeskakuje od jednego zdarzenia do drugiego, nie opisując tego, że mamy już następny dzień, czy dany fragment dotyczy innej sytuacji. Rodzicowi trudno się odnaleźć czasem w tej historii, a co dopiero ma powiedzieć dziecko?
Książeczka ma ciekawą puentę i warto się z nią zapoznać, ponieważ zmusza do refleksji i pobudza do myślenia. Uczy naszą latorośl tego, że warto marzyć, wierzyć w siebie, jednocześnie pamiętając jednak o tym, że nauka w szkole jest nie mniej ważna.
 
 

6 komentarzy:

  1. Nie wiem co napisać. Musiałabym przeczytać książeczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak myślę, warto samemu ocenić

      Usuń
  2. Miałam podobne odczucia... Choć z drugiej strony - widziałam bardzo dużo pochlebnych recenzji tej pozycji. (Właściwie - tylko takie. I już myślałam, że coś ze mną nie tak;))

    Ale osobiście polecałabym inne książki Przemysława Wechterowicza, bo to naprawdę miłe, ciepłe lektury.

    A i Skrzat ma w swojej ofercie masę fajnych publikacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja nie zerkałam jeszcze na recenzje innych, opieram się na własnych odczuciach, moich dzieci i mojego męża, gdy im czytał na dobranoc tę historyjkę, cieszę się jednak, że nie upadłam na głowę, bo szczerze mówiąc nie lubię krytykować książek,
      innych publikacji autora nie znam, ale z chęcią się zapoznam, a wydawnictwo Skrzat ma świetne książeczki, wiemy o tym :)))

      Usuń
  3. Pani Aniu tę książkę wygrałam u pani na blogu. Muszę się zgodzić z pani opinią. Ilustracje fantastyczne,co do treści autor trochę się zapędził (chociaż mój synek też gna do przodu) i dobry morał, Czytając ją musiałam bardzo się skupiać na treści. Mojemu dwulatkowi podobały się obrazki. Ale książką czeka aż podrośnie. Co do treści to się pocieszam,że mężczyźni (nawet ci mali) myślą inaczej niż kobiety. Pozdrawiamy z Danielem :)

    OdpowiedzUsuń