poniedziałek, 22 grudnia 2014

Joanna Sykat Siedem pytań do pisarza, wyniki i Wasz wywiad.




Uwielbiam Kraków i jego okolice, czy w Pani przypadku jest tak samo, czy raczej chciałaby Pani się przenieść w inne miejsce?
Asia 
Kraków to miasto mojego dzieciństwa i młodości, więc w jakiś sposób ciągle ważne. Jednak chyba trochę już z niego "wyrosłam". Przeszkadza mi smog, ruch na ulicach i przeludnienie. Teraz szukam spokoju, ciszy, przyrody, a nie betonowych chodników. Marzę o przeniesieniu się na południe od Krakowa. Góry, las, rzeka – to są aktualne wytyczneJ. Na razie marzenie rekompensuję sobie wycieczkami w rejony Krakowa, które są i piękne, i puste. A takich trochę jest. Choćby przecudne Uroczysko Kowadza, które opisałam w Jesteś tylko mój.   

Pisanie książek wymaga lekkiego pióra. Jak z jego lekkością było w czasach szkolnych? Jak Pani wypracowania oceniali poloniści – co chwalili, a co krytykowali? Czy widzieli w Pani talent literacki czy wręcz przeciwnie?
martucha     
 Ooo! To jest dobre pytanie:) W podstawówce, i owszem, polonistka chwaliła moje wypracowania i sugerowała pójście na dziennikarstwo. „Nie posłuchałam się” i dobrze, ponieważ nie umiem pisać na zamówienie i na terminy. Pisanie książek  daje wolność. Piszę, jak chcę i kiedy chcę. Stres i parcie pojawiają się dopiero w chwili oczekiwania na odpowiedź wydawnictwa.
W liceum za to, odwrotnie, znielubiłam polski. Pod wypracowaniami pojawiały się notatki w stylu: gratuluję, jeśli praca jest samodzielna lub: praca niesamodzielna. Matura z polskiego? No słabo dość jak na przyszłą adeptkę pióra:) Potem czas zatoczył koło i moje pierwsze próby literackie oceniała wychowawczyni i polonistka z podstawówki. To ona namówiła mnie na próbę wydania pierwszej książki. Udało się, za co jestem jej bardzo wdzięczna:)                              

Pani Joanno:) Tytuły wszystkich trzech obyczajowych powieści, o których wspomniała Ania brzmią ciut egoistycznie. Czy ten ktoś, kto jest wyłącznie Pani, komu Pani chce wszystko ofiarować, kto ma być przy Pani cały czas to jakaś konkretna osoba czy czysta literacka fikcja ? Nie pytam ze wścibstwa. Jestem po prostu ciekawa czy łatwiej pisze się o/do wymyślonej osoby czy przybierającej realne kształty?:) Pozdrawiam autorkę moich ukochanych Macierzynek:) Aniu, i moją ulubiona blogerke również:)
W każdym bohaterze mojej książki pobrzmiewają echa osób mi znanych, bliskich, kochanych lub nie. Ale tytuły to zupełnie inna bajka. Wszystkie pochodzą z książek, nie są specjalnie wymyślone i tworzą swoistą trylogię. Tak samo zresztą jak okładki moich książek. Lubię te tytuły. Są dla mnie ważne. To też coś rodzaju zamkniętego etapu w moim pisaniu. Wszystko dla ciebie, Jesteś tylko mój i Tylko przy mnie bądź kręcą się wokół emocji, macierzyństwa, przyrody. Tym, co teraz piszę, troszkę odetnę się od tych tematów i na pewno tytułówJ. A Macierzynki i tak pozostaną na zawszeJ


Jakie jest Pani motto, którym kieruje się w życiu?
Pozdrawiam
sylwka
 Nieodmiennie, żyj teraz. Żyj chwilą. Wczoraj nie istnieje. Jutra może nie być. Zajmij się tym, co masz w garści. Ot, tyle, żeby nie przegadać, bo ważna jest esencja.

Czy wrażliwości na piękno przyrody, na małe cuda ukryte między wierszami, pomiędzy ludźmi czy choćby na smutnym cmentarzu, da się nauczyć, czy z tym trzeba się urodzić?
dejotka
Myślę, że do tego trzeba dojrzeć po prostu. Albo ponownie je zobaczyć oczami dziecka? Bo przecież najpierw widzimy analitycznie. Ważne jest wszystko. I kamyczek, i mrówka i listek. Potem idziemy w syntezę. Zamiast patyczka czy kamyczka, widzimy przyrodę. I tak pewnie zostaje nam na długo. Mnie analityczne widzenie świata wróciło jakoś przed trzydziestką i chyba wyostrza się coraz bardziej. Dzięki Bogu:)

Czy pisząc o życiu bohaterów, wertuje Pani kartki własnego ''pamiętnika w głowie'', to znaczy, czy pisząc o życiu innych, doszukuje się Pani własnych błędów i rozważa scenariusze biegu wydarzeń z własnej rzeczywistości?
Ania
Nie ukrywam, że taki pamiętnik w głowie jest. Czasem aż się dziwię, co praca nad daną książką jest mi w stanie przypomnieć. Kolekcjonuję, nawet o tym nie wiedząc, sny, wyrażenia, ułamki rzeczywostości, a one potem, bardzo pięknie łączą się w całość. Nie wiem, czy da się pisać „z pustki”. Życie i ludzie  są dla mnie ogromną inspiracją. Swoich błędów się nie doszukuję. Owszem, czasami piszę z własnych doświadczeń lub doświadczeń osób mi znajomych, ale to bardziej potrzeba oczyszczenia, zamknięcia pewnych rozdziałów. Rozprawienie się z przeszłością.

Co sprawia, że jest Pani szczęśliwa?
sylwiam
Bezcenne są dla mnie chwile, kiedy nie muszę się spieszyć. Kiedy w spokoju mam czas na pogłaskanie kota i spacer do lasu. Jestem bardzo szczęśliwa, gdy wyjeżdżam. Uwielbiam zwiedzać, nawet „z samochodu”, podglądać domy, ludzi, zwierzęta. Nie potrzeba mi drogich ubrań, wyjazdów do SPA . A i przecież! No każda dobra recenzja, miłe słowa od czytelnika to też piguła szczęścia.

Gdybym ja napisała książkę chyba wszyscy moim znajomi, nie mówiąc już o rodzinie, byliby w szoku. Trudno mi przewidzieć czy na wieść o chęci wydania książki wspieraliby mnie czy stukali się w głowę z niedowierzaniem. Z jakimi reakcjami Pani się spotkała? Czy jakieś słowa szczególnie utkwiły Pani w pamięci?
Pozdrawiam :)
edyta
Haha! Dobre pytanie! Rzeczywiście, z reakcjami jest różnie. Zwłaszcza wtedy, gdy zdradzam ekonomiczne kulisy zawodu:D. Jedni pukają siew głowę, inni się cieszą. A ja najbardziej cieszę się z tego, że pokazałam osobom, które uważały, że nigdy mi się nie uda, bo przecież garnki lepią święci, że nie mają racji:) Wydałam pięć książek. Jestem z tego dumna. Kocham pisać i nie zamierzam z tego zrezygnować ze względu na zdanie innych.   

Co w Świętach jest dla Pani najbardziej magiczne i wyjątkowe? Na co czeka Pani cały rok?
anna
 Szczerze? Ja ciągle czekam na takie święta, które spędzę z rodziną w zasypanej śniegiem chałupce. Czekam na pasterkę w wiejskim kościele. Na bardzo namacalne poczucie magii tego wyjątkowego okresu. Póki co, zawsze cieszę się na choinkę, ktorą ubierze mój syn. Na pierwszą zabaweczkę, którą powiesi na drzewku.   



Wygrywa Martucha, gratuluję. 

1 komentarz:

  1. A to się Martucha zdziwiła i ucieszyła! Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń