piątek, 20 lutego 2015

W jednej walizce Polska arystokracja na emigracji w Kanadzie. Beata Gołembiowska



To już trzecia publikacja autorki, jaką miałam przyjemność czytać. Z wielką sympatią wspominam moją przygodę z wcześniejszymi książkami Beaty Gołembiowskiej. Uważam, że pisze znakomicie i warto zapoznać się z jej twórczością.
Recenzja Malowanek: http://asymaka.blogspot.com/2014/11/malowanki-na-szkle-beata-goembiowska.html
Opinia o "Żółtej sukience": http://asymaka.blogspot.com/2014/03/zota-sukienka-beata-goembiowska.html

Tym razem nie mamy do czynienia z powieścią. "W jednej walizce" to album niezwykły. Piękne wydanie, twarda oprawa zachwycają. Autorka przybliża nam obraz polskiej arystokracji, która osiedliła się w Kanadzie.
Gołembiowska urodziła się w Poznaniu. Kolejne lata spędziła w Puławach. Jako dorosła osoba osiedliła się w Radomiu, by dwadzieścia sześć lat temu wyemigrować do Kanady. Tutaj spełniała się zawodowo jako malarka, pisarka opowiadań, scenariuszy, artykułów związanych z przyrodą, malarstwem i fotografią. Wreszcie zadebiutowała tytułem "W jednej walizce". Obecnie ma na swoim koncie trzy publikacje, o późniejszych wspominałam przed momentem.

Najpierw powstał film dokumentalny o tych niezwykłych osobach, które z jednym bagażem cennych przedmiotów wyruszyły w nieznane. To on stał się inspiracją do stworzenia książki.

"Temat polskiej arystokracji i ziemiaństwa nie był mi obcy. Moja babcia, Jadwiga z Maringów Gołembiowska opowiadała mi o życiu w majątku Straszków, w którym mieścił się zbudowany w połowie dziewiętnastego wieku dwór, oraz o swoich braciach, znanych ziemianach, Witoldzie i Tadeuszu Maringach. Szczegóły z lat okupacji spędzonych w zamku hrabiów Tarnowskich w Dzikowie poznałam dzięki mojej mamie, Janinie z Krynickich Gołembiowskiej, która wysiedlona wraz z rodziną z poznańskiego znalazła bezpieczne schronienie dzięki gościnności Róży hrabiny Tarnowskiej"-pisze we wstępie autorka.

Pisarka w dzieciństwie karmiona była więc przeszłością, wyrosła w atmosferze dawnej świetności arystokratycznego rodu. Teraz, pod wpływem filmu, postanowiła odnaleźć przyszłych bohaterów książki zatytułowanej "W jednej walizce". Dotarła do osiemnastu przedstawicieli arystokracji, którzy opowiedzieli jej o czasach przedwojennych, a młodsze pokolenie o tym, co zapamiętało z relacji rodziców. Te spotkania uświadomiły jej, że w obliczu tak wielkiej tragedii, jaką była wojna, nic nie miało znaczenia, ani majątek, ani wykształcenie, czy stanowisko. Wszyscy byli równi, tak samo boleśnie mogli zostać doświadczeni przez wojenną rzeczywistość jak reszta społeczeństwa. Często opuszczali swoje domostwa w strachu, z tą tytułową jedną walizką, byli ścigani, źle traktowani, torturowani.

Wśród opisanej przez autorkę arystokracji znaleźli się między innymi: Krzysztof Książę Czartoryski, którego rodzice uciekli pod koniec II wojny światowej z Polski do Słowacji, Seweryn Książę Czetwertyński, który wyemigrował do Kanady w 1960 roku z pięcioma dolarami w kieszeni, Krystyna Księżniczka Czetwertyńska, której rodzice kładli spory nacisk na to, by czuła się Polką i wyrastała w atmosferze polskości, Jerzy Książę Czetwertyński, którego rodzice wyjechali do Anglii tuż po wojnie, Gabriela Hrabianka Komorowska, która opuściła Polskę wraz z rodzicami i rodzeństwem w wieku trzynastu lat, by wyjechać do Kongo, Kazimierz Hrabia Plater-Zyberk, który o wiele boleśniej przeżył powojenną okupację ojczyzny niż utratę domu rodzinnego w Pilicy, Róża Hrabina Siemieńska-Lewicka z domu Hrabiów Plater-Zyberk, która nadal, pomimo upływu lat, czuje się Polką i kocha Polskę, ale nie chciałaby już w niej zamieszkać, Elżbieta Hrabina Tyszkiewicz z domu Hrabiów Plater-Zyberków, Antoni Hrabia Potocki, Anna Hrabina Wodzicka z domu Księżniczka Sapieha.
Życie wszystkich osób opisanych w tej publikacji jest niezwykle pasjonujące, oryginalne i ciekawe. Dołączone fotografie ludzi, zdjęcia pamiątek, odznaczeń, przytoczone wspomnienia, wszystko to składa się w fascynującą i godną uwagi całość, choć zapewne temat nie został jeszcze wyczerpany. Do albumu powraca się wielokrotnie, ponieważ jest obszerny, dokładnie przedstawiono nam świat arystokracji, nie byle jak, po macoszemu. Bohaterowie tej książki odznaczają się patriotyzmem, pogodą ducha, hardością i honorem, szanują tradycję, historię, swoich przodków. Całość czyta się z wielkim zainteresowaniem, autorka zadaje trafne pytania, jest wnikliwą obserwatorką, idealnym pośrednikiem między czytelnikiem a przedstawicielami arystokracji.

Po skończonej lekturze nasuwa się nam wiele pytań, zaczynamy zastanawiać się nad tym, czy mogło być inaczej, lepiej, gdyby arystokracja nie musiała opuścić ojczystej ziemi? Album polecam zdecydowanie.


9 komentarzy:

  1. Miła pisaninko, polska arystokracja piszemy MAŁĄ literką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tytuł książki piszemy z wielkiej litery :)

      Usuń
  2. Miła pisaninko, polska arystokracja piszemy MAŁĄ literką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jakoś nie przepadam za albumami, poradnikami itp.

    OdpowiedzUsuń
  4. To może być faktycznie ciekawe wydawnictwo:) Mimo, że albumów jako takich nie darzę zbytnią sympatią, ten nie wygląda na typowy....Tak czy siak, w Twojej interpretacji, Aniu, brzmi zachęcająco:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy w książce znaleźć można fotografie rodziny Plater-Zyberków?

    OdpowiedzUsuń