czwartek, 21 sierpnia 2014

Ósmy patronat medialny. Ewa Bartkowska "Ja, judaszka". Wydawnictwo JanKa, seria Janeczka.



Na przełomie września i października pojawi się na rynku wydawniczym druga powieść z serii JaneczKa wydana pod moimi skrzydłami w wydawnictwie JanKa. To propozycja literacka debiutującej w roli autorki Ewy Bartkowskiej, kobiety dojrzałej, matki, która jak sama o sobie mówi, trochę jest egoistką, trochę ekscentryczką.

"Jednak od chwili, gdy postawiłam ostatni znak na końcowej stronie mojej powieści, jestem też nareszcie naprawdę samą sobą.
Uwielbiam książki, książki i jeszcze raz książki, podróże, rozległe otwarte przestrzenie, i ostre zakręty losu. Nie przywiązuję się do stanowisk ani życiowych ról. Po latach odwróciłam się plecami do wszystkiego, by spełnić swoje największe marzenie – napisać własną książkę. To marzenie jedyne i najważniejsze, od dzieciństwa, gdy wypychałam zapisanymi kartkami kolejne szuflady, teraz się spełniło – zrobiłam to. Pytam siebie, dlaczego nie wcześniej."
Ewa Bartkowska 

Autorka o książce:
„Ja, judaszka” to próba opisania wychodzenia z torów, w które wtłacza nas życie i społeczeństwo. Kluczenia, szukania rozwiązań, nowych ścieżek i trudnych wyborów – pomiędzy utartym i znanym a upragnionym. To powieść o przyjaźni i wielkiej miłości wbrew zasadom, o rozczarowaniach, ogromnej samotności, jakiej, pośród tłumów, doświadcza człowiek. O zmaganiu z cieniami przeszłości i samym sobą. 

Wydawnictwo JanKa o książce: 
Krnąbrna nastolatka  i  wypalony czterdziestoparolatek – czy mogą być pokrewnymi duszami, sobie przeznaczonymi, jak się jej, Alicji, od pierwszego spotkania wydaje? I czy mają szansę na miłość szczęśliwą, jeśli ona jest uczennicą, a on, Wiktor, jej nauczycielem i wychowawcą? Jakich wyrzeczeń wymaga taki związek? Czy jego ciało sprosta jej namiętności i potrzebom? I czy zdrada może mieć postać inną niż fizyczne oddanie?
Ewa Bartkowska opowiada przede wszystkim z perspektywy dojrzałej kobiety, która przeżyła wielką miłość i wielki dramat, ale oddaje też głos mężczyźnie. Czytelnik ma więc szansę sam poznawać i oceniać spotkanie wrażliwości, lęków i nadziei.

Moją z kolei opinię poznacie najprawdopodobniej we wrześniu. Mam nadzieję, że zaciekawiłam Was tą historią, która różni się co prawda od pierwszej wydanej w tej serii "Wiosny po wiedeńsku", ale jest równie interesująca i warta uwagi. 


6 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie:) muszę poznać tę historię:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Potrafiłabyś chyba zachęcić nawet do przeczytania instrukcji obsługi frezarki :D Ale tak poważnie - książka wydaje się być naprawdę interesująca, temat niby zwyczajny, a jednak jeszcze "nieoczytany".

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie nadążam. Wszystko chciałabym przeczytać!

    OdpowiedzUsuń