czwartek, 15 stycznia 2015

Siedem pytań do... Magdaleny Kulus. Wyniki.


Głos oddaję autorce:

Wszystkim Paniom dziękuję za pytania – uśmiechałam się nad nimi, dumałam, rozmyślałam. Wiele z nich zasługuje na nagrodę. Ale zwycięża Pani Izabela81 J Gratuluję J

Izabela81: W „Nie tylko o łajdakach” pisze Pani: „W życiu najtrudniej jest o miłość. Warto jej szukać, ale nie warto w tym szukaniu zgubić siebie”. Czy uważa Pani, że to właśnie miłość najtrudniej znaleźć, a może coś innego?
M.K.: Tak, myślę, że prawdziwa miłość, solidna, oparta na wzajemnym zaufaniu i przyjaźni zdarza się rzadko, ale… się zdarza. J Trudno ją znaleźć, ale warto się za nią rozglądać. Jest jak wygrana w totolotka – kto nie gra, ten nie ma szans na wygraną.

Ania Mania: „Zamyśliłam się. Moja ucieczka nie była reakcją, była jedynym wyjściem z sytuacji”. Często uciekamy, świadomi tego, że i tak nadejdzie czas, w którym będziemy musieli wrócić, z podniesioną głową i przeżyć wszystko ponownie, na nowo. Życie jest tajemnicą, nim odkryjemy jego piękne lico, otrujemy się, zniesmaczymy się, jak jest z Panią, czy odkryła już Pani najpiękniejszą z jego twarzy, czy znalazła Pani już w nim niszę?
M.K.: Mam to szczęście, że pomimo młodego wieku sporo już przeżyłam – i tych dobrych, i tych złych chwil. Każde doświadczenie jest dla mnie cenne, dzięki nim mogę pisać. Posiadam starą duszę – jak to mawia moja dobra znajoma. Ale mam nadzieję, że życie jeszcze mnie zaskoczy… Niszą jest oczywiście pisanie. Poza tym – psy i spacery nad Wartą J

Anna Podsiadło: Czy jest szansa, że napisze Pani przewodnik po okolicznych łajdakach (z danymi teleadresowymi)?
M.K.: Hahahaha NIE! Powodów jest kilka. Po pierwsze – nie znam ich. Po drugie – myślę, że mało kto by korzystał z takiego przewodnika (chociaż… kto wie… ;). A po trzecie – wydaje mi się, że zestawienia okolicznych łajdaków cały czas się zmieniają…;)

Edyta Chmura: Dużo się mówi o tym, że coraz mniej osób sięga po książki, że pisarze polscy nie radzą sobie z zagraniczną „konkurencją” (mam na myśli znane nazwiska pisarzy z innych państw), że nie warto zajmować się pisaniem, bo to czasochłonne i niedochodowe zajęcie. Jaki jest, w Pani odczuciu, polski rynek wydawniczy? Czy trudno było Pani znaleźć wydawcę swoich książek?
M.K.: Podobno rynek wydawniczy w Polsce przeżywa kryzys. Tak słyszałam, ale nie jestem znawcą w tym temacie, zresztą ilość wydawanych książek tego nie potwierdza. Moją książkę wydał ten sam wydawca, który opublikował mój debiut – „Blondyna i Blondynę”, więc nie miałam z tym większych problemów – po prostu wysłałam i czekałam na decyzję. Jednak faktem jest, że wydanie książki sporo kosztuje i wydawcy nie inwestują w żadnego autora pochopnie. Ja po prostu miałam już przetartą ścieżkę, co bardzo ułatwiło sprawę.

Agata S-ka: „Kobiety kochają drani” – czy zna Pani receptę na to, jak poradzić sobie z łajdakiem?
M.K.: Jak kobieta kocha łajdaka, to może tylko poczekać, aż jej przejdzie ;)

Oblicza Róży: Jak już się łajdak napatoczy na drogę życiową, to może niemało namieszać, ale w końcu musi udać się go zgubić za którymś zakrętem ;) I jak już człowiek odetchnie, to może by tak pomyśleć o czymś miłym? :) Ma Pani jakieś ulubione wspomnienie, do którego powraca, aby wywołać uśmiech? 
M.K.: Mam dużo takich wspomnień, ale robię wszystko, by produkować nowe J

Klaudia S.: Czy spotkała Pani w życiu jakiegoś łajdaka?
M.K.: Paru spotkałam, ale głównie się o nich nasłuchałam, bo mam wiele koleżanek, a te często mi się zwierzają.

Marta Podgórna: Chciałabym się dowiedzieć, skąd czerpie pani inspiracje do tworzenia tak pięknych książek?
M.K.: Dziękuję za pytanie i ukryty w nim komplement J Inspiracje czerpię z zasłyszanych historii, ze skrawków życiorysów, a także – w dużej mierze – z muzyki. Lubię wyobrażać sobie historie opisane w piosenkach. Czasami wystarczy jakiś ujmujący zwrot, hasło, cytat i już w mojej głowie snuje się fabuła.

Asia Szach: Czy przy takim nawale zajęć, jak prowadzenie bloga, praca, uczelnia pisanie jest odskocznią? Czy tworząc postaci kieruje się Pani emocjami, czy raczej rozumem?
M.K.: Pisanie jest moim wentylem bezpieczeństwa. Bez pisania zapewne bym oszalała. Tworząc powieść (bo książka biograficzna to zupełnie inna historia), kierowałam się sercem, tym, co mi w duszy gra. Ale książka ma swoje wymagania, bohaterowie muszą być autentyczni, więc i rozum się przydał J

Marucha180: Pisanie książek wymaga lekkiego pióra. Jak z jego lekkością było w czasach szkolnych? Jak Pani wypracowania oceniali poloniści – co chwalili, a co krytykowali? Czy widzieli w Pani talent literacki, czy wręcz przeciwnie?
M.K.: Nigdy nie miałam problemów z pisaniem, bo piszę, odkąd się nauczyłam, czyli od wczesnych lat dziecięcych. Podczas ostatniego remontu mojego pokoju znalazłam mnóstwo rękopisów – głównie o rodzinach wielodzietnych, życiowych dramatach i romantycznych bohaterkach ;) Prowadziłam pamiętnik (mam kilka tomów swoich dzienników) i pisałam listy z dziećmi z całej Polski. Dlatego lekcje języka polskiego to była dla mnie przyjemność. Pamiętam, jaką miałam frajdę z pisania recenzji – pisałam więc dla siebie i dla koleżanki, która zupełnie nie rozumiała mojej radości. Oceny miałam dobre, do mojego pisania podchodzono jednak z dystansem. W podstawówce polonistka pominęła milczeniem moją dodatkową twórczość (wiersze! któż ich nie pisał!), natomiast w liceum, gdy napisałam powieść dla moich przyjaciółek, wezwano mnie do pedagoga. Problem bowiem był w tym, że uśmierciłam jedną z bohaterek, a ta była niepełnosprawna, myślano więc, że może mam kłopoty z zaakceptowaniem mojej sytuacji życiowej ;) Gdy się okazało, że tak nie jest, a chodziło jedynie o tragizm (śmierć nastąpiła przez potrącenie na pasach, główny bohater nie umiał sobie poradzić z emocjami i poczuciem winy), wówczas stwierdzono, że to jest całkiem niezła książka. Do dziś Pani Pedagog czasami wspomina, że ją ma, a ja się modlę, żeby jej nigdy nikomu nie pokazała ;)

Danuta Kisiel: Pani Magdaleno, po jakie książki pani sięga? I czy pani więcej czyta, czy pisze?
M.K.: Zajmuję się literaturą dzieci i młodzieży, piszę doktorat o polskich przygodach „Ani z Zielonego Wzgórza”, często więc sięgam po książki dla najmłodszych czytelników. Moje recenzje i artykuły z tego zakresu można przeczytać w czasopiśmie „Guliwer”. Dla relaksu czytam powieści obyczajowe i literaturę kobiecą. Lubię też biografie, szeroko pojętą literaturę faktu, interesują mnie wspomnienia z drugiej wojny światowej. Staram się czytać codziennie wieczorem, ale piszę więcej, bo i zawodowo, i hobbystycznie. Ciągle piszę, na czytanie muszę natomiast znajdować czas i bardzo dbam o to, by go nie zabrakło.

Ewa Udała: Czym jest dla Pani szczęście?
M.K.: Ktoś kiedyś powiedział, że szczęście nie jest stanem permanentnym, jest jak przebłysk. Zgadzam się z tym – poczucie szczęścia daje mi wolna od obowiązków głowa, natura (mieszkam nieopodal jeziora) i literatura. „Szczęśliwe chwile to motyle…” śpiewała kiedyś Kora. Zgadzam się z tym.

Bąblowa Mama: Jakie jest Pani największe marzenie na ten rok?
M.K.: W tym roku w październiku będziemy obchodzić dziesiąte urodziny mojego psa asystującego Igora. Igor jest schorowany, trzymam więc kciuki, by cieszył się dobrą formą i żeby było nam dane wybrać się na tradycyjny, urodzinowy spacer… To jest moje małe/wielkie marzenie na dziś.


To teraz może ja, Pani Magdaleno... życzę Pani z całego serca, by marzenie się spełniło. I ja też najchętniej sięgam po książki o wspomnieniach z okresu II wojny światowej. Mam dla Was jeszcze niespodziankę, ponieważ pytania były naprawdę ciekawe, postanowiłam nagrodzić egzemplarzem powieści jeszcze jedną osobę. Mi do gustu przypadło pytanie o przewodnik po łajdakach, rozbawiło mnie do łez, dlatego poproszę wydawnictwo SOL o książkę Magdaleny Kulus dla Pani Anny Podsiadło. 
Obie Panie, i Izę, i Annę, poproszę o adres do wysyłki na asymaka@o2.pl 
Albo ja się odezwę, pisząc do Pań na adres kontaktowy. Gratuluję i pozdrawiam wszystkich czytelników Pisaninki. 



6 komentarzy:

  1. Dziękuję, za wywiad i wyczerpujące odpowiedzi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy wywiad, dziękuję za wyróżnienie, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje dla laureatek. Wywiad wspaniały :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A to łajdaki ;) Fajny wywiad. Gratki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluje dziewczynom ;) A Pani Magdzie życzę spełnienia marzeń, zwłaszcza tego jednego :)

    OdpowiedzUsuń