środa, 15 stycznia 2014

Gabriela Gargaś wywiad przy okazji premiery Namaluj mi słońce i konkurs.

Gabriela Gargaś z wykształcenia jest ekonomistką, ale literatura zawsze była jej bliska. Bez książek nie wyobraża sobie życia, tak samo, jak bez marzeń. Uwielbia wyprawy w nieznane, odkrywanie nowych miejsc, przygody. Doskonale oddaje w swoich powieściach naszą smutną i bolesną często rzeczywistość, jednocześnie pokazując drogę ku lepszemu, daje nam nadzieję. W jej historiach wyraźnie widać radość z pisania. Każde jej słowo przesiąknięte jest magiczną kroplą tej radości i czuć w nim jej życiowe motto: „Sztuka życia to cieszyć się małym szczęściem”. Gabriela Gargaś po prostu kocha życie i stara się czerpać z niego garściami.
fotografia A. Ślęzak

W związku z premierą najnowszej książki autorki, zatytułowanej „Namaluj mi słońce” postanowiłam przybliżyć jej sylwetkę czytelnikom.

Moje pierwsze pytanie, które zawsze zadaję brzmi: Jak zaczęła się twoja przygoda z pisaniem? To był impuls, ktoś Cię namówił, czy może myślałaś o tym od dawna?

Nie marzyłam o tym, by chwycić za pióro i napisać powieść.  To był impuls. Pomysł na pierwszą książkę  przyszedł do mnie sam, nagle, niespodziewanie. Zakupiłam zeszyt, wzięłam  długopis i zaczęłam w nim pisać. Przelewałam swoje myśli na papier. Po pewnym czasie zauważyłam, że może coś z tego być.  Przepisałam notatki do komputera. Wystukiwałam kolejne słowa, zdania. Powieść zaczęła żyć własnym życiem.

Debiutowałaś w roku 2011 powieścią „Jutra może nie być”, której nie miałam jeszcze przyjemności przeczytać, ale postaram się jak najszybciej nadrobić zaległości w lekturze. Skąd pomysł na przedstawienie w książce trudnej, bolesnej miłości? Czy Twoja bohaterka to zlepek różnych cech, które dostrzegłaś u kilku prawdziwych osób, czy jest całkowicie fikcyjną postacią?

Wydaje mi się, że większość z nas choć raz w życiu ulokowała niewłaściwie uczucia. Została odrzucona lub zraniona przez drugą osobę. Zakochane kobiety są kłębowiskiem emocji, często postepują wbrew zdrowemu rozsądkowi. Napisałam w powieści, że: „zakochane kobiety nie potrafią myśleć racjonalnie. Nawet jeśli cały świat by do nich przemówił i negował ich miłość, one i tak ślepo i zaciekle bronią swoich racji. A może to jest tak, że chcą wierzyć w miłość, za wszelką cenę. Tak bardzo pragną miłości, że zdolne są do największych poświęceń. Oszukują siebie i wszystkich dookoła. Tylko te najbardziej odważne kończą z kłamstwem już na samym początku, jeszcze inne nie budzą się z letargu, żyją nadzieją, że coś się zmieni.”
Miłość między główną bohaterką a M. jest z góry skazana na porażkę. Jest na krótki okres, bo takie są romanse, na chwilę.
Kinga jest postacią fikcyjną, lecz historia, która jej się przytrafiła mogła się przydarzyć każdej z nas. Słyszałam dużo podobnych opowieści. Łatwo ją osądzać, krytykować, ale kiedy jesteśmy zakochane czasami trudno posłuchać rozumu, kierujemy się wyłącznie sercem. Czyż można potępić główną bohaterkę za jej miłość? Miłość jest albo jej nie ma, czasami przydarza się nie w porę. Trudno zapomnieć o kimś, kto uczynił twój świat piękniejszym.
„ Jutra może nie być” to również powieść o miłości matki do nienarodzonego dziecka. O ogromnej stracie i bólu.

Tym chętniej przeczytam, zaciekawiłaś mnie jeszcze bardziej.
Zastanawiam się, jak Ty to robisz? Tak szybko można się utożsamić z Twoimi bohaterami, tyle ludzkich historii jest w Twoich książkach? I to wcale nie prostych i łatwych. Tyle emocji, wzruszeń, żalu, przemyśleń…

Piszę o kobietach i dla kobiet. Sądzę, że każda z nas odnajdzie choć cząstkę siebie na stronicach moich powieści. Staram się wykreować bohaterki z krwi i kości, które nie są idealne. Mają swoje wady i zalety, popełniają błędy, dokonują wyborów i często wbrew wszystkiemu kierują się głosem serca.
Piszę o przyziemnych sprawach, kryzysach, granicach, jakie jesteśmy w stanie przekroczyć dla ukochanych osób, upadkach i wzlotach, a także o spełnianiu marzeń.   We wszystkich książkach poruszam kwestie relacji międzyludzkich. Książki ukazują całą panoramę spraw, problemów czasem śmiesznych, czasem poważnych. Szarą codzienność, zmaganie z przeciwnościami losu, udane związki i mniej udane rozwiązki.

Sabina, bohaterka Twojej najnowszej powieści o przepięknym tytule „Namaluj mi słońce”, to kobieta, która momentalnie wzbudza sympatię, choć zajęcie, jakie wykonuje do popularnych chyba nie należy? Skąd ten pomysł?

Przyjaciel do wynajęcia jest zawodem mało popularnym, w Polsce prawie nieznanym. Za granicą działa kilka portali oferujących wynajęcie osoby, która pójdzie z tobą do kina, wysłucha twoich zwierzeń, wypije z tobą filiżankę kawy. Coraz więcej jest samotnych ludzi.  Samotni z wybo­ru, samotna matka, którą zostawił ukochany mąż, samotny mężczyzna, od którego tylko się wymaga, by kochał, zarabiał, był romantyczny i zadbany, samotny starzec, któremu się wydaje, że przeżył już wszystko, samotna kobieta u boku ukochanego męż­czyzny.  Kontakty międzyludzkie, w tym przyjaźnie, się rozluźniają. A czasami po prostu łatwiej jest otworzyć się przed nieznajomą osobą.

Tak, myślę, że wiele w tym racji. Ktoś obcy nie będzie nas oceniał, krytykował.
Myślisz, że miłość naprawdę wszystko wybaczy? Nie chcę zdradzać fabuły tej czy innej powieści… pytam tak na marginesie, jakie jest Twoje własne zdanie na ten temat?

Hanka Ordonówna, pięknie śpiewa:
„Miłość Ci wszystko wybaczy
Smutek zamieni Ci w śmiech.

Miłość tak pięknie tłumaczy:
Zdradę i kłamstwo i grzech.”
Myślę, że prawdziwa miłość potrafi wybaczyć wiele. Życie z drugim człowiekiem to lepsze i gorsze chwile. Miłość potrafi wybaczyć, nawet jeśli krzywda jaką wyrządził nam drugi człowiek tak bardzo boli. Przebaczenie oznacza pozbycia się złych wspomnień z przeszłości, życie w teraźniejszości.
Wszyscy popełniamy błędy, czasami raniąc przy tym bliskie nam osoby. Czasami krzywda, jaką popełniamy wobec ukochanej osoby przekracza jednak granice wyrozumiałości, wtedy nie potrafimy tego zaakceptować, a tym bardziej przebaczyć. Sądzę jednak, że im więcej jesteśmy w stanie przebaczyć, tym do większej miłości jesteśmy zdolni.

„W plątaninie uczuć” to nie tylko książka o trzech przyjaciółkach, lecz także o miłości. Uważasz, że to wdzięczny temat na powieść? Tak wiele jest jej obliczy, odłamów, rodzajów?

O miłości napisano dużo i zapewne wiele jeszcze książek powstanie na ten temat. Miłość, jej blaski i cienie jest wdzięcznym tematem na książkę. Wydawać by się mogło, że miłość w książkach jest już przegadana, ale mimo wszystko lubimy czytać miłosne historie.
 Czy to ta jedna, jedyna, do końca życia? Czy warto o nią walczyć za wszelką cenę raniąc przy tym postronne osoby? Jakie decyzje podjąć, aby być szczęśliwym? Pytania, które podsuwam czytelnikowi, a na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi.
Powieść o miłości, jeśli tylko napisana jest z duszą będzie chętnie czytana.
Moje książki pokazują nie tylko miłość kobiety do mężczyzny, ale przede wszystkim miłość macierzyńską, która jest jedną z najmocniejszych i najpiękniejszych miłości.

Zgadzam się z tym oczywiście. Moje dzieci są dla mnie najważniejsze na świecie, dopiero, gdy stałam się matką przekonałam się, jak silna jest więź między rodzicem a dzieckiem.
Wszystkie Twoje książki są raczej obszerne, lecz mimo tego czyta się je niebywale szybko. Ile czasu tworzysz daną historię? Czy po prostu siadasz i piszesz, bo słowa układają się same? Czy cierpisz czasem na brak weny?

Są dni, kiedy książka praktycznie: „pisze się sama”. Miewam jednak dni, że trudno mi  jest zebrać myśli. Kiedy zaczynam pisać książkę, staram się to robić systematycznie. Pisanie to pasja połączona z ciężką pracą. Powieści nie wytrząsa się z powietrza. Nie wystarczy dobry pomysł i świetny konspekt. Natchnienie i wena raz są, innym razem ich nie ma. Cała reszta to praca, praca i jeszcze raz praca.
Pracuję nad książką dobrych kilka miesięcy.

Którą swoją bohaterkę darzysz szczególnym sentymentem, która jest Ci najbliższa? A może któraś irytowała Cię, wymykała się poza utarty szlak, schodziła z niego?

Każdą z moich bohaterek na swój sposób lubię. W każdej z bohaterek jest jakaś mała cząstka mnie. Czasami ich wybory czy zachowanie mnie irytują, ale wciąż są mi bliskie.
Moje bohaterki są wrażliwymi, często niezrealizowanymi kobietami. Każda inaczej pojmuje sens życia, walczy o siebie i swoje marzenia. Są do bólu prawdziwe, a przy tym nie pozbawione autoironii i poczucia humoru.
 Kochają i zatracają się w tej miłości.  W swoich powieściach pokazuję kobiety takie, jakie są naprawdę, z ich zaletami i ułomnościami. Kobiety szczęśliwe i te które przechodzą życiowe kryzysy, te które są na zakręcie i boją się zaryzykować, by spełnić swoje marzenia. Niekiedy są chimeryczne i oderwane od rzeczywistości. Staram się pokazać ich skomplikowaną naturę, aby zaciekawić czytelnika.

I świetnie Ci to wychodzi.
Czy myślałaś kiedyś o napisaniu książki dla dzieci?

Myślałam, ale nic nie wymyśliłam;-) Może kiedyś, nie mówię nie.

O! To czekam na tego typu literaturę z niecierpliwością!
Czytanie to Twoja wielka pasja, która lektura zapadła Ci w pamięć najbardziej? Masz taką jedną, a może kilka?

Tyle ich jest.;-) Nie wyobrażam sobie życia bez czytania. Każda opowieść zawiera w sobie coś z magii, jakąś historię, która porusza, czegoś uczy, ma swoje przesłanie.
Do  moich ulubionych książek  należą:  „Pasja Życia” , „ Ojciec Chrzestny” „Anna Karenina”,  „Oscar i Pani Róża” „ Zbyt dumna, zbyt krucha”, „Mistrz i Małgorzata”. Nieustannie  wzrusza mnie „Mały książe”.
Czytam kryminały, biografie, książki obyczajowe, podróżnicze, a także bajki dla dzieci;-)
Nie wyobrażam sobie życia bez czytania. Mam w domu istną „bibliotekę”.

Tak właśnie myślałam!
Chciałabym jeszcze wiedzieć, czy coś Ci daje kontakt z czytelnikiem? Czy słuchasz rad, wskazówek innych? Czy dobra recenzja uskrzydla Cię, pozwala góry przenosić, dodaje pozytywnej energii? A jak jest z krytyką, czy i taka się zdarza?

Cenię sobie kontakt z czytelnikiem. Oczywiście, że słucham rad i wskazówek innych, chociaż nie zawsze się z nimi zgadzam.
Cenię konstruktywną krytykę. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim moje książki przypadną do gustu, bo przecież ilu ludzi, tyle upodobań. Pochlebne recenzje szczerze mnie wzruszają i sprawiają, że motyle latają mi w brzuchu. Każda pozytywna opinia uświadamia mi, że warto pisać.

Jak prywatnie jest Gabriela Gargaś? Jako mama na przykład?

Gabriela Gargaś ma wiele twarzy. ;-) Zmienna jak typowa kobieta. Jestem niepoprawną optymistką i marzycielką.  Jestem silna, choć miewam gorsze dni i wtedy się rozklejam.
Mam dystans do siebie, chociaż jestem wrażliwa. Twardo stąpam po ziemi, są jednak dni, że fruwam w obłokach.
Nie mnie oceniać jaką jestem mamą, ale staram się być dobrą mamą. Nie zawsze mi to wychodzi.  Jestem mamą trochę szaloną, uśmiechniętą ale i niecierpliwą, czasami zmęczoną i przede wszystkim nieperfekcyjną.;-)

Kocham być mamą, chociaż czasami chciałabym uciec na bezludną wyspę, by pobyć chwilę sama i usłyszeć własne myśli. Założę się, że po kilku minutach, no, może kilkudziesięciu, już bym tęskniła, za dziecięcym śmiechem, krzykiem, porozrzucanymi zabawkami i nawoływaniem; „ Mamoooo!”


I ja mam podobnie.
Czy piszesz coś nowego? A może  kolejna historia czeka gotowa na wydanie, powiesz coś na ten temat?

Notuję pomysły na najnowszą powieść:  niedokończone zdania, kilka zasłyszanych historii, jakaś podpatrzona scenka, wspomnienia, przeżyte emocje, wszystko spisuję w zeszycie. Zobaczymy, co z tego powstanie...
Ślicznie dziękuję za rozmowę i pozdrawiam wszystkie czytelniczki.

I ja cieszę się, że mogłam z Tobą porozmawiać. 


I jeszcze konkurs. Nagrodę ufundowało wydawnictwo Feeria. Zabawa zaczyna się dzisiaj, 15 stycznia, w dniu premiery książki "Namaluj mi słońce". Potrwa do 22 stycznia, do godziny 24:00. Wystarczy napisać w komentarzu pod tym postem, dlaczego akurat do Ciebie ma trafić ten tytuł. Pamiętajcie o podaniu adresu kontaktowego, e-mail w komentarzu. 

40 komentarzy:

  1. Dobrze że nadal przeprowadzasz wywiady :-) Zachęciłaś mnie do tej pisarki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za miłe słowa :)))
      powoli wracam na właściwe tory ;)
      pozdrawiam, a książki Gabrysi polecam :)))

      Usuń
  2. Piękny wywiad Aniu!
    A Gabrysi po prostu nie można nie kochać, prawda?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda, rewelacyjnie się z nią rozmawia :)

      Usuń
  3. Czekałam na ten wywiad. ;) Mnie również zachęciłaś do poznania twórczości Gabrieli Gargaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlaczego do mnie powinna trafić ta książka... Piękną ma okładkę :) Szczerze wolę chyba Jutra może nie być jako pierwsze zetknięcie z Panią Gabrielą Gargaś, Aniu ten wywiad hmm będę cię motywować do innych lubię je :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. motywuj, motywuj, jak wiesz, w planach wywiad z Magdą Kordel w najbliższej przyszłości ;)

      Usuń
  5. Dlaczego książka ma trafić do mnie? Po pierwsze... nie znam autorki, więc bardzo chciałabym poznać jej dzieła. Po drugie... ostatnio stawiam na polskich pisarzy, więc lektura byłaby kolejną promocją rodzimych autorów (recenzję oczywiście umieszczę na blogu, poza tym moja duża rodzina i znajomi już zapisują się w kolejkę do pożyczenia książek - jak to było w przypadku pewnego kryminału polskiej pisarki:)). Po trzecie... zazdroszczę wszystkim blogerkom, które przeczytały pozycję przed premierą, bo czytałam dzisiaj kilka recenzji ,,Namaluj mi słońce" i jestem zachwycona pozytywnymi opiniami! :)
    alkatraz007@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu, świetna rozmowa!

    Dlaczego ta książka powinna trafić do mnię? Za oknem szaro, ponuro i wilgotno, mam mnóstwo pracy przy komputerze, a głowa boli. Naprawdę przydałoby się, żeby ktoś namalował dla mnie choć trochę słońca :) (na pewno poproszę o to dzieci, gdy wrócą z przedszkola, ale i dobra lektura na pewno poprawiłaby mi nieco nastrój).

    monika.olasek[at]gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za wywiad.
    Tę książkę chyba dlatego chciałabym wygrać,by zobaczyć jak słońce uśmiecha się do mojej skromnej osoby.
    jolunia559@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam jeszcze sylwetki autorki, ale Twój wywiad nieco ją przybliżył, chętnie sięgnę po jej książki:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od dawna chciałam poznać twórczość tej autorki. Książka powinna trafić do mnie, gdyż dzisiaj spadł śnieg i zabrał mi słońce. A co mi namaluje najlepiej słońce, oczywiście książka.

    subiektywnie.o.ksiazkach@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam tą autorkę właśnie wczoraj skończyłam czytać jej kolejną książkę. Bardzo ciekawy wywiad ! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluje wywiadu. Do mnie wreszcie dziś zawitało ,,słońce'', więc niebawem zagłębie się w lekturę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Namaluj mi słońce", bo
    Ciągle pada! Ludzie biegną, bo się bardzo boją deszczu
    Stoją w bramie, ledwie się w tej bramie mieszcząc,
    ludzie skaczą przez kałuże na swej drodze. A ja?
    A ja chodzę desperacko i na przekór wszystkim moknę,
    Patrzę w niebo, chwytam w usta deszczu krople,
    patrzą na mnie rozpłaszczone twarze w oknie.
    Namaluj mi Słońce, choć
    To tylko deszcz, nie moje łzy
    naprawdę życzę Ci
    bądź szczęśliwa.
    Namaluj mi słońce, bo
    Kręgi na wodzie
    Jak w krzywym lustrze, mój cień
    Zmienia ciągle kształt.
    Chmury skłębione
    Nad moją głową
    Na raz wywracają świat.
    Namaluj mi słońce, bo
    Rzeki spadają
    Jak wodospady a w nich
    Płyną moje dni.
    Patrzę na wszystko,
    Co dawno minęło i wiem
    Nie mam teraz nic.
    Namaluj mi słońce, bo
    Nad ogromną betonową wsią
    Z wolna gaśnie słoneczna żarówka.
    Pod ogromną betonową wieś
    Kocim krokiem podchodzi szarówka.
    Namaluj mi słońce i
    W oczy mi patrz zamiast w księżyc,
    Przecież wyciągasz mnie z mroku.
    Namaluj mi słońce, bo
    Mija młodość jak woda,
    Czoło chmurzy się częściej -
    A tu nagle pogoda,
    Taka dobra pogoda na szczęście!

    (Czerwone Gitary, Ira, Bracia, Lombard, Lemon i A.Osiecka.)
    ola32237256@interia.pl
    __________________
    A tak poza tym-świetny wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...aż musiałam sobie posłuchać Czerwonych gitar ;)

      Usuń
  13. Zgłaszam się .
    Anne 18 ania.glod@amorki.pl
    Książka powinna trafić do mnie bo nie znam twórczośći autorki i chcę to zmienić, a liczne pozytywne opinie o tym tytule tylko podsycają moją ciekawość.

    OdpowiedzUsuń
  14. No cóż, dawno nic nie wygrałam i zaczynam wątpic w swoje szczescie :)
    A poważnie, to dla mnie każda książka jest cenna, lubie je dostawac, wygrywac, kupowac... Przenoszą mnie w inny świat. Lubie zapach książek, to, że nie wiem, co kryje sie na jej stronicach. Lubie odkrywac nowych autorów i ich sposób pisania...
    Wiec może właśnie JA - Wierci-Pieta? ;))

    zabulec6@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka powinna trafić do mnie ,bo po przeczytaniu "W plątaninie uczuć" (którą kiedyś wygrałam na innym blogu) zakochałam się w stylu autorki. Normalnie jest to nasza Jodi Picoult ;) Chciałabym dowiedzieć się czy i tym razem pani Gargaś popisze się zdolnością do przekazywania uczuć towarzyszącym bohaterom oraz umiejętnością łączenia poczucia humoru z powagą jaka towarzyszy problemom normalnego życia.
    agatka105@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Tyle chętnych...! A ja też bym chciała :D Wprawdzie nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z twórczością p. Gabrieli. Jednak po przeczytaniu powyższego z nią wywiadu jestem pewna, że razem w nagrodą (książką "Namaluj mi słońce") polubiłybyśmy się od razu!
    maja842@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Ubiegły rok był dla mnie bardzo trudny. Wiele się w moim życiu wydarzyło. Było to 366 pochmurnych i deszczowych dni. Często pojawiały się burze, nawałnice, a nawet tornada. A słońce? Wychodziło czasami na moment lub nieśmiało wyglądało zza chmur.Stąd prośba, "Namaluj mi słońce", by ten rok był jasny i promienny.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo przydałoby mi się słońce, nawet takie namalowane, albowiem ostatnio popadam w zimową depresję.
    O autorce dowiedziałam się kiedyś na blogu "Sabinkowe czytanie.." i już od tamtej pory nazwisko Gabrieli Gargaś utkwiło mi w pamięci. . Niestety, z jej książkami nie było mi dotychczas po drodze, a szkoda, bo czuję, że to byłby dobry wybór. Zwłaszcza, jeśli chodzi o "Namaluj mi słońce".Powyższy wywiad utwierdził moje przekonanie.
    Lubię książki pisane emocjami, odwdzięczyłabym się również pełną emocji, szczerą recenzją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja skleroza daje znać...Zapomniałam adresu dopisać.
      agn.grabowska@autograf.pl

      Usuń
  19. Świetny wywiad Aniu, dziękuję :)

    Dlaczego akurat do Ciebie ma trafić ten tytuł ?
    Ano może dlatego, że Ania tak pięknie naprowadza swoimi pytaniami autorkę na "zwierzenia" o bohaterkach i o ich narodzinach. Naprowadza tak, że aż się chce poznać te historie do końca. Ale i sama zachęca recenzjami do sięgnięcia po książki autorki.. a może właśnie dlatego, że ja też nie wyobrażam sobie życia bez książek i na bezludną wyspę zabrałabym książki... z słońcem w tytule, tak na wypadek wszelki, gdyby na wyspie pogody nie było...tej słonecznej, oczywiście.
    A może dlatego, że od drugiego dnia świąt leżę chora i końca nie widać i przydałoby się choć ociupinę promieni słonecznych, a tytuł „Namaluj mi słońce” wniósłby ich troszkę, ku pokrzepieniu memu.
    Kto wie...

    Pozdrawiam ciepło
    Ewa.
    ewa_ mackowiak@autograf.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Dlaczego do mnie miałby trafić ten tytuł? Cóż. Kilka dni temu zobaczyłam okładkę książki, Dobór kolorów, czcionka i sama okładka, "krzyknęły" do mnie:):) Wiedziałam już, że wcześniej czy później muszę ją mieć. Ta piękna para młodych ludzi , tak bliskich sobie, radosnych...On raczej mocno stąpający po ziemi, ona zapatrzona w niego ; szukająca u niego tego wszystkiego, co mężczyzna może dać kobiecie, a jednocześnie jej najlepszy przyjaciel. Oboje oparci o drzewo-symbol czegoś trwałego; drzewo ma korzenie. Im starsze drzewo, tym korzenie mocniejsze. Żadna życiowa zawierucha go nie wyrwie.Namaluj mi słońce...daj mi radość i szczęście. Daj mi poczucie bezpieczeństwa. Namaluj mi słońce i razem ze mną chodź w jego promieniach...Okładka i tytuł w taki właśnie sposób przemówiły do mnie i zachęciły do przeczytania książki gpst@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Aniu? Tak pięknie zachęcasz do konkretnych tytułów, zarówno poprzez wywiady z autorami jaki i recenzje ciekawych pozycji:) wstyd się przyznać, nie czytałam wielu z przytoczonych tytułów...a bardzo chciałabym się przekonać, że nasze opisnie się pokrywają....Może dlatego chciałabym przeczytac tę ksiązkę:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Aniu, chciałabym otrzymać tą książkę, dlatego że jestem rozkochana w polskich autorkach. Chyba wszystkim znane są takie nazwiska jak: Pani Magdalena Witkiewicz, Pani Anna Ficner-Ogonowska, Pani Agnieszka Lingas-Łoniewska, Pani Ewa Stec, Pani Anna Klejzerowicz. Posiadam już kilka pozycji wydawniczych wyżej wymienionych autorek, ale Pani Gabrieli Gargaś jeszcze nie znam i nie ukrywam, że chciałabym poznać :) Przyznam się nawet do tego, że będąc ostatnio w Empiku biłam się z myślami czy wziąć książkę Pani Gabrieli Gargaś "Namaluj mi słońce" czy Pani Anny Klejzerowicz "List z powstania" i po długich namysłach, okupionych nerwowym tupaniem nogą przez mojego Małżonka nad moim niezdecydowaniem, wzięłam tą drugą pozycję. Jednak jakbyś zdecydowała Aniu, o tym, że to ja wygram tą książkę, to wiedz, że jest już na mojej półce dla niej miejsce, które na nią czeka ;)

    kasiasy@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  23. Dlaczego do mnie? Bo u nas dziś ponuro i przydałoby się troszkę słoneczka :)) asia.szaranska@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  24. jeszcze nic u Ciebie, Aniu, nie wygrałam, więc może własnie do mnie? powód w sumie żaden, ale dodam, że mogę standardowo podzielić się parówkami w zamian za wybranie mojej odpowiedzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znowu nie napisałam mail'a.... to już poniekąd tradycja :D może z litości nad moją miażdżycą dostanę tę książkę :D natalia27778@o2.pl

      Usuń
  25. Zawsze mam problem z tym pytaniem: Dlaczego właśnie ja mam otrzymać nagrodę? I zawsze długo myślę czy odpowiedzieć i co napisać, bo to jest jak test, podczas uzupełniania którego zacinasz się na poleceniu: "Wymień trzy największe zalety, którymi się możesz poszczycić". Trzeba siebie obnażyć ze skromności i pokory, postawić na piedestale i głośno wykrzyczeć: "Bo zasługuję na tą książkę"...ciężko mi to przychodzi, nie lubię się tak wywyższać, nawet gdy chodzi o tak ciekawą lekturę.

    Nigdy nie czułam awersji do książek, nawet gdy czytałam lektury, nie zapalała mi się lampka alarmowa "Nie będą mi niczego narzucać...BUNT!". Ale stosunkowo niedawno postanowiłam zapoznać się z młodymi polskimi twórcami, którzy przechodzą szkołę przetrwania na rynku wydawniczym. Jestem zachwycona tym, jak dużo talentu pisarskiego można dostrzec! Jak wiele osób ma odwagę wyciągnąć swoje zapiski z szuflady i pokazać, że oprócz codziennych monotonnych czynności mają pasję! Myślę, że tak też jest w przypadku Gabrieli Gargaś, której do tej pory nie miałam okazji poznać bliżej, a z chęcią to uczynię :) Może więc stanę na chwilę na tym piedestale i może nie będę krzyczeć i żądać, ale cichutko powiem: "Proszę...Namaluj mi słońce" :D

    edyta.cha@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  26. Bo kompletnie nie znam tej pisarki!!!! A jedno spojrzenie na zdjęcie i czuję, że już Ją lubię :-)

    wilson@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miało być: wilson12@poczta.onet.pl

      Usuń
  27. Zawsze chętnie czytam literaturę polską. Przyznam się, że jeszcze nie miałam okazji poznać książek Pani Gargaś. Czytałam dużo pozytywnych opinii o „Namaluj mi słońce” dlatego chciałabym się przekonać, czy mnie również przypadnie do gustu. Ciekawa jestem jak potoczą się losy Sabiny, Maksa i jego córeczki. Poza tym potrzebuję jakiegoś "kopa w tyłek", bo póki co nie mogę się ogarnąć w tym 2014 roku, mamy już 20.01, a ja nawet jednej książki jeszcze nie przeczytałam... Poproszę "Namaluj mi słońce" :D

    Dziękuję za wywiad :)
    klaudiaskiedrzynska@wp.pl

    Pozdrawiam
    Klaudia ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo ciekawy wywiad :)
    Odpowiedź na pytanie konkursowe:
    Nucąc dzisiaj refren piosenki zespołu 2+1: „Więc, chodź pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko, niech na niebie stanie tęcza malowana twoją kredką… ” mogłabym dośpiewać i „Namaluj mi słońce” – bo właśnie takich barw, tęczy i słońca najbardziej mi brakuje w te szare, bure deszczowe dni… Okładka i tytuł najnowszej książki Pani Gabrieli Gargaś napawa mnie wiosennym optymizmem, dodaje energii dlatego chciałabym się przekonać, czy z treścią będzie podobnie, bo ja potrzebuję przypomnienia i upewnienia, że po deszczu zawsze wychodzi słońce ;).
    Pozdrawiam serdecznie,
    e-mail: kwiatusia1@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Dlaczego książka miałaby trafić właśnie do mnie?
    Może dlatego, że kocham słońce. Może dlatego, że polska literatura kobieca jest dzisiaj ważna, jeśli nie najważniejsza.
    Trudno odpowiedzieć na takie pytanie jednoznacznie.
    Dzisiaj są moje imieniny, prezent otrzymałabym piękny:)
    Ale tak zupełnie na poważnie.
    Myślę, że książka odpowiedziałaby mi na pytanie, kto potrafi namalować słońce. Słońce naszego życia.
    Co jest tym naszym słońcem w życiu. Ze słońcem jest ze szczęściem. Trzeba go długo szukać, ale może być też tak, że po prostu samo nas znajdzie. I nie ważne, co w danej chwili robimy. Ono przyjdzie, wyjrzy zza chmur. W końcu ono jest naszym drogowskazem dnia i sprawia, że świat jest piękniejszy:)
    stokrotka954@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  30. Rok 2013 dał mi ostro w kość. Czarne chmury zawisły nade mną i wciąż jeszcze wiszą. Pogoda też sprawia, że większość dnia jest pochmurna. Przydałby się ktoś, żeby namalował słońce na moim niebie. Przydałoby się coś, co by namalowało owe słońce na niebie. Może piosenka z przedszkola wpłynie na to: "Słoneczko nasze rozchmurz buzię, bo nie do twarzy ci w tej chmurze. Słoneczko nasze rozchmurz się, maszerować z Tobą będzie lżej!". Cóż Pisaninko – więc chodź, pomaluj mój świat :)

    martucha180@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  31. Pozycja „Namaluj mi słońce” powinna trafić akurat do mnie z kilku powodów. Nie czytałam jeszcze żadnej powieści Gabrieli Gargaś, jednak spotkałam się z wieloma pozytywnymi recenzjami jej twórczości i już od jakiegoś czasu mam zamiar sięgnąć po któryś z jej utworów. Dodatkowo zachęcił mnie powyższy wywiad, z którego aż bije pozytywna energia, pomimo nie zawsze wesołych tematów. Spośród tytułów opublikowanych przez autorkę zainteresowała mnie szczególnie powieść „Namaluj mi słońce”, ponieważ zapowiada się intrygująco, a nie czytałam jeszcze podobnej historii. Moją uwagę zwrócił przede wszystkim wątek „przyjaciela do wynajęcia” – słyszałam już kiedyś o tym zjawisku i z chęcią przeczytałabym o nim na kartach powieści. Ponieważ jestem wielbicielką pięknych okładek, nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o niej w tym wypadku – a naprawdę jest warta uwagi! Szczęśliwa para pośród pełnej żywych kolorów scenerii przykuwa wzrok i napawa optymizmem. Zwłaszcza w ostatnie zimne i ponure dni potrzebuje się takiego powiewu świeżości. Na koniec dodam jeszcze, że uwielbiam otaczać się książkami, a jak wiadomo - ich nigdy nie jest zbyt wiele ;)

    mail: oczarowana.ksiazkami@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  32. Dlaczego akurat do mnie? Wpisów już mnóstwo, ale podejmę zadanie i ja :) Książki to taka moja miłość od dziecięcych lat. Miłość, która jeszcze mnie nie zwiodła, a przez którą już tak wiele razy leciały mi łzy, a mimo to trwa ze mną po dziś dzień. Daje siłę do działania. Molem książkowym jestem od zawsze. Zawsze w plecaku czy w torebce mam książkę, po prostu nie rozstajemy się. Bajki, która Mama mi czytała nadal mam i często do nich wracam. Teraz to ja czytam Moim Rodzicom. Życie bez książki to dla mnie nie życie, a choć jeden dzień bez czytania jest dniem straconym! Czytanie sprawia, że moje myśli idą na piękny spacer, przenosząc mnie w magiczną krainę marzeń. Przygodę z książkami rozpoczęłam od biblioteczki mojej Mamy, która jest dość pokaźna. To właśnie moja Mama zaszczepiła we mnie tą piękną pasję. Książki sprawiają, że więcej się uśmiecham i patrzę na życie i problemy z większym dystansem. Najpierw uwagę zwracam na okładkę, a z tej biją pozytywne kolory, ładny obrazek pobudzający moje serce, para zakochanych. Pierwsze wrażenie odgrywa spore znaczenie. Okładka powinna nastrajać pozytywnie i, co oczywiste, zachęcać do przeczytania. Czasem się zdarza, że książka szepcze do mnie: „Potrzebujesz mnie! Wiem o twoich dylematach. Proszę, przeczytaj mnie”. Druga kwestia to nazwisko Autorki, które jest mi już doskonale znane. Poprzednie książki zrobiły na mnie wrażenie, mocno zapadają w pamięć. Trzecia sprawa to tytuł, najlepiej taki, obok którego nie można przejść obojętnie. Wszystkie słowa zawarte w tytule mają znaczenie. I zapach… Każda książka ma inny zapach. Sporą rolę odgrywa też i intuicja, które mi podpowiada, że ta książka jest dla mnie wprost idealna. Oczywiście czytam zawsze co jest napisane na okładce z tyłu. A o treści książki, to mogę się wypowiedzieć dopiero po przeczytaniu całości. Lubię książki oparte o sprawy życiowe, mówiące o problemach dnia codziennego, takich sprawach dotyczących każdego z nas. To dopiero jest dawka życiowych doświadczeń. Idąc przez życie często zastanawiam się, jakim powinnam być człowiekiem, jak postępować. Odpowiedź na to pytanie odnajduję obserwując losy bohaterów książek, które przeczytałam. Analizując ich losy możemy uniknąć wielu błędów. Moje doświadczenia czytelnicze po: "Jutra może nie być", "W plątaninie uczuć" i "Trudnej miłości" podpowiadają mi, że po nową książkę tej Autorki należy sięgnąć bez zastanowienia, a czytania recenzji uważam za zbędne. Stawiam na twórczość polskich autorów. Proszę, namaluj to właśnie mi słońce!
    Pozdrawiam, Iza (izka3@op.pl)

    OdpowiedzUsuń