środa, 7 stycznia 2015

Ślepy Maks. Historia łódzkiego Ala Capone. Remigiusz Piotrowski



Remigiusz Piotrowski jest absolwentem filologii polskiej na Uniwersytecie Łódzkim, autorem bloga Tropy Historii. Interesuje się futbolem i historią dwudziestego wieku, w pracy dziennikarskiej połączył właśnie te dwie pasje. "Ślepy Maks" to historia gangstera, który w rodzimym mieście autora odgrywał swego czasu niebagatelną rolę, stał się legendą samą w sobie. Czy tropiącemu go Piotrowskiemu udało się zmierzyć z postacią tak nietuzinkową? Odkryć coś nowego, dowieść, jakim był człowiekiem?

"Historia Ślepego Maksa to nośny temat. Które miasto nie chciałoby pochwalić się własnym ojcem chrzestnym? Które zapomniałoby o pełnej kolorytu opowieści osadzonej w niezwykłych czasach? Kto by zignorował historię bandyty, który zyskał sławę oraz szacunek wśród zwyczajnych mieszkańców i stworzył legendę?" [1]


Przenosimy się za sprawą pisarza w czasy niebezpieczne, ale jakże klimatyczne. Atmosfera lat dwudziestych i trzydziestych dwudziestego wieku kusi nas i fascynuje. A kiedy dodamy, że akcja toczy się w Łodzi, wśród mrocznych, tajemniczych uliczek, gdzie kieszonkowiec szybko staje się jednym z największych polskich gangsterów, na pewno nie oderwiemy się od tej książki. Za nic nie odpuścimy sobie takiej lektury! Mamy rodzimego Ala Capone!

Był człowiekiem niezwykle pomysłowym, choć niewykształcony, odznaczał się wielkim sprytem i niesztampowym konceptem. Według pewnych źródeł nazywano go polskim Janosikiem, który zabiera bogatym, by dawać biednym, jednak czy było tak w rzeczywistości? Jakie stosunki łączyły go z ówczesną policją, a jakie z dziennikarzami? Jak udawało mu się unikać kary za popełnione wykroczenia? Co takiego miał w sobie ten mężczyzna, czym zjednywał sobie sympatię łodzian, dlaczego nosił taki, a nie inny przydomek? Jak skończył Don Corleone z Bałut?
Odpowiedzi na te i wiele innych pytań, jakie się Wam nasuną, znajdziecie w tej właśnie biografii. Biografii niezwykłej, ponieważ autor nie boi się podważać słów swoich poprzedników, chce ukazać nam rzeczywisty, a nie przerysowany i przejaskrawiony obraz Maksa Bornsztajna. Trudno oddzielić prawdę od fikcji, fantazji, ale wydaje mi się, że Piotrowskiemu się to udało, że poznajemy za sprawą tej publikacji gangstera takim, jaki był. Wspaniałym uzupełnieniem relacji jest materiał prasowy, jaki udostępnia nam autor, fotografie, kopie dokumentów, odpis aktu urodzenia, jak też jedyne zdjęcie króla Bałut przybliżają nam jego losy, jego osobę. Cieszy również to, że autor pokusił się o sięgnięcie do wspomnień ludzi z jego otoczenia lub ich potomków. O niczym nie zapomniał, dopracował swoją opowieść w każdym szczególe, by jak najtrafniej opisać nam Ślepego Maksa.

Całość czyta się szybko, z ogromnym zainteresowaniem. Czujemy się jak bohaterowie tamtych niebezpiecznych czasów, mrocznej historii polskiego Ala Capone. Nie chcielibyśmy jednak spotkać go w jakiejś ciemnej, wąskiej uliczce, za nic w świecie. Wystarczy nam, że mamy z nim do czynienia na kartach tej książki, która moim zdaniem łączy literaturę faktu z niebanalną powieścią sensacyjną. Autor potrafi nas zaintrygować i wciągnąć w swoją historię. Jest w tym naprawdę znakomity.


[1] "Ślepy Maks. Historia łódzkiego Ala Capone" Remigiusz Piotrowski PWN 2014, s. 267



2 komentarze:

  1. Niestety nie zainteresowała mnie ta postać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem pewna, czy to moje klimaty..

    OdpowiedzUsuń